Endometrioza: jakość życia zagrożona

22.05.2015 06:00
Nie wiemy na pewno, skąd się bierze endometrioza, ale dowiedziono, że antykoncepcja hormonalna zapobiega jej występowaniu

Nie wiemy na pewno, skąd się bierze endometrioza, ale dowiedziono, że antykoncepcja hormonalna zapobiega jej występowaniu (Shutterstock)

Jeśli odczuwasz ból podczas stosunku, mimo podniecenia i odpowiedniej wilgotności pochwy, cierpisz z powodu bolesnych miesiączek, bólu miednicy, również poza menstruacją, a także masz problem z zajściem w ciążę, bardzo prawdopodobne, że cierpisz na jakąś formę endometriozy. Ocenia się, że choruje na nią nawet 10-15% miesiączkujących kobiet.
Choroba zazwyczaj dotyczy pań zaraz po trzydziestce, ale bywa, że atakuje znacznie później. To mit, że niemal zawsze wymaga leczenia chirurgicznego. Czasem wystarczają dobrze dobrane pigułki antykoncepcyjne. W przypadku endometriozy sprawcą kłopotów jest rozsianie endometrium poza macicą lub jego nienaturalny rozrost.



Endometrium nie jest z założenia wrogiem kobiety. Wręcz przeciwnie. To inaczej błona śluzowa jamy macicy, zwana też śluzówką macicy. Pełni funkcje ochronne i częściowo, pod wpływem hormonów jajnikowych, umożliwia przygotowanie organizmu do kolejnego cyklu miesięcznego, a w rezultacie i do rozrodu. Niestety, tylko wtedy, gdy pozostaje na swoim miejscu. Wciąż nie wiemy na pewno, dlaczego czasem się "przenosi". Żadnej z wielu obowiązujących teorii (w tym o refluksie krwi miesiączkowej i zaburzeniach na etapie embrionalnym) nie udało się ostatecznie udowodnić.

Kiedy śluzówka macicy znajdzie się poza macicą nadal reaguje na hormony i zachowuje się tak, jak endometrium w macicy, czyli łuszczy się i krwawi podczas miesiączki. Narządy, do których potrafi się "wczepić", czasem bardzo odległe, nie mogą pozostać na tę sytuację obojętne.

Endometrioza zewnętrzna i wewnętrzna

Bywa, że choroba atakuje kobiety, które nie jajeczkują (przed okresem dojrzewania i po menopauzie), ale to sporadyczne wypadki. Jest przede wszystkim problemem pań w przedziale wiekowym 30-45 lat.

Powszechnie uważa się, że z powodu endometriozy cierpią głównie kobiety w okolicach trzydziestki, które jeszcze nie rodziły. Rzeczywiście dzieje się tak w przypadku tzw. endometriozy zewnętrznej. Śluzówka macicy umiejscawia się wówczas w innych narządach okolicznych miednicy: w jajnikach, jajowodach, pęcherzu moczowym, jelicie grubym, itp. Najczęstsze objawy to: ból podczas stosunku, bóle miednicy (przede wszystkim w tych miejscach, gdzie znajduje się niechciane endometrium), bolesne i bardziej obfite miesiączki (złuszczającej się śluzówki jest więcej, niż normalnie, w dodatku w niewłaściwym miejscu), czasem ból podczas stosunków płciowych. Bywa też tak (niemal u co czwartej chorującej), że endometrioza nie powoduje żadnych konkretnych dolegliwości, a powód, dla którego pacjentki są diagnozowane, to przede wszystkim trudności z zajściem w ciążę. Zaatakowane przez "obcą" sobie śluzówkę inne narządy rozrodcze nie mogą sprawnie pracować. Głównie endometrioza jajowodów i jajników staje się przyczyną niepłodności. Zaawansowane stadium choroby prowadzi do tworzenia się zbitych, twardych, włóknistych zrostów, a te zniekształcają narządy i upośledzają ich funkcje.

Endometrioza zewnętrzna może również umiejscowić się w narządach i tkankach poza miednicą. Nie tylko w jamie brzusznej czy w bliznach pooperacyjnych, ale nawet i płucach. Zdarza się to jednak bardzo rzadko.

Endometrioza wewnętrzna, zwana też adenomiozą, jest natomiast chorobą, która dotyczy głównie kobiet będących matkami. Zdarza się naprawdę często, a statystyki nie oddają w pełni skali zjawiska, gdyż kobiety, które na nią chorują, często nie odwiedzają lekarza i są niediagnozowane. Choroba pojawia się między czterdziestym, a pięćdziesiątym rokiem życia, czyli później, niż endometrioza zewnętrzna.

Adenomioza zasadniczo polega na tym, że endometrium, które "normalnie" powinno jedynie wyścielać jamę macicy, umiejscawia się w jej warstwie mięśniowej. Prawdopodobnie jest też problemem 25-30% kobiet z wyciętą z różnych powodów macicą. Zbędna śluzówka w patologiczny sposób zaczyna ją "zastępować". Zazwyczaj ten rodzaj endometriozy nie powoduje żadnych dolegliwości, ale to nie oznacza, że można go lekceważyć. Fakt, że kobieta nie może już być mamą, naprawdę nie jest wystarczający, by zaniedbać regularne wizyty u ginekologa. Absolutne minimum to kontrola raz do roku. Jeśli pojawiają się jakiekolwiek niepokojące objawy (w przypadku endometriozy wewnętrznej są nimi bolesne miesiączki, uczucie ciężkości lub ciśnienia w obręczy miednicznej i dolegliwości ze strony pęcherza moczowego), trzeba umówić się z lekarzem jak najszybciej. Nie jest to wprawdzie sytuacja alarmowa, więc nie musisz pędzić na ostry dyżur, ale zaplanuj wizytę w najbliższym tygodniu. Nie potrzebujesz skierowania, by skonsultować się z ginekologiem.

Endometrioza wewnętrzna wymaga konsultacji lekarskiej i leczenia. Nie tylko dlatego, że może doprowadzić do krwotoku menstruacyjnego. Jest też swoistym systemem alarmowym. Często współwystępuje z włókniakiem macicznym i polipami, wymagającymi pilnej interwencji chirurgicznej. Zatem objawy wskazujące na endometriozę w praktyce mogą oznaczać poważniejszy problem ginekologiczny.

Endometrioza: diagnostyka

Zazwyczaj endometrioza jest wykrywana podczas zwykłego badania usg jamy brzusznej, rzadziej za pomocą tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego. Przy wyjątkowo nietypowym umiejscowieniu endometrium czasem konieczne są bardziej szczegółowe badania, np. badanie radiograficzne jelita w połączeniu z kolonoskopią (w przypadku zmian obejmujących jelita), czy urografia i cytoskopia (np. problem zlokalizowany w pęcherzu moczowym). Bywa, że w celach diagnostycznych stosuje się laparoskopię: zwłaszcza wtedy, gdy na podstawie objawów lekarz podejrzewa endometriozę, a diagnostyka nieinwazyjna nie daje jednoznacznej odpowiedzi.By ostatecznie potwierdzić diagnozę, konieczne jest badanie mikroskopowe pobranych wycinków.

Zaawansowanie choroby bada się za pomocą kryteriów opracowanych przez American Fertility Society, uwzględniających objawy choroby, ilość i rozległość lokalizacji zmienionej tkanki. Mówimy o endometriozie łagodnej (stadium I oraz II), umiarkowanej (stadium III ) oraz zaawansowanej (stadium IV).

Leczenie

Niezależnie od rodzaju endometriozy można leczyć ją chirurgicznie lub farmakologicznie. Bywa, że ustępuje sama, bez leczenia, ale na ten optymistyczny wariant raczej nie warto liczyć. Wybór metody terapeutycznej zależy od stadium choroby, wieku kobiety, a także tego, czy planuje jeszcze dzieci. W leczeniu farmakologicznym wykorzystuje się hormony, w tym doustne tabletki antykoncepcyjne. Jeśli okażą się nieskuteczne, z pomocą przychodzi laparoskop. Klasyczna chirurgia inwazyjna jest stosowana (coraz rzadziej) w przypadku kobiet, u których zmiany są bardzo rozległe i poważne. W przypadku walki z niepłodnością musisz pamiętać, że pigułka antykoncepcyjna czy inna metoda hormonalna nie pomoże zajść w ciążę. Działać trzeba szybko (więcej na ten temat: "Endometrioza: obalamy mity" ). Niejednokrotnie jedyną szansą na powiększenie rodziny okazuje się wówczas in vitro.

Czytaj: In vitro - krok po kroku

Endometrioza, niestety, ma skłonność do nawrotów. Potrafi jednak i mile zaskoczyć. Bywa, że u kobiety ciężarnej zmiany ustępują samoistnie.

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!



Zobacz także
Komentarze (7)
Endometrioza: jakość życia zagrożona
Zaloguj się
  • gibki

    Oceniono 9 razy 9

    Bajki piszecie, endometrioza nie jest uleczalna farmakologicznie, można ją jedynie wstrzymać, to raz. Dwa, aby ją stwierdzić niezbędna jest laparoskopia, inne badania są tylko przypuszczeniem.

  • Femme Nikita

    Oceniono 12 razy 4

    Polecam refleksji ostatnie zdania tego artykułu. Też na to choruję, mam 32 lata, dzieci nie mam a zawsze chciałam pełnej rodziny. A naród i prezydent elekt rzucają mi w twarz, że in vitro dla tych co chcą zabijać dzieci. I cóż mi pozostaje? Tylko emigracja. Może w innym kraju ktoś da mi szansę na posiadanie normalnego życia i rodziny. I tak, tego się nie leczy. Farmakologicznie spowalnia się tylko rozwój choroby.

  • wiewioreczka24

    Oceniono 5 razy 3

    Żyję z tą chorobą i coraz bardziej utrudnia mi funkcjonowanie, w tracie okresu bez ketonalu się nie obejdzie. Jestem na hormonach od kilku lat, osłonowo na naczynia łykam harmonellę, która zawiera również selen ważny przy endo. Mam już dziecko i coraz częściej zastanawiam się nad usunięciem narządów rodnych mam 32 lata.

  • mon7

    Oceniono 2 razy 2

    NIe jakosc zycia zagrozona tylko zycie!!! nie pisac glupot- kiedys uratowana w ostatniej chwili-
    swiadoma ze ma endometrioze ale leczona skutecznie -

  • malinka266

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo wiele kobiet tak naprawdę nie wie i nawet nie podejrzewa, że są chore na endometriozę. Tak samo było w przypadku mojej koleżanki. Obecnie ma 31 lat i nie ma dzieci, a stara się naprawdę długo. Na początku bagatelizowała ten fakt, bo z kolei jej znajome dość długo starały się o dzidziusia, aż w końcu się doczekały. Ale z upływem czasu zaczęła się mocno niepokoić. Nigdy nie miała problemu z miesiączkowaniem, ale zawsze skarżyła się na silny i kłujący ból podbrzusza, miednicy, pachwin i odbytu. Jednak obfite i długie krwawienia od zawsze były jej zmorą. Natomiast sprawy intymne zawsze były przyjemnością. Zdziwiło mnie jak opowiadała, że nie ma ochoty na seks. Niechęć do współżycia wywoływały silne bóle w trakcie i po stosunku. Chodziła od specjalisty do specjalisty, by dowiedzieć się co jest powodem. W większości przypadków bezskutecznie. Leczenie zachowawcze tabletki, a problem i tak po pewnym czasie znowu powracał. Jeszcze bardziej przeczuwała, że coś jest z nią nie tak. Długo szukała specjalisty, który nie zbagatelizuje jej problemu, a postawi dokładną diagnozę. Pomagałam jej patrzyłam wszędzie w sieci, na ogłoszeniach forach. Nawet natrafiłam na kobietę jak się później okazało z tym samym problemem co moja koleżanka. Poleciła mi konsultację w Miracolo Clinic. I co się okazało? Wszystkie dolegliwości wskazywały na endometriozę i taka też była diagnoza postawiona przez tamtejszych specjalistów. Endometrium znalazło się tam gdzie nie trzeba. Szybko podjęto kroki w leczeniu. Badanie przezpochwowe, które potwierdziło chorobę wskazywało na operację. Brała hormony, ale nic nie pomagały. Lekarze zdecydowali się na laparoskopię, by w jak najszybszy sposób usunąć zrosty, aby nie mogły się rozrastać. Byłam w tym dniu razem z nią, operacja trwała kilka godzin, ale się udała. Samo leczenie było trudne i zajęło dużo czasu. Mimo bóli i wielkich obaw okazało się skuteczne. Koleżanka czuje się doskonale, dzięki szybkiej ingerencji lekarzy udało się ją wyleczyć. Teraz jest w 5 miesiącu ciąży i czeka na swoje długo wyczekiwane maleństwo :)

  • Femme Nikita

    Oceniono 2 razy 0

    Polecam refleksji ostatnie zdania tego artykułu. Też na to choruję, mam 32 lata, dzieci nie mam a zawsze chciałam pełnej rodziny. A naród i prezydent elekt rzucają mi w twarz, że in vitro dla tych co chcą zabijać dzieci. I cóż mi pozostaje? Tylko emigracja. Może w innym kraju ktoś da mi szansę na posiadanie normalnego życia i rodziny. I tak, tego się nie leczy. Farmakologicznie spowalnia się tylko rozwój choroby.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX