Komentarze (203)
NIE przychodzi pacjent do lekarza - czyli jak sztucznie wydłużamy kolejki
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • korcia2000

    Oceniono 6 razy 6

    Jedną z przyczyn kolejek, o której się prawie nie wspomina, jest idiotyczny przepis mówiący, że pacjent chory przewlekle może u lekarza pierwszego kontaktu otrzymać receptę na leki tylko wówczas, gdy co roku przyniesie zaświadczenie od specjalisty. Z jednej strony lekarz rodzinny jest tu potraktowany jak idiota, który nie potrafi stwierdzić, czy pacjent chory np. na cukrzycę potrzebuje dalszej kuracji, z drugiej specjaliści są blokowani przez tysiące pacjentów, którzy nie potrzebują w danym momencie ich pomocy tylko biurokratycznych zaświadczeń.

  • ltte

    Oceniono 6 razy 6

    A może refakturować pacjentowi wizytę prywatną, jeżeli placówka zdrowia ze specjalistą nie jest w stanie obsłużyć go w ciągu 3 dni? Jak to było? "Pieniądze idą za pacjentem". Czy jakoś tak.

  • Oceniono 6 razy 6

    Jestem dentystą. NFZ zmniejszył kontrakt na II połowę 2014 i następne lata o 15%. To rewelacyjny sposób zmniejszenia kolejek.
    Najlepszym sposobem zlikwidowania kolejek jest ZLIKWIDOWANIE MINISTERSTWA ZDROWIA, przykład nie ma już Ministerstwa Handlu a handel radzi sobie bardzo dobrze i nie ma kolejek

  • Oceniono 10 razy 6

    Co wy chcecie od ludzi, to zmyślny naród. Jeśli do specjalisty wyznacza się datę koniec przyszłego roku to poruszy on niebo i ziemię aby zostać wcześniej przyjętym. I tak rejestruje się u następnego lekarza specjalisty. U tego u którego będzie szybciej zjawi się po diagnozę i leczenie. A reszta...? Chrzanić resztę. Skoro system jest do bani ludzie gdzieś mają samopoczucie lekarzy. A wystarczy tak niewiele. Każdy z lekarzy ma laptopa. Wystarczyłoby stworzyć centralny rejestr lekarzy danej specjalności i zarejestrowanych pacjentów. Jeśli pacjent odwiedził danego lekarza, on to odnotowuje i przekazuje sygnał do systemu. Automatyczniew pacjent znika z innych kolejek. Proste jak drut.

  • lokomobila.blog.pl

    Oceniono 8 razy 6

    Całe szczęście, że 1/3 nie przychodzi. Bo tak jak teraz, lekarz ma na pacjenta ok. 10 minut (tak jest u tego do którego chodzę), to gdyby wszyscy przyszli, to ten czas skróciłby się do ok. 6-7 minut. Czyli akurat tyle, żeby przejrzeć historię choroby. O tym żeby pacjenta dokładnie zbadać, przeprowadzić z nim porządny wywiad, nawet nie ma mowy. A trzeba jeszcze wypełnić papiery, wypisać receptę...

  • grey55

    Oceniono 12 razy 6

    o proszę - znalazł się powód tragicznego funkcjonowania służby zdrowia w Polsce - winni są pacjenci - jak zwykle władza jest bez winy, lekarze są bez winy, system jest bez winy
    Nikt nic nie sprawdził - ale oczywiście na głównej jest napisane "umrzesz bo przez innego człowieka nie dostałeś na czas opieki lekarskiej" nędzne szczucie ludzi na ludzi

  • bora5

    Oceniono 5 razy 5

    ale bywa też tak ,lekarz ma trzy fuchy i sóznia się godzine i wtedy hurtowo leci z pacjentem i taki pacjent zapisuje się do drugiego specjalisty bo ten go pozbył.

  • 4we

    Oceniono 5 razy 5

    ale jak może brakować specjalistów jak ja dzwonię prywatnie i każdy specjalista przyjmuje mnie następnego dnia ?

  • lugnian

    Oceniono 5 razy 5

    W Polsce nie ma etosu pracy, kult ma tylko machani lopata. A Sluzba zdrowia robi stuczny tlok, bo niby nikt nie moze im podskoczyc. Do tego medyczna fala , bo mlody to potencjalne zagrozenie wiec lepiej ze specjalizacji nie zrobi. I tak sie kreci.

  • mr_lucky

    Oceniono 7 razy 5

    Sami sprowokowali tym nieludzkim systemem takie zachowania pacjentów, a teraz jeszcze wydziwiają na ludzi i próbują kolejne sankcje lub obostrzenia zastosować. Gdybym w kolejce do specjalisty czekał jeden lub dwa dni, ten problem by nie występował.

    Tymczasem rzeczywistość jest taka, że jak mam czekać rok lub dwa lata, to czuję się potraktowany gorzej niż pies. Nie dość, że płacę przez całe życie zawodowe składki, to w sytuacji gdy znajdę się w potrzebie, muszę czekać absurdalnie długo, czasem nawet stwarzając niebezpieczeństwo dla życia, gdy zbyt późno podejmie się leczenie.

    I co ludzie robią, gdy zapisani są za rok do specjalisty. Bogatsi, maksymalnie wkurzeni, płacą za prywatną wizytę i uzyskują pomoc na czas. Biedniejsi, też maksymalnie wkurzeni, umierają przed uzyskaniem pomocy. Zarządzający systemem zdrowia doskonale o tym wiedzą, to daje duże oszczędności, bo iluś tam pacjentów im wypadnie. I o kasę głównie chodzi. To prawda, że gdy mieli informacje o rezygnacjach, można by jeszcze więcej zaoszczędzić, jeszcze mniej specjalistów zatrudnić.

    A teraz proszę wczuć się w sytuację rodziny pacjenta, który umarł, nie doczekawszy się pomocy lekarskiej. Zaraz po pogrzebie męża lub żony siada do telefonu i dzwoni do przychodni, by odwołać wizytę, która miała być za rok, a jego krewna/y doczekał/a tylko pół roku.

    Pytam kto z was zadzwoni w takiej sytuacji i odwoła wizytę?

  • zerozer52

    Oceniono 7 razy 5

    Jak nas NFZ nie zabije to nas ZUS okradnie.

  • gangut

    Oceniono 7 razy 5

    Brednie. Gdyby czas oczekiwania na wizytę u specjalisty wynosił 3 dni (jak w ramach najzwyklejszego ubezpieczenia prywatnego) a nie 3 miesiące, to ludzie nie zamawialiby terminów w paru placówkach.

  • monop2

    Oceniono 5 razy 5

    A ja nie rozumiem.
    Czy to oznacza, że specjaliści sporą część czasu spędzają nic nie robiąc w gabinetach ?
    A przychodnie nie są w stanie wypełnić całego kontraktu z NFZ i dostają przez to mniej pieniędzy ?
    Trudno w to uwierzyć, pewnie jakby sprawdzić, to okaże się, że cały kontrakt z NFZ został jednak wykorzystany mimo niezgłaszających się pacjentów.

  • lukki69

    Oceniono 7 razy 5

    emeryci okupujący z nudów przychodnie.do tego też dochodzi znaczna grupa wciskana po znajomości przez znajome panie z placówki..:) i zwykły "produkcyjny" obywatel nie ma szans na normalny termin.Jak to w Polsce..szara strefa....układy...i uczciwy margines

  • tylko_opinia

    Oceniono 37 razy 5

    Święta są, nie należy się stresować. Jednak jak się zwala winę za fatalne (nie)działanie służby zdrowia na pacjentów, to nie wytrzymuję. Owszem, pacjenci też ludzie i część zachowuje się nieracjonalnie. Jednakże, mając umówioną wizytę do specjalisty na grudzień przyszłego roku, w dużej mierze można założyć, że się na nią nie stawię. Po pierwsze primo mogę jej zwyczajnie nie dożyć, co jest niewykluczone a nawet wysoce prawdopodobne. Po drugie primo mając tak odległy termin poruszę niebo , ziemię i oszczędności, aby do planowanej na grudzień przyszłego roku wizyty być już zdrowym. A teraz konkluzja. Skoro nie czekam z założonymi rękami na wskazany termin to prawdopodobnie jestem jeszcze w wieku produkcyjnym i posiadam jakieś środki. Skoro jednak czekam to prawdopodobnie jestem emerytem i państwu nie zależy na utrzymywaniu mnie przy życiu. Każdy wyleczony emeryt to kolosalne obciążenie dla budżetu. I znów po pierwsze primo koszt leczenia nie jest wcale mały a po drugie primo wyleczony emeryt ciągle pobiera (nie)swoją kasę z budżetu. I w zasadzie tyle na świąteczny stół.

  • borsuk07

    Oceniono 11 razy 5

    tak, tylko KTO STWORZYŁ TEN SYSTEM OPIEKI ZDROWOTNEJ ! !

  • jan.ma

    Oceniono 6 razy 4

    Czyli nic nowego - pacjent czyli klient nigdy nie ma racji i na niego nalezy zwalic wine na koszmarnie nieudolny i niewydolny system sluzby zdrowia tworzony na wszystkich mozliwych szczeblach wladzy. A jesli przypadkiem ktos cos rozsadnego wymysli i o zgrozo bedzie chcial to wdrozyc, to trzega jego i jego wymysl zniszczyc. Pacjenci szukaja wszelkich mozliwosci jak najszybszego dotarcia do lekarza, a wiec kombinuja na co zezwala im system, a wiec jakim prawem ktos zwala wine na pacjentow. Nie dziwie sie, ze umieraja i beda umierac chore dzieci i dorosli, bo nie otrzymali na czas pomocy, bo sluzba zdrowia po prostu wykorzystuje obecne przepisy i limity, a co jest poza nimi, to juz nie ich sprawa. Stad, poza pogarszajaca sie etyka zawodu, bierze sie odsylanie nawet ciezko chorych byle jak najdalej - bo takie mamy przepisy i limity. Tusk nie umie dobierac ludzi i nawet jesli minister zawala na calej linii, jak to sie dzieje w resorcie sluzby zdrowia, to broni swojego wyboru, a problemy pietrza sie, bo zagrozony minister musi szybko wymyslic cos nowego (czytaj: cos gorszego) zeby na jakis czas zamydlic oczy premierowi i spoleczenstwu. Wladza zajeta od lat wasniami politycznymi juz chyba calkowicie stracila poczucie tego co dzieje sie tam hen na dole wsrod wiekszosci spoleczenstwa. Jak dlugo jeszcze?

  • Anna Łojewska

    Oceniono 4 razy 4

    Panie Ministrze, jak to jest- specjaliści uskarżają się, że drogi sprzęt wykorzystywany jest w 50% w skali miesiąca. Pacjenci, na kolejki do niego.

  • jonia2012

    Oceniono 4 razy 4

    moze gdyby podatki zamiast na kler i diety dla politykow szly na sluzbe zdrowia to mozna byloby zatrzymac w kraju wiecej lekarzy i kolejki tez by sie wtedy skrocily...

  • Monika Vassallo

    Oceniono 6 razy 4

    Proponuję spróbować dodzwonić się na Niekłańską do przychodni dla dzieci i spróbować umówić się bądź odwołać wizytę. Niestety, żeby dodzwonić się trzeba "wisieć" na telefonie czasem kilka godzin. A wystarczyłoby, żeby była możliwość wysłania smsa, co, o dziwo w niektórych placówkach już działa (OWI na Pilickiej np.).
    Druga sprawa: umówiłam się do endokrynologa, czekałam pół roku, na dzień przed wizytą 39 st. gorączki i antybiotyk. Dzwonię i odwołuję (przecież nie pójdę pomiędzy kobiety w ciąży, żeby pozarażać, wizyta była na Karowej) i co, brak możliwości przełożenia, wciśnięcia na inny termin, nawet nie w tej chwili, ale jak np. coś się zwolni. Tylko "albo Pani odwołuje i dzwoni w przyszłym roku - 2015 - albo Pani przychodzi na wizytę". Tłumaczę, że jestem chora, że kobiety w ciąży, że nie chcę zarazić...Odpowiedź: "to przychodzi Pani czy wykreślamy". No po prostu totalny beton! No i weź bądź tu człowieku w porządku...

  • Anna Łojewska

    Oceniono 6 razy 4

    A luksusy takie jak PESEL i elektroniczna rejestracja znane są w NFZ i Ministrowi Arłukowiczowi? Czy też bełkotliwe zrzucanie winy na pacjentów?

  • 3-kuleczka

    Oceniono 6 razy 4

    częściowo prawda, ale - kazdy kij ma dwa końce
    jeżeli musimy zrezygnować z wizyty, zwykle decyzja taka nie jest podejmowana miesiąc wczesniej tylko w przeddzień albo w dzień wizyty, w mojej rodzinie gdzie jest duzo małych dzieci zdarza sie to czesto, bo na okrągło choruja, trzeba zmieniac plany, komnbinuje sie z praca, odbiorem z przedszkola lub szkoły itd,
    dzwonie np. do przychodni że nie przyjde jutro do specjalisty bo dostałem wysokiej gorączki czy z przeproszeniem sraki, I CO ??? co z tego wyn9ika? NIC !!! Bo pani rejestratorka zamiast wziąc telefon i przedzwaniac do innych którzy czekaja na termin w kolejce, że zwolnił sie termin, nie ma na to ochoty, termin mija i klapa

  • edza4

    Oceniono 8 razy 4

    Wszystko jest fikcją i tzw.sztucznym tłokiem,to jest sposób lekarzy na pogrubienie własnej kieszeni.Obecnie sam się leczę i wiem dużo o tym mechaniżmie.Na dwie wizyty w szpitalu musiałem zaliczyć trzy prywatne żeby otrzymać skierowanie.Działa to tak idzie się na pogotowie,a tam pani twierdzi że nie może zarejestrować,bo nie wie czy jeszcze ktoś pana przyjmie,proszę zapytać lekarza,pytam a lekarz mówi że nie,nie pytając co mnie jest.W ośrodku to samo,naburmuszona pani doktor twierdzi że zapisy już dawno się skończyły,oczywiście nie pytając co mnie jest.Dopiero po południu w prywatnym gabinecie dostaję skierowanie,w dniu następnym zabieg.Ale żeby było rażniej na kontrolę po zabiegu mam się zgłosić ale w gabinecie prywatnym i to kilka razy(mam już terminy) Jest to w wielkim skrócie obraz działającej mafii medyków,a bezradny minister tylko im sprzyja dlatego że sam jest lekarzem,a nie zna się na zarządzaniu.

  • grzeg1967

    Oceniono 6 razy 4

    Za długo trzeba czekać na wizytę u specjalisty, dostaję zlecenie na wyjazd i jade za chlebem w delegacje by zarobić na podatek na pieprz... budżetówkę. Wracam po terminie mojej wizyty i znów zapisują mnie na jakis odległy termin, łaska i tyle. Haruje ciężko, nie doleczony, płacę podatki a tu panu dziękujemy proszę się zgłosić za trzy miesiące, skąd ja mam wiedzieć co będzie za trzy miesiące. Internetowa rejestracja wiele by poprawiła, łatwiej by było zgłosić że nie przyjde ale co z tego gdyż wcześniej Cię nie przyjmią.

  • wscibskiiciekawska

    Oceniono 8 razy 4

    Tak winni są pacjenci. Mój tata czekając pół roku na bajpasy (czy jak to się pisze) zmarł. No nie zawiadomił i przez niego ten artykuł. Tak, winni są pacjenci, nie chory system

  • leszekes

    Oceniono 56 razy 4

    Myślę, że ci, którzy się nie zgłosili do specjalisty raczej umarli czekając w wielomiesięcznej kolejce na poradę... leczenie... ;)

  • sceptyk31

    Oceniono 12 razy 4

    Jakoś mnie nie zdarzyło się by gdy idę do specjalisty nie miał on co robić. Ale ja najpierw telefonicznie sprawdzam gdzie kolejka jest najkrótsza i tam się zapisuję. Kolejki wydłużają tez nikomu nie potrzebne wizyty po to tylko by dostać receptę na stale brane leki. Bo lekarz może zapisać leki tylko na 3 miesiące. A jak się bierze leki nadciśnieniowe czy na jaskrę to trzeba co trzy miesiące być u lekarza, czyli przy tych dwóch chorobach cztery razy u lekarza rodzinnego i raz u okulisty. Często jest też tak iż ludzie ubodzy biorą recepty na miesiąc, więc jeśli chcą się leczyć to bywaja u lekarza częściej. A pare lat temu wspominano coś o systemie rejestrowania się do zakupu stale branych leków w jakiejś aptece.

  • abstracto

    Oceniono 3 razy 3

    W ku#@$%kim systemie pacjenci stosują ku2#@#3kie chwyty. Nie ma się czemu dziwić, bo tu gra idzie o życie. Tzn po stronie pacjentów. Po drugiej stronie raczej tylko o kasę.

  • palacz1977

    Oceniono 5 razy 3

    przecież to banalne - czekać 3 miesiące do ortopedy - czesot z bólem i w cierpieniu to nieludzkie - ludzie się zapisują bo w pierwszej chwili nie widzą powodu aby się nie zapisać ale już po tygodniu ból nie pozwala na czekanie - wizyta prywatna załatwia problem i równocześnie pozwala zapomnieć o umówionej wizycie na NFZ - w ten sposób ten sam lekarz zarobi na nas prywatnie - powiedzmy 80 zł i na wizycie której nie było 50 zł. Jesteśmy zapisani wiec siłą rzeczy nie ma powodu aby za to kasy nie wziąć wszak czekał na nas. A następni ? A następni przyjdą w innym PÓŹNIEJSZYM terminie

  • felicjan.dulski

    Oceniono 3 razy 3

    Pewien procent tych, którzy się nie stawili, to ci którzy nie dożyli.

  • neptunowy

    Oceniono 3 razy 3

    taaa podziękujcie mi np....umówiny do specjalisty za 9 miesięcy dokładnie wiem że będę wtedy wolny i miał czas udać się do lekarza, że nie zachoruję, że mnie gdzieś z pracy nie wyślą, że zwyczajne codzienne sprawy wykluczą mi pójście do...

  • dodeni

    Oceniono 5 razy 3

    Wniosek jest taki że co trzeci pacjent umiera przed wyznaczoną wizytą.

  • anna_pawul

    Oceniono 3 razy 3

    Państwo zabiera mi tyle na tą darmową służbę zdrowia, że argument o sztucznych kolejkach nie ma żadnego znaczenia! Niech nie zabierają kasy, wówczas idąc do lekarza sama będę płacić za wizytę, a czy przyjdę czy nie to będzie moja sprawa. U dentystki zadeklarowałam się, że jak nie odwołam wizyty 24h przed, to płacę częściowo za wizytę. Gdzie tu problem? Niech zajmą się tym, co jest istotą problemu. Nie mogę iść w godzinach pracy - do recepcji, by umówić wizytę, a następnego dnia do lekarz, bo tracąc 2 dni w pracy, bardziej mi się opłaca iść do prywatnego lekarza po pracy!

  • renuary

    Oceniono 3 razy 3

    trzy dni temu zarejestrowałem się do kardiologa na 1 .12.2015 ........... jak dożyję to pójdę :)

  • nrozsklov

    Oceniono 3 razy 3

    polscy lekarze wola po studiach leczyc niemieckich i angielskich pacjentow

  • perszingowa

    Oceniono 3 razy 3

    Jestem osobą hojnie obdarzoną przez los różnymi dolegliwościami i dużo czasu spędzam pod gabinetami lekarskimi. Ubytek 1/3 zapisanych pacjentów dałoby się zauważyć - pod gabinetem powinno nie być kolejki, a jest. Chyba, że te wyliczenia dotyczą przypadków kiedy zapisane są trzy osoby i nie przychodzi jedna, wtedy może rzeczywiście nie byłoby to zauważalne.

  • gorzejgorzej

    Oceniono 5 razy 3

    Jasne, winien jest pacjent. Nie sprzedawczyki, nie złodzieje, nie styropianowi "specjaliści".
    A dlaczego kolejek do specjalistów nie było w Polsce Ludowej (nie licząc kolejek dziennych) ?

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 3 razy 3

    Trzeba zacząć od tego, że kolejki powstały z tego powodu, że ludzie chorzy [nie piszę o hipochondrykach, którzy kochają nieznośną lekkość kolejkowego bytu], żeby mieć choć cień szansy na wizytę u lekarza [specjalisty, bo do tych pierwszego kontaktu kolejek zazwyczaj nie ma], zapisują się gdzie popadnie.

    To, że nie odwołują wizyt - inna sprawa; większość ludzi działa bezmyślnie na zasadzie bodziec=>reakcja.

    Druga rzecz to brak organizacji służby zdrowia. W grudniu chciałem zapisać matkę na kontrolę do chirurga [kobieta po mastektomii] - "proszę pana, zapisy na 2014 po Nowym Roku". Dobrze, nie ma sprawy. 2 stycznia 2014, ok. 8 rano - "proszę pana, najbliższy termin to listopad". I co? Trzeba było rozluźnić nieco więzy asertywności i termin się znalazł na koniec stycznia.

  • renatan53

    Oceniono 5 razy 3

    Jak tu nie ma być kolejek jeżeli sama mam skierowanie na 23 kwiecień 2014r. /zapisy w w lutym 2013r tak tak w zeszłym roku/ do Zakładu Medycyny Nuklearnej i Endokrynologi w Gliwicach. Lekarz u którego się leczę na tarczyce po zobaczeniu wyników TSH iz na razie nie ma potrzeby na łykanie w w/w zakładzie tabletki z jodem. Chciałam odwołać zaplanowana wizytę i co przez trzy tygodnie codziennie dzwoniłam i to o rożnych porach do poradni w Gliwicach i albo zajęte przez cały dzień albo jeżeli sygnał wolny to nikt nie odbierał.Dzwoniłam także do sekretariatu Endokrynologi ale tam panią sekretarka poradziła mi ze jeżeli nie mogę się dodzwonić, bo wiadomo panie kartotece maja dużo roboty i nie maja czasu odbierać telefonów to mam przyjechać osobiście do Gliwic. Dlatego dałam sobie spokój z dzwonieniem a takim sposobem kolejki rosną.

  • jusekp

    Oceniono 7 razy 3

    I znów pie_doleni pacjenci (chorzy) winni.

    A taką byśmy mieli f.a.j.n.ą Sł. Zdr. gdyby nie ta hołota żebrająca o leczenie...

  • velvetta11

    Oceniono 3 razy 3

    A ja się zastanawiam . Dlaczego jest teraz tyle ludzi w tych wszystkich przychodniach ? Moja mama mówi , że kiedyś przyszła do przychodni , poczekała godzinę , no może dłużej i została przyjęta ! W tym samym dniu !

  • kretu23

    Oceniono 7 razy 3

    dostać się na dobrą specjalizację w Warszawie? potrzeba 20-30 tysięcy w kopercie...

  • medalik111

    Oceniono 15 razy 3

    Niedługo się okaże, że kolejki to wina pacjentów (bo po co chorują) i lekarzy (bo po co mają narzucone limity z NFZ-u).
    Chory jest ten system, a winę za to ponoszą wszyscy ministrowie zdrowia i wszystkie rządy od 1989 roku.
    Jedynym ministrem, który miał pojęcie jak zreformować służbę zdrowia był ś.p. prof. Religa, który uważał, zresztą słusznie, że to pieniądze powinny iść za pacjentem.
    Największy burdel w systemie panuje za obecnego rządu, bo Arłukowicz przez siedem lat nie zrobił nic, żeby zmienić zasady oprócz pozatrudniania w NFZ i MZ znajomych królika, taki sam burdel zresztą panował za czasów Piechy z PIS-u i Balickiego z SLD.

  • terazkasia

    Oceniono 19 razy 3

    Czuję się, jakbym słyszała kronikę z PRL, wg której winnymi braku towaru są "spekulanci" albo "niewłaściwe" osoby wykupujące towar!
    Pani Redaktor, ludzie zapisują się rok wcześniej / zapisują do kilku specjalistów właśnie dlatego, że jest mało lekarzy i są trudności z zapisami!
    I NAJPIERW była tu przyczyna, a teraz jest skutek - proszę tu nie zrzucać winy na pacjentów, to straszne zakłamanie!!!
    Nie bronię niesolidnych, bo niewiele kosztuje telefoniczne wycofanie wizyty, jednak to nie powód, żeby sugerować w tekście, że temu syfowi winni sa pacjenci!

  • adazg

    Oceniono 2 razy 2

    Poki NFZ bedzie wyceniał usługi poniżej ich rynkowej wartości tak długo bedą kolejki. Zapytam tak? Jesli to państwo bylibyscie lekarzami pracowalibyście w dwóch miejscach w szpitalu i prywatnie a za wykonane badania w szpitalu NFZ dawalby Wam 25 zł, natomiast prywatnie wzielibyscie za nie 150 zł - to co byscie powiedzieli, gdyby przyszedł do Was pacjent, ktory chcialby badanie refundowane przez fundusz? Pewnie, odpowiedz by byla za pół roku :-). Dlatego teza zawarta w artykule, że kolejki to wina pacjentów jest albo nieznajomoscia tematu od środka, albo zwykłym cynizmem. Kolejkom winny jest system wyceny świadczeń i naturalna chec zarabiania pieniedzy przez lekarzy a nie to, że pacjent zapisał sie i nie zrezygnował. Gdyby zbadać prawdziwość tych kolejek to doszlibysmy pewnie do ciekawych wniosków. System po prostu jest tak skonstruowany, że jeśli pacjent przychodzi po swiadczenie na ktorym lekarz nie zarobi to slyszy "ok. ale pół roku" i ma sie sam domyśleć, że trzeba pójść prywatnie nawet dzisiaj czy jutro.

  • slade1972

    Oceniono 2 razy 2

    W POlsce za syf w służbie zdrowia winny jest oczywiście pacjent!
    Ale trudno się dziwić takiej diagnozie w prorządowej gazecie!
    Wicie rozumicie!

  • ltte

    Oceniono 4 razy 2

    To ciągle jest wina placówki zdrowia, która nie potrafi rozwiązać problemów, które sami tworzą (w tym pacjentów). To jest naprawdę prosta sprawa. Każda komercyjna firma padłaby, gdyby tak działała. Ale konowały maja to w doopie. Kasa z NFZ idzie, czy się stoi, czy się leży, więc po co się przemęczać?

  • age.kruger

    Oceniono 4 razy 2

    nie pojawiaja sie, bo leza na cmentarzu :)

  • kelderek

    Oceniono 2 razy 2

    Jakim cudem pacjent może zarejestrować się do dwóch specjalistów? Musiałby mieć dwa skierowania od lekarza rodzinnego!
    Jakim tez cudem pacjent który nie stawił się zabiera komukolwiek cokolwiek? Prędzej przychodnia wystawi sobie recepty za wizytę żeby środki z NFZ przyszły.
    Poza tym weźcie pod uwagę ze pacjent czekając na lekarza może zdążyć prywatnie lub zdechnąć

  • alka_xx

    Oceniono 4 razy 2

    Oczywiście, teraz pacjent jest winien ...bo nie przyszedł. Bo zarejestrował się wiele miesięcy wcześniej a tu nagle, w dniu wyznaczonej wizyty, miał wypadek, dostał sraczki, a może po prostu umarł?! I gamoń nie zawiadomił o tym przychodni?!

    I jeszcze jedna, chyba ważniejsza, sprawa!
    Otóz...Czeka się kilka miesięcy np. do ortopedy. A na jakiś czas przed wizytą okazuje się, że bardziej dolega człowiekowi zupełnie co innego niż zapisano na skierowaniu, bo nie dało się przecież tego przewidzieć! I co? Lekarz NIE POMOŻE, bo na skierowaniu jest inne/ obecnie mniej dokuczliwe !/ schorzenie! A jemu WOLNO wykonać TYLKO jedną procedurę!, tę zapisaną na skierowaniu!
    Czy to nie jest chore? I dopiero wydłuża kolejki, bo znowu trzeba iść do lekarza I kontaktu, po skierowanie do ortopedy na to nowe schorzenie i znów rejestrować sie na wiele miesiecy naprzód, a wtedy, w dniu wizyty, może sie okazać, że ...i tak w kółko!
    Więc może jest coś nie tak z tymi przepisami ograniczającymi możliwość udzielanie pacjentowi potrafi być mobilny w kreowaniu schorzeń!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX