Młodsza i piękniejsza wersja siebie

Operacje plastyczne przestały być tabu, a zabiegi stomatologii estetycznej mają wręcz wymiar prestiżowy. Bo dbanie o wygląd jest teraz w cenie!
Coraz więcej osób decyduje się na zabiegi poprawiające urodę. - I nie są to już wyłącznie majętni prezesi firm czy wyzwolone businesswomen. Do mojej kliniki zgłaszają się nawet panie, które po prostu zajmują się domem. Mają jakieś oszczędności i chcą je wydać na siebie - dla poprawy samopoczucia i podniesienia poczucia własnej wartości - tłumaczy dr Katarzyna Ostrowska-Clark, chirurg z 11-letnim stażem w chirurgii estetycznej. Co się zmieniło przez tę dekadę? - Unikamy "efektu tunelu aerodynamicznego", czyli twarzy-maski, pozbawionej naturalnej mimiki. To stereotypowe patrzenie na operacje plastyczne na szczęście powoli odchodzi w niepamięć. Dziś pacjenci dążą do uzyskania młodszej wersji SIEBIE, a nie jakiegoś ludzkiego manekina. Dobry chirurg powinien mieć zmysł piękna i umieć wydobyć największe atuty urody pacjentki. Np. w przypadku zabiegów na twarz nie chodzi o tropienie każdej zmarszczki i jej wypełnianie, a o całościowy efekt młodszej, bardziej promiennej cery - dodaje dr Ostrowska-Clark.

Do najpopularniejszych zabiegów chirurgii estetycznej należą dziś korekty powiek, usuwanie zmarszczek botoksem i wypełniaczami, plastyka brzucha oraz powiększanie piersi. - Do wzrostu zainteresowania zabiegami wokół oczu przyczyniły się dwa czynniki: - Pierwszy to efekt, jaki uzyskujemy po zabiegu. Dobra plastyka okolic oczu daje lepszy efekt niż lifting twarzy. Likwidacja "worków" pod oczami czy opadających powiek górnych sprawia, że oko znów, po latach, pięknie się otwiera. A nie trzeba nikogo przekonywać, że duże oczy dodają urody. Drugi powód to koszty - ceny takich zabiegów nie są zaporowe i plastyka okolic oczu jest dostępna dla szerszego grona - informuje ekspertka.

Podniesienie powiek górnych w Szczecinie kosztuje ok. 3500 zł, dolnych - 4500 zł. Dużo? Przy kilkunastotysięcznych kwotach bardziej zaawansowanych zabiegów ta kwota nie wydaje się wysoka.

Za 14 tys. zł możemy mieć nowy biust. Okazuje się, że i w tej dziedzinie panują okresowe mody. - Dziś mam coraz mniej klientek, którym marzą się piersi Pameli Anderson. Z reguły panie chcą mieć naturalnie wyglądający, jędrny biust. Na ten zabieg najczęściej decydują się pacjentki w okolicach 30. roku życia, po porodach. Nie brakuje też pań starszych, które po latach życia w kompleksach teraz chcą spełnić swoje marzenia o pięknych piersiach - wyjawia dr Ostrowska-Clark. I dodaje, że zabieg upiększający, mimo że z reguły wykonuje się go bez zaleceń medycznych, jest ingerencją w organizm i trzeba przestrzegać pewnych zasad: - Jest szereg przeciwwskazań do zabiegów chirurgii estetycznej. Np. implantów piersi nie stosuje się u kobiet, u których wykryto zmiany mastopatyczne bez wcześniejszej weryfikacji histopatologicznej - tłumaczy dr Ostrowska-Clark. Doktor wspomina, że zdarzało jej się odmówić wykonania zabiegów u swoich pacjentów. I w Polsce zdarzają się sytuacje, które znaliśmy dotychczas z amerykańskich filmów i reality show: - Dostaję maile od matek, które piszą, że ich 15-letnia córka marzy o większym biuście i ma z tego powodu kompleksy. Albo żeby 17-latkom wypełniać bruzdy nosowo-wargowe. Odpisuję wtedy, że zgodnie z polskim prawem takie zabiegi można wykonywać osobom pełnoletnim. Niestety, w niektórych przypadkach, bardziej niż chirurg potrzebny jest terapeuta - podsumowuje dr Ostrowska-Clark.

O ile do zabiegów chirurgii estetycznej wciąż podchodzimy nieufnie, o tyle coraz częściej chodzimy do stomatologa. I to nie po to, by leczyć próchnicę, ale po to by wybielać, zakładać licówki lub wkręcać implanty. Wybielanie, w zależności od metody kosztuje od 700 zł w górę (w Łodzi). Licówki, czyli porcelanowe nakładki, stosowane dla efektu jednolitych zębów, kosztują od kilkuset złotych za jedną, w zależności od materiału, z którego są wykonane. Najdroższe są pełnoporcelanowe - za nie zapłacimy nawet 1300 zł za sztukę, a z reguły stosuje się sześć lub osiem - na górne zęby widoczne podczas mówienia i uśmiechania się.

Najdroższe z tego zestawu są implanty. Jeden może kosztować nawet 10 tys. złotych, jeśli okaże się, że do jego wkręcenia potrzebna jest nadbudowa kości z biomateriału. Wówczas zarówno wydłuża się czas leczenia, jak i rośnie cena zabiegu.



Czytaj także:

Ulthera

Więcej o: