Bezinwazyjne - najmodniejsze słowo w medycynie estetycznej

Oferta na rynku usług medycyny estetycznej jest już ogromnie bogata - mimo to każdego roku pojawiają się nowe urządzenia, a co parę lat nowe technologie.
Podsumowując ostatni okres w medycynie estetycznej można zauważyć dwie reguły: ogromny wzrost metod bezinwazyjnych - skalpel i zastrzyki oczywiście nie zniknęły całkowicie, ale coraz łatwiej można je ominąć - oraz technologiczną inwazję Izraela - prawie 90 proc. urządzeń i nowych technologii z obszaru medycyny estetycznej prezentowanych na światowych konferencjach i wystawach pochodzi z tego państwa.



I jeszcze jedno - w tej dziedzinie jesteśmy zdecydowanie w Europie - w zasadzie wszystko to, co pokazuje się w Paryżu i Londynie jest także dostępne w Polsce.

Bezinwazyjny lifting i fotoodmładzanie

Poniżej przedstawiam informacje o dwóch technologiach, które mają obydwie wymienione powyżej cechy, a także dwie dodatkowe - na rynku pojawiły się przed 2007 rokiem i obydwie miałam możliwość przetestować osobiście.

ELOS - bezinwazyjny lifting i fotoodmładzanie - czasami nie trzeba wymyślać nic nowego, wystarczy właściwie zestawić dostępne na rynku technologie.

Jako mała dziewczynka chciałam mieć laser, którym mogłabym pociąć ulubiony domek Barbie mojej sąsiadki wprost ze swojego okna. Jak się wystraszyłam, gdy usłyszałam, że moja mama idzie na zabieg laserem - zdaje się, że dostarczyłam tematu do śmiechu na kilka lat. Jako większa dziewczynka dowiedziałam się, że jest coś znacznie lepszego niż laser, przynajmniej w odniesieniu do zabiegów kosmetycznych - to metoda IPL ("intense pulsed light", czyli "intensywne źródło światła"). Koleżanki mówiły, że jest super - zabieg trwa krócej, efekt lepszy, a i poparzenia mniejsze.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o połączeniu ELOS ("electro-optical synergy"), czyli IPL z prądem bipolarnym, byłam skonfundowana. To już były czasy, gdy pisanie o medycynie estetycznej pozwalało mi się utrzymać, więc obydwie technologie znałam dosyć dobrze - byłam pewna, że są komplementarne, obie miały swoich zwolenników i przeciwników, ale po co je łączyć? Zaczęłam studiować materiały i znalazłam odpowiedź. Po to, aby jak najskuteczniej "zaatakować" kolagen, robiąc możliwie mało szkody wierzchnim warstwom skóry. W tej technologii IPL pełni rolę wspomagającą - niewielka ilość energii ma za zadanie podgrzać skórę i zmienić jej oporność. Niewielka - więc receptory bólowe śpią spokojnie. Właściwą pracę, czyli podgrzanie kolagenu wykonuje prąd bipolarny - działa skutecznie, dlatego, że wcześniej IPL zmienił oporność skóry i teraz cała energia jest dostarczana wprost do kolagenu! Dodatkowo jest to jedyna technologia, w której temperatura skóry jest monitorowana na bieżąco, a końcówki robocze posiadają system chłodzący - dwie technologie i dwa dodatkowe zabezpieczenia.

Technologia ELOS ma bardzo bogate zastosowanie, z których stymulacja kolagenu wydała mi się najciekawsza. Fotoodmładzanie, piegi czy usuwanie owłosienia nie stanowią problemu. Ja jako dodatek wybrałam fotoodmładzanie. Skuteczność? Już po pierwszym zabiegu byłam zadowolona, ale faktyczny długotrwały efekt uzyskuje się po około 5 zabiegach. Kilka koleżanek za moją namową spróbowało i mimo że nie były to darmowe zabiegi, to teraz po paru miesiącach nadal się do mnie odzywają - myślę, że są zadowolone.

Dla bardziej dociekliwych czytelników polecam strony www.fotofacialrf.com oraz www.syneron.com.

Ultradźwięki zamiast skalpela

UltraShape - czyli ultradźwięki, które wszyscy znamy w zupełnie nowej roli - skalpel i strzykawka w bezinwazyjnym i bezbolesnym opakowaniu. UltraShape jest pierwowzorem coraz modniejszych UltraCosi.

Ultradźwięki to nic nowego - są stosowane w medycynie od wielu lat w diagnostyce i fizykoterapii. Nowe były parametry zastosowanej fali ultradźwięków - moc i częstotliwość. Kilku osobom w Izraelu pomysł wydał się tak obiecujący, że podziękowali swoim pracodawcom i założyli firmę UltraShape.

Urządzenie wprowadzone na rynek przez UltraShape jest jednym z wielu bazujących na ultradźwiękach. Jednocześnie jest jedynym, które posiada komplet badań klinicznych jednoznacznie dowodzących po pierwsze skuteczności działania, a po drugie bezpieczeństwa. Dobór odpowiednich parametrów fali ultradźwiękowej okazał się względnie łatwy - to, co okazało się problemem i czego nikt poza UltraShape nie rozwiązał, to skuteczne dostarczenie ultradźwięków o mocy wystarczającej do uszkodzenia komórek tłuszczowych do podskórnej warstwy tłuszczu. UltraShape opracował unikalną głowicę skupiającą ultradźwięki dokładnie 1,5 centymetra pod skórą - to dzięki tej głowicy możemy bezpiecznie uruchomić impuls, który w obszarze skóry jest zbyt słaby, aby uczynić jakiekolwiek szkody natomiast w ognisku skupienia osiąga moc uszkadzającą błony komórek tłuszczowych.

Drugą unikalną cechą UltraShape jest algorytm sterujący zabiegiem - system najpierw mapuje trójwymiarowo obszar zabiegu, a następnie pilnuje, żeby operator pokrył cały obszar zabiegu i nie wysłał dwóch impulsów w to samo miejsce. Usuwanie uwolnionych w trakcie zabiegu tłuszczów następuje w ramach działania naturalnych procesów metabolicznych. Metoda ta pozwala nieinwazyjnie i trwale usunąć pewną ilość komórek tłuszczowych. Zabieg jest bezbolesny i nie wymaga żadnej rekonwalescencji Ja w zasadzie nie mam problemów z tłuszczykiem - dużo spaceruję, pływam i pewno mam fajną przemianę materii - jedno z czym miałam problem to tzw. bryczesy. Efekt nie przebił moich oczekiwań, ale z pewnością jest i to dokładnie tam gdzie chciałam. Wyniki nie są takie jak po liposukcji, ale są bardziej równomierne, a to jest bardzo ważne. Więcej szczegółów można znaleźć na stronie www.ultrashape.com.

Tekst z serwisu: Dlaurody.pl

Więcej o: