Nie dla intensywnej opalenizny. Nadchodzi kres mody na nienaturalnie brązowy kolor skóry?

Kobiety lubią brąz, opalenizna wyszczupla, opaleni są atrakcyjniejsi, ciemna skóra to oznaka udanych wakacji - z pewnością zetknąłeś się z którymś z powyższych twierdzeń. Być może nawet zmotywowały cię one do leżenia plackiem na urlopie. Najwyżej się spieczesz i trochę pocierpisz, ale czego się nie robi... Stop. Nadchodzi kres takiego myślenia. Z kampanii z udziałem bardzo opalonej modelki tłumaczył się ostatnio odzieżowy potentat H&M.
Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Rosnąca świadomość negatywnych skutków długotrwałego opalania powoduje, że intensywnie brązowa skóra przestaje być obiektem westchnień. Zamiast tego coraz częściej jest utożsamiana z groźnym modelem zachowań zdrowotnych takich jak niezdrowa dieta, brak ruchu, palenie papierosów czy nadużywanie alkoholu. Tak jak jedzenie żywności wysoko przetworzonej i siedzący tryb życia zwiększają ryzyko wystąpienia np. cukrzycy typu 2 czy ostrego zespołu wieńcowego, tak przesadne opalanie może prowadzić do poważnych zmian skórnych, w tym nowotworowych.



H&M tłumaczy się z kampanii z udziałem bardzo opalonej modelki

Z powodu zdjęć promujących nową kolekcję strojów kąpielowych z udziałem modelki o nienaturalnie ciemnym zabarwieniu skóry dostało się ostatnio nawet popularnej sieciówce H&M. Oburzenia nie skrywają organizacje zrzeszające chorych na raka skóry. Wskazują na to, że prezentowanego przez modelkę zabarwienia skóry nie da się osiągnąć w zdrowy sposób.

"Odzieżowy gigant tworzy, nie tylko wśród młodych ludzi, ideał piękna, który może być zabójczy. Każdego roku więcej ludzi w Szwecji umiera z powodu raka skóry niż w wyniku wypadków samochodowych, a główną przyczyną tego stanu rzeczy jest zbyt intensywne opalanie. Niezależnie od tego, w jaki sposób modelka z reklamy H&M zyskała swoją opaleniznę (przez opalanie czy dzięki programowi komputerowemu), efekt jest taki sam: H&M mówi nam, że mocna opalenizna jest w cenie" - apelują członkowie skandynawskich organizacji w wielokrotnie cytowanym artykule w dzienniku "Dagens Nyheter". H&M przeprasza i tłumaczy. Reakcja ludzi i zamieszanie w mediach może być przestrogą dla innych producentów. Jak widać, nie zawsze modelki zbyt chude, zbyt młode czy zbyt opalone to recepta na marketingowy sukces.

Na topie: filtr minimum SPF 30 i ochrona UVA

Wyjeżdżasz na wakacje? Świetnie, ale pamiętaj dziś na plażę po prostu wypada zabrać krem z filtrem. I to wcale nie żadną 5-tkę, która nie tyle chroni, co ucisza nasze wyrzuty sumienia, a minimum balsam o filtrze SPF 30 (wysokość faktora SPF informuje o natężeniu ochrony przeciwko promieniowaniem UVB) i zabezpieczeniem przeciwko UVA (producenci nie informują o jego wysokości, a szkoda). Aby uniknąć wszystkich negatywnych efektów słońca potrzebujemy zabezpieczyć się przed jednym i przed drugim. Dlaczego? Promieniowanie UVB wywołuje opaleniznę i większość oparzeń słonecznych, jest większe w słoneczne dni i mniejsze w pochmurne. Drugie - mniej przebadane UVA to "cichy niszczyciel" - nie zmienia zabarwienia skóry, nie powoduje oparzeń, za to to właśnie ono odpowiada za przyspieszenie procesów starzenia się skóry. W dodatku czyni swoje nawet jeśli niebo jest spowite warstwą chmur. Obydwa rodzaje promieniowania mogą dopomóc wyhodować zmiany nowotworowe w skórze.

Słoneczny gadżet: miernik do pomiaru promieniowania UV

Trudno dokładnie na oko ocenić, jakie jest natężenie promieniowania UV, a może się ono zmieniać wraz z warunkami zewnętrznymi (pogodą, porą roku itd.). Ostatnio na rynku pojawiły się urządzenia, które, jak podają producenci, je mierzą. W formie zegarków, breloczków, bransoletek. Wynik wyświetlany jest na ekraniku. Z założenia gadżet ma być wskazówką, jak wysokiej ochrony przeciwsłonecznej potrzebujemy w danym momencie.

Słońce jest zdrowe, ale z umiarem

Skórze spalonej słońcem na skwarka mówimy "nie". Nie oznacza to jednak, że latem mamy chronić się przed każdym pojedynczym promieniem i za wszelką cenę pozostać nienaturalnie bladzi. Umiarkowana dawka promieni złapanych na urlopie jest wręcz zalecana. Sprawia, że organizm wydziela potrzebną kościom i układowi nerwowemu witaminę D. Efekt: muśnięta słońcem skóra i doładowane zapasy wyczerpanych po zimnych i ciemnych miesiącach zasobów słonecznej witaminy. Wystarczy 15 minut.

Opalenizna bez wyrzutów sumienia - samoopalacz górą!

Jest też inny trend - samoopalacz. Kosmetyk pozwala cieszyć się opalenizną bez martwienia się o negatywne konsekwencje. Ten sposób na brązowe zabarwienie skóry stosuje wiele znanych modelek. Obawiasz się, że nie rozłożysz specyfiku równomiernie? Przed aplikacją zrób peeling. Złuszczy martwy naskórek i zapewni gładką bazę pod barwiący kosmetyk. Wyjściem dla bardziej strachliwych są balsamy stopniowo nadające opaleniznę. Życzymy udanego urlopu i słońca w sam raz!

Więcej o: