Wyjdź na słońce. Dla zdrowia!

Bez promieni słonecznych na naszej planecie w ogóle nie byłoby życia. Człowiekowi słońce zapewnia zdrowie i dobre samopoczucie: mocne kości, apetyt na seks, piękną skórę, lepszą odporność, sprawniejsze krążenie. Dowiedziono nawet, że zmniejsza ryzyko wystąpienia niektórych chorób nowotworowych, w tym raka piersi. Zatem jak to w końcu jest: opalać się czy nie?
Kto korzysta z dobrodziejstw kąpieli słonecznych zbyt zachłannie, wiele ryzykuje. Nawet własne życie. Trzeba to sobie uświadomić. Tak jest niemal ze wszystkim, co w zasadzie dobre. Witaminy, minerały, białka, antybiotyki, aktywność fizyczna - przedawkujesz lub źle zastosujesz: masz kłopoty. Jeśli jednak kierujesz się zdrowym rozsądkiem, możesz z tych dobrodziejstw czerpać tylko to, co najlepsze. Z naszym przyjacielem słońcem jest podobnie, a jego pozytywny wpływ na nasze życie jest z niczym nieporównywalny. Choćby dlatego, że jemu je wszyscy zawdzięczamy. Zatem, na początek, skupmy się na słonecznych plusach.

<

Opalanie? Zapytaj seksuologa, bądź psychiatry

Bardzo prawdopodobne, że specjalista od relacji, emocji czy układu nerwowego, zaleci ci opalanie. Szczególnie, jeśli je lubisz. Tak ciężko dziś o relaks, odpoczynek, niczym nieskrępowaną przyjemność. Gdy eksponowanie ciała cię cieszy, cieszy się i twój lekarz. Zwłaszcza, że słońce sprzyja wydzielaniu hormonu szczęścia - serotoniny, a bez niej nie ma ani apetytu na seks, ani na życie.

Depresja sezonowa to fakt, nie wymysły, podobnie jak to, że może doprowadzić do tej "prawdziwej". Nieprzypadkowo samobójcy preferują mniej nasłonecznione pory roku.

I tak, jak latem statystycznie mniej jest prób odebrania sobie życia, tak i maleje liczba zawałów. Osoby, które nie stronią od słońca, rzadziej zapadają na wieńcówkę. Nie wiemy dokładnie, dlaczego tak się dzieje. Część badań dowodzi, że ma to związek z ilością witaminy D w organizmie i w efekcie przyswajaniem wapnia ( witamina D jest niezbędna, by ten pierwiastek został prawidłowo wchłonięty). Wapń tymczasem wpływa na prawidłową kurczliwość serca, reguluje ciśnienie i krzepliwość krwi.

Uwaga! Nadmiar wapnia może jednak sercu szkodzić (zwłaszcza, gdy jego proporcje w stosunku do magnezu są nieprawidłowe), zatem wyprowadzenie prostej zależności między słońcem, a witaminą D oraz wapniem i w efekcie zdrowym sercem, może nas sprowadzić na manowce. Fakt jest jednak faktem: serce lubi słońce. Nie znosi jednak upałów, warunków ekstremalnych, stąd tak istotne, by odpowiednio chronić się przed udarem cieplnym ( wszystko na ten temat )

Słońce dobre, a co ze skórą?

Niby wszystko jasne: skóra wystawiana na słońce szybciej się starzeje, traci naturalną wilgotność, jest bardziej narażona na raka skóry... Tymczasem to nie jest cała prawda. Słońcem skórę można leczyć. Bywa, że nie tylko łagodzi problemy estetyczne (łojotok, trądzik), ale i medyczne. Zdarza się, że pod wpływem promieni słonecznych następuje czasowa remisja objawów łuszczycy. Nie dotyczy to, niestety, wszystkich pacjentów, ale pod nadzorem lekarza na pewno warto spróbować.

Skóra odpowiednio pielęgnowana, zabezpieczona właściwymi kosmetykami z filtrami, potraktowana właściwą dawką promieni, nie ucierpi. Problem większy stanowi raczej ustalenie tej właściwej porcji. Zależy bowiem od wielu czynników: karnacji, długości ekspozycji na słońce, godzin opalania, etc.



Przyjmuje się, że latem w Polsce większość osób bez ochrony może przebywać na słońcu (poza godzinami 11.-16.), do 20 minut dziennie. Kiedy jednak masz bardzo jasną cerę i piegi, słońce może skórę poparzyć niemal natychmiast - twój bezpieczny czas bez właściwych środków ochronnych skraca się do 5-10 minut. Kremy z filtrami UV odpowiednio wydłużają czas opalania. Co jednak oznacza liczba, która określa ich cechy? To swego rodzaju mnożnik. Jeśli komuś wolno przebywać na słońcu 10 minut bez dodatkowej ochrony, a używa środka do opalania z filtrem oznaczonym liczbą 15 - może spędzić na plaży 150 minut. Jednak część dermatologów nikomu nie zaleca stosować kremów z filtrem poniżej 25.

Nie zapominajmy przy tym, że okulary przeciwsłoneczne powinny ochronić przed powstawaniem przedwcześnie zmarszczek wokół oczu, jeśli wybierzemy odpowiednie. Powinny zawierają wysokiej klasy filtry UV i być na tyle przyciemnione oraz duże, byśmy nie potrzebowali mrużyć oczu.

Po każdej kąpieli wodnej trzeba się znowu posmarować. Kremy wodoodporne też się "zmywają" - najczęściej po 10-15 minutach.

<

Kości nie lubią... telewizji

Słońce pozwala organizmowi samodzielnie wytwarzać niezwykle cenną witaminę D. Ta przede wszystkim chroni dzieci przed krzywicą, a dorosłych przed osteoporozą i złamaniami. Ostatnie badania dowodzą nawet, że przedłuża życie. Pojawiły się jednak sugestie, nawet poważnych naukowców, że popularna ochrona przed szkodliwym promieniowaniem, uniemożliwiła konieczną pracę słońca, a my cierpimy na niedobory witaminy D. Amerykańskie badania wykazały, że w USA już 70% dzieci ma za mało tej witaminy. Początkowo obwiniano kremy z filtrami... Okazało się jednak, że "ofiary" ochrony przeciwsłonecznej w większości w rzeczywistości cierpiały na niedobory z powodu nadmiernej miłości do komputerów i telewizji. Nie wychodziły na spacery, nie opalały się, nie grały w piłkę, miały nadwagę...

Ponieważ zdania naukowców są podzielone (kremy rzeczywiście mogą zatykać pory w skórze i blokować więcej, niż sobie życzymy), obecnie, dla pewności, zaleca się ochronę przed poparzeniami podczas opalania, a także wychodzenie na słońce bez ochrony, do 10 minut dziennie, najlepiej codziennie. To sprawi, że będziemy zaopatrzeni w witaminę D, a zarazem bezpieczni.

Na koniec, mniej optymistycznie...

Słońce poza ciepłymi promieniami podczerwonymi rzeczywiście emituje promienie ultrafioletowe - niewidoczne, zdradliwe, zdolne przyśpieszyć rozwój zaćmy i wywołać raka skóry. Same filtry nas nie ochronią, jeśli będziemy leżeć plackiem wiele godzin na słońcu. Dlatego choćby dzieciom zaleca się spędzanie czasu w cieniu, w koszulce: przed nimi bowiem wiele lat kontaktu z promieniowaniem. Szkodliwość intensywnego opalania kumuluje się i z czasem dopiero ujawnia. Specjaliści podejrzewają, że w skórze wielu bardzo młodych osób już znajdują się komórki nowotworowe. Na razie kontrolowane są przez układ odpornościowy, ale po wielu latach może dać o sobie znać poparzenie słoneczne, do którego doszło w dzieciństwie.

Liczba ofiar słońca stale rośnie. Według Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce średnio o 5-10% rocznie. Już dziś w naszym kraju na raka skóry choruje ponad 7 tys. osób, a co roku rozpoznaje się trzy tysiące nowych przypadków czerniaka, nowotworu złośliwego skóry, odznaczającego się wyjątkowo wysoką śmiertelnością. Te nowotwory skóry są związane z nierozsądnym opalaniem. Groźne są regularne niewłaściwe zachowania i jednorazowe poparzenia.

Do czego prowadzi nieumiejętne korzystanie ze słońca? Zobacz naszą GALERIĘ



Więcej o: