Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna, bywa niebezpieczna
16.06.2011
, aktualizacja: 16.06.2011 20:20
Choć aborcja farmakologiczna jest w Polsce nielegalna, Polki jej dokonują, to pewne. Jaka jest skala - nie wiadomo, bo organizacje, które w tym pomagają, nie ujawniają danych w obawie przed restrykcjami. Z tego też powodu kobiety unikają lekarzy, nawet w przypadku powikłań. - Ginekolog nie odróżni poronienia samoistnego od farmakologicznego - uspokaja dr Grzegorz Południewski, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny. - A kobieta, która dopuści się aborcji nielegalnej, nie jest karana.
ZOBACZ TAKŻE
- Antykoncepcja specjalnie dla ciebie
- A jednak! Ciążą można się "zarazić". Od siostry! (12-08-11, 14:28)
- Seks bez zabezpieczenia... Co dalej? (02-08-11, 09:40)
- Konsul donosi na stronę z tabletkami poronnymi. Bo jest po polsku (17-06-11, 06:05)
- Antykoncepcja nie zawsze skuteczna? (23-05-11, 13:35)
- Antykoncepcja. Dobierz metodę idealną dla siebie! (23-11-10, 00:00)
- Czy jestem w ciąży? Pierwsze objawy (15-09-10, 12:41)
- Wstyd chcieć wiedzieć (25-01-10, 01:00)
- Czarny rynek aborcyjny (13-10-09, 15:00)
Przerwanie ciąży za pomocą środków farmakologicznych jest w Polsce nielegalne. Często mylone jest z antykoncepcją po stosunku, całkowicie legalną i nie mającą nic wspólnego z aborcją. Takie preparaty działają do72, a nawet do 120 godzin, po niezabezpieczonym stosunku płciowym (Escapelle, cena ok. 60 zł lub EllaOne ok. 120 zł, oba leki wyłącznie na receptę).
W Polskiej rzeczywistości bywa, że do aborcji farmakologicznej wykorzystywane są różne środki, np. stosowane w leczeniu żołądka, których skutkiem ubocznym może być wywołanie poronienia. Dr Południewski przestrzega, że niewiedza i pokątne rozwiązywanie problemów zagraża bezpieczeństwu, a nawet życiu kobiet, a przede wszystkim nie ma nic wspólnego z nowoczesną aborcją farmakologiczną, popieraną przez ONZ i WHO (Światowa Organizacja Zdrowia).
Eliza Dolecka: Czy aborcja farmakologiczna, przeprowadzana w warunkach domowych, jest metodą bezpieczną?
Dr nauk med. Grzegorz Południewski, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny: - Aborcja farmakologiczna powstała po to, by zwiększyć bezpieczeństwo kobiet. Trudno w to uwierzyć z perspektywy Europy, ale są kraje, w których śmierć co drugiej kobiety w wieku rozrodczym, spowodowana jest źle przeprowadzoną, nielegalną aborcją. Tak się dzieje w Afryce, Azji. Nie chodzi tu o dziesiątki tysięcy, ale o miliony ludzi, którzy umierają z powodu źle wykonanej aborcji. O życiu tych kobiet myślano wprowadzając do obrotu w latach 90. grupę leków, które znalazły zastosowanie, jako aborcja farmakologiczna. Metoda jest rekomendowana przez ONZ i Światową Organizację Zdrowia, gdyż zwykle nie wymaga interwencji lekarskiej lub innych osób, realnie zmniejszając ryzyko zgonu kobiety.
Na czym ta metoda polega?
- Kobieta przyjmuje doustnie przepisany przez lekarza lek z grupy antyprogestagenów, czyli antyhormon, a następnie preparat z grupy prostaglandyn w odpowiedniej dawce, co w ponad 90 proc. przypadków wywołuje poronienie o przebiegu zbliżonym do poronienia naturalnego. Antyhormony (na przykład słynna pigułka RU 486, mifepristone) sprawiają, że ciąża przestaje być chroniona przez hormony w organizmie kobiety, a prostaglandyny wywołują akcję skurczową macicy. Taka sekwencja leków gwarantuje w 96-98 proc. przypadków nie tylko skuteczność aborcji, ale i podobny do naturalnego obraz kliniczny po poronieniu. Jajo płodowe zostaje usunięte w całości wraz ze śluzówką, nie ma powikłań.
Skąd więc zagrożenie przy aborcji farmakologicznej?
- Zastosowanie jednego leku, albo jakiegoś preparatu, którego skutkiem ubocznym są jedynie skurcze macicy, jak ten osławiony lek na żołądek, nieporównywalnie zwiększa zagrożenie zdrowia i życia kobiety. Powikłania w przypadku aborcji bywają poważne, nawet zagrażające życiu. Zwykle jednak poronienie indukowane właściwymi lekami nie wymaga żadnej interwencji lekarskiej, może odbyć się w domu, zagrodzie, na polu, etc. Wiąże się oczywiście z bólem, cierpieniem kobiety, ale jej życiu nic już nie zagraża. Taka idea przyświecała stworzeniu pigułki i potwierdziła ją praktyka. W Polsce leki te oficjalnie nie są dostępne, w mojej ocenie z przyczyn ideologicznych.
A te dwa - cztery procent powikłań czego dotyczą?
- Zagrożenia są podobne, jak przy poronieniach naturalnych: zdarzają się krwotoki, pozostają w macicy resztki poporodowe, bardzo rzadko powstają stany zapalne. Krwotoki mogą nawet zagrażać życiu. Z grupy kobiet stosujących metodę aborcji farmakologicznej powinny być wykluczone panie chorujące na astmę, gdyż może dojść do zaostrzenia dolegliwości. Także w przypadku alergii na lek reakcja organizmu bywa zupełnie inna, groźniejsza, niż zwykle. Zatem to, co dobre i konieczne w krajach Trzeciego Świata, nie jest rozwiązaniem optymalnym w Polsce. Każda kobieta, która zdecyduje się zastosować pigułkę aborcyjną, powinna mieć możliwość dostępu do opieki lekarskiej i informacji, na jakie objawy ma zwracać szczególnie uwagę i jak wówczas postępować.
Kobieta musi wykonywać jakieś badania przed bądź po zabiegu?
- Przed zabiegiem konieczne jest wykonanie badania usg, by potwierdzić ciążę, jej wiek, a także wykluczyć ciążę pozamaciczną. Niezbędne jest oznaczenie grupy krwi. W przypadku obecności czynnika RH (-) aborcja farmakologiczna może wygenerować w przyszłości wystąpienie konfliktu serologicznego. Zatem nie można wszystkiego zostawić w rękach kobiety: potrzebna jest, zwykle minimalna, ale jednak niezbędna, pomoc lekarza. W krajach cywilizowanych, w których aborcja farmakologiczna jest dozwolona, nie ma możliwości jej przeprowadzenia bez nadzoru lekarskiego.
Kobiety, które planują nielegalną aborcję farmakologiczną, nie chcą wykonywać badań, bo boją się kłopotów po jej wykonaniu. Z tego samego powodu nie trafiają na czas do lekarza po powikłanym zabiegu.
- Wskaźnik naturalnych poronień wynosi 20 proc. i nikogo nie powinno dziwić, że kobieta poroniła. Obraz kliniczny po poronieniu samoistnym i farmakologicznym jest taki sam. Teoretycznie można stwierdzić obecność leku we krwi (badanie toksykologiczne), ale się tego nie praktykuje. Polka po poronieniu naturalnym, jak i wywołanym lekami, może liczyć w polskim szpitalu na taką samą pomoc i traktowanie.
Nie przestrzega Pan przed farmakologiczną aborcją, nielegalną w Polsce....
- Nie jest moją rolą ocena polskiego prawa i decyzji kobiet, ale chciałbym mieć pewność, że nawet te, które je złamią, nie będą się bały wizyty u ginekologa. Tym bardziej, że zgodnie z ustawą, kobieta, która dopuści się aborcji nielegalnej, czyli bez wyraźnych wskazań medycznych, nie jest karana.
Dlaczego aborcja farmakologiczna jest dopuszczalna medycznie do 8-9. tygodnia ciąży?
- W przypadku ciąży bardziej zaawansowanej ryzyko powikłań, w tym najpoważniejszych, jest znacznie wyższe. W krajach, gdzie aborcja jest legalna, ciąże starsze niż dziewięciotygodniowe usuwa się już instrumentalnie, zazwyczaj metodą podciśnieniową, znacznie bezpieczniejszą od stosowanej w Polsce metody łyżeczkowania. Niestety, z tej metody bezpieczniejszej zwykle, nie mogą skorzystać nawet kobiety, które mają prawo do legalnej aborcji z przyczyn medycznych. Polskich lekarzy nawet się jej nie uczy.
Iran, Irak, Afganistan, Zimbabwe... Polska znalazła się na liście krajów, w których, wbrew obowiązującemu prawu, zrzeszenie organizacji kobiecych z całego świata Women on Web umożliwia przeprowadzenie nielegalnej aborcji farmakologicznej. Zainteresowane Polki otrzymują legalne za granicą leki, a także możliwość kontaktu online z lekarzem...
- Wielu Polaków chyba nie czuje się komfortowo, że trzeba korzystać z takiej pomocy. To fatalne rozwiązanie także ze względów społecznych. W krajach bogatych, nowoczesnych, gdzie aborcja jest legalna, kobieta podejmująca decyzję nie jest pozostawiona samej sobie. Otrzymuje profesjonalną pomoc medyczną, psychologiczną i socjalną. Decyduje sama, ale musi rozważyć wszystkie fakty. To smutne, że Polka, jak kobieta w Ugandzie, zostaje pozbawiona racjonalnego systemu pomocy. Decyzja bywa więc przypadkowa i jej realizacja również.
W Polskiej rzeczywistości bywa, że do aborcji farmakologicznej wykorzystywane są różne środki, np. stosowane w leczeniu żołądka, których skutkiem ubocznym może być wywołanie poronienia. Dr Południewski przestrzega, że niewiedza i pokątne rozwiązywanie problemów zagraża bezpieczeństwu, a nawet życiu kobiet, a przede wszystkim nie ma nic wspólnego z nowoczesną aborcją farmakologiczną, popieraną przez ONZ i WHO (Światowa Organizacja Zdrowia).
Eliza Dolecka: Czy aborcja farmakologiczna, przeprowadzana w warunkach domowych, jest metodą bezpieczną?
Dr nauk med. Grzegorz Południewski, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny: - Aborcja farmakologiczna powstała po to, by zwiększyć bezpieczeństwo kobiet. Trudno w to uwierzyć z perspektywy Europy, ale są kraje, w których śmierć co drugiej kobiety w wieku rozrodczym, spowodowana jest źle przeprowadzoną, nielegalną aborcją. Tak się dzieje w Afryce, Azji. Nie chodzi tu o dziesiątki tysięcy, ale o miliony ludzi, którzy umierają z powodu źle wykonanej aborcji. O życiu tych kobiet myślano wprowadzając do obrotu w latach 90. grupę leków, które znalazły zastosowanie, jako aborcja farmakologiczna. Metoda jest rekomendowana przez ONZ i Światową Organizację Zdrowia, gdyż zwykle nie wymaga interwencji lekarskiej lub innych osób, realnie zmniejszając ryzyko zgonu kobiety.
Na czym ta metoda polega?
- Kobieta przyjmuje doustnie przepisany przez lekarza lek z grupy antyprogestagenów, czyli antyhormon, a następnie preparat z grupy prostaglandyn w odpowiedniej dawce, co w ponad 90 proc. przypadków wywołuje poronienie o przebiegu zbliżonym do poronienia naturalnego. Antyhormony (na przykład słynna pigułka RU 486, mifepristone) sprawiają, że ciąża przestaje być chroniona przez hormony w organizmie kobiety, a prostaglandyny wywołują akcję skurczową macicy. Taka sekwencja leków gwarantuje w 96-98 proc. przypadków nie tylko skuteczność aborcji, ale i podobny do naturalnego obraz kliniczny po poronieniu. Jajo płodowe zostaje usunięte w całości wraz ze śluzówką, nie ma powikłań.
Skąd więc zagrożenie przy aborcji farmakologicznej?
- Zastosowanie jednego leku, albo jakiegoś preparatu, którego skutkiem ubocznym są jedynie skurcze macicy, jak ten osławiony lek na żołądek, nieporównywalnie zwiększa zagrożenie zdrowia i życia kobiety. Powikłania w przypadku aborcji bywają poważne, nawet zagrażające życiu. Zwykle jednak poronienie indukowane właściwymi lekami nie wymaga żadnej interwencji lekarskiej, może odbyć się w domu, zagrodzie, na polu, etc. Wiąże się oczywiście z bólem, cierpieniem kobiety, ale jej życiu nic już nie zagraża. Taka idea przyświecała stworzeniu pigułki i potwierdziła ją praktyka. W Polsce leki te oficjalnie nie są dostępne, w mojej ocenie z przyczyn ideologicznych.
A te dwa - cztery procent powikłań czego dotyczą?
- Zagrożenia są podobne, jak przy poronieniach naturalnych: zdarzają się krwotoki, pozostają w macicy resztki poporodowe, bardzo rzadko powstają stany zapalne. Krwotoki mogą nawet zagrażać życiu. Z grupy kobiet stosujących metodę aborcji farmakologicznej powinny być wykluczone panie chorujące na astmę, gdyż może dojść do zaostrzenia dolegliwości. Także w przypadku alergii na lek reakcja organizmu bywa zupełnie inna, groźniejsza, niż zwykle. Zatem to, co dobre i konieczne w krajach Trzeciego Świata, nie jest rozwiązaniem optymalnym w Polsce. Każda kobieta, która zdecyduje się zastosować pigułkę aborcyjną, powinna mieć możliwość dostępu do opieki lekarskiej i informacji, na jakie objawy ma zwracać szczególnie uwagę i jak wówczas postępować.
Kobieta musi wykonywać jakieś badania przed bądź po zabiegu?
- Przed zabiegiem konieczne jest wykonanie badania usg, by potwierdzić ciążę, jej wiek, a także wykluczyć ciążę pozamaciczną. Niezbędne jest oznaczenie grupy krwi. W przypadku obecności czynnika RH (-) aborcja farmakologiczna może wygenerować w przyszłości wystąpienie konfliktu serologicznego. Zatem nie można wszystkiego zostawić w rękach kobiety: potrzebna jest, zwykle minimalna, ale jednak niezbędna, pomoc lekarza. W krajach cywilizowanych, w których aborcja farmakologiczna jest dozwolona, nie ma możliwości jej przeprowadzenia bez nadzoru lekarskiego.
Kobiety, które planują nielegalną aborcję farmakologiczną, nie chcą wykonywać badań, bo boją się kłopotów po jej wykonaniu. Z tego samego powodu nie trafiają na czas do lekarza po powikłanym zabiegu.
- Wskaźnik naturalnych poronień wynosi 20 proc. i nikogo nie powinno dziwić, że kobieta poroniła. Obraz kliniczny po poronieniu samoistnym i farmakologicznym jest taki sam. Teoretycznie można stwierdzić obecność leku we krwi (badanie toksykologiczne), ale się tego nie praktykuje. Polka po poronieniu naturalnym, jak i wywołanym lekami, może liczyć w polskim szpitalu na taką samą pomoc i traktowanie.
Nie przestrzega Pan przed farmakologiczną aborcją, nielegalną w Polsce....
- Nie jest moją rolą ocena polskiego prawa i decyzji kobiet, ale chciałbym mieć pewność, że nawet te, które je złamią, nie będą się bały wizyty u ginekologa. Tym bardziej, że zgodnie z ustawą, kobieta, która dopuści się aborcji nielegalnej, czyli bez wyraźnych wskazań medycznych, nie jest karana.
Dlaczego aborcja farmakologiczna jest dopuszczalna medycznie do 8-9. tygodnia ciąży?
- W przypadku ciąży bardziej zaawansowanej ryzyko powikłań, w tym najpoważniejszych, jest znacznie wyższe. W krajach, gdzie aborcja jest legalna, ciąże starsze niż dziewięciotygodniowe usuwa się już instrumentalnie, zazwyczaj metodą podciśnieniową, znacznie bezpieczniejszą od stosowanej w Polsce metody łyżeczkowania. Niestety, z tej metody bezpieczniejszej zwykle, nie mogą skorzystać nawet kobiety, które mają prawo do legalnej aborcji z przyczyn medycznych. Polskich lekarzy nawet się jej nie uczy.
Iran, Irak, Afganistan, Zimbabwe... Polska znalazła się na liście krajów, w których, wbrew obowiązującemu prawu, zrzeszenie organizacji kobiecych z całego świata Women on Web umożliwia przeprowadzenie nielegalnej aborcji farmakologicznej. Zainteresowane Polki otrzymują legalne za granicą leki, a także możliwość kontaktu online z lekarzem...
- Wielu Polaków chyba nie czuje się komfortowo, że trzeba korzystać z takiej pomocy. To fatalne rozwiązanie także ze względów społecznych. W krajach bogatych, nowoczesnych, gdzie aborcja jest legalna, kobieta podejmująca decyzję nie jest pozostawiona samej sobie. Otrzymuje profesjonalną pomoc medyczną, psychologiczną i socjalną. Decyduje sama, ale musi rozważyć wszystkie fakty. To smutne, że Polka, jak kobieta w Ugandzie, zostaje pozbawiona racjonalnego systemu pomocy. Decyzja bywa więc przypadkowa i jej realizacja również.
-
Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna, ...
jeannein86
18.06.11, 14:22
Ktoś wymienił tabletki 72 h po jako metodę aborcji... To nie tak, przeczytajcie ulotkę, sposób ten nie dopuszcza do zapłodnienia, więc nie może być mowy o aborcji! Niektórym przydalaby się »
-
Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna, byw
shadew
25.06.11, 22:39
Każda aborcja jest szkodliwa. Nawet jeśli fizycznie kobiecie nie zaszkodziła, zostawia trwały ślad w psychice. Każda aborcja to morderstwo i powinno się jej zakazać. »
-
Aborcja farmakologiczna: nielegalna, dostępna, ...
xolaptop
26.06.11, 09:11
Każde dziecko, zygota, jakkolwiek się tego nie nazwie, to nadzieja. Może być przyszłym Hitlerem albo może być noblistką, noblistą. Odbieranie tej szansy nie jest mądre.»
Najczęściej Czytane24 htydzień
Zapytaj eksperta

Dowiedz się, jak dbać o siebie i swoich bliskich.
Przykładowy newsletter












