Gdy kobieta nie może zostać mamą

Jeśli sądzisz, że uciążliwe badania oceniające płodność ciągną się przez wiele miesięcy, zazwyczaj nie udaje się znaleźć przyczyny problemów i jedyne, co w końcu może zaproponować lekarz, to in vitro, jesteś w błędzie.
Niepłodność to nie wyrok. Ocenia się, że nawet jedna na pięć kobiet planujących potomstwo miewa problemy z zajściem w ciążę, ale zdecydowana większość spośród nich w końcu osiąga sukces. Prawidłowa, nowoczesna diagnostyka oraz leczenie skutecznie pomagają rozwiązywać początkowe trudności.

Kiedy wybrać się do lekarza?

Zazwyczaj kobieta zachodzi w ciążę w ciągu roku od rozpoczęcia regularnego współżycia, bez stosowania jakichkolwiek metod antykoncepcyjnych. Jeśli czas nie działa na twoją korzyść (skończyłaś 30 lat i planujesz pierwszą ciążę, masz za sobą niepowodzenia położnicze, itp.), po tym okresie nie zwlekaj i odwiedź ginekologa specjalizującego się w leczeniu niepłodności.

W przypadku bardzo młodych kobiet wizytę można odłożyć jeszcze o rok. Wiele par zostaje rodzicami bez żadnej pomocy medycznej właśnie w drugim roku starań o dziecko.

Pamiętaj, że życie tworzy się w dwoje, więc do lekarza powinniście wybrać się wspólnie z partnerem. Jeśli twój mężczyznar przekonuje, żebyś najpierw przebadała się ty, a dopiero po wykluczeniu "babskich problemów" on pomyśli o diagnostyce, uświadom mu, że to fatalny pomysł. Specjaliści oceniają, że aż w przypadku 15% par przyczyn trudności z zajściem w ciążę jest kilka i nieraz są po stronie obojga partnerów. Częstym powodem nieskuteczności leczenia jest skoncentrowanie się na jednym problemie i szukanie nowego dopiero po braku efektów leczenia. A czas niebezpiecznie ucieka.

Męskie kłopoty to przyczyna niepłodności niemal połowy par, a z obserwacji specjalistów wynika, że te wskaźniki stale wyraźnie rosną. Ich źródło odkrywa się łatwo i szybko, coraz częściej z poszanowaniem dla intymności (np. nasienie można pobrać w domu), dlatego nawet najbardziej dumny samiec jakoś to przetrwa. Diagnostyka twoja i partnera powinna więc przebiegać równocześnie.

Gdzie szukać pomocy?

Możecie udać się do lekarza ginekologa w przychodni rejonowej, a on, w razie potrzeby, pokieruje was dalej. Diagnostyką i leczeniem niepłodności kobiecej zazwyczaj zajmuje się ginekolog oraz endokrynolog, czyli specjalista od zaburzeń hormonalnych, a u mężczyzn androlog (specjalista od schorzeń męskiego układu rozrodczego) lub urolog (lekarz chorób układu moczowo-płciowego).

Jeśli macie możliwość (w tym finansową) leczenia w profesjonalnej klinice niepłodności (np. nOvum, InviMed, INVICTA) warto z niej skorzystać. Wszystkich konsultantów, a także profesjonalne laboratorium analityczne, znajdziecie w jednym miejscu. Diagnostyka i leczenie będą prowadzone kompleksowo, a wy zaoszczędzicie sporo czasu. Gdy okaże się, że wasz problem jest banalny, skończy się zapewne na jednej, dwóch wizytach i niewielkich kosztach. W razie kłopotów poważniejszych jest szansa, że jeden znajomy, zaufany lekarz poprowadzi was przez wszystkie etapy leczenia, aż do szczęśliwego finału.

Warto zapytać o możliwość finansowania części badań i zabiegów przez NFZ, gdyż coraz więcej placówek prywatnych zawiera stosowne umowy z Funduszem.

Wiele cennych informacji, w tym o sprawdzonych ośrodkach leczenia niepłodności w najbliższej okolicy i opinie pacjentów, można znaleźć na stronach "Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji - Nasz Bocian": www.nasz-bocian.pl.

Pamiętaj, że w tak delikatnej kwestii, jak leczenie niepłodności, ważne jest zaufanie do lekarza, a nawet swoista "nić sympatii". Dlatego warto kierować się też reklamą szeptaną, a także pierwszym wrażeniem. Dobrze, gdy możesz lekarza polubić. W końcu, w pewnym sensie, macie razem sprowadzić na świat człowieka...

Co cię czeka, czyli diagnostyka kobiety

Specjaliści podkreślają: nie ma żadnego powodu, by badania oceniające twoją płodność trwały dłużej niż trzy miesiące. W tym czasie, jeśli masz do czynienia z profesjonalistami, naprawdę można już wszystko sprawdzić i zdecydować, co dalej. Najczęściej dobremu specjaliście wystarcza rozmowa z przyszłą matką, by mieć uzasadnione podejrzenia, gdzie tkwi problem. Nie zmienia to jednak faktu, że przeczucia to za mało. Konieczna jest pełna podstawowa diagnostyka.

U kobiety obejmuje ona: badanie ginekologiczne, badanie usg, badanie drożności jajowodów i laparoskopię, by sprawdzić, czy przyczyną nie są jakieś zrosty pozapalne, albo endometrioza. Jeżeli lekarz obserwuje w jamie macicy coś niepokojącego, np. polip, może zalecić hydrosonografię, czyli usg po podaniu soli fizjologicznej z użyciem cewnika inseminacyjnego. Badanie jest tanie i bezbolesne.

Ważnym elementem diagnostyki jest ustalenie, czy u kobiety w ogóle występuje owulacja i jaka jest jej jakość. Istotne są popularne testy owulacyjne, ale równie ważnym wskaźnikiem jest ocena śluzu szyjkowego. W tym celu przeprowadza się nie tylko seryjne usg, ale przede wszystkim badania hormonalne, pozwalające ocenić czynność tarczycy, obraz androgenny, funkcje nadnerczy i działania na linii przysadka- jajnik.

Konieczne są badania bakteriologiczne. To częsta przyczyna niepłodności, a jednak wciąż w Polsce lekceważona. Trzeba sprawdzić, czy w kanale szyjki macicy nie ma chlamydii i należących do ich grupy bakterii ureaplasma urealyticum oraz mycoplasma hominis. Zwykły posiew nie wystarczy: konieczne są specjalne testy pośrednie, pozwalające także ocenić lekooporność mikrobów.

Bardzo rzadko te wszystkie badania nie dają odpowiedzi co do przyczyn niepłodności. Jeśli i twój partner wydaje się być zdrowy, lekarze czasem zalecają jeszcze badania genetyczne i immunologiczne. Problemy takie zdarzają się sporadycznie, dostęp do badań jest utrudniony, a koszty dość wysokie, dlatego warto pomyśleć o nich na samym końcu.

Najczęstsze przyczyny kobiecej niepłodności

Często już badanie usg i analiza krwi pomagają odkryć przyczynę problemów z płodnością. Nawet za 30-35% przypadków niepłodności żeńskiej odpowiada niedrożność jajowodów, a kolejne 25% spowodowane jest zaburzeniami hormonalnymi.

Przyczyną niedrożności jajowodów są zwykle zakażenia wywoływane przez mikroorganizmy przenoszone drogą płciową wywołujące takie choroby jak chlamydia czy rzeżączka. Ostre lub przewlekłe zapalenia mogą powodować bliznowacenia, powstawanie ropni, a nawet zarośnięcie jajowodów

Zaburzenia hormonalne wiążą się z brakiem owulacji lub jej nieprawidłowym przebiegiem (pęcherzyk owulacyjny nie pęka, wzrasta bez komórki jajowej albo nie uwalnia jej w czasie owulacji). Są też objawem uwarunkowanej genetycznie choroby nazywanej zespołem policystycznych jajników. Sprawia ona, że w jajniku jest nadmiar męskich hormonów, powodujących obumieranie pęcherzyków i powstawanie cyst (torbieli). Innym problemem jest hiperprolaktynemia (wysokie stężenie prolaktyny), która może spowodować brak miesiączki, a także, oddziałując bezpośrednio na gonady, zmniejszyć wydzielanie progesteronu u kobiet, uniemożliwić rozwój zarodka.

Do zaburzeń hormonalnych prowadzi wiele czynników, często związanych z trybem życia. Niedożywienie, niedowaga, przewlekły stres, nadużywanie alkoholu, a nawet sport wyczynowy, mogą rozregulować delikatną "maszynerię" i wyraźnie przedłużać starania o dziecko. Negatywne skutki wywołują też wszelkie zaburzenia w funkcjonowaniu tarczycy, przysadki mózgowej i kory nadnerczy.

Bezpośrednim sprawcą niepłodności (lub dodatkowym czynnikiem płodność obniżającym) bywa endometrioza. Choroba ta polega na wszczepianiu się fragmentów endometrium (błony śluzowej macicy) do narządów w jamie brzusznej. Endometrium znajdujące się w niewłaściwym miejscu ulega takim samym zmianom podczas cyklu jak błona macicy. Powiększa się więc, powodując stany zapalne i blizny. Najtrudniej zajść w ciążę wtedy, gdy nieprawidłowości dotyczą jajników czy jajowodów.

Czasową niepłodność wywołują nieraz różne środki farmakologiczne, stosowane w leczeniu wielu schorzeń, zwłaszcza antydepresyjne, hormonalne, ale także antybiotyki i preparaty przeciwbólowe, w tym dostępne bez recepty (np. aspiryna i ibuprofen, jeśli są przyjmowane w połowie cyklu owulacyjnego). Trwała niepłodność bywa natomiast spowodowana radioterapią i środkami przeciwnowotworowymi, które mogą nieodwracalnie uszkodzić pęcherzyki jajowe.

Innym powodem niepłodności u kobiet, zwykle szybko wykrywanym, bywają nieprawidłowości w budowie narządu rodnego. Należą do nich: macica dwurożna, przegroda macicy lub pochwy, a także wszelkiego rodzaju mięśniaki macicy i zrosty pooperacyjne w jamie brzusznej oraz miednicy mniejszej.

Na pewno warto uważniej przyjrzeć się szyjce macicy. Tzw. czynnik szyjkowy w niepłodności kobiecej łączą się często ze zmianami w trzonie macicy. Najczęściej występującą nieprawidłowością są zmiany położenia szyjki macicy. W warunkach normalnych jest ona skierowana do tylnego sklepienia pochwy. Przy pewnych zmianach położenia macicy, głównie przy tzw. jej tyłopochyleniu, szyjka, zamiast do tylnego sklepienia pochwy, jest skierowana do przedniego. To znacznie utrudnia kontakt męskiego nasienia z szyjką macicy.

Powodem niepłodności bywają także stany zapalne szyjki. Wpływają one na właściwości śluzu szyjkowego, sprawiając, że staje się on "wrogiem" plemników. Polegają zwykle na zmianie kwasowości i obecności różnych substancji unieruchamiających plemniki. W efekcie nie mają one szans dotrzeć do celu.

Czas na leczenie

To mit, że lekarze niemal zawsze proponują in vitro. Ta metoda jest traktowana jako ostateczność. Najczęściej stosowane są tabletki, które mają na celu usunięcie zaburzeń hormonalnych, albo zwalczenie infekcji. Czasem konieczne jest leczenie operacyjne: zwykle nieskomplikowane laparoskopowe, pozwalające choćby wyłuszczyć torbiele jajników czy mięśniaki macicy, usunąć endometrium czy inną przeszkodę w drogach rodnych.

Gdy diagnostyka nie pozwala odkryć wyraźnej przyczyny niepłodności lub zostaje ona usunięta, ale natura wymaga wsparcia (np. gdy płodność przyszłej mamy jest naturalnie obniżona w związku z jej zaawansowanym wiekiem) z pomocą leków wywołuje się owulację mnogą. Trzeba często odwiedzać lekarza, by kontrolować skuteczność przyjmowanych leków. Terapię powinno się rozpocząć od preparatów tanich, prostych, łatwo dostępnych. Jeśli nie pomagają, czas na środki drogie i "mocne", takie same, jakie stosuje się przy procedurze in vitro.

Na tym etapie część lekarzy proponuje metodę inseminacji (bezbolesna technika podania nasienia partnera, za pomocą specjalnego cewnika bezpośrednio do jamy macicy). Jest znacznie tańsza od in vitro, uzasadniona w przypadku problemów szyjkowych i z nasieniem partnera, a także niepłodności o niewyjaśnionej medycznie. Zarazem trzeba pamiętać, że jej skuteczność, nawet według najbardziej optymistycznych badań, nie przekracza 15%.

Ostateczność?

Decyzja o zastosowaniu in vitro, czyli zapłodnieniu pozaustrojowym, powinna być podjęta po dokładnej diagnostyce, nieskutecznym leczeniu tradycyjnym, przekroczeniu czasu leczenia akceptowanego dla partnerów, a także w zaawansowanym wieku kobiety, zagrażającym ostateczną utratą zdolności do rozrodu (in vitro nie jest zalecane po 41. roku życia).

Metoda polega na połączeniu, w warunkach laboratoryjnych, wyselekcjonowanych i wzmocnionych komórek jajowych oraz plemników. Dopiero "gotowy" zarodek zostaje umieszczony w macicy. Skuteczność jednej próby ocenia się na 20%, czyli porównywalną, jak przy "tradycyjnej metodzie poczęcia", u ludzi zdrowych, kochających się w dni płodne.

Koszt zapłodnienia pozaustrojowego w Polsce waha się od 9 do 14 tys. zł, w tym 4-6 tys. zł to kwota wydana na leki, pozostałe 5-8 tys. zł to terapia i zabiegi. Leczenie niepłodności wciąż nie jest w Polsce refundowane przez NFZ.

Wbrew wielu doniesieniom prasowym w naszym kraju nie zabija się zarodków, a pozaustrojowe powstawanie życia odbywa się w atmosferze poszanowania godności ludzkiej. Chociaż nie jest akceptowane przez Kościół katolicki, decydują się na nie często katolicy. Dla wielu par to wciąż jedyny sposób na powiększenie rodziny i tylko do nich należy rozstrzyganie ewentualnych etycznych wątpliwości.

Dołącz do nas na Facebooku!

Metoda in vitro powinna być:
Więcej o: