Samoopalacze i preparaty brązujace

Opalenizna modna jest zawsze - zamiast jednak bez opamiętania wystawiać się na słońce, warto skorzystać z bogatej oferty samoopalaczy i preparatów brązujących
Sztucznie opalić można się na kilka sposobów, stosując preparaty samoopalające. Tych ostatnich jest w sprzedaży sporo, stąd też z wyborem odpowiedniego nie powinno być żadnego problemu. Przez cały rok w drogeriach sprzedawane są też brązujące żele, pudry, fluidy czy czekoladowe róże do policzków. Ich stosowanie jest wygodniejsze i w przeciwieństwie do samoopalaczy nie pozostawiają smug.

Sztuczna nie znaczy gorsza

To, co określamy jako opaleniznę, jest w rzeczywistości widoczną w komórkach rogowych naskórka melaniną - naturalnym ludzkim pigmentem. Od jej ilości zależy m.in. nasza karnacja. Chemicy już dość dawno opracowali metodę sztucznego zabarwiania naskórka.

Zaobserwowali, że tzw. hydro-ksyketony, będące składnikami większości preparatów samoopalających, wchodzą w reakcje z grupami aminowymi aminokwasów i peptydów obecnych w warstwie rogowej naskórka. I to dzięki temu właśnie procesowi możliwe jest opalanie się bez najmniejszej nawet dawki promieniowania ultrafioletowego.

Sztuczna opalenizna nie zawsze jednak przypomina tę naturalną - wspomniany dihydroksyaceton odpowiedzialny jest np. za nierównomierność opalenizny, często zabarwia również naskórek na nieładny żółty kolor. To między innymi z tego powodu do preparatów samoopalających często dodaje się składniki roślinne.

Równomiernie i systematycznie

Stosowanie samoopalaczy jest bardzo proste - wystarczy dzień wcześniej zrobić peeling całego ciała (bądź tylko tych miejsc, które chcemy "opalić"), a następnie równomiernie rozsmarować preparat (stosując go nieco mniej na łokcie i kolana, a także omijając okolice oczu, brwi i warg), wreszcie dokładnie umyć dłonie, a na ich wierzch nałożyć wacikiem krem.

Równomierne rozsmarowanie kremu jest często bardzo trudne - stąd też niektóre firmy, jak np. Guerlain, do swoich preparatów dodają barwnik, dzięki któremu od razu można zobaczyć, na które fragmenty skóry nie nałożono jeszcze kremu.

Uzyskana dzięki samoopalaczom opalenizna jest stosunkowo nietrwała - zwykle utrzymuje się na skórze przez dwa-trzy dni, z tego też powodu zabieg należy często powtarzać. Poza tym preparaty samoopalające często wysuszają skórę - dlatego warto wybierać takie, które również działają nawilżająco.

Przy zakupie samoopalacza obowiązuje kilka zasad

preparat zawsze dobieramy do odcienia karnacji,

preparaty do ciała nakładamy wyłącznie na ciało, zaś kremami do twarzy smarujemy włącznie twarz - mają one bowiem nieco inny skład (stąd też nieodpowiednio zastosowane mogą np. zatykać pory skóry), a może się też zdarzyć, że uzyskana dzięki nim opalenizna niekoniecznie nas zadowoli.

Bez plam i przebarwień

Jeśli to właśnie trudny do przewidzenia efekt działania samoopalaczy jest tym, co zniechęca nas do nich najbardziej, bądź jeśli już mamy za sobą negatywne doświadczenia, warto rozejrzeć się za odpowiednim dla naszej karnacji i rodzaju cery preparatem brązującym - takim, który bez trudu zmyjemy razem z makijażem, a i ewentualna korekta jego nałożenia zawsze będzie możliwa.

Preparatów tego rodzaju jest w sprzedaży sporo. Coraz popularniejsze stają się np. brązujące podkłady do ciała, które nie tylko wyrównują jego koloryt, ale i nadają skórze aksamitny wygląd, odrobinę ją przy tym rozświetlając. Równie popularne są brązujące pudry do twarzy - sypkie, w kamieniu bądź w kulkach. Pudrów tych używa się oszczędnie, gdyż zbyt gruba warstwa sprawia, że cera wygląda na zmęczoną. Pudry takie nakłada się możliwie dużym pędzlem, zgodnie z kierunkiem wzrostu włosków rosnących na policzkach.

Także naturalną opaleniznę można na jakiś czas utrwalić, nie stosując przy tym żadnych kosmetyków. Wystarczy tylko zrezygnować z wysuszających skórę gorących kąpieli w wannie, zamieniając je na lekko ciepły prysznic, a do mycia zamiast mydeł używać nawilżających olejków. Po myciu zawsze skórę trzeba posmarować balsamem (lub preparatem przedłużającym opaleniznę - takie kremy wchodzą w skład większości linii preparatów do opalania).



Niektóre samoopalacze:

Guerlain - Terracotta. Dwa odcienie kremowego żelu do twarzy i ciała oraz jeden - Terracotta Auto-Bronzant Teinte Nacre Corps, z nadzwyczajną ilością błyszczących drobinek i odblaśników światła - tylko do ciała, rewelacyjny na nogach (każdy 75

ml 97 zł).

Dior - z linii Dior Bronze. Samoopalacze do twarzy i do ciała, z filtrem SPF 10 chronią przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym (każdy 110 zł).

Decleor - Linia Solaire. Samoopalający przeciwzmarszczkowy krem do twarzy z filtrem SPF 6 (50 ml 145 zł), mleczko do twarzy i ciała SPF 4 (125 ml 110 zł), dające świetlisty, perłowy efekt, podobnie jak jedwabisty żel do ciała SPF 2 (125 ml 110 zł).

Lancome - Seria Flash Bronzer. Spray do ciała (115 zł), żel do twarzy (110 zł) oraz krem do nóg (nadaje się też do ciała) ze złotym opiłkami (120 zł), barwiony na brązowo.

Darphin Samoopalacz do twarzy i ciała (125 ml 130 zł).

Biotherm - Bronz' Beaute Express. Kremowy żel o kasztanowym kolorze i perłowych drobinkach od razu nadaje kolor skórze. 150 ml 105 zł.

Shiseido - Self Tanning Protective Face Cream SPF 8 (106 zł)

Lancaster - Seria Sun. Dwa odcienie do twarzy SPF 6 (79 zł) i sprej do ciała SPF 4 (85 zł).

Laboratoires Garnier. Ambre Solaire - krem do twarzy (ok. 30 zł), mleczko do ciała i sprej do nóg (ok. 40 zł). Mają właściwości nawilżające

Pollena-Ewa, seria Riviera. Złocistobrązowa opalenizna, równomierna dzięki erytrulozie. Czynniki nawilżające, wit. E, filtry przeciwsłoneczne. Ok. 20 zł.

Więcej o: