Skąd się bierze rak i jak się go ustrzec

07.09.2010 15:30
Nie mamy wpływu na to, jak dzielą się nasze komórki. Nie możemy powstrzymać starzenia się. Ale parę rzeczy zrobić możemy
Rak ma najpewniej ponad 600 mln lat, bo jego ślady można odnaleźć już u bardzo prymitywnych zwierząt, jakimi są gąbki. Wolne od raka wydają się wyłącznie organizmy jednokomórkowe. Zaś wszystkie te, których ciało zbudowane jest z wielu komórek, są narażone na to, że któraś z nich wyrwie się spod kontroli i zacznie się mnożyć. A na tym właśnie polega rak.

Czas działa na naszą niekorzyść

Ludzkie ciało zbudowane jest z miliardów stale dzielących się i wymieniających komórek. My sami tych zmian nie dostrzegamy. Wydaje się nam, że nasza skóra, mięśnie i kości (no, może poza okresem intensywnego wzrostu za młodu) to wciąż te same komórki. Nic bardziej błędnego. Nabłonek wyściełający jelita odnawia się całkowicie co 70 godzin. We krwi wciąż pojawiają się nowe populacje czerwonych i białych krwinek. Nawet tak statyczne i pozornie martwe struktury jak kości to miejsce ciągłej wymiany komórek. Bez tego nie zrosłaby się nam przecież żadna kość po urazie.

Nasze komórki żyją więc zgodnie z pewnym cyklem. Rosną, dzielą się, po dokonaniu określonej liczby podziałów (na ogół ok. 50-70) umierają. Pilnowanie, aby w trakcie życia komórki jej materiał genetyczny nie uległ zmianom, należy do najważniejszych zadań każdego organizmu. Pilnuje tego gąbka i pilnuje człowiek.

U nas ewolucja zadbała o to, by wykształciło się kilka niezależnych mechanizmów naprawy naszego DNA (badacze twierdzą, że mamy siedem podstawowych i 15 tzw. ratunkowych systemów naprawiających nasz materiał genetyczny i to one chronią nas głównie przed rakiem).

Jest ich aż tyle, gdyż w tak wielkiej zbiorowości i przy tak skomplikowanych funkcjach zawsze coś się może popsuć. I psuje się. Tyle że organizm stale sprawdza, czy wszystko jest OK, a w razie czego każe niesubordynowanej komórce umrzeć.

Gdyby nie te systemy kontroli, umarlibyśmy na raka wszyscy, i to młodo, tymczasem to choroba nadal dość rzadka (znacznie więcej ludzi choruje na serce, demencję czy grypę) i przede wszystkim dotycząca ludzi starszych. W Polsce w roku 2007 najwięcej nowych zachorowań odnotowano u mężczyzn w grupie 65-79 lat, u kobiet 55-59 lat. Spośród osób, które zmarły na raka, większość miała 75-79 lat.

Skoro mamy tak dobrą kontrolę nad komórkami, dlaczego wielu z nas jednak choruje? Bo nawet najlepsze systemy zabezpieczeń nie są idealne. Poza tym ich wydajność i niezawodność spada z wiekiem. Czas działa na naszą niekorzyść. Z upływem lat zwiększa się prawdopodobieństwo, że organizm przepuści jakiś błąd, nie zniszczy wadliwej komórki, a ta przez kolejne lata wytworzy całe pokolenia chorych struktur.

Nowotwory w natarciu i w odwrocie

Regułą jest, że im wyższy poziom ekonomiczny, tym na nowotwory umiera się później. Polska w porównaniu z innymi krajami europejskimi wypada pod tym względem słabo. Ponad 40 proc. mężczyzn i 35 proc. kobiet, którzy zmarli na raka, nie ukończyło 65. roku życia; dla porównania - w Szwecji proporcja zgonów nowotworowych przed 65. rokiem wynosi u mężczyzn 20, u kobiet nieco ponad 15 proc.

Polki przedwcześnie umierają m.in. na raka szyjki macicy. W 2007 r. zmarło z tego powodu 1907 kobiet, 1137 nie dożyło 65 lat. A to akurat choroba, którą daje się świetnie leczyć, pod warunkiem iż zostanie wcześnie wykryta. Polki jednak niechętnie wykonują badania cytologiczne i stąd zatrważające statystyki.

Liczba nowotworów i zgonów wzrasta w Polsce od lat. W 2007 r. było o 2,3 tys. więcej zachorowań i o 1,3 tys. więcej zgonów niż rok wcześniej. Dlaczego? To przede wszystkim efekt starzenia się społeczeństwa. Dawniej Polacy nie zdążali umrzeć na raka, bo zabijały ich inne choroby. Dziś, kiedy dajemy sobie radę z większością chorób zakaźnych i o niebo lepiej leczymy zawały serca, rak zbiera relatywnie większe żniwo.

Które z chorób nowotworowych są u nas w natarciu, a które w defensywie?

W wyraźnym odwrocie jest rak żołądka. Jeszcze w połowie lat 70. był to najczęstszy nowotwór w Polsce, tymczasem dziś umiera z jego powodu czterokrotnie mniej osób (w przeliczeniu na 100 tys.). Najprawdopodobniej to efekt postępu w konserwacji żywności. Od czasu, kiedy praktycznie w każdym domu jest lodówka, liczba zachorowań i zgonów bardzo spadła.

Chorobą w odwrocie - choć tu notuje się znacznie mniejszy sukces - jest wspomniany rak szyjki macicy. Od lat liczba Polek umierających z jego powodu lekko spada, choć nadal nie mamy powodów do dumy. Inne kraje poradziły sobie z tym schorzeniem znacznie lepiej, w Finlandii zgony z tego powodu należą już do zupełnej rzadkości.

Mniej niż kiedyś notuje się także w Polsce raka krtani, a to dlatego, że pali dziś mniej mężczyzn niż 20-30 lat temu. Z tego samego powodu nie rośnie już na szczęście liczba zachorowań i zgonów mężczyzn na raka płuca, choć i tak pozostaje on najczęstszym nowotworem złośliwym u panów, stanowiącym blisko jedną trzecią wszystkich zachorowań i zgonów z powodu nowotworów (w 2007 na raka płuc zmarło w Polsce 16,5 tys. mężczyzn).

U kobiet sytuacja jest inna. Najczęstszym w ich przypadku nowotworem pozostaje rak piersi, na drugie miejsce zaś wysunął się rak płuca. Jeśli jednak chodzi o śmiertelność, kolejność jest dziś odwrotna. W 2007 r. po raz pierwszy rak płuc zebrał większe żniwo niż rak piersi - zmarło na niego 5,5 tys. kobiet, a na raka piersi 5,25 tys.

Chorobą o największej dynamice wzrostu są teraz nowotwory jelita grubego. W 2007 r. zapadło na nie 7996 mężczyzn i 6549 kobiet, zmarło - odpowiednio - 5471 i 4498. Wiąże się ze starzeniem społeczeństwa, złym odżywianiem, otyłością i brakiem ruchu.

Kolejne dwa nowotwory w natarciu to rak prostaty i czerniak skóry - na czerniaka w 2007 r. zachorowało 1059 mężczyzn i 1136 kobiet, na raka prostaty 7638 mężczyzn.

Nie pal i nie opalaj się

Dwa lata temu WHO wydała raport, według którego liczba nowotworów będzie rosła zarówno w krajach biednych, jak i rozwiniętych. Prognoza na 2030 r. jest pesymistyczna - spodziewamy się 27 mln zachorowań i 17 mln zgonów rocznie, czyli ponad dwa razy więcej niż dziś. Czy można temu przeciwdziałać?

Po pierwsze, można starać się lepiej raka leczyć. Medycyna ma spore osiągnięcia w tym względzie, ale ostatnie lata znów uczą pokory. Walkę z wieloma częstymi odmianami nowotworów przegrywamy. Może doczekamy się tu jakichś spektakularnych odkryć, ale trudno na tej podstawie snuć bardziej optymistyczne prognozy.

Po drugie, można próbować nie zachorować. Na to, że się starzejemy, nie mamy wpływu. Jednak na to, czy palimy papierosy albo czy się właściwie odżywiamy - tak.

Ponad 20 lat temu z inicjatywy Unii Europejskiej powstał "Europejski kodeks walki z rakiem". Zawiera on kilkanaście zaleceń, które - o ile ktoś zechce się do nich stosować - mogą poprawić ogólny stan zdrowia, a w pewnych przypadkach zapobiec chorobie nowotworowej.

Zasady kodeksu są następujące:

1. Nie pal; jeśli palisz - przestań. Jeśli nie potrafisz przestać, nie pal przy niepalących.

2. Wystrzegaj się otyłości.

3. Bądź codziennie aktywny ruchowo.

4. Jedz więcej warzyw i owoców, a mniej tłuszczów zwierzęcych.

5. Jeśli pijesz alkohol, ogranicz jego spożycie.

6. Unikaj nadmiernej ekspozycji na słońce.

7. Unikaj narażenia na środki rakotwórcze (m.in. azbest, gaz kwas musztardowy, 2-naftyloamina, dioksyny, niektóre metale).

8. Zaszczep się na wirusowe zapalenie wątroby typu B i przeciw HPV - pierwszy wirus może prowadzić do raka wątroby, drugi to główny czynnik ryzyka raka szyjki macicy.

Te proste zasady mają odzwierciedlenie w badaniach. Naukowcy oceniają, że aż 25-30 proc. wszystkich zgonów z powodu raka ma związek z paleniem papierosów. Przede wszystkim chodzi o źle rokującego raka płuc. Aż 90 proc. zachorowań wśród mężczyzn i ok. 70 proc. wśród kobiet można przypisać paleniu papierosów. Sprzyja ono także rakowi gardła, przełyku, jamy ustnej, pęcherza moczowego i trzustki.

Drugim ważnym czynnikiem ryzyka jest zła dieta - zwiększa ryzyko zachorowań na raka okrężnicy, piersi, nerki i trzonu macicy.

Stosowanie się do zasad kodeksu wpływa nawet bardziej korzystnie, niż się spodziewano. Przez 15 lat jego promowania udało się zmniejszyć liczbę zgonów na raka o 9,5 proc. Ale sam zdrowy styl życia to, niestety, nie wszystko.

Pozostaje nam jeszcze niezwykle istotna zasada - możliwie jak najwcześniejsze wykrywanie raka. Służą temu m.in. przesiewowe badania w kierunku raka piersi (mammografia po 50. roku życia), skryning cytologiczny pozwalający wykryć raka szyjki macicy we wczesnym stadium i wreszcie przesiewowe badania w kierunku raka jelita grubego (powinny się im obowiązkowo poddać kobiety i mężczyźni po 50. roku życia).

W leczeniu raka obowiązuje zasada: im wcześniej wykryty, tym większa szansa na wyleczenie. Wykorzystajmy więc przynajmniej wszystkie atuty, które mamy w ręku.

***

Korzystałem m.in. z: Joanna Didkowska, Urszula Wojciechowska, Witold Zatoński "Nowotwory złośliwe w Polsce w 2007 roku", "Europejski kodeks walki z rakiem" (polskie wydanie pod kier. prof. Witolda Zatońskiego). Dziękuję za pomoc pani dr Urszuli Wojciechowskiej i panu dr. Januszowi Mederowi

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX