Gdy nogi bolą i puchną

MARGIT KOSSOBUDZKA
01.09.2010 , aktualizacja: 18.07.2012 12:53
A A A Drukuj
Tegoroczne upały dały nam ostro w kość. Wiele osób skarżyło się nie tylko na duszność czy zmęczenie, ale także na obolałe i spuchnięte nogi. Kiedy ta dolegliwość jest tylko efektem diabelskiej aury, a kiedy objawem niebezpiecznej choroby - przewlekłej niewydolności żylnej?
To uczucie znają przede wszystkim kobiety. Pod koniec dnia buty stają się za ciasne. Stopy wyglądają tak, jakbyśmy były siostrami Kopciuszka, które chcą na siłę wbić stopy w pantofelek. Marzymy tylko o tym, by wrócić do domu, zrzucić buty (jakże często szpilki) i położyć się z uniesionymi nogami.

Jeśli takie sytuacje zdarzają się nam sporadycznie, np. po wyjątkowo ciężkim dniu czy podczas upałów, nie mamy jeszcze się czym martwić. Ale jeśli staje się to normą, a dodatkowo na udach pojawiają się liczne fioletowe pajączki, nogi coraz trudniej dochodzą do siebie po odpoczynku - powinniśmy się już zaniepokoić. Takie objawy są bowiem początkiem groźnej choroby - przewlekłej niewydolności żylnej. Cierpi na nią mnóstwo ludzi -w Polsce około 60 proc. kobiet i 20 proc. mężczyzn.

Układ żylny nóg tworzą żyły osadzone głęboko i otoczone mięśniami (płynie nimi z nóg do serca ok. 90-95 proc. krwi) oraz żyły powierzchniowe znajdujące się tuż pod skórą. Są one cienkie i delikatne. Żyły muszą przenieść "zużytą" krew z powrotem do serca. Jednak nie jest to takie proste. Siła grawitacji powoduje, że krew sama z siebie nie ruszy z miejsca. Trzeba ją popchnąć. Serce nie ma takiej siły, która by "wyciągnęła" krew żylną z nóg. Potrzebne są inne pompy.

Pierwszą z nich jest stopa. Pod podbiciem znajduje się duże skupisko żył. Chodząc, piętą naciskamy na podłoże i żyły wypełniają się krwią. Kiedy cała stopa opada, ciężar ciała "wyciska" krew ku górze.

Żeby nie wróciła, potrzebne jest coś, co ją przechwyci i posunie dalej. Robią to zastawki żylne. Są to wewnętrzne dwupłatkowe wytwory skórne wyrastające ze ścianek naczyń. Zastawki są ułożone jak wagoniki pociągu - blisko siebie, jedna za drugą. Są one elastyczne, odchylają się od siebie i przepuszczają krew tylko w kierunku serca. W drugą stronę jest to niemożliwe, bo zastawki niczym śluzy po przepuszczeniu porcji krwi zamykają się. Żeby cały układ funkcjonował, potrzebna jest jeszcze praca mięśni nóg pompujących krew coraz wyżej i wyżej. Dotyczy to zwłaszcza dużych żył głębokich.

Pajączki - defekt kosmetyczny czy początek choroby

Jak wspomniałam, pierwsze objawy choroby to uczucie dyskomfortu i ciężkości kończyn, które narastają z upływem dnia. Pajączki początkowo szpecą nam uda, mogą boleć, gdy pojawią się pod kolanami.

Zazwyczaj traktujemy fioletowe smugi na nogach jako brzydki defekt kosmetyczny, ale u blisko połowy osób mających pajączki diagnozuje się też przewlekłą niewydolność żylną.

Z czasem do obrzęków i pajączków dołączają skurcze mięśni i bóle nóg dręczące nas przeważnie nocą. Wciągu dnia coraz częściej nasze nogi puchną, pojawia się ból utrudniający chodzenie. Długotrwały zastój krwi w żyłach powierzchownych zwiększa ciśnienie żylne i prowadzi do rozszerzania i uszkadzania ścian żył. Pierwsze, co pojawia się wtedy, to widoczne pod skórą łydek i ud sinawe serpentynki. Z czasem stają się one coraz bardziej wypukłe i w ten sposób tworzą się żylaki. Może towarzyszyć im silny obrzęk w okolicy kostek, czasami sięgający do kolan.

Na pewno panie zauważyły, że niektóre ich koleżanki mają skłonność do żylaków (mimo młodego wieku i szczupłej figury), a inne w ogóle nie znają tego problemu. To dlatego że skłonność do żylaków jest dziedziczna (np. dziedziczenie wadliwych zastawek). Na ich rozwój wpływają też: otyłość , ciąże, długotrwała praca w pozycji stojącej lub siedzącej, brak wysiłku fizycznego, noszenie obcisłej bielizny, ubogoresztkowa dieta będąca przyczyną zaparć, palenie tytoniu, stosowanie doustnych środków antykoncepcyjnych . Ale także nadmierny wysiłek, częste korzystanie z sauny, opalanie się czy chodzenie po ogrzewanej podłodze.

Z czasem obrzęki nóg utrwalają się, stają się twarde i nie ustępują nawet po nocnym odpoczynku. W okolicy kostek pojawią się przebarwienia, wypryski i stwardnienia skóry. Powstają na goleniach charakterystyczne twarde obręcze. Łydka wygląda wtedy jak odwrócona butelka z wąską szyjką. Nawet niewielkie zadrapanie, uderzenie lub nawet ukąszenie przez komara nie goi się, prowadząc do owrzodzeń.

Przewlekła niewydolność żylna może też prowadzić do zakrzepowego zapalenia żył powierzchownych lub głębokich, zatoru tętnicy płucnej, zespołu pozakrzepowego oraz owrzodzenia żylakowego podudzia.

Nogi w górę

Co zrobić, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji? Jeśli tylko zauważymy, że coraz częściej "czujemy" nogi, powinniśmy pójść do lekarza pierwszego kontaktu, który skieruje nas na badania. Olbrzymią rolę w rozpoznawaniu chorób żył odgrywa ultrasonografia z podwójnym obrazowaniem. Badanie to uwidacznia żyły i umożliwia określenie kierunku przepływu krwi.

Podstawową sprawą w niewydolności żylnej jest ułatwienie odpływu krwi z chorej kończyny.

Jeśli dużo stoimy lub siedzimy, od czasu do czasu wykonajmy parę kroków w miejscu. Krążenie wspomaga też przestępowanie z nogi na nogę, uginanie kolana czy krążenie uniesioną stopą. Warto też poleżeć z nogami lekko uniesionymi ku górze przynajmniej kilka minut w ciągu dnia. Zapomnieć musimy o obcisłej bieliźnie i spodniach, szczególnie uciskających brzuch i pachwiny. Szpilki w kąt - obcasy w butach nie mogą przekraczać 3-4cm wysokości. Sprzymierzeńcem żylaków jest też nadwaga.

Nie każdy sport, choćby narty, jest polecany przy przewlekłej niewydolności żylnej. Można za to spacerować, jeździć na rowerze, pływać. Nie zapominajmy o odpowiednim nawodnieniu. Trzeba pić dużo wody, żeby krew się nie zagęszczała.

W nocy stopy powinny znajdować się wyżej niż serce. Najłatwiej uzyskać tę pozycję, stawiając tylne nogi łóżka na 10-cm podkładce. Układanie nóg na wałkach czy poduszkach nie daje tak dobrych efektów, bo w nocy przecież się kręcimy. Poza tym może powodować, że nienaturalnie wyginamy stawy kolanowe.

Zioła leki i skarpetki

Istnieje wiele substancji naturalnych - ziół, witamin i minerałów - pomocnych w leczeniu niewydolności żylnej. Najważniejsza jest escyna. Substancję tę zawierają nasiona kasztanowca. Escyna uszczelnia i wzmacnia naczynia oraz hamuje stany zapalne żył. Ważna jest też rutyna. Przeciwdziała ona kruchości i pękaniu delikatnych naczyń włosowatych. Pomagają również substancje ziołowe zawierające polifenole, witaminy C, A i E oraz niektóre biopierwiastki (selen, cynk, miedź) . Udokumentowano, że związki pozyskiwane m.in. z głogu czy pestek winogron (procyjanidyny) zwiększają m.in. przepływ krwi w naczyniach tętniczych i żylnych, zapobiegają sklejaniu się ze sobą płytek krwi (zwiększona krzepliwość powoduje, że krew staje się bardziej lepka i trudniej ją przepchnąć w górę).

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

  • 2
  • 1

Zapytaj eksperta

dr n. med. Maciej Kierzkiewicz

Gastrolog radzi

Emilia Gnybek-Ciosek

Skuteczne odchudzanie

Agnieszka Iwaszkiewicz

Życie rodzinne

Katarzyna Albrecht-Stanisławska

Zdrowie małego dziecka

Michał Lew-Starowicz

Problemy seksualne

Anna Englisz i Katarzyna Faliszewska

Zdrowa dieta