Egzamin z odporności
28.04.2010
, aktualizacja: 28.04.2010 12:59
Czyli przewodnik po szczepieniach: Czy, na co i kiedy szczepić dziecko? Czy to jest konieczne? Czy szczepienia mogą szkodzić, uczulać i dlaczego jest ich tak dużo?
Egzamin z odporności - część II
Dziś chcemy odpowiedzieć na te i inne pytania, które wielu z nas ciągle dręczą, oraz rozwiać wątpliwości dotyczące słuszności szczepień w ogóle. Pomóc w decyzji rodzicom małych i większych dzieci. Szczególnie że na rynku pojawiają się i na pewno w przyszłości będą się pojawiać kolejne ulepszenia i zmiany. Najnowsze to pojawienie się 13-walentnej szczepionki przeciw bakteriom - pneumokokom. Ma ona jeszcze szerzej chronić dzieci przed zakażeniami spowodowanymi przez te groźne bakterie: zapaleniem ucha, zatok, ale również sepsą, zapaleniem płuc czy opon mózgowych (s. 38).
1. Co dokładnie jest w szczepionkach?
Woda (rozpuszczalnik), nośnik antygenu oraz sam antygen, czyli fragment drobnoustroju lub cały zarazek, przeciwko któremu chcemy wytworzyć odporność. Czasami są też środki konserwujące (antybiotyki, środki przeciwgrzybicze) czy adiuwanty (wzmacniacze odpowiedzi poszczepiennej). Antygenem mogą być żywe bakterie czy wirusy pozbawione swojej zjadliwości. Takie szczepionki podaje się przeciwko gruźlicy, odrze, śwince, różyczce, ospie wietrznej. Mogą one wywoływać więcej objawów niepożądanych, ponieważ przez pewien czas drobnoustroje żyją w ludzkim organizmie, ale szczepionki te są znacznie bardziej efektywne. Tam, gdzie to możliwe, technologia dąży do szczepionek zawierających tylko fragmenty wirusów czy bakterii chorobotwórczych. Takie są dziś preparaty przeciwko m.in. krztuścowi, grypie, durowi brzusznemu, WZW typu B, polio oraz szczepionki skojarzone. Inne szczepionki zawierają same toksyny bakteryjne pozbawione właściwości toksycznych - np. tzw. anatoksyna błonicza, tężcowa. Szczepionki dzieli się na monowalentne - uodparniające przeciwko jednej chorobie, oraz poliwalentne (skojarzone) - uodparniające przeciw kilku chorobom lub kilku odmianom tej samej choroby (np. grypa - trzy różne podtypy wirusa).
2. Jak działają szczepionki?
Chronią nas przed śmiertelnymi chorobami lub przed zakażeniami, na które nie ma skutecznego leczenia. Mają za zadanie zaprezentować niegroźne, osłabione zarazki lub ich fragmenty układowi odpornościowemu człowieka. A ten uczy się bronić, zapamiętując informacje o zarazku. Gdy następnym razem się z nim spotka, szybko go zniszczy, nie dopuszczając do rozwinięcia się choroby.
Szczepienie można porównać do nauki pływania. Może się okazać, że nie będziemy nigdy zdawać egzaminu na kartę pływacką, jeśli jednak zdarzy się taka potrzeba, bez wcześniejszych ćwiczeń mamy mniejsze szanse, żeby taki egzamin zdać. Jeżeli nie zaszczepimy się np. na odrę, to gdy zaatakują nas wywołujące ją wirusy, może się okazać, że jesteśmy bez szans. Wirusy łatwo wnikną i rozprzestrzenią się w naszym organizmie. Dopiero w trakcie choroby nasz układ odpornościowy nauczy się, jak walczyć z intruzem, i po przechorowaniu będziemy odporni na kolejny atak. Organizmy jednych uczą się szybko i ci ludzie zdrowieją, niektórzy mają powikłania po chorobie, ale są i tacy, którzy walkę z wirusem przegrają. Przed erą szczepień wiele dzieci umierało na koklusz, odrę czy polio.
3. Dlaczego w niektórych szczepionkach jest tiomersal (rtęć)?
Tiomersal jest związkiem organicznym rtęci (zawiera ok. 50 proc. etylenu rtęci), silnie przeciwbakteryjnym, przeciwgrzybicznym. Jego obecność w szczepionkach jest koronnym argumentem przeciwników szczepień - twierdzą oni, że rtęć może stanowić zagrożenie dla zdrowia i rozwoju dzieci poprzez odkładanie się w mózgu. Według tej teorii rtęć, niszcząc mózg, powoduje zaburzenia neurologiczne z autyzmem włącznie. Sprawa szkodliwości tiomersalu powróciła, gdy okazało się, że zawierają go szczepionki przeciwko grypie A/H1N1. Antyszczepionkowcy zarzucali, że firmy nie podają, ile rtęci jest w szczepionkach. To nie jest prawda. Szczepionki przeciwko grypie A/H1N1 - tylko dwie z czterech, tj. Focetria i Pandemrix - zawierają od 2,5 do 5 mikrogramów tiomersalu na dawkę (dane ze strony internetowej Europejskiej Agencji Leków).
Tiomersal od lat 30. XX wieku stosuje się ponadto w niektórych lekach i kosmetykach jako środek konserwujący. Dawka rtęci zawarta w szczepionce jest wydalana z organizmu w ciągu kilku dni (nawet u niemowląt). Jej stężenie we krwi nie przekracza norm ustalonych dla obecnego naturalnie w środowisku i pożywieniu metylenu rtęci, który jest bardziej toksyczny od etylenu. Przeprowadzono dziesiątki badań nad bezpieczeństwem tiomersalu. Jego ilość stosowana w szczepionkach jest bezpieczna dla ludzi (zarówno dzieci, jak i dorosłych, w tym kobiet w ciąży) i nie powoduje poważnych działań niepożądanych. Bardzo rzadko (u 1-5 proc. młodzieży i dorosłych) dochodzi do skórnych reakcji alergicznych w miejscu wkłucia.
Rtęć jako pierwiastek jest niewątpliwie szkodliwa. Znajduje się w ściekach, skażonej wodzie, rybach morskich i skorupiakach (w puszce sardynek jest więcej rtęci niż w jednej szczepionce!) oraz starych plombach z amalgamatu. Mimo braku racjonalnych podstaw tiomersal wciąż budzi niepokój, dlatego nowe technologie produkcji szczepionek pozwalają na eliminację tego związku, żeby uciąć wszelkie spekulacje. Tiomersalu nie zawierają żadne z dostępnych w Polsce szczepionek przeciwko grypie sezonowej, a spośród innych - tylko niektóre szczepionki przeciw WZW B oraz jedna przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi.
4. Dlaczego u niektórych pojawiają się odczyny poszczepienne?
W szczepionce zawarty jest osłabiony mikrob lub jego niewielka część odpowiadająca za wywołanie odporności. Dlatego po szczepieniu nie rozwija się pełnoobjawowa choroba, ale może pojawić się odczyn poszczepienny. 90 proc. dzieci nie ma po szczepieniu żadnych dolegliwości, ale blisko 10 proc. będzie je miało, np. rumień w miejscu wkłucia, stan podgorączkowy, wysypkę, a ułamek promila - poważniejsze problemy, jak małopłytkowość, silną reakcję alergiczną czy zapalenie nerwów. Ich przyczyną jest najczęściej indywidualna skłonność dziecka do takich reakcji. Dlatego lekarz przed szczepieniem musi dokładnie dziecko zbadać, spytać o reakcje po poprzednich szczepieniach. W przypadku wątpliwości odroczyć szczepienie i wysłać na konsultację do specjalisty.
5. Dlaczego tylu lekarzy w Polsce jest przeciwnych szczepieniom?
W grupie dzieci do 14 lat tylko w jednym roku wykonuje się w Polsce co najmniej 8 mln różnych szczepień. Przy tak wielkiej liczbie zabiegów proporcjonalnie i statystycznie zwiększa się ryzyko odczynów poszczepiennych. Kiedyś szczepieniami dzieci zajmowali się wyłącznie pediatrzy, teraz robią to interniści i lekarze rodzinni, którzy nie mają w tym zakresie dużego doświadczenia. Rzadziej szczepią, a każdy odczyn poszczepienny u malucha i naciski rodziców powodują u nich wątpliwości.
Na drugim biegunie są pediatrzy z dużym stażem pracy i rozległym doświadczeniem, którzy zaszczepili tysiące dzieci, pamiętają ciężkie choroby, jak odra, krztusiec, sepsa, i wiedzą, czym grozi nieszczepienie dzieci na te choroby.
Inną sprawą jest niedostateczna wiedza na temat bezpieczeństwa szczepień. Np. gdy nasz rząd nie zdecydował się na zakup szczepionki przeciw grypie pandemicznej, pojawiło się wiele wątpliwości, krążyły niesprawdzone informacje, często fałszywe, co spowodowało, że lekarze też mieli wątpliwości.
6. Czy szczepić przeciwko pneumokokom?
Obecnie dostępne są cztery szczepionki, które naprawdę warto rozważyć. Szczepionka przeciw wywołującym zapalenie płuc i sepsę pneumokokom, przeciw wywołującym zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i sepsę meningokokom, przeciw powodującym biegunki rotawirusom i przeciw wywołującemu raka szyjki macicy wirusowi brodawczaka ludzkiego.
Zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i sepsa to najważniejsze przyczyny zgonów dzieci na świecie. Biegunka rotawirusowa to jeden z najczęstszych w Polsce powodów hospitalizacji dzieci poniżej dwóch lat.
Dziś chcemy odpowiedzieć na te i inne pytania, które wielu z nas ciągle dręczą, oraz rozwiać wątpliwości dotyczące słuszności szczepień w ogóle. Pomóc w decyzji rodzicom małych i większych dzieci. Szczególnie że na rynku pojawiają się i na pewno w przyszłości będą się pojawiać kolejne ulepszenia i zmiany. Najnowsze to pojawienie się 13-walentnej szczepionki przeciw bakteriom - pneumokokom. Ma ona jeszcze szerzej chronić dzieci przed zakażeniami spowodowanymi przez te groźne bakterie: zapaleniem ucha, zatok, ale również sepsą, zapaleniem płuc czy opon mózgowych (s. 38).
1. Co dokładnie jest w szczepionkach?
Woda (rozpuszczalnik), nośnik antygenu oraz sam antygen, czyli fragment drobnoustroju lub cały zarazek, przeciwko któremu chcemy wytworzyć odporność. Czasami są też środki konserwujące (antybiotyki, środki przeciwgrzybicze) czy adiuwanty (wzmacniacze odpowiedzi poszczepiennej). Antygenem mogą być żywe bakterie czy wirusy pozbawione swojej zjadliwości. Takie szczepionki podaje się przeciwko gruźlicy, odrze, śwince, różyczce, ospie wietrznej. Mogą one wywoływać więcej objawów niepożądanych, ponieważ przez pewien czas drobnoustroje żyją w ludzkim organizmie, ale szczepionki te są znacznie bardziej efektywne. Tam, gdzie to możliwe, technologia dąży do szczepionek zawierających tylko fragmenty wirusów czy bakterii chorobotwórczych. Takie są dziś preparaty przeciwko m.in. krztuścowi, grypie, durowi brzusznemu, WZW typu B, polio oraz szczepionki skojarzone. Inne szczepionki zawierają same toksyny bakteryjne pozbawione właściwości toksycznych - np. tzw. anatoksyna błonicza, tężcowa. Szczepionki dzieli się na monowalentne - uodparniające przeciwko jednej chorobie, oraz poliwalentne (skojarzone) - uodparniające przeciw kilku chorobom lub kilku odmianom tej samej choroby (np. grypa - trzy różne podtypy wirusa).
2. Jak działają szczepionki?
Chronią nas przed śmiertelnymi chorobami lub przed zakażeniami, na które nie ma skutecznego leczenia. Mają za zadanie zaprezentować niegroźne, osłabione zarazki lub ich fragmenty układowi odpornościowemu człowieka. A ten uczy się bronić, zapamiętując informacje o zarazku. Gdy następnym razem się z nim spotka, szybko go zniszczy, nie dopuszczając do rozwinięcia się choroby.
Szczepienie można porównać do nauki pływania. Może się okazać, że nie będziemy nigdy zdawać egzaminu na kartę pływacką, jeśli jednak zdarzy się taka potrzeba, bez wcześniejszych ćwiczeń mamy mniejsze szanse, żeby taki egzamin zdać. Jeżeli nie zaszczepimy się np. na odrę, to gdy zaatakują nas wywołujące ją wirusy, może się okazać, że jesteśmy bez szans. Wirusy łatwo wnikną i rozprzestrzenią się w naszym organizmie. Dopiero w trakcie choroby nasz układ odpornościowy nauczy się, jak walczyć z intruzem, i po przechorowaniu będziemy odporni na kolejny atak. Organizmy jednych uczą się szybko i ci ludzie zdrowieją, niektórzy mają powikłania po chorobie, ale są i tacy, którzy walkę z wirusem przegrają. Przed erą szczepień wiele dzieci umierało na koklusz, odrę czy polio.
3. Dlaczego w niektórych szczepionkach jest tiomersal (rtęć)?
Tiomersal jest związkiem organicznym rtęci (zawiera ok. 50 proc. etylenu rtęci), silnie przeciwbakteryjnym, przeciwgrzybicznym. Jego obecność w szczepionkach jest koronnym argumentem przeciwników szczepień - twierdzą oni, że rtęć może stanowić zagrożenie dla zdrowia i rozwoju dzieci poprzez odkładanie się w mózgu. Według tej teorii rtęć, niszcząc mózg, powoduje zaburzenia neurologiczne z autyzmem włącznie. Sprawa szkodliwości tiomersalu powróciła, gdy okazało się, że zawierają go szczepionki przeciwko grypie A/H1N1. Antyszczepionkowcy zarzucali, że firmy nie podają, ile rtęci jest w szczepionkach. To nie jest prawda. Szczepionki przeciwko grypie A/H1N1 - tylko dwie z czterech, tj. Focetria i Pandemrix - zawierają od 2,5 do 5 mikrogramów tiomersalu na dawkę (dane ze strony internetowej Europejskiej Agencji Leków).
Tiomersal od lat 30. XX wieku stosuje się ponadto w niektórych lekach i kosmetykach jako środek konserwujący. Dawka rtęci zawarta w szczepionce jest wydalana z organizmu w ciągu kilku dni (nawet u niemowląt). Jej stężenie we krwi nie przekracza norm ustalonych dla obecnego naturalnie w środowisku i pożywieniu metylenu rtęci, który jest bardziej toksyczny od etylenu. Przeprowadzono dziesiątki badań nad bezpieczeństwem tiomersalu. Jego ilość stosowana w szczepionkach jest bezpieczna dla ludzi (zarówno dzieci, jak i dorosłych, w tym kobiet w ciąży) i nie powoduje poważnych działań niepożądanych. Bardzo rzadko (u 1-5 proc. młodzieży i dorosłych) dochodzi do skórnych reakcji alergicznych w miejscu wkłucia.
Rtęć jako pierwiastek jest niewątpliwie szkodliwa. Znajduje się w ściekach, skażonej wodzie, rybach morskich i skorupiakach (w puszce sardynek jest więcej rtęci niż w jednej szczepionce!) oraz starych plombach z amalgamatu. Mimo braku racjonalnych podstaw tiomersal wciąż budzi niepokój, dlatego nowe technologie produkcji szczepionek pozwalają na eliminację tego związku, żeby uciąć wszelkie spekulacje. Tiomersalu nie zawierają żadne z dostępnych w Polsce szczepionek przeciwko grypie sezonowej, a spośród innych - tylko niektóre szczepionki przeciw WZW B oraz jedna przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi.
4. Dlaczego u niektórych pojawiają się odczyny poszczepienne?
W szczepionce zawarty jest osłabiony mikrob lub jego niewielka część odpowiadająca za wywołanie odporności. Dlatego po szczepieniu nie rozwija się pełnoobjawowa choroba, ale może pojawić się odczyn poszczepienny. 90 proc. dzieci nie ma po szczepieniu żadnych dolegliwości, ale blisko 10 proc. będzie je miało, np. rumień w miejscu wkłucia, stan podgorączkowy, wysypkę, a ułamek promila - poważniejsze problemy, jak małopłytkowość, silną reakcję alergiczną czy zapalenie nerwów. Ich przyczyną jest najczęściej indywidualna skłonność dziecka do takich reakcji. Dlatego lekarz przed szczepieniem musi dokładnie dziecko zbadać, spytać o reakcje po poprzednich szczepieniach. W przypadku wątpliwości odroczyć szczepienie i wysłać na konsultację do specjalisty.
5. Dlaczego tylu lekarzy w Polsce jest przeciwnych szczepieniom?
W grupie dzieci do 14 lat tylko w jednym roku wykonuje się w Polsce co najmniej 8 mln różnych szczepień. Przy tak wielkiej liczbie zabiegów proporcjonalnie i statystycznie zwiększa się ryzyko odczynów poszczepiennych. Kiedyś szczepieniami dzieci zajmowali się wyłącznie pediatrzy, teraz robią to interniści i lekarze rodzinni, którzy nie mają w tym zakresie dużego doświadczenia. Rzadziej szczepią, a każdy odczyn poszczepienny u malucha i naciski rodziców powodują u nich wątpliwości.
Na drugim biegunie są pediatrzy z dużym stażem pracy i rozległym doświadczeniem, którzy zaszczepili tysiące dzieci, pamiętają ciężkie choroby, jak odra, krztusiec, sepsa, i wiedzą, czym grozi nieszczepienie dzieci na te choroby.
Inną sprawą jest niedostateczna wiedza na temat bezpieczeństwa szczepień. Np. gdy nasz rząd nie zdecydował się na zakup szczepionki przeciw grypie pandemicznej, pojawiło się wiele wątpliwości, krążyły niesprawdzone informacje, często fałszywe, co spowodowało, że lekarze też mieli wątpliwości.
6. Czy szczepić przeciwko pneumokokom?
Obecnie dostępne są cztery szczepionki, które naprawdę warto rozważyć. Szczepionka przeciw wywołującym zapalenie płuc i sepsę pneumokokom, przeciw wywołującym zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i sepsę meningokokom, przeciw powodującym biegunki rotawirusom i przeciw wywołującemu raka szyjki macicy wirusowi brodawczaka ludzkiego.
Zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i sepsa to najważniejsze przyczyny zgonów dzieci na świecie. Biegunka rotawirusowa to jeden z najczęstszych w Polsce powodów hospitalizacji dzieci poniżej dwóch lat.
1
2
następne »
-
Egzamin z odporności
konoly
04.11.10, 15:24
No jesień to stanowczo okres kiedy jesteśmy mocno wystawieni na działania niekorzystne dla nas. Myślę że te szczepienia to dobre rozwiązanie. Ja osobiście tez się nakłółem w tym roku »
Najczęściej Czytane24 htydzień
Zapytaj eksperta

Dowiedz się, jak dbać o siebie i swoich bliskich.
Przykładowy newsletter













