Depresja - jak nad nią zapanować

Określenie "mam depresję" bardzo zmieniło znaczenie w ciągu ostatnich lat. Kiedyś oznaczało "doła", chwilowe złe samopoczucie, dziś - poważną chorobę, która nieleczona uniemożliwia normalne życie
"Powinnam się ubrać, ale nie pamiętam, jak to zrobić"; "Umierałem z głodu, ale nie miałem siły wyciągnąć ręki po zrobioną mi kanapkę"; "Widziałam, jak syn wdrapuje się na szafkę, chciałam wstać i ściągnąć go stamtąd, bo spadnie, ale nie byłam w stanie zrobić nic poza patrzeniem, jak spada i płacze. Modliłam się wtedy, żeby umrzeć, żeby to wszystko wreszcie się skończyło"; "Bałam się. Czego? Nie wiem. Nagle poczułam, że za chwilę stanie się coś złego. Że umrę. Poszłam na balkon. Chciałam skoczyć. Czułam, że to jest to, co muszę zrobić. Mąż złapał mnie, jak przekładałam nogę przez poręcz".

Te dramatyczne wyznania to opisy ludzi chorych na depresję. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że do 2020 roku stanie się ona drugą najczęstszą chorobą po chorobach układu krążenia. Przerażające? Dla osób zdrowych to jak czytanie horroru. Dla chorych - świat, w którym muszą żyć. Osoby cierpiące na depresję nie wierzą, że ich stan kiedykolwiek się zmieni, że poczują radość i przypływ energii. Wtedy bliscy powinni im przypominać, że to umysł ich oszukuje - pokazuje tylko ciemną stronę świata. Że to choroba podsuwa im takie myśli, a z chorobą można walczyć.

Oczywiście każdy przypadek depresji jest inny. Jedni przechodzą w życiu jeden--dwa jej epizody, a po leczeniu choroba ustępuje, inni walczą z nawrotami. Najważniejsze, żeby pogodzić się z tym, że dopadła nas depresja. Nie obwiniać się, że to akurat my.

Dlaczego akurat ja?

W powstaniu depresji biorą udział zarówno czynniki genetyczne (predyspozycje), jak i środowiskowe.

Skłonności do depresji częściowo mogą wynikać z naszych cech charakteru, samooceny. Tego, jak reagujemy na trudne sytuacje, co myślimy o sobie, co sądzimy o nastawieniu innych ludzi do nas samych, jakie stawiamy sobie wymagania, jak długo przeżywamy niepowodzenia.

Bardziej podatni na zaburzenia nastroju są także ludzie wyjątkowo wrażliwi, mający małą odporność na przeciążenia i stres z tendencją do reagowania lękiem i niepokojem. Osoby mające predyspozycje do depresji często używają słów: "muszę", "powinnam", "nie wolno mi".

Depresja nadchodzi stopniowo lub atakuje nagle. Czasami pacjentom trudno zrozumieć, dlaczego w przeszłości, gdy mieli więcej kłopotów, nie mieli depresji, a teraz mają. Szczególnie wtedy, gdy w ich życiu nie dzieje się nic złego. Mają pracę, pieniądze, zdrowe dzieci, dobranego partnera. Coś jednak musiało się stać - twierdzą psychiatrzy. Wprawdzie depresję zazwyczaj poprzedza utrata kogoś lub czegoś (pracy, mienia, ale też wolności czy czasu), to jednak część ludzi reaguje depresją na wyczerpanie psychiczne po nadmiernej mobilizacji.

Co ciekawe, depresja nie musi być skutkiem tylko przykrych doświadczeń. W jej powstaniu istotne jest zwiększone zaangażowanie psychiczne, jak i fizyczne, które może dotyczyć także sytuacji przyjemnych.

Choroba o tysiącu twarzy

Nie wszyscy chorzy cierpią z powodu tych samych objawów. Nie zawsze pacjent ma depresyjny nastrój, odczucie pustki czy brak aktywności życiowej. U niektórych głównym objawem są zaburzenia snu, u innych dolegliwości fizyczne (m.in. bóle głowy, pleców, brzucha, podbrzusza).

W świetle najnowszej wiedzy depresja związana jest z wadliwym funkcjonowaniem przynajmniej trzech neuroprzekaźników (substancji umożliwiających komunikację między komórkami nerwowymi) w mózgu: serotoniny, noradrenaliny i dopaminy. Krążenie tych substancji w mózgu chorych jest po prostu niewystarczające. Niestety, wciąż nie wiadomo, jakie mechanizmy to powodują.

Depresja dzieli się na egzogenną (zewnętrzną), czyli wywołaną reakcją na dramatyczne przeżycia, np. śmierć bliskiej osoby czy też choroby somatyczne, oraz endogenną (wewnętrzną), gdy chory cierpi bez wyraźnych przyczyn. Tę drugą trudniej się leczy, co nie oznacza, że bez sukcesów.

Obniżenie nastroju i rozpacz po śmierci bliskiej osoby są naturalną reakcją. Gdy jednak smutek przedłuża się (np. poza kilka miesięcy od żałoby) i powoduje istotne trudności w codziennym funkcjonowaniu, wtedy lekarze diagnozują depresję.

Ważne! W okresie depresji nie należy podejmować ważnych życiowo decyzji, gdyż nasze postrzeganie świata jest bardzo zmienione.

Chorobą pokrewną depresji jest dystymia. Pacjent ma obniżony nastrój, jest pesymistycznie nastawiony do świata, gorzej radzi sobie z obowiązkami, jest ciągle zmęczony, nie potrafi się cieszyć. Taki stan może trwać nawet ponad dwa lata. Dystymię trudno wyłapać, bo chory zazwyczaj jest w stanie funkcjonować i wykonywać swoje obowiązki, z tym że pogarsza się jakość jego życia. Poza tym takie osoby nie szukają pomocy specjalisty, bo swoje dolegliwości traktują jako cechę osobowości. W dystymii pogorszenia nastroju pojawiają się falowo - są dni gorsze i lepsze.

Czy to już depresja?

Pacjenci często zastanawiają się, czy zmiana ich nastroju to już depresja. Od zwykłych zmian humoru depresję odróżnia nasilenie i czas trwania objawów. Mogą one nawracać lub trwać przez dłuższy czas, prowadząc do trudności w radzeniu sobie z codziennymi obowiązkami. W najgorszym przypadku depresja (szczególnie ta połączona z lękami lub przykrymi, obsesyjnymi myślami) może prowadzić do samobójstwa.

Smutek i lęk są najsilniejsze w godzinach porannych. W miarę upływu dnia ustępują, pozostawiając "tylko" niepokój lub stan napięcia. Wielu pacjentów mówi, że ten niepokój nigdy do końca ich nie opuszcza.

Uwaga dla rodziny: nie pytajcie chorego: "Czego ty się boisz?". On nie ma pojęcia, czego, bo jego lęk jest irracjonalny.

Objawy somatyczne depresji powodują, że pacjenci sądzą, iż są poważnie chorzy - na tarczycę, serce, nowotwór. Odwiedzają wianuszek lekarzy specjalistów, robią dziesiątki badań, z których wynika jednak, że są zdrowi. Ale ponieważ nadal czują ból, uporczywie szukają jego źródła. Jak wynika z badań, osoby będące w depresji mają bardzo obniżony próg bólu. Cierpią w sytuacjach, w których - będąc zdrowe - tego bólu by nie czuły.

Objawem, który przyspiesza wizytę u lekarza (zwykle u rodzinnego lub neurologa, a - niestety - rzadko u psychiatry), jest bezsenność. To jeden z najbardziej przykrych objawów depresji lub objawów ją poprzedzających.

Dla chorych najgorszy jest nawrót choroby. Gdy już się uporali z pierwszym jej atakiem, poczuli się zdrowi, odstawili leki - nagle po kilku miesiącach czy nawet latach wszystko wraca. Pacjenci czują się pokonani przez chorobę. Ale z nawrotem też można sobie poradzić i również skutecznie go leczyć.

Leczenie depresji

Depresję w pierwszym etapie leczy się za pomocą środków wyrównujących nastrój (leków przeciwdepresyjnych lub normotymicznych - stabilizujących nastrój). Mają one za zadanie ustabilizować ilość i działanie odpowiednich neuroprzekaźników w mózgu chorego. W miarę działania leków psychiatrzy często kierują pacjentów na psychoterapię. Leki mają za zadanie wyprowadzić chorego z najcięższego stanu (w którym i tak nie nawiąże relacji z psychologiem). Psychoterapia z kolei ma pomóc w dalszej walce z chorobą oraz ewentualnie z jej nawrotami - uczy, jak żyć na nowo. Dobra psychoterapia może im nawet zapobiegać.

W Polsce zarejestrowanych jest kilkadziesiąt preparatów do leczenia depresji. Są wśród nich leki nowej generacji - selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) zwiększające poziom tego związku w mózgu. Nowszą grupą leków są inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny (SNRI).

Do starszych leków należą inhibitory monoaminooksydazy (MAOI) (pierwsze leki przeciwdepresyjne odkryte na początku lat 50. blokują działanie enzymu rozkładającego serotoninę i noradrenalinę) i trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne (TCA) - mają one podobną skuteczność do tych nowoczesnych, ale wywołują dużo działań niepożądanych.

Nowością w leczeniu depresji jest agomelatyna - lek przeciwdepresyjny, który poprzez działanie na receptory melatonergiczne wpływa na normalizację rytmów okołodobowych człowieka. Oprócz leków poprawiających nastrój w depresji stosuje się też leki wspomagające - uspokajające i przeciwlękowe - ale przy ich stosowaniu trzeba zachować dużą ostrożność, gdyż mogą uzależniać.

Wiele osób nie chce leczyć depresji lekami, bojąc się, że zażywane środki zmienią ich osobowość.

To nie jest możliwe. Leki przeciwdepresyjne działają wyłącznie na objawy depresji, "nie pomieszają nam w głowie", nie powodują również uzależnienia. Prawdą jest za to, że sama depresja zmienia człowieka. Pacjenci powtarzają, że ich spojrzenie na świat przed i po chorobie różni się.

Problemem w leczeniu depresji jest za to tolerancja na lek oraz czas, po jakim kuracja zaczyna przynosić efekty - zazwyczaj po dwóch tygodniach, niekiedy później. A skuteczność leczenia można określić po czterech-sześciu tygodniach.

To trudny czas dla pacjentów i warto, by zdawali sobie z tego sprawę. Nie dość, że lek w ich mniemaniu nie działa, to czasem mają wrażenie, że jeszcze pogarsza ich stan. Czasami pacjent czuje się źle, biorąc zalecone środki, i trzeba je zmienić. Na szczęście jest w czym wybierać i zazwyczaj udaje się dobrać lek, który chory dobrze znosi.

Uwaga! Nie odstawiajmy leków na własną rękę. O swoich odczuciach powinno się informować lekarza. To on ustali, czy należy zmienić lek na inny, czy poczekać, aż sytuacja się ustabilizuje i środki zaczną działać.

Po kuracji należy też odstawiać je stopniowo, żeby uniknąć działań niepożądanych. Leki należy brać jeszcze 6 do 12 miesięcy po uzyskaniu poprawy stanu zdrowia.

Ważne! Nawroty depresji są w 85 proc. spowodowane przedwczesnym odstawieniem leków.

Inne metody leczenia depresji

Należą do nich: fototerapia (w depresji sezonowej), bezsenne noce (deprywacja snu), elektrowstrząsy, w szczególnych przypadkach operacje.

Elektrowstrząsy są dla osób, u których zawiodło leczenie farmakologiczne. Stosuje się je wyłącznie w warunkach szpitalnych. Zabieg wykonuje się w pełnej kilkuminutowej narkozie. Polega on na przyłożeniu do skroni na dwie-trzy sekundy elektrod, przez które przepływa prąd o niskim natężeniu. Choć brzmi to makabrycznie, są lekarze będący zwolennikami tej metody, przekonując, że daje ona czasami doskonałe wyniki leczenia i jest bardzo bezpieczna.

Objawy depresji

- obniżony nastrój

- uczucie smutku i zobojętnienia

- niemożność przeżywania radości

- stałe uczucie niepokoju, lęku

- napady lęku

- zaburzenia snu: sen przerywany i przedwczesne budzenie się

- spadek apetytu i utrata masy ciała

- zaburzenia pamięci i koncentracji (pojawiają się jako jedne z pierwszych i znikają jako jedne z ostatnich)

- spowolnienie myślenia i tempa wypowiedzi

- obniżenie szybkości i łatwości podejmowania najprostszych decyzji aż do braku możliwości podejmowania ich w ogóle

- zwolnienie ruchów, w skrajnych sytuacjach nawet do bezruchu

- spadek lub całkowity brak zainteresowania seksem

- unikanie bliskości z kochanymi osobami

Aż 10 proc. Polaków

- Pod względem liczby zachorowań depresja stanowi obecnie czwarty najpoważniejszy problem zdrowotny na świecie - cierpi na nią około 120 mln osób.

- Na depresję choruje aż 10?proc. Polaków (według danych Zespołu ds. Walki z Depresją działającego przy ministrze zdrowia).

- Kobiety cierpią na depresję dwa razy częściej niż mężczyźni.

Więcej o: