Co nas w brzuchu boli

Niestrawność, wrzody żołądka, nadwrażliwość jelit, zapalenie trzustki, a może wyrostek? Co nas może boleć w brzuchu i jak rozpoznać, czy tylko się przejedliśmy, czy może cierpimy na poważną chorobę?
Wojciech Moskal: Każdego z nas od czasu do czasu boli brzuch - to jedna z najczęstszych dolegliwości, na jakie się skarżymy. Co nas w brzuchu boli?

Prof. Grażyna Rydzewska*: Wiele rzeczy, i to niekiedy niemających nic wspólnego z jamą brzuszną. To może być problem z kręgosłupem, nerką, sercem, który objawia się właśnie w taki nietypowy sposób. Ale oczywiście, przyczyna większości z tych bólów leży jednak w brzuchu.

Chyba najczęstszą z takich przyczyn jest niestrawność spowodowana "nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu"?

To prawda. Już dawno przestaliśmy jeść tylko po to, by zaspokoić głód i dostarczyć organizmowi niezbędnych kalorii. Dziś jedzenie to w dużej mierze przyjemność, nagminnie się więc przejadamy, szczególnie w okresie świąt.

Co robić, jeśli przesadzimy i w nocy czy nad ranem dopadnie nas ból brzucha?

Ten ból bierze się stąd, że "przeładowaliśmy" nasz przewód pokarmowy i ma on trudności z przetworzeniem wszystkiego, co zjedliśmy. Możemy mu w tym pomóc. W aptekach są dostępne bez recepty żółciopędne herbatki, napary czy wyciągi ze zwierzęcych enzymów trzustkowych. Ich działanie polega właśnie na tym, że pokarm szybciej "wędruje" przez przewód pokarmowy i jest łatwiej trawiony. Tak naprawdę najlepszym jednak sposobem na niestrawność i przejedzenie się jest dieta.

Jak odróżnić "zwykłą" niestrawność z przejedzenia od bólów mogących świadczyć o poważnej chorobie?

Każdy z nas raczej pamięta o tym, że poprzedniego wieczoru zgrzeszył podczas kolacji - zjadł zbyt dużo, zbyt tłusto i jeszcze obficie popił wysokoprocentowymi napojami. W takiej sytuacji niestrawność nie dziwi.

O chorobie powinniśmy zacząć myśleć wtedy, gdy żadna wyraźna przyczyna nie przychodzi nam do głowy, a bóle zaczynają się powtarzać. Może im też np. towarzyszyć krew w stolcu czy spadek na wadze, pomimo że wcale się nie odchudzamy.

Ważny jest też wiek. Jeżeli bóle pojawiły się po pięćdziesiątce, możemy podejrzewać np. guz jelita grubego, jedną z najczęstszych chorób nowotworowych naszych czasów.

Czasami jednak nie jesteśmy w stanie ocenić, na ile poważna jest sytuacja. Ból to dość subiektywny objaw - różni ludzie, różnie go odczuwają.

Gdyby zapytać przeciętnego człowieka o to, co w brzuchu boli, w pierwszej kolejności odpowiedziałby na pewno: żołądek i wrzody...

Tak. Tyle że akurat obraz choroby wrzodowej bardzo się w ostatnich latach zmienił. To skutek odkrycia tego, że winna wrzodów jest bakteria Helicobacter pylori . A jeżeli znamy przyczynę, to chorobę można zazwyczaj skutecznie leczyć - robimy to za pomocą antybiotyków. Trzeba jednak pamiętać, że nawet po wyeliminowaniu bakterii bóle mogą co jakiś czas powracać.

Czyli problem wrzodów powoli zanika?

Nie do końca. Klasyczna choroba wrzodowa jest rzeczywiście coraz rzadsza, wzrasta za to liczba owrzodzeń spowodowanych lekami. Chodzi głównie o niesterydowe leki przeciwzapalne dostępne w każdym kiosku i na każdej stacji benzynowej. Większość ludzi jest święcie przekonana, że są one całkowicie bezpieczne, i bardzo ich nadużywa. Jednym ze skutków mogą być właśnie wrzody.

Czy ból wrzodowy łatwo poznać?

Kiedyś - tak. Mówiło się wręcz, że chorobę wrzodową można rozpoznać przez telefon, tak charakterystyczne były objawy.

Ból w brzuchu, wyraźnie zlokalizowany - określany nawet jako ból, który można przykryć opuszką palca - nasilający się jesienią i wiosną. Gdy bolało "na głodno" - wrzód dwunastnicy; gdy bolało po jedzeniu - wrzód żołądka.

Charakterystyczny był też wygląd chorych. Pacjent z wrzodem dwunastnicy był dobrze odżywiony, bo gdy zaczynał jeść, to ból ustępował i dlatego jadał częściej i więcej. Pacjent z wrzodem żołądka był wychudzony, bo jego bolało właśnie po jedzeniu, więc go unikał.

Jednak ten klasyczny obraz bólów wrzodowych powoli zanika, i to z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że zażywamy coraz więcej leków, które mogą maskować objawy wrzodów. Pozostało jedno - owo nasilenie jesienią i wiosną. Co ciekawe, choć tylu rzeczy o wrzodach już się dowiedzieliśmy, to akurat sezonowość tej choroby wciąż pozostaje zagadką.

Bólów wrzodowych ubywa, a których przybywa?

Przybywa nam tzw. bólów czynnościowych, czyli pojawiających się bez konkretnej, dającej się uchwycić przyczyny i często też przebiegających w nietypowy sposób. Czasami chory mówi, że tak naprawdę to jego nie boli, on czuje tylko w brzuchu pewien dyskomfort, nudzi go itd. Ktoś inny z kolei będzie się cały czas skarżył na nieznośny ból w brzuchu.

O czym to może świadczyć?

Na przykład o tym, że cierpi na zespół jelita nadwrażliwego. To dziś najczęstsze zaburzenie czynnościowe w obrębie przewodu pokarmowego.

Skąd się bierze?

Tak jak w przypadku wszystkich zaburzeń czynnościowych nie jesteśmy w stanie do końca tego wyjaśnić. Trzeba jednak pamiętać, że każdy człowiek to osobny organizm, inaczej reagujący na dochodzące do niego bodźce, również bólowe.

Ktoś może być bardzo odporny na ból - zaciśnie zęby i przeczeka. Inny z kolei tego bólu tak silnie nie odczuwa. Ale są też ludzie, u których najmniejszy nawet bodziec sprawia, że źle się czują.

Dziś już trochę rzadziej, ale kiedyś dość często przeprowadzano prosty test wykrywający nadwrażliwość jelit. Podawano do nich trochę powietrza. Rozciągnięcie ściany jelita powodowało ból. Wyniki były bardzo różne - ktoś się zginał z bólu przy ilości powietrza, której inny praktycznie nie zauważał.

Jednym z najpiękniejszych opisów zespołu jelita nadwrażliwego jest postać pani Emilii z "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej. To klasyka - osobowość lekko histeryczna, bolący brzuch i do tego wiecznie duszący "globus".

Jak można pomóc chorym z nadwrażliwością jelit i innymi zaburzeniami czynnościowymi?

Przede wszystkim trzeba ich zauważać i nie lekceważyć, co niestety, wciąż się zdarza. Czasami takiej osobie od razu przyczepia się łatkę histeryczki czy hipochondryka. Tymczasem te zaburzenia są w stanie naprawdę bardzo ograniczyć komfort codziennego życia.

Pamiętajmy, że taki człowiek się boi. Jest odsyłany z gabinetu do gabinetu. Brzuch go wciąż boli, więc biega z jednego badania na drugie, a wyniki wciąż dobre. Jest w kropce.

Lekarz powinien mu wyjaśnić, co się z nim dzieje - że choć go boli, to tak naprawdę poważnego zagrożenia nie ma i że będzie można mu pomóc. Konieczna jest rozmowa o tym, co on sam może dla siebie zrobić, np. które pokarmy wyeliminować z diety, jakie leki rozkurczowe stosować, jak dbać o regularność wypróżnień.

Kilka tysięcy Polaków cierpi też z powodu choroby Leśniowskiego-Crohna.

I będzie ich coraz więcej, bo liczba zachorowań rośnie.

A wracając do choroby, rzeczywiście ból brzucha to jeden z typowych objawów tego nieswoistego zapalenia jelit. Inne to: biegunka, gorączka i wyczuwalny w jamie brzusznej guz. Problem w tym, że tu również przebieg schorzenia może bardzo odbiegać od "podręcznika".

Czasami jest to tylko ból, czasami tylko biegunka z gorączką lub bez. Poza tym sam ból jest mało charakterystyczny - może pojawiać się w różnych miejscach jamy brzusznej, przed jedzeniem, po jedzeniu itp.

Wszystko to sprawia, że chorobę tę - a pamiętajmy, że co czwarty jej przypadek dotyczy osoby poniżej 16. roku życia - bardzo trudno się rozpoznaje. Średni czas od momentu zachorowania do postawienia diagnozy to pięć lat.

Dość często zdarza się, że chorobę rozpoznaje się dopiero po operacji, bo np. podejrzewano zapalenie wyrostka, chirurg otwiera brzuch, a wyrostek w porządku. Dopiero wtedy się okazuje, że to choroba Leśniowskiego-Crohna. Ale zdarza się też, że wyrostka już nie ma [po otwarciu jamy brzusznej standardowo się go wycina], rozpoznania też, a pacjent przez kilka kolejnych lat wciąż skarży się na dolegliwości.

Jaka jest przyczyna tego schorzenia?

To dla nas wciąż zagadka. Najpewniej jest to tzw. choroba z autoagresji. Określamy w ten sposób sytuację, w której chorego atakuje jego własny układ odpornościowy. Pozostaje pytanie: co staje się sygnałem do takiego ataku? I tu na razie mamy tylko domysły. Ja stawiam na jakąś bakterię. Sądzę, że czeka nas tu odkrycie na miarę Helicobacter pylori i wrzodów żołądka. Potwierdzają to zresztą bardzo ciekawe eksperymenty.

Umiemy już dziś sprawić, by u myszy w jelitach pojawiły się owrzodzenia jak u ludzi cierpiących na chorobę Leśniowskiego-Crohna. Ale co ciekawe, jest to możliwe tylko u zwierząt, u których w jelitach znajduje się normalna flora bakteryjna. W przypadku gryzoni, których jelita zostały wyjałowione, czyli pozbawione własnych naturalnych bakterii - nie. To może świadczyć o tym, że mikroby jelitowe mają coś wspólnego z powstawaniem wrzodów.

W brzuchu boleć może jeszcze trzustka.

Tak, i z reguły jest to bardzo silny ból. Pojawia się on jednak dopiero w zaawansowanym stadium choroby trzustki. Najczęstszym powodem jest zapalenie spowodowane wieloletnim alkoholizmem. Może to być też pierwszy objaw guza nowotworowego.

Są sytuacje, w których nie ma co czekać, aż ból brzucha przejdzie, tylko trzeba od razu jechać do szpitala.

To wszystkie przypadki "ostrego brzucha", kiedy niezbędna jest interwencja chirurga. Przyczyn może być wiele, np. ostre zapalenie wyrostka czy zapalenie otrzewnej. Charakterystyczne jest to, że chory odczuwa znacznie większy ból nie wtedy, gdy uciskamy brzuch, ale w momencie gdy odrywamy od niego palce - to klasyczny w chirurgii objaw Bloomberga. Brzuch może być też bardzo twardy, fachowo mówi się deskowaty. Ból jest tak silny, że żaden człowiek nie jest w stanie go zignorować i przeczekać.

Mówi się, że jesteśmy teraz w szczytowym okresie tzw. grypy żołądkowej. Cóż to takiego?

Tak naprawdę nic takiego jak grypa żołądkowa czy grypa jelitowa nie istnieje. To potoczne nazwy wywołujących ostrą biegunkę infekcji wirusowych przewodu pokarmowego. Winne temu nie są jednak żadne wirusy grypy, ale przeważnie zarazki z rodziny rotawirusów.

Co robić w przypadku takiej biegunki?

Przestrzegać diety, pić dużo płynów i czekać, aż przejdzie.

*Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie

Więcej o: