Wrzody, czyli problem z bakterią

Kiedyś sądzono, że wrzody to skutek palenia papierosów, picia alkoholu, złej diety, nadużywania kawy, silnego stresu i cholerycznego charakteru. Jakież było zdziwienie uczonych, gdy okazało się, że winne są bakterie.
Już od ponad 20 lat wiadomo, że za wrzody odpowiedzialne są mikroby z gatunku Helicobacter pylori (odkrycie to cztery lata temu doczekało się Nagrody Nobla). To, że są bakterie, które mogą swobodnie żyć w ludzkim żołądku, początkowo budziło liczne wątpliwości. Dlaczego? Wyobraźmy sobie najbardziej nieprzyjazne miejsce w naszym ciele wypełnione skrajnie kwaśnym sokiem żołądkowym, będącym wodnym roztworem kwasu solnego i enzymów trawiennych. To naprawdę silnie żrąca ciecz. Musi taka być, by zabijać bakterie chorobotwórcze i inne drobnoustroje zawarte w pokarmie. Okazuje się jednak, że Helicobacter pylori potrafi zaadaptować się do takich ekstremalnych warunków i przebywać w żołądku czy dwunastnicy (górnej części jelita cienkiego) wiele lat, czasem przez całe życie gospodarza.

W jaki sposób mikroby mogą przetrwać w tak niegościnnym środowisku? Sprytnie chowają się w warstwie mucyny - śluzu pokrywającego nabłonek żołądka, gdzie wcale nie jest tak kwaśno (pH jest bliskie neutralnego), a ubrane są przy tym w antykwasowy płaszczyk ze specjalnego enzymu - ureazy.

Helicobacter pylori odpowiada za 80 proc. przypadków choroby wrzodowej żołądka i 90 proc. przypadków choroby wrzodowej dwunastnicy (drugą najczęstszą przyczyną wrzodów jest stosowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych, jak np. aspiryny).

Wrzody to skutek obrony naszego organizmu przed bakteriami. To, że powstają jedynie u 10 proc. osób, u których wykryto H. pylori, pokazuje, iż nie każda taka infekcja niepokoi nasze ciało. Można to tłumaczyć tym, że zaradne bakterie wykazują dużą zdolność do naśladowania ludzkich komórek. Czasami jednak organizm człowieka orientuje się, że wtargnął intruz, i przystępuje do ataku. Niestety, odpowiedź jest mało skuteczna, bo większość bakterii bezpiecznie chowa się wewnątrz mucyny i jest poza zasięgiem komórek układu odpornościowego. Z czasem walka, jaka toczy się w żołądku bądź dwunastnicy, zaczyna przynosić niespodziewane efekty. Zamiast zarazka zniszczeniu ulega nabłonek i wtedy tworzy się wrzód.

Dlaczego tylko u niektórych rozwija się choroba wrzodowa? Według uczonych możliwe są co najmniej dwa wytłumaczenia - po pierwsze, niektórzy ludzie są bardziej wyczuleni na obecność H. pylori, po drugie, mogą istnieć bardziej i mniej zjadliwe szczepy bakterii. Wiadomo też, że niektóre produkują toksynę niszczącą komórki nabłonka.

Czy jest ze mną Helicobacter?

Zakażenie H. pylori jest jedną z najczęstszych infekcji na świecie. Z danych opublikowanych w 2007 roku wynika, że Polacy nie odbiegają od globalnych trendów - 80 proc. z nas nosi w sobie ten podstępny zarazek. Co ciekawe, największy odsetek nosicieli mieszka na Podlasiu, Mazowszu i Śląsku, zwłaszcza w małych miejscowościach i tam, gdzie są złe warunki socjalne.

Bakterie są przekazywane pokoleniowo, najczęściej na drodze pokarmowej, stąd też istnieje rodzinna skłonność do choroby wrzodowej. Najczęściej to matka zakaża dziecko. Infekcji sprzyja także praca na roli i kontakt ze zwierzętami gospodarskimi i domowymi. Są też inne teorie rozprzestrzenia się zarazka, m.in. poprzez ślinę czy brudne ręce.

Jak sprawdzić, czy mamy bakterię? Popularną metodą są ureazowe testy oddechowe dostępne w aptece bez recepty. Czułość testu oddechowego przekracza 90 proc. Przed rozpoczęciem badania trzeba dokładnie umyć zęby, język i gardło, ponieważ bakterie tam bytujące mogą zafałszować wynik.

Istnieją również testy polegające na wykrywaniu w surowicy krwi przeciwciał przeciwko bakterii, co może świadczyć o przebyciu zakażenia tym mikrobem. Przeciwciała można jednak wykryć, gdy bakterii już dawno nie ma, dlatego są one mało skuteczne w ocenie aktualnego zakażenia.

Najpewniejszą metodą jest gastroskopia, czyli zaglądanie wziernikiem do żołądka i dwunastnicy. Badanie nie jest może zbyt przyjemne, ale daje gwarancję potwierdzenia infekcji. Lekarz ogląda nas "od środka" i jednocześnie pobiera maleńkie wycinki śluzówki żołądka oraz wykonuje na nich testy. Gastroskopia ma jeszcze jedną zaletę - pozwala wykluczyć lub potwierdzić podejrzenie raka żołądka. Niestety, osoby zainfekowane H. pylori od trzech do sześciu razy częściej zapadają na ten nowotwór. Prawdopodobieństwo raka w owrzodzeniu dwunastnicy jest natomiast bardzo małe.

Boli mnie brzuch. Czy mam wrzody?

Czym jest wrzód trawienny? To uszkodzenie kawałka śluzówki układu pokarmowego wnikające do warstwy mięśniowej błony śluzowej. Najczęściej nękają nas wrzody żołądka lub kilku pierwszych centymetrów dwunastnicy. Owrzodzenia mogą być różne - od kilku milimetrów do kilku centymetrów - i mogą nas dopaść w każdym wieku, także dziecięcym. Jednak najczęściej choroba wrzodowa zdarza się w wieku średnim.

Objawy wrzodów żołądka zależą od wieku chorego i lokalizacji wrzodu. Duża część starszych pacjentów ma niewiele objawów lub wcale. Jeśli chorzy mają dolegliwości, to najczęściej skarżą się na:

- palenie w nadbrzuszu (powyżej pępka), które ustępuje po spożyciu posiłku lub środków zobojętniających sok żołądkowy;

- uczucie gniecenia;

- wrażenie głodu.

W przypadku wrzodu dwunastnicy objawy są nieco inne:

- ból jest bardziej stały;

- nie czujemy go zaraz po przebudzeniu się, ale pojawia się dość wcześnie rano;

- zjedzenie posiłku łagodzi ból, który jednak wraca po dwóch-trzech godzinach;

- jeśli ból wybudza nas ze snu, ewidentnie mamy wrzody dwunastnicy.

Uwaga! Objawy choroby wrzodowej nasilają się zwłaszcza wiosną i jesienią.

Wrzody same w sobie nie są groźne, ale mogą prowadzić do powikłań nawet zagrażających życiu. Wrzód może uszkodzić naczynia krwionośne. Zniszczona śluzówka krwawi, powodując krwawe wymioty, smoliste lub krwiste stolce. Gdy krwawienie jest silne, choremu spada ciśnienie, męczy go pragnienie i nadmierne się poci, może też stracić przytomność. Przewlekłe podkrwawianie z małych naczyń doprowadza zazwyczaj do niedokrwistości z powodu niedoboru żelaza.

Bardzo niebezpieczną sytuacją jest perforacja zwana też pęknięciem wrzodu. Wrzód, "wgryzając się" coraz głębiej przez ścianę żołądka czy dwunastnicy, robi w niej dziurę. Treść pokarmowa i kwas wylewają się wtedy do jamy otrzewnowej, co prowadzi do chemicznego podrażnienia, stanu zapalnego, a nieleczone nawet do śmierci pacjenta. Objawem perforacji jest bardzo silny, kłujący ból w górnej części brzucha, zaś cały brzuch jest twardy jak deska. Ból, w zależności od umiejscowienia wrzodu, promieniuje do pleców lub ramion. Chory często leży nieruchomo, bo już samo oddychanie jest cierpieniem.

Perforacja wrzodu wymaga natychmiastowej interwencji chirurgicznej polegającej na otwarciu jamy brzusznej i zszyciu przedziurawienia.

Szybko i skutecznie

Leczenie choroby wrzodowej polega na podawaniu antybiotyków (najczęściej dwóch różnych) oraz zmniejszaniu wydzielania kwasu żołądkowego. Najczęściej stosuje się dziś w tym celu tzw. inhibitory pompy protonowej. Kuracja antybiotykowa trwa zazwyczaj dwa tygodnie, stosowanie inhibitorów należy kontynuować jeszcze co najmniej przez miesiąc, oczywiście po konsultacji z lekarzem. Inne środki stosowane w leczeniu choroby wrzodowej to inhibitory histaminy oraz leki zobojętniające. Te ostatnie mogą wpływać na wchłanianie się antybiotyków. Mimo to pacjenci często je stosują, bo przynoszą natychmiastową ulgę. Jednak nie wyleczą nas z wrzodów.

Co możemy zrobić sami?

Nie wolno nam palić (nikotyna jest jednym z czynników ryzyka choroby wrzodowej, zwiększa ryzyko nawrotów, utrudnia gojenie się owrzodzeń), powinniśmy też powstrzymać się od spożywania alkoholu. Nie ma natomiast dowodów na to, że specjalne diety pomagają w leczeniu, mimo to wielu lekarzy zaleca unikanie niektórych potraw (ostrych i smażonych - podrażniających śluzówkę żołądka, a także soków owocowych). Nie zaleca się też już picia mleka, które na krótką metę łagodzi ból, ale równocześnie powoduje zwiększenie produkcji kwasu żołądkowego.

Skuteczne wyeliminowanie bakterii zapobiega nawrotom choroby wrzodowej u 80-90 proc. pacjentów. Leczenie chirurgiczne stosowane jest dziś rzadko i tylko w przypadku niepowodzeń terapii farmakologicznej lub perforacji wrzodu.

Więcej o: