Odporni na stres

17.03.2010 18:52
Często z niewiadomych przyczyn bolą cię plecy? Tygodniami ćmi cię głowa? Łapiesz infekcję za infekcją? Masz kłopoty gastryczne? To może być cena, jaką płacisz za życie w bezustannym stresie
Kiedy chodziłam do szkoły, sposobów na to, by rozchorować się akurat na klasówkę, było sporo. Wśród najbardziej drastycznych było zjedzenie surowego ziemniaka. Podobno dostawało się po tym gorączki. Nie wiem, nie próbowałam. Nie musiałam. Jeśli naprawdę bałam się egzaminu, gorączki (i to takiej ponad 38 stopni) dostawałam sama z siebie. A raczej ze stresu.

Działo się tak i później. Lekarze mówili, że mam wyjątkowe powiązanie pomiędzy układem nerwowym a odpornościowym. Wszelkie długotrwałe stresy odchorowywałam.

To, co instynktownie wiemy, czyli że zdenerwowanie osłabia nasz organizm, jest dopiero od kilkunastu lat intensywnie badane przez uczonych. Nauka łącząca w sobie działanie układu odpornościowego, nerwowego oraz wpływ naszej psychiki na ciało nazywa się dziś psychoneuroimmunologią.

Nasze myśli i uczucia mają wpływ zarówno na odpowiedź immunologiczną, jak i na reakcje nerwowe i hormonalne. Każdy z nas tego doświadcza, gdy zaczyna się drapać na myśl o gryzącym swetrze, ślinić na widok rozkrojonej cytryny czy kichać na widok kurzu, który unosi się z trzepanego dywanu. I choć mamy na sobie wygodną bluzkę, nie zjedliśmy cytryny, a dywan trzepie z dala od nas sąsiad, nasze ciało reaguje tak, jakby wszystko przydarzało nam się naprawdę. Nasz mózg nie odróżnia wyobrażenia od sytuacji prawdziwej.

Nie uciekam i nie walczę

Oprócz powiązań psychiki z ciałem jednym z zadań psychoneuroimmunologii jest badanie wpływu stresu na pracę układu odpornościowego. Nie ulega bowiem wątpliwości, że stres ma znaczący wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu. Jak powstaje? Dlaczego go odczuwamy, skoro tak nam szkodzi?

To bardzo ważny mechanizm obronny, który ma za zadanie zmobilizować nasze siły w chwili zagrożenia. Do krwi wydzielane są wtedy hormony (m.in. adrenalina), które mają za zadanie m.in. dodać nam sił i znieczulić na ból.

To przydatne, gdy atakuje nas dziki zwierz albo jakiś napastnik. Do historii przeszły już opowieści o matkach, które w chwili zagrożenia życia swojego dziecka dostają nadludzkiej siły zdolnej podnieść do góry samochód.

Niestety, w dzisiejszych czasach zdolność organizmu do reagowania stresem staje się ewolucyjnym przeżytkiem. Po prostu zbyt często korzystamy z tego naturalnego "dopalacza", a przedłużający się stan gotowości, zamiast spowodować przypływ sił, osłabia i wyniszcza układ odpornościowy.

Nagromadzone emocje nie mają ujścia, bo szykujemy się na coś, co nie następuje. Gdy np. żyjemy w bezustannym cichym konflikcie z szefem, nie potrafimy spełnić podstawowych funkcji stresu: "uciekaj lub walcz". Hormony nie mogą wypełnić swojej funkcji i się uspokoić. Powoli nas zatruwają.

Tłumienie silnych emocji i martwienie się wszystkim dookoła wyraźnie źle działa na układ immunologiczny - prowadzi do spadku liczby białych krwinek (limfocytów) we krwi, osłabia też ich aktywność. Co ciekawe, z japońskich badań wynika, że ludzie w ponad 40 proc. martwią się sprawami, które kiedyś się wydarzyły, w ponad 40 proc. sprawami, które nigdy się nie wydarzą, a tymczasem tylko 8 proc. problemów, o których rozmyślają, pojawi się naprawdę.

Wielu z nas przez całe lata żyje w stresie. W krwi wydzielają się substancje hormonalne, które na krótką metę nam pomagają, ale potem sieją spustoszenie. Układ immunologiczny słabnie i gorzej zwalcza choroby. Tym bardziej że dodatkowo źle się odżywiamy, stosujemy używki, mało śpimy.

Wpływ stresu na działanie układu odpornościowego da się zbadać, choć trudna to dziedzina. Na przykład prowadzono badania na studentach medycyny w trakcie sesji, których poddawano

szczepieniom przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Okazało się, że ich organizmy gorzej reagowały na szczepienie (miały mniejszą odporność) w porównaniu z grupą studentów szczepionych wciągu roku akademickiego. W innym doświadczeniu ochotnikom podano donosowo dawkę wirusów przeziębienia. Przez kolejne dni badano objawy u chorych. Osoby w lepszej kondycji fizycznej lepiej radziły sobie z infekcją.

Na czym polega ta współpraca?

Jest wiele rodzajów komórek chroniących nasz organizm. Niektóre potrafią pożerać zmienione komórki naszego ciała, np. nowotworowe, czy po prostu stare. Połykają też bakterie czy wirusy. Inne komórki wydzielają substancje niszczące zarazki. Jeszcze inne produkują przeciwciała, które łączą się z nieprzyjacielem i w ten sposób naznaczają go do późniejszego zniszczenia.

Okazuje się, iż wiele z tych komórek ma na swojej powierzchni specjalne cząsteczki (receptory), które reagują na konkretne hormony czy neuroprzekaźniki (substancje, za pomocą których porozumiewa się układ nerwowy). Co więcej, odkryto, że same też mogą hormony wydzielać! Jeszcze niedawno takie stwierdzenie byłoby nie do pomyślenia. Pojawia się jednak coraz więcej badań dowodzących, jak wiele zdolności mają komórki układu immunologicznego.

To wszystko dowodzi, że układy: hormonalny, nerwowy i odpornościowy, komunikują się, razem reagują na bodźce i wzajemnie regulują. Układ odpornościowy nie jest jednak sam sobie panem, jest szereg czynników, które mają na niego wpływ.

Jednym z nich są substancje zwane glikokortykoidami. Mają one zdolność do hamowania odpowiedzi immunologicznej. Gdyby nie było tego zabezpieczenia, układ odpornościowy ulegałby nadmiernemu pobudzeniu i atakował nas zamiast choćby zarazków (dzieje się tak w przypadku tzw. chorób autoimmunologicznych). Kiedy jesteśmy w stresie, nasze ciało zbyt mocno naciska na ten naturalny hamulec. I odporność spada.

Możesz odgonić ten stres!

Nie ma co się łudzić, że przestaniemy żyć w stresie. Są jednak metody na to, żeby ograniczyć jego negatywne działanie. Pomocne mogą być techniki relaksacyjne, ale nie chodzi tu o uwalenie się na kanapie przed telewizorem, ale o ćwiczenia oddechowe czy wizualizacje. Specjaliści pracujący na co dzień z osobami poważnie chorymi (np. na nowotwory) są zdania, że techniki te wzmacniają zdolności obronne organizmu.

Ćwiczenia oddechowe polegają na koncentrowaniu się na swoim oddechu. Wykonując je, powinniśmy przyjąć wygodną pozycję, taką, która da nam uczucie komfortu, wygody i odpoczynku. W czasie ćwiczenia należy skupić się na każdym powolnym wdechu i wydechu. W myślach można sobie mówić: "wdech" i "wydech". Przy każdym wdechu myślmy o tym, że dostarczamy organizmowi tlen, energię, dzięki czemu staje się on silniejszy, a układ odpornościowy - mocniejszy i sprawniejszy. Z każdym wydechem opuszczają nas za to nieprzyjemne uczucia, to, czego chcemy się pozbyć, i to, co jest dla nas nieprzyjemne. Dobrze jest robić to ćwiczenie parę razy dziennie. Ale pamiętajmy! Nic na siłę. Oddechy powinny być wykonywane we własnym rytmie i tempie.

Innymi ćwiczeniami relaksacyjnymi są: trening autogenny oraz trening Jacobsona. Trening autogenny polega na rozluźnianiu poszczególnych części ciała, wyobrażaniu sobie, że stają się coraz cięższe i ciepłe. Trening Jacobsona to napinanie i rozluźnianie poszczególnych części ciała, co powoduje, że uczymy się rozprężania ciała w sytuacjach trudnych i stresowych.

Zobacz także
  • Stres to nieodłączny element życia, a jego wyeliminowanie nie jest proste Zawsze przed egzaminami boli mnie brzuch, czasami mam biegunkę, a czasami wymioty. Czy można to wyleczyć?
Skomentuj:
Odporni na stres
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX