Nietrzymanie moczu - cicha epidemia

26.11.2009 13:01
Kobiety o tym nie mówią, a lekarze rzadko pytają. Miliony Polek cierpią w milczeniu z powodu nietrzymania moczu. Niepotrzebnie, bo na ogół skutecznie można im pomóc
Typowa sytuacja wygląda następująco. 63-letnia pani wraca z zakupami do domu. Humor dopisuje, bo zakupy się udały. Nieco ponad godzinę temu, a więc tuż przed wyjściem do sklepu, była w toalecie. Wjazd windą na górę, włożenie klucza w zamek... i katastrofa. W momencie przekręcania klucza pojawia się tak silne parcie na pęcherz, że zanim kobieta dociera do łazienki, zdąży uronić całkiem sporą ilość moczu.

I drugi scenariusz. 54-letnią -zdrową, aktywną panią od jakiegoś czasu męczy poranny, suchy kaszel. I dałoby się go przeżyć, gdyby nie to, że właściwie każde kaszlnięcie kończy się mimowolnym wypchnięciem z pęcherza kilku kropli moczu. Przed wyjściem do pracy kobieta zakłada podpaskę, nie ma bowiem pewności, czy kaszel nie zaatakuje jeszcze raz po drodze.

Częstsze od nadciśnienia i depresji

Powyższe scenariusze opisują jedną z najczęstszych kobiecych dolegliwości - nietrzymanie moczu.

Lekarze rozróżniają dwa podstawowe typy tego schorzenia: naglące i wysiłkowe. Pierwsze dotyczy na ogół kobiet, które ukończyły 60.-65. rok życia, wysiłkowe nietrzymanie moczu zdarza się wcześniej, tj. w okresie okołomenopauzalnym, a więc w wieku 45-60 lat. Czasami ta sama osoba cierpi zarówno z powodu wysiłkowego, jak i naglącego nietrzymania moczu. Taki stan lekarze nazywają -mieszanym.

Najczęstsza jest wysiłkowa postać schorzenia (49 proc.). Mocz wycieka wówczas na skutek nieznacznego podwyższenia ciśnienia wewnątrz brzucha, np. w wyniku kichnięcia, kaszlnięcia lub śmiechu. Na nietrzymanie moczu związane z uczuciem nagłego parcia na pęcherz cierpi 22 proc. chorych, zaś objawy mieszane dotyczą 29 proc. pacjentek.

Z nietrzymaniem moczu mogą borykać się nawet całkiem młode kobiety, zasada jest jednak taka, że im pacjentka starsza, tym ryzyko wystąpienia kłopotów większe. I tak np. wśród pań 30-35-letnich mimowolny wyciek moczu zdarza się mniej więcej u co szóstej kobiety, u 50-latek już u co trzeciej, zaś u pań w mocno podeszłym wieku niemal u co drugiej.

Na przestrzeni całego życia ryzyko zachorowania na nietrzymanie moczu wynosi aż 35 proc.! Jest więc ono wyraźnie wyższe niż ryzyko pojawienia się nadciśnienia tętniczego (25 proc.), depresji (20 proc.) czy cukrzycy (8 proc.). O ile jednak o nadciśnieniu czy -depresji pisze się setki artykułów i na te przypadłości leczą się miliony kobiet, o tyle o nietrzymaniu moczu media raczej milczą, bo to temat mało atrakcyjny i wstydliwy.

Kobiety też nie chcą ani o kłopotach z siusianiem rozmawiać, ani się z tego powodu leczyć. Ukrywają dolegliwość nie tylko przed bliskimi, ale także przed lekarzami. Pokutują tutaj bowiem od lat dwa silne mity.

Po pierwsze, że nietrzymanie moczu to fizjologia, a nie choroba. Dzieje się tak na skutek porodu, poza tym to zwykły efekt starzenia. A na starość lekarstwa nie ma, więc pozostaje cierpieć w milczeniu.

Po drugie, leczenie nietrzymania moczu jest nieskuteczne, dlatego opowiadanie o tym lekarzowi mija się z celem. Łykanie pigułek, a tym bardziej niemiłe zabiegi w szpitalu w niczym nie pomogą, więc lepiej w ogóle o tym nie myśleć.

70 proc. nie robi nic

- Nie bez winy są tu też lekarze - podkreśla prof. Włodzimierz Baranowski, kierownik Kliniki Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Centralnego Instytutu Medycznego MON w Warszawie. - Za rzadko sami pytamy pacjentki: "A jak z pani siusianiem? Na pewno wszystko w porządku?". - Uczymy młodszych ginekologów, żeby tego nie zaniedbywali - dodaje profesor. - Trudno bowiem liczyć na to, że pacjentka przełamie wstyd i zacznie opowiadać o gubieniu moczu sama, trzeba ją o to spytać. Zresztą doświadczony lekarz nie musi nawet tego robić. On po prostu to wie po wstępnym obejrzeniu pacjentki. Może to stwierdzić choćby po zapachu, a także po zmianach na skórze w okolicy narządów płciowych (wyciekający z cewki mocz działa na nie drażniąco).

Problem niechęci kobiet do mówienia o tej wstydliwej (ich zdaniem) dolegliwości dotyczy nie tylko Polek. Brytyjczycy szacują, że po pomoc do lekarzy z tego powodu zgłasza się nie więcej niż 40 proc. potrzebujących. W Polsce zdaniem prof. Baranowskiego ów procent nie przekracza 30. A zatem ponad 70 proc. Polek nie jest w stanie przełamać wstydu i zadziałać!

Wydaje się, że kobiecie łatwiej już pójść do seksuologa i powiedzieć, że nie ma orgazmów, niż przyznać się, iż gubi mocz podczas kaszlu. Fakt, od tego się nie umiera, ale dolegliwość ta potrafi bardzo obrzydzić życie.

Kobiety boją się wyjść z domu, a jeśli już się zdecydują, dokładnie planują trasę, dopasowując ją do lokalizacji publicznych toalet (wiele chorych dokładnie zna topografię dostępnych WC w okolicy).

Nietrzymanie moczu jest też -częstym powodem wycofywania się z życia zawodowego i społecznego. Częste korzystanie z toalety np. w nocy powoduje niedospanie, zmęczenie, drażliwość, nierzadko prowadzi do depresji. Ale i to nie pozwala wielu kobietom schować wstydu do kieszeni i zabiegać o -leczenie.

Ciąża, poród i hormony

Dlaczego to właśnie panie borykają się z nietrzymaniem moczu? Po pierwsze, to efekt ich anatomii (znacznie krótsza niż u mężczyzn cewka moczowa), po drugie, ma to związek z ciążą i porodem, wreszcie cała sprawa pozostaje też pod kontrolą kobiecych hormonów płciowych, a więc wiąże się z menopauzą.

Ciąża i poród to bardzo istotny powód kłopotów z nietrzymaniem moczu. Przeciskanie się dziecka przez kanał rodny może uszkodzić struktury nerwowo--mięśniowe dna miednicy oraz/lub doprowadzić do rozwarstwienia tzw. powięzi, na której jak na hamaku spoczywa cewka moczowa. Gdy taki wewnętrzny hamak pęka, cewka otwiera się nawet przy niewielkim wysiłku, co prowadzi do wyciekania moczu.

Okazuje się jednak, że nawet kobiety, które nie rodzą siłami natury, mogą zachorować na wysiłkowe nietrzymanie moczu. Do uszkodzenia powięzi może bowiem dojść także na skutek samej ciąży (dlatego cesarskie cięcie wcale nie chroni przed późniejszymi kłopotami).

Nie ma też specjalnego związku pomiędzy liczbą przebytych ciąż a nietrzymaniem moczu. Można mieć jedno dziecko i silne dolegliwości, a można urodzić piątkę pociech i mieć pęcherz jak z tytanu. Dlaczego problemy na ogół pojawiają się w okresie okołomenopauzalnym? Ponieważ wcześniej z pomocą przychodzą kobiece hormony

- estrogeny. Mają one korzystny wpływ na śluzówkę cewki moczowej. U młodszych kobiet śluzówka jest gruba i w efekcie cewka zamknięta. A w czasie menopauzy poziom hormonów spada, błona staje się cienka. W rezultacie ścianki cewki przestają się stykać i mocz może wyciekać na zewnątrz.

Gdzie się kończy zdrowie?

Gdzie się kończy fizjologia, a zaczyna choroba? Każda kobieta przechodzi menopauzę, ale na szczęście nie każda roni mocz po pięćdziesiątce. Zdaniem fachowców z International Continence Society fizjologiczne, a więc całkowicie prawidłowe jest, jeśli kobieta oddaje mocz 5-6 razy w ciągu dnia i dwa razy w nocy. O patologii można mówić wtedy, gdy wizyt w toalecie jest więcej.

Robienie siusiu wymaga również zaangażowania głowy, i to m.in. dlatego kłopoty częściej pojawiają się na starość. Gorzej wtedy funkcjonują nie tylko nasze wewnętrzne "zamki" (a więc -mięśnie zwieracze), ale zaczynają szwankować także odruchy. Ciężej zacząć oddawać mocz, trudniej tę czynność zakończyć (o czym wiedzą także mężczyźni), wreszcie - co szczególnie istotne w przypadku nietrzymania moczu - trudno zapanować nad nagłymi odruchami pęcherza wysyłającego do mózgu informację, że dosłownie za chwilę pęknie z przepełnienia, a tymczasem zalega w nim niewielka ilość płynu.

Na domiar złego starzejący się mózg nie potrafi właściwie zanalizować i -zignorować tej informacji i wysyła do zwieraczy sygnał: "Trzeba otworzyć cewkę i robić siusiu".

Tytoń i otyłość

Czy nietrzymaniu moczu można jakoś zapobiec? Niespecjalnie, choć warto wspomnieć o dwóch istotnych czynnikach ryzyka, na które mamy wpływ - palenie papierosów i otyłość.

Palenie tytoniu powoduje często przewlekły kaszel, a ten z kolei osłabia podparcie dla cewki moczowej (może z czasem uszkadzać wspomniany "hamak"). Nikotyna działa też bezpośrednio na mięśnie wypieracza moczu (powoduje ich skurcz). Wreszcie nie pozwala właściwie pracować hormonom płciowym - estrogenom, a to, jak wspomniano, ma wpływ na dobre funkcjonowanie pęcherza.

Otyłość, choć sama w sobie nie jest przyczyną nietrzymania moczu, pośrednio sprawę bardzo komplikuje. Pęcherz mocno otyłej pani musi bowiem wciąż bronić się przed napierającymi nań dodatkowymi kilogramami. A takie noszenie latami kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu ekstra kilogramów z czasem powoduje najzwyklejsze "zmęczenie materiału".

Pigułki na rozum i zastrzyki z botoksu

Co robić, jeśli cierpimy już na nietrzymanie moczu? Przede wszystkim uwierzyć, że medycyna coraz lepiej radzi sobie z tym problemem. Najpierw trzeba pójść do lekarza ginekologa (przed którym chyba najłatwiej pokonać wstyd), lekarza rodzinnego i wreszcie urologa.

Lekarz musi zorientować się, z jakim rodzajem zaburzenia ma do czynienia (od tego bowiem zależy leczenie). Służy do tego m.in. prosty test trzech pytań, tzw. test 3Q.

Na bardziej skomplikowaną diagnostykę (m.in. tzw. badanie urodynamiczne) trzeba zgłosić się do szpitala. Badania te potrzebne są przede wszystkim wtedy, gdy niezbędne okazuje się przeprowadzenie zabiegu operacyjnego.

Jeśli kobieta cierpi wyłącznie na naglące parcia na pęcherz, operacja nie jest wskazana.

Tu trzeba zadziałać na poziomie głowy i zastosować tabletki oddziałujące na układ nerwowy i pozwalające opanować niesubordynację pęcherza. Leków tych jest cały arsenał. Większość podlega refundacji. Pigułki mają swoje słabe strony, ponieważ działają nie tylko na pęcherz. -Kobiety zażywające leki skarżą się głównie na uczucie ciągłej suchości w ustach, bóle brzucha, głowy, dolegliwości -gastryczne.

Im nowsze (i droższe) leki, tym działań ubocznych mniej, natomiast skuteczność zarówno starszych, jak i nowszych preparatów jest podobna.

Inną metodą leczenia, która od niedawna święci triumfy, jest wstrzykiwanie w ścianki pęcherza botoksu, trucizny paraliżującej częściowo jego działanie. Botoks stosuje w tym celu - z powodzeniem - już kilka placówek w Polsce. Wadą zabiegu jest to, że trzeba go co jakiś czas powtarzać.

Ćwiczenia i operacje

W przypadku wysiłkowego -nie-trzymania moczu najskuteczniejszą metodą pomocy jest operacja. - Takie zabiegi wykonuje się już od blisko 150 lat - opowiada prof. Włodzimierz Baranowski. - Początkowo próbowano podpierać cewkę za pomocą srebrnych drutów wprowadzanych przez pochwę. Potem nastała era zabiegów przez brzuch. Były one inwazyjne, a przy tym niezbyt skuteczne. Dziś stosunkowo rzadko sięga się do tego rozwiązania, przebojem są tzw. operacje taśmowe. Nie chodzi tu jednak o szybkie, taśmowe cięcie pacjentek, lecz o wprowadzanie przez niewielki 1-1,5-cm otworek w ścianie pochwy taśmy, która z obu stron podtrzyma cewkę. - Inwazyjność tych zabiegów jest minimalna, a skuteczność bardzo wysoka - sięga 90 proc. - przekonuje prof. Baranowski.

W warszawskiej klinice MON wykonuje się ok. 250 takich operacji rocznie. Zabieg jest refundowany, kolejka mała, bo na dwa-dwa i pół miesiąca. W obydwu przypadkach, a więc zarówno wysiłkowego, jak i naglącego nietrzymania moczu, lekarz może też zlecić ćwiczenia. Część z nich można wykonywać samemu, m.in. ćwiczenia mięśni Kegla (to słynne mięśnie, których ćwiczenie zwiększa doznania seksualne, a także ułatwia poród siłami natury). Część ćwiczeń, a także zabiegów, np. w postaci elektrostymulacji krocza, trzeba wykonywać w specjalistycznych placówkach fizykoterapii.

Choć Polki nie palą się do szukania pomocy w przypadku nietrzymania moczu, jedna z naszych firm odniosła spory sukces na tym polu. Specjalna wkładka dopochwowa przydatna do ćwiczeń usprawniających działanie pęcherza zdobyła uznanie amerykańskiego Urzędu ds. Żywności i -Leków i szturmem weszła na tamtejszy rynek.

Być może kiedyś nasze panie staną się równie postępowe w kwestii leczenia nietrzymania moczu. Możliwości ku temu są.





TEST 3Q pozwalający wstępnie ocenić, na jaką postać nietrzymania moczu cierpi dana pacjentka

1. Czy w ciągu ostatnich 3 miesięcy zauważyła pani wyciek moczu, nawet niewielki?

(jeśli pada odpowiedź "nie", test się na tym kończy)

2. Czy w ciągu 3 miesięcy wyciek nastąpił podczas:

- kaszlu, kichania, wysiłku fizycznego?

- odczuwania nagłego parcia na pęcherz?

- w innej sytuacji? (proszę zaznaczyć wszystkie punkty, które pani dotyczą)

3. Wyciek moczu nastąpił najczęściej w wyniku:

- wysiłku

- nagłego parcia

- zarówno wysiłku, jak i parcia

- w innej sytuacji



Zobacz także
  • Nietrzymanie moczu - skuteczne leczenie
  • Wysiłkowe nietrzymanie moczu to mimowolne wyciekanie moczu Wysiłkowe nietrzymanie moczu (NTM)
  • Ucisk mięśniaka macicy powoduje silny ból w podbrzuszu Mięśniaki macicy
Komentarze (3)
Nietrzymanie moczu - cicha epidemia
Zaloguj się
  • bidon99

    0

    to wcale nie taka tragedia w każdym przypadku bo za opłatą oczywiście ale da się ją zlikwidować. najpierw próbować ćwiczyć mięśnie kegla ale później jeśli to nie pomaga zawsze można się zgłosić do kliniki takiej jak efecta w częstochowie - moja siostra po ciężkim porodzie miała problem i w ten sposób udało się to na szczęście wyleczyć, bo mają tam laser który działa cuda dosłownie. bardzo wysoko zaawansowana technologia.

  • 0

    U mnie ma to dziadek i stosuje z kolei Uropen www.uropen.pl cewnik zewnętrzny, bardzo ułatwia normalne funkcjonowanie, jest elastyczny i wygodny no i można mieć na niego refundację z NFZ.

  • aniapk6

    0

    U nas mama i babcia boryka się z tym problemem nie ukrywam że smutno mi jest jak muszę patrzeć jak się z tym męczą ale na szczęście ostatnio jest lepiej mama właśnie zakupiła takie pieluchomajtki tena pants i teraz czuje sę bardziej komfortowo i bezpiecznie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX