Cukrzyca po polsku

Jak się przed nią chronić Mamy świetnych specjalistów, tyle że o połowę za mało. Brakuje też pomp do wstrzykiwania insuliny, nowoczesnych analogów tego hormonu i oczywiście pieniędzy. To główne problemy polskich cukrzyków
Dwieście milionów na świecie, ponad dwa miliony w Polsce - wszyscy specjaliści zgadzają się - cukrzyca to epidemia XXI wieku. Epidemia, którą trudno będzie zatrzymać - według szacunków w roku 2025 liczba chorych osiągnie 380 mln. Nietrudno w to uwierzyć, skoro co pięć sekund diagnozuje się cukrzycę u kolejnej osoby na świecie, a co 10 sekund ktoś z powodu powikłań tej choroby umiera. Powodów tego stanu jest kilka.
Przede wszystkim cukrzyca wciąż jest chorobą nieuleczalną - potrafimy jedynie zwalczać jej objawy, łagodzić skutki, sprawić, że pacjent prowadzi w miarę normalne życie. Druga sprawa to nasza cywilizacja, czyli niezdrowy styl życia - głównie zła dieta i brak ruchu. To właśnie w znaczącym stopniu przyczynia się do stałego wzrostu zachorowań na cukrzycę.

Przede wszystkim schudnąć

Cukrzyca nie jest jedną chorobą - to cała grupa schorzeń metabolicznych, podczas których zwiększa się stężenie cukru we krwi. Najogólniej można ją podzielić na cukrzycę typu 1 i typu 2. W obu przypadkach kluczową rolę odgrywa hormon - insulina - wydzielany, gdy stężenie cukru we krwi wzrasta, czyli np. po posiłku. Insulina sprawia, że cukier przemieszcza się z krwi do komórek, gdzie służy jako paliwo niezbędne do ich funkcjonowania.
W cukrzycy typu 1 z powodu uszkodzenia komórek beta trzustki organizm nie produkuje wystarczających ilości insuliny. Na tę postać choroby z reguły zapadają młodzi. Leczeniem jest podawanie insuliny.
W drugim przypadku problemem nie jest ilość tego hormonu, ale to, że komórki uodparniają się i przestają na niego reagować. Na cukrzycę typu 2 chorują przede wszystkim ludzie starsi, choć w ostatnich latach coraz więcej osób młodych. Leczenie to głównie zdrowszy styl życia, przy czym na pierwszym miejscu jest walka z otyłością.
- Cukrzyca typu 2 to dziś prawie 90 proc. wszystkich przypadków tej choroby - mówi prof. Jacek Sieradzki z Katedry i Kliniki Chorób Metabolicznych Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Najbardziej narażeni na zachorowanie są ludzie otyli, niedbający o aktywność fizyczną, mający podwyższony poziom cholesterolu i u których w rodzinie ktoś wcześniej już chorował na cukrzycę - wylicza prof. Sieradzki. - To dowodzi, że w rozwoju choroby dużą rolę odgrywają predyspozycje genetyczne. Ale złe geny ujawniają się dopiero wtedy, gdy im "pomożemy" właśnie przez niedbanie o dietę i ruch - dodaje.

Program śmiechu wart

Problemem polskiej diabetologii jest zbyt późne rozpoznawanie choroby. Cukrzyca nie boli i ma podstępny przebieg. Przez lata może nie dawać żadnych objawów - pozornie zdrowy człowiek nie ma pojęcia, że choroba go już zaatakowała. Do lekarza i na pierwsze badanie poziomu cukru ludzie często zgłaszają się, gdy pojawiają się objawy ze strony innych narządów - nerek, oczu, serca i układu nerwowego.
Groźnym powikłaniem cukrzycy jest stopa cukrzycowa, gdy uszkodzeniu ulegają naczynia krwionośne i włókna nerwowe kończyn dolnych, których tkanki stają się również bardziej podatne na różnego rodzaju zakażenia. Jakiekolwiek rany goją się gorzej niż normalnie, zaburzone jest czucie w stopach, skóra ma tendencje do pękania, a kości mogą ulegać deformacjom. Nieleczenie stopy cukrzycowej kończy się amputacją. Mało kto zdaje sobie sprawę, że poza urazami jest to najczęstsza przyczyna amputacji kończyn.
Podobnie jest w przypadku retinopatii cukrzycowej, gdy na skutek uszkodzenia naczyń odżywiających siatkówkę oka dochodzi do stopniowego uszkodzenia wzroku i ślepoty.
Niebezpieczne są powikłania ze strony układu krążenia. Na zawał serca, udar mózgu czy miażdżycę tętnic obwodowych chorzy na cukrzycę zapadają trzykrotnie częściej niż reszta populacji!
- Mamy bardzo dobrze wyszkoloną kadrę lekarzy diabetologów. Niestety, jest ich o połowę za mało, czego skutkiem są kolejki w poradniach - mówi prof. Sieradzki. Kłopot w tym, że przy epidemii cukrzycy nawet podwojenie liczby specjalistów nie pomoże. To zadanie dla lekarzy rodzinnych. To oni muszą stać się pierwszą linią obrony przed chorobą. Promować zdrowy styl życia, ale też leczyć cukrzycę w tych najprostszych przypadkach. Pomocą mógłby stać się Narodowy Program Leczenia i Prewencji Cukrzycy, który powstał w roku 2006. Ale w pierwszym roku na program przyznano milion złotych, w 2007 roku 500 tys. Te sumy wystarczyły zaledwie na zrobienie pilotażowego rejestru chorych na cukrzycę, obejmującego niewielką liczbę chorych. A co dopiero mówić o profilaktyce i edukacji - mówi prof. Sieradzki.

Problem z pompami

Na badania nad cukrzycą firmy farmaceutyczne przeznaczają miliardy. Wynalazków i nowoczesnych metod terapii wciąż przybywa. Niestety, w większości są one niedostępne dla Polaków.
Pompy insulinowe to urządzenia, dzięki którym insulina podawana jest stale pod skórę. Mają one wiele zalet - są wygodniejsze niż strzykawki czy peny (wstrzykiwacze) - w razie potrzeby można szybko i z większą precyzją podać sobie potrzebną dawkę. Dają większą swobodę w przestrzeganiu zarówno pory, jak i składu posiłku, zapewniają prawidłowy poziom insuliny podczas snu. Jednym słowem w miarę komfortowo zapewniają prawidłowy poziom cukru przez całą dobę.
Problemem jest cena - co najmniej kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Do tego dochodzą wysokie koszty eksploatacji - kilkaset złotych miesięcznie potrzeba np. na niezbędną wymianę igieł. W lepszej sytuacji są dzieci - dzięki staraniom Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy większość małych pacjentów pompy już ma. Ale do ideału daleko. - Obecnie ministerstwo zabezpiecza osprzęt do pompy i jego wymianę tylko dzieciom i młodzieży do lat osiemnastu oraz kobietom w ciąży - mówi prof. Sieradzki. Dorośli cierpiący na cukrzycę typu 1 dalej będą płacić sami.
Kolejna bolączka - tzw. długo działające analogi insuliny. To preparaty, w których cząsteczka insuliny została zmieniona, dzięki czemu lek może działać np. przez całą dobę. W Polsce sprowadzane z zagranicy analogi nie są jednak refundowane, więc dla wię-k-szości chorych w naszym kraju jedyną alternatywą wciąż pozostaje klasyczna ludzka insulina.
Inny problem - też, niestety, nierefundowane specjalne opatrunki do leczenia stopy cukrzycowej. - Jakoś nikt z naszych polityków nie jest w stanie zrozumieć, że na stopę cukrzycową wacik nie wystarczy. A przecież warto o nią walczyć: inwalidztwo, renty to ogromne pieniądze, które państwo musi wydać. Powikłania cukrzycy kosztują osiem razy więcej niż dobre leczenie tej choroby. Tylko że efekty złego leczenia cukrzycy widzimy po blisko dziesięciu latach, a wyobraźnia naszych decydentów nie się-ga dalej niż do najbliższych wyborów - mówi prof. Sieradzki.
Wszystko to nie znaczy, że polska diabetologia nie odnosi sukcesów.
W 2004 roku grupa brytyjskich naukowców ogłosiła w "New England Journal of Medicine", że oprócz powszechnie znanych dwóch typów cukrzycy istnieje jeszcze jeden - choroba pojawiająca się już u noworodków. Wystarczy, że dziecko odziedziczy zmutowany gen o nazwie Kir6.2, a zachoruje na cukrzycę. Okazało się, że osoby noszące tę mutację można skutecznie leczyć - zamiast insuliny podaje im się leki z grupy tzw. sulfonylomoczników. Krakowscy lekarze postanowili przyłączyć się do badań. Jako pierwsi zaczęli np. podawać dzieciom zmodyfikowaną wersję leku - taką, której składniki uwalniają się powoli. Wystarczy, że dziecko, a także długo już chorujący dorosły, zażyje go raz dziennie. W krakowskiej klinice można wykonać sobie test na nosicielstwo zmutowanego genu - jeśli u kogoś zdiag-nozowano cukrzycę do szóstego miesiąca życia, jest duże prawdopodobieństwo, że go posiada. A to szansa na odstawienie insuliny do końca życia.

Kto jest narażony na rozwój cukrzycy

- osoby z nadwagą (BMI ? 25);

-osoby z cukrzycą występującą w rodzinie (rodzice bądź rodzeństwo);

- osoby mało aktywne fizycznie;

- osoby, u których w poprzednim badaniu stwierdzono nieprawidłowy poziom cukru na czczo (> 100 mg/dl; > 5,6 mmol/l);

- kobiety z przebytą cukrzycą ciężarnych;

- kobiety, które urodziły dziecko o masie ciała > 4 kg;

- osoby z nadciśnieniem tętniczym (? 140/90 mm Hg);

- osoby z chorobą wieńcową, po przebytym zawale czy udarze mózgu;

- osoby z nieprawidłowym stężeniem cholesterolu (stężenie cholesterolu frakcji HDL < 40 mg/dl [1,0 mmol/l] i/lub stężenie triglicerydów > 250 mg/dl [2,85 mmol/l]);

- kobiety z zespołem policystycznych jajników.

Kto powinien się zbadać

- Każda osoba powyżej 45. roku życia powinna badać sobie poziom cukru przynajmniej raz na trzy lata.

- Niezależnie od wieku badanie to należy wykonać co roku u osób z wymienionych grup ryzyka.

Co powinno nas zaniepokoić:

- zwiększone pragnienie,

- częste oddawanie moczu,

- osłabienie,

- chudnięcie,

- zmiany ropne.

Cukrzyca a przeszczepy

W ostatnich latach wiele publikacji i doniesień naukowych poświęcono zastosowaniu w leczeniu cukrzycy przeszczepów - całych trzustek, wysp trzustkowych (na nich znajdują się komórki beta) czy samych komórek beta. Czy pomogą one rozwiązać problem? - To kazuistyka. Mamy epidemię i przeszczepy jej nie rozwiążą - nie jest to metoda na szeroką skalę, choć czasami rzeczywiście warto ją stosować. Z przeszczepianiem wysp jest taki kłopot, że dla jednego pacje-nta potrzeba dwóch lub nawet trzech dawców. Jest to więc metoda mało efektywna. Dla porównania, w przypadku przeszczepu nerek jeden dawca ratuje dwóch biorców. Poza tym w chwili obecnej przeszczep wysp trzustkowych zabezpiecza chorego tylko na rok - mówi prof. Sieradzki.

Ciekawe strony o cukrzycy

www.cukrzyca.info.pl www.diabetyk.org.pl www.cukrzyca.akcjasos.pl www.pompiarze.pl

Więcej o:
Komentarze (1)
Cukrzyca po polsku
Zaloguj się
  • marjola666

    Oceniono 1 raz 1

    Poza tradycyjnymi metodami diagnostycznymi, które mają na celu sprawdzenie poziomu glukozy we krwi, warto skorzystać z dodatkowych badań. Ja raz do roku chodzę do przychodni biomedycznej REVITUM - www.revitum.pl i robię sobie test żywej kropli krwi i badanie obciążeń organizmu. Do tego dieta, suplementy diety i szybko wracam do siebie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX