Jak często kobieta powinna chodzić do ginekologa?

Absolutne minimum to jedna wizyta na rok i to tylko w przypadku, gdy kobieta nie uskarża się na żadne dolegliwości i lekarz nie stwierdził u niej żadnych chorób.
Najlepiej odwiedzać ginekologa na przykład co trzy miesiące lub natychmiast - gdy tylko pojawią się jakieś niepokojące objawy.

W czasie każdej wizyty lekarz powinien skontrolować ciśnienie tętnicze krwi, określić stosunek obwodu talii do bioder pacjentki i obliczyć jej indeks masy ciała, czyli BMI (od angielskiego Body Mass Index. Nadwaga i otyłość są bowiem uznawane za przyczynę wielu poważnych schorzeń endokrynologicznych (czyli takich, które są związane z czynnością hormonów).

Pacjentkom poniżej 40. roku życia przynajmniej raz w roku powinno się zrobić badanie ginekologicznie, cytologię, morfologię krwi i moczu, badanie piersi oraz - profilaktycznie - badanie ultrasonograficzne (USG) narządu rodnego i piersi. USG zalecane jest zwłaszcza tym kobietom, które stosują doustne środki antykoncepcyjne. Pigułki te zwiększają bowiem nieznacznie ryzyko pojawienia się łagodnych lub złośliwych zmian w piersiach i prawdopodobnie sprzyjają infekcjom w narządzie rodnym kobiety.

Kobiety między 35. a 40. rokiem życia powinny zrobić pierwszą mammografię (czyli badanie piersi przy użyciu promieni rentgenowskich). Od 40. do 50. roku życia badanie to trzeba robić raz na dwa lata, a po pięćdziesiątce - raz w roku. Kobietom po czterdziestce trzeba też zrobić lipidogram, czyli badanie, które kontroluje poziom tłuszczów w organizmie. Pacjentki po sześćdziesiątce są bardziej zagrożone osteoporozą, dlatego profilaktycznie powinny zrobić badanie densytometryczne, czyli sprawdzić, jaka jest "zawartość kości w kości".

Oprócz regularnych wizyt u ginekologa kobieta powinna też sama zadbać o siebie. Pod koniec każdego krwawienia miesięcznego lub tuż przed owulacją (4.-9. dzień cyklu) powinna sama badać sobie piersi. Dzięki temu lepiej je pozna i łatwiej jej będzie w nich wykryć zmiany - w takim przypadku powinna pójść do lekarza.

Pacjentkom po sześćdziesiątce raz w roku powinno się zbadać poziom hormonów tarczycy. Obecnie w USA uważa się, że niedobór hormonów tarczycy (czyli jej niedoczynność) sprzyja powstawaniu niektórych chorób związanych z podeszłym wiekiem: trudności z koncentracją, demencji czy niewydolności układu krążenia.

Więcej o: