Nie popełnić błędu czyli jak powinni postępować rodzice narkomanów

Nadopiekuńczość, udawanie ,że nie ma problemu, koncentrowanie się tylko na dziecku-to najczęstsze błędy popełniane przez rodziców dzieci uzależnionych
Dzieci wasze nie waszymi są dziećmi. Są synami i córkami tęsknoty Życia, za własnym spełnieniem. Przychodzą przez was, lecz z was nie pochodzą. I chociaż są z wami, nie do was należą. Możecie im dać swoją miłość, lecz nie myśli wasze; Jako że swe własne myśli posiadają. Możecie gościć ich ciała, lecz nie dusze; Gdyż ich dusze zamieszkują w domu należącym do jutra, którego nawet w snach waszych odwiedzić nie zdołacie. Możecie usiłować być podobnymi do nich, lecz nie próbujcie nawet uczynić ich podobnymi do was; Jako że życie się nie cofa ani na dzień wczorajszy nie czeka. Jesteście łukami, z których dzieci wasze, niby żywe strzały wysyłane są w przyszłość; A łucznik szuka znaku na ścieżce nieskończoności i gnie was swą potęgą tak, aby strzały Jego szybowały chyżo i daleko sięgały. Niech ugięcie wasze w rękach łucznika szczęściem napełnione będzie;

Gdyż tak jak on kocha strzałę, która w przestrzeń wzlata, tak również łuk, który jest stabilny, miłością darzy.

Khalil Gibran "Prorok"

tłum. Barbara Sitarz

Rozmowa z Krystyną Karwicką-Rychlewicz autorką książki ,,My rodzice dzieci z Dworca Centralnego''

Wojciech Moskal: Wielu terapeutów właśnie od tego wiersza zaczyna spotkania z rodzicami, których dzieci biorą narkotyki. Dlaczego?

Krystyna Karwicka-Rychlewicz, autorka książki "My, rodzice dzieci z Dworca Centralnego": Ten wiersz ma im pomóc w uczynieniu pierwszego kroku na terapii - nauczyć się odróżniać, co od nich zależy i co mogą zmienić, a na co nie mają żadnego lub prawie żadnego wpływu.

Większość rodziców jest w stosunku do swoich dzieci nadopiekuńcza, bardzo silnie się z nimi identyfikuje i próbuje za wszelką cenę je chronić. A w walce z narkotykami to nie pomaga, lecz przeszkadza. Rodzice muszą zrozumieć, że dziecko jest odrębnym bytem i tak naprawdę tylko ono może decydować o swoim losie. Jeżeli nie zechce się zmienić, nikt go do tego nie nakłoni.

Co rodzice uzależnionych dzieci powinni zmienić u siebie?

- Odciąć pępowinę i przynajmniej spróbować żyć własnym życiem. Oczywiście nikt ich nie namawia, żeby wyparli się syna czy córki, ale nie może być tak, że cała ich egzystencja skupiona jest na biorącym dziecku. To odcięcie będzie dla niego bardzo dotkliwe, ale paradoksalnie może mu pomóc.

W jaki sposób?

- Bo często jest tak, że narkoman, pomimo całego zła, jakie wyrządził swoim rodzicom, wciąż ma w domu przytulne gniazdko. Znam chłopaka, który wracał naćpany do domu i widząc gotującą matkę, bezczelnie mówił: "O, jak świetnie, zaraz zjem zupkę". I ona oczywiście mu ją dawała. A powinna wylać mu tę zupę na głowę i wyrzucić za drzwi. Gdyby wtedy zobaczył, że traci swoją bezpieczną i wygodną przystań, może coś by się w nim ruszyło.

Rodzice powinni wyrzucać dzieci narkomanów za drzwi i czekać, aż im to pomoże?

- To nie jest proste, bo generalnie w przypadku narkomanii nie ma prostych rozwiązań. Znam przypadki, kiedy rzeczywiście, sięgnięcie przysłowiowego dna pomogło. Dziewczyna, która nie umiała egzystować na dworcu i była przerażona stanem, do jakiego się doprowadziła, potrafiła wrócić do domu, pójść do ośrodka i przestać brać. Ale są też sytuacje, że z tego dna już się nie wraca. Takich sytuacji jest, niestety, więcej, bo skuteczność leczenia narkomanii wciąż jest bardzo niska.

Jakie błędy rodzice narkomanów popełniają najczęściej?

- Przede wszystkim zaprzeczają temu, że problem w ogóle istnieje. Pamiętam rozmowę z rodzicami chłopaka, który był ewidentnym narkomanem, jak się później okazało, nawet dilerem. Na wszelkie próby przekonania, że trzeba zacząć działać, matka, z wykształcenia lekarz medycyny, odpowiadała: "Ależ to taki mądry i zdolny chłopiec. To niemożliwe, to tylko przejściowy kłopot, z którym on sobie bez trudu poradzi".

Inny błąd?

- To, o czym już wspomniałam - skupianie całej uwagi na biorącym dziecku. Niestety, często odbywa się to kosztem rodzeństwa. Znałam rodzinę, w której samotna matka koncentrowała się tylko na uzależnionym synu. Nie zauważyła, jak mocno przeżywała to jej nastoletnia córka, jak kompletnie odrzucona się czuła. Otrzeźwienie przyszło dopiero po próbie samobójczej tej dziewczyny, na szczęście nieudanej.

Czy dzisiejsi rodzice nastolatków wiedzą więcej o narkotykach niż kiedyś?

- Na pewno więcej niż rodzice narkomanów sprzed dwóch, trzech dekad. Tamci byli kompletnie zdezorientowani, przerażeni, nie wiedzieli, gdzie szukać pomocy. Nie bardzo mieli ją zresztą gdzie otrzymać. W PRL-u narkotyków przecież oficjalnie nie było - to był problem zdegenerowanego Zachodu, ale nie nasz. Dziś o narkotykach czyta się w gazetach, internecie, ogląda w telewizji, jest Warszawskie Towarzystwo Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych "Powrót z U", które działa praktycznie w całej Polsce. I to dobrze, bo dzięki temu ludzie zdają sobie sprawę, że narkotyki są częścią świata ich dzieci, i w razie czego będą w stanie szybko znaleźć kogoś, kto im pomoże. Ale jest też druga strona medalu.

Jaka?

- Gdy podczas spotkań poświęconych problemowi narkotyków, np. w szkołach, patrzę w twarze tych 40-50-latków, zdaję sobie sprawę, że to jest przecież pokolenie marihuany. Wielu z tych ojców i matek przynajmniej jej spróbowało. A to niesie ryzyko, że pomyślą: "Skoro ja eksperymentowałem z narkotykami i nic złego się nie stało, to mojemu dziecku też nic nie będzie". To wielki błąd, bo nie zdają sobie sprawy, że samosiejka, którą oni popalali, nie ma nic wspólnego z dzisiejszą marihuaną czy skunem. Dzisiejsza marihuana jest zanieczyszczona wszelkim możliwym świństwem, o wiele mocniejsza i o wiele silniej uzależnia. Właśnie ukazała się informacja, że 90 proc. polskich licealistów przyznaje się, że miało jakiś kontakt z narkotykami. W zdecydowanej większości chodzi właśnie o marihuanę. I tu apel do wszystkich, którzy domagają się jej legalizacji - przejdźcie się po oddziałach dla narkomanów, na których leżą dzieciaki z głębokimi psychozami po marihuanie. Tam zobaczycie, co ten "miękki" narkotyk może zrobić z waszym synem czy córką.

Więcej o:
Komentarze (2)
Nie popełnić błędu czyli jak powinni postępować rodzice narkomanów
Zaloguj się
  • Daniel Trójkowski

    0

    Widać że jakaś ciemnota pisała ten artykuł. No nie dziwne że nastolatki które palą sztuczną marihuane która z prawdziwą nie ma nic wspólnego mają psychozy skoro to sama chemia. Walczący o legalizację walczą o prawdziwą marihuane a nie o maczane i chemiczne jej przetwory bo tak samo mozna alkohol z czymś zmieszać i będzie smiertelny

  • Karina Uss

    0

    Ranking ośrodków terapii to miejsce, które jest największą bazą ośrodków terapii uzależnień w Polsce. Został założony z myślą o osobach, które szukają właściwej pomocy ze swoim nałogiem, sprawdzonego ośrodka leczenia uzależnień lub takiego miejsca w konkretnej miejscowości w kraju.
    Wszystkie opinie oraz informacje o ośrodkach, które znajdują się na portalu, zostały zweryfikowane i są wartościowym źródłem informacji o danym obiekcie.
    Problemy z alkoholem, z narkotykami, lekami, używkami czy innymi uzależnieniami, nie są nam obce, potrafimy zrozumieć oraz wesprzeć. Więc jeśli poszukujesz pomocy, trafiłeś doskonale, u nas ją otrzymasz!
    Jeśli natomiast prowadzisz ośrodek leczenia uzależnień i chcesz pomagać osobom, które tej pomocy potrzebują - dołącz do nas! Dodaj swój ośrodek do naszego rankingu, bezpłatnie, oraz pozwól sobie, by być widocznym dla osób z nałogami i ich bliskich.
    Więcej informacji na naszej stronie internetowej.
    osrodkiterapii.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX