Stres w pracy

Pracownicy nie lubią jak się od nich zbyt dużo wymaga i do tego kontroluje. Nie lubią, bo to wywołuje u nich stres. Okazuje się, że ludzie na wysokich i odpowiedzialnych stanowiskach wcale nie są bardziej zestresowani od tych na niższych szczeblach pracowniczej drabiny.
Stres odczuwa każdy, ale nie każdy w równym stopniu. Na zorganizowanym przez firmę

Klosterfrau seminarium pt. "Stres a praca zawodowa" specjaliści mówili o tym w jaki sposób stres jest uzależniony od pozycji jaką mamy w firmie.

Mieszanka piorunująca

Zwykło się mówić, że ludzie na stanowiskach są bardziej zestresowani i podatni na choroby niż osoby o niższej pozycji społecznej. Nic bardziej mylnego.

- Badania i statystki pokazują coś innego. Na przykład choroby naczyniowo-sercowe częściej występują u osób pracujących na niższych szczeblach, czyli mniej wykształconych - mówiła podczas seminarium dr Maria Winderszal-Bazyl z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy. Wykazali to Brytyjczycy po zbadaniu siedmiu tysięcy urzędników brytyjskich.

Maria Winderszal-Bazyl przytoczyła badanie, które w pracy pt. "Cywilizacyjna rola edukacji" opisał Janusz Czapiński. Poziom depresji w najmniejszym nasileniu występuje u osób z wykształceniem wyższym. Podobnie jest z poczuciem szczęścia. Bardziej nieszczęśliwi są ludzie, którzy ukończyli edukację na podstawówce.

Wyniki tych raportów spowodowały, że Centralny Instytut Ochrony Pracy postanowił sprawdzić, czy stres w pracy także zależy od pozycji społecznej. Przepytano 3601 osób w ośmiu grupach zawodowych. Były to kobiety i mężczyźni - specjaliści ds. bankowości i ubezpieczeń, pielęgniarki, robotnicy budowlani, sprzedawcy, kierowcy, nauczyciele, informatycy oraz urzędnicy administracji rządowej i samorządowej, których średnia wieku wyniosła 38 lat.

- Na stres ma wpływ to, jak żyjemy - czy palimy, jak się odżywiamy, ile mamy pieniędzy. Im gorzej sobie radzimy, tym bardziej jesteśmy zestresowani. Ale stres zależy też od pozycji jaką zajmujemy w hierarchii firmy - mówiła dr Maria Winderszal-Bazyl.

Okazuje się, że odpowiedzialność za zespół czy firmę nie jest bardziej stresująca niż wykonywanie poleceń zwierzchników. Osoby gorzej wykształcone i pracujące na niższych stanowiskach mają gorsze samopoczucie niż kierownicy.

- Najgorsze jest wykonywanie poleceń innych, poczucie bycia kontrolowanym i mały wpływ na rodzaj zadań jakie wykonujemy, a co za tym idzie brak wsparcia społecznego. Dużo każą, na nic nie pozwalają, nie dają wsparcia. To mieszanka piorunująca - powiedziała Maria Widerszal-Bazyl.

Efekt tego jest taki, że kierownicy są mniej przygnębieni, mniej się irytują, są bardziej pewni siebie, łatwiej się koncentrują, ale za to czują się bardziej zmęczeni niż szeregowi pracownicy.

IQ a samopoczucie

Ze stresem wiążą się również pewne dolegliwości jak bóle głowy, kołatanie serca czy osłabienie.

- I tu wynik naszych badań jest najbardziej zaskakujący - stwierdził dr Roman Cieślak z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy. - Mężczyźni odczuwają je częściej od kobiet, a osoby z wyższym wykształceniem rzadziej niż te z podstawowym.

Okazuje się, że mężczyźni mają lepsze samopoczucie fizyczne od kobiet i są bardziej pewni siebie. Kobiety zaś im lepiej wykształcone, tym lepiej się czują. Panie, które skończyły wyższe uczelnie są mniej zestresowane. Większymi optymistami są ci co ukończyli studia, jednak ci mają słabsze poczucie dobrze wykonywanej pracy. Wśród kobiet najbardziej pewne siebie są te ze średnim wykształceniem.

Inne badania nad stresem przeprowadziła natomiast profesor Tatiana Klonowicz z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej. Przez cztery miesiące zajmowała się świeżo upieczonymi pracownikami banku. Zanim kazano im rejestrować metodą dzienniczkową nastrój oraz intensywność dolegliwości somatycznych w różnych sytuacjach np. obecności szefa, wydania polecenia przez przełożonego, zbadano ich inteligencję, wydajność i gotowość do zmian. Okazało się, że najlepiej czują się osoby średniointeligentne. Kiepsko wiedzie się tym o niskim IQ i bardzo inteligentnym, wciąż gotowym do zmian.

- Czy praca jest przekleństwem ? - zadała retoryczne pytanie profesor - Jest źródłem dużego stresu, którego nasilenie zależy od rodzaju pracy, cech człowieka i warunków, w jakich się znalazł - dodała.

Źle jest w pracy, ale bez niej jeszcze gorzej. Profesor Klonowicz mówiła też o stresie bezrobocia. Brak pracy wywołuje różnego rodzaju choroby somatyczne, częstsze pojawianie się ujemnych nastrojów, wzrost poczucia wyobcowania i kompletne poczucie braku wiary w przyszłość.




Czy wykonywanie poleceń szefa jest bardziej czy mniej stresujące niż odpowiedzialność za firmę? Podyskutuj na forum!

Więcej o: