Powiedz jak jesz, a dowiesz się, kim jesteś. Wywiad żywieniowy, czyli dietetyczny rachunek sumienia

Co jesz, ile, kiedy, czego nie przełkniesz? Kiedy odczuwasz największy apetyt: rano, w ciągu dnia czy może raczej wieczorem? Pod wpływem stresu rzucasz się na lodówkę czy wręcz przeciwnie - omijasz ją szerokim łukiem? Sposób odżywiania mówi o nas więcej niż myślimy. Co i jaki wpływ mają na nas nawyki żywieniowe? Pytamy dietetyczkę.
To jak jesz, mówi wiele, nie tylko o twoich nawykach żywieniowych: tych lepszych i gorszych, ale też o tempie życia, stylu pracy, reakcjach na stres, osobowości czy harmonogramie dnia. Masz ochotę przekonać się, jak żyjesz, i na ile ci to służy, a na ile krok po kroku niemal niezauważalnie wyniszcza? Sprawdź się w tzw. "wywiadzie żywieniowym". Jeśli nie osobiście u specjalisty, to razem z nami z Aleksandrą Kilen-Zasieczną, dietetyczką i specjalistą ds. żywienia z Poradni Dietetycznej "JeszFresh".

Zasadniczą częścią wizyty u dietetyka jest wywiad żywieniowy. W jego trakcie specjalista zdobywa informacje, na podstawie których orientuje się, jakie mamy przyzwyczajenia, te żywieniowe i nie tylko, które warto kontynuować, a które lepiej zastąpić innymi. Jak wygląda taki wywiad i co może się okazać na jego podstawie? Zaczynamy.

Stan zdrowia i urody - zwierciadło sposobu odżywiania?

Na początku czeka nas seria pytań pozornie niezwiązanych z żywieniem. Na pierwszy ogień idzie stan zdrowia. Dietetyczka pyta o zdiagnozowane choroby, alergie pokarmowe, ewentualne problemy z trawieniem, wzdęcia, zaparcia, częstość wypróżnień, stosowane leki i suplementy. Po co? Powyższe czynniki należy uwzględnić przy modyfikowaniu diety, niektóre z nich, np. problemy gastryczne, mogą w znacznej mierze zależeć od popełnianych przez nas błędów w odżywianiu i poprzez zmianę diety można je zminimalizować lub wyeliminować.

Od kwestii zdrowotnych przechodzimy do oceny stanu skóry, włosów i paznokci. Aleksandra Kilen-Zasieczna dopytuje o ich stan, a także o to, czy coś się zmieniło na tym polu w ostatnim czasie. Wygląd zewnętrzny pozostaje w ścisłej zależności ze stosowaną dietą i czasem może odzwierciedlać np. ewentualne niedobory witamin czy minerałów. Dietetyk może spytać, czy w najbliższej rodzinie występuje problem nadmiernej wagi. Dlaczego? "Geny tak naprawdę tylko w 20 proc. wpływają na to, że jesteśmy otyli. Natomiast jeśli członkowie rodziny również są otyli, jest to w pewien sposób informacja o tym, że negatywne nawyki żywieniowe mogą być wyniesione z domu" - zaznacza Kilen-Zasieczna.

Styl życia pod lupą: praca i aktywność fizyczna

Kolejnym krokiem będzie omówienie... życia zawodowego. Nie, to nie pomyłka. I na tym polu czeka nas dosyć spora pula pytań. "Jaki rodzaj pracy wykonujesz? Czy jest to praca siedząca, czy też wymaga od ciebie jakiejś aktywności? Czy masz regularne godziny pracy, czy może twój grafik różni się w zależności od dnia? Czy w pracy masz możliwość podgrzania posiłków? Czy podjadasz pod wpływem stresu czy raczej nic wtedy nie możesz przełknąć?" To niektóre z pytań, które możesz usłyszeć właśnie u dietetyka.

Następnie bierzemy pod lupę aktywność fizyczną: czy ćwiczysz, co, ile razy w tygodniu i jak długo - to ważne kwestie. W końcu ilość ewentualnych treningów wyznacza zapotrzebowanie energetyczne i odżywcze. Kolejnym punktem wywiadu są używki: papierosy, alkohol i kawa. Jak często, jak dużo? Po co dietetykowi informacje ich dotyczące? No to od początku.

Lista oskarżonych: używki i ich dietetyczne zbrodnie

"Palaczom często wydaje się, że papierosy pomagają im przy wypróżnianiu, tymczasem na dłuższą metę palenie może je zaburzać i prowadzić do zaparć" - mówi Aleksandra Kilen-Zasieczna i dodaje, że może być to ważne zwłaszcza w przypadku osób, które narzekają na problemy gastryczne.

Oskarżony numer 2: alkohol. Przewinienie: dostarczenie dużej liczby bezwartościowych kalorii. Szczególnie niezalecany przy chorobach metabolicznych. W tej kategorii wyróżniamy bardziej i mniej winnych. "Wódka, którą pijemy w małych kieliszkach - co może mylić, ma najwięcej kalorii" - podkreśla dietetyczka. Najlepiej decydować się na wino, jednak hola, i tutaj obowiązuje umiar. "Jeśli pijemy sporadycznie nieduże ilości, to zazwyczaj alkohol nie wpływa na wagę" - mówi.

Oskarżona nr 3: kawa. Przewinienie: odwadnianie organizmu. Oczyszczona z zarzutów, jeśli nie wypijasz jej więcej niż 2- 3 filiżanki dziennie. Na jakiej podstawie? "Działanie odwadniające kofeiny zaczyna się dopiero, kiedy przekroczymy dawkę mniej więcej 200 miligramów kofeiny. Odpowiada to około 5 filiżankom czarnej herbaty lub 2-3 filiżankom kawy" - tłumaczy Kilen-Zasieczna. Co jeśli wypijasz jej więcej? "Należy pamiętać, że kawa jest moczopędna i odwadnia, więc na każdy dodatkowy kubek powyżej normy dobrze by było wypić 2 szklanki wody" - radzi dietetyczka. Po wodę w ogóle warto sięgać jak najczęściej, bo oczyszcza organizm ze zbędnych produktów przemiany materii oraz przyspiesza metabolizm - dodaje.

Dietetyczna spowiedź powszechna: co ty tak naprawdę jesz?

Czas przejść do sedna, czyli odżywiania. Padają kolejne pytania: Ile posiłków jesz w ciągu dnia, czy między nimi coś jeszcze dojadasz? Czy są takie produkty, z których nie jesteś w stanie zrezygnować? Czego nie lubisz i omijasz szerokim łukiem w kuchni? Aleksandra Kilen-Zasieczna dla ułatwienia wymienia poszczególne produkty: pieczywo, kasze, ryby. "Lubisz je, nie przepadasz, jak często je jesz?" - to ważne informacje, ponieważ na ich podstawie dietetyk może ułożyć jadłospis, który będzie dopasowany do preferencji danej osoby. Dieta nie ma być bowiem katorgą, ma sycić, dostarczać składników pokarmowych i... smakować. Inaczej ciężko z nią żyć na co dzień i wytrwać. Warto o tym pamiętać także przy samodzielnym konstruowaniu swojego odchudzonego menu.

Kolejnym krokiem okazuje się prześledzenie całego dnia ze względu na spożywane posiłki. Wstajesz rano i co? Jesz śniadanie, czy pijesz kawę i ruszasz w świat, co dzieje się później? Co jesz, o której, w jakiej ilości? Co jesz na obiad, kolację, w międzyczasie? Jeśli planujemy wizytę u dietetyka, warto przed spotkaniem samemu zastanowić się, jak wygląda nasz dzienny jadłospis. Ja tego nie zrobiłam i miałam spory problem ze spontanicznym wskazaniem, co, kiedy i ile zwyczajowo jem.

Tak czy inaczej, w trakcie rozmowy na jaw wychodzi większość przewinień: nieregularne posiłki, podjadanie, pomijanie posiłków, zbyt duże lub zbyt małe porcje. Jaki cel ma taka spowiedź? Na podstawie tego dietetyk może się wstępnie zorientować, jak jemy i co w naszym żywieniu może przyczyniać się do zgłaszanych problemów. W pewien sposób weryfikuje też, czy nasze przekonania o własnym sposobie odżywiania są zgodne z prawdą (np. co znaczy "zupełnie nic nie jem" czy "jem bardzo duże obiady") i ocenia, co w naszym stylu życia nam służy, a co można by podreperować.

Jakie są moje wrażenia? Dowiaduję się, że jeśli nie jestem w stanie zjeść śniadania przed wyjściem z domu, to lepiej jeśli wypiję kawę z mlekiem niż wyjdę na czczo, a także że owoce jedzone wieczorem nie są grzechem ostatecznym, o ile nie odczuwamy dyskomfortu podczas ich trawienia i nie zalegają nam na żołądku w czasie nocy. Uff, nie jest tak źle, dietetyk może mieć ludzkie, "wyrozumiałe" oblicze - myślę. Za sprawą patologicznego słodyczoholizmu, mimo prawidłowych pomiarów, ze spotkania wychodzę jednak cięższa o wyrzuty sumienia. Na tyle, że po powrocie do domu oddaję w inne ręce nadziewaną czekoladę, którą kupiłam, o zgrozo, przed wizytą u dietetyczki.

Możesz schudnąć, zmienić nawyki, ale przede wszystkim musisz chcieć

Okazuje się, że nie wszyscy pojawiają się u dietetyka, bo chcą schudnąć. "Niektórzy chcą zwiększyć masę ciała albo zmienić nawyki żywieniowe, bo wiedzą, że popełniają jakieś błędy i zdecydowali, że warto to zmienić" - zaznacza Aleksandra Kilen - Zasieczna. "Chociaż większość rzeczywiście przychodzi zrzucić nadmierne kilogramy" - dodaje zaraz. Co trzeba przynieść ze sobą do dietetyka? Wolę. Tylko i aż. "Żeby coś zmienić, przede wszystkim, trzeba chcieć. Bez tego trudno coś wskórać" - mówi dietetyczka.

Jesteśmy ciekawi, jak radzicie sobie z utrzymywaniem prawidłowej wagi ciała i odpowiednich nawyków, a może w ogóle sobie nie radzicie? Jak wygląda Wasz sposób odżywiania na co dzień, z czym macie największy problem, a co przychodzi Wam z łatwością?

Aleksandra Kilen-Zasieczna jest dietetykiem, specjalistą ds. żywienia człowieka i właścicielką Poradni Dietetycznej JeszFresh w Warszawie.

Tekst stanowi drugą cześć serii. W pierwszym tekście przeczytasz o pomiarze składu ciała i wieku metabolicznym:

Jak wygląda wizyta u dietetyka? Sprawdzamy. Pomiar składu ciała i wiek metaboliczny

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Więcej o:
Komentarze (15)
Powiedz jak jesz, a dowiesz się, kim jesteś. Wywiad żywieniowy, czyli dietetyczny rachunek sumienia
Zaloguj się
  • maksym6

    Oceniono 19 razy -17

    Dobry tekst i to wszystko prawda, czasem trudno zastosować, ale chyba trzeba się strać. Zapraszam tu: mozgojazda.wordpress.com/2013/07/17/moda-na-domowe/

  • Gość: szary212

    0

    o czym to jest ?
    bo na pewno nie o tym, co obiecuje tytuł
    te same klisze co zawsze, ad nauseam

  • Gość: m.

    Oceniono 1 raz 1

    Podstawy prawidłowego żywienia powinny być obowiązkowym przedmiotem w szkole, bo później wszyscy płacimy za leczenie ludzi, którzy nie potrafią dobrze i zdrowo się odżywiać. Za moich czasów mieliśmy bodajże 3 lekcje na biologii odnośnie komponowania posiłków i jedyne co było brane pod uwagę to kalorie, podczas gdy najważniejsze są odpowiednie proporcje węglowodanów, białek i tłuszczów oraz ich rodzaj. Polecam też m.in. książki Michela Montignaca o indeksie glikemicznym

  • Gość: ULA

    Oceniono 1 raz 1

    Nie trzeba żadnych dietetyczek ,żeby schudnąć.Każdy wie ,że słodycze,tłuszcze i węglowodany tuczą.Więc wiecie skąd jesteście grubi,no i alkohol,tzw.puste kalorie. I to wszystko.Szkoda na dietetyczki wydawać pieniądze,chyba,że są inne powody ,jak chora wątroba,trzustka itp.

  • ka-mi-la789

    Oceniono 6 razy 4

    Jestem dziwnie pewna, że od madame dietetyczki każdy naiwny, który spodziewa się, że go madame odchudzi, usłyszy dokładnie te same brednie: karmienie według zegara, "urozmaicone posiłki", "pięć podstawowych grup blablabla", najlepiej żywić się gliniastym chlebem i wodą z butelki, niegazowaną, rzecz jasna, bo gazowana ściąga na człowieka jakieś nieokreślone nieszczęścia. Aaa, pani ma osteoporozę? No, dobra, wolno zjeść łyżeczkę chudego twarogu dziennie. Zaraz, i uczulenie na gluten? Nieważne, żryj pełnoziarniste pieczywo, które w najlepszym razie odchorujesz, a w trochę gorszym przypłacisz życiem, bo madame tak nauczyli, a tych, którzy ją nauczyli, też tak nauczyli, i tak od przedwojnia, z którego pochodzi wiedza polskich dietetyków na temat żywienia.

  • Gość: tralalala

    Oceniono 6 razy 4

    Ja zauwazylam ze produkty z bialej maki (czytaj: swieze buleczki) moga przysporzyc kilogram "gratis". Z tym zatem staram sie uwazac. Poza tym: jem kiedy tylko jestem glodna ale sie nie obzeram, w momencie kiedy nie czuje sie juz glodna odstawiam jedzenie "na potem". Ale prawie nigdy go nie wyrzucam (chyba ze sie zepsuje). Organizm sam wysyla sygnaly kiedy ile i czego potrzebuje dlatego staram sie go sluchac i daje mu to o co prosi. Ale rzadko kupuje slodycze i nie slodze herbaty ani kawy. Ostatnio przed choroba bylam strasznie glodna, potem tez nie brakowalo mi apetytu, po kilku dniach spedzonych w lozku i dojsciu do siebie organizm sam stwierdzil ze nie potrzeba mu bez ruchu zbyt wiele energii i zaczal postulowac o diete a la zupy i banany. Prawdopodobnym bledem w mojej diecie jest, ze lubie piwo i sporo go spozywam. Ale poza tym ten sposob czyli generalnie brak sposobow na diete dziala. W wieku 33 lat przy wzroscie 64 cm waze ok 53 kg. maksymalnie w zimie dochodze do 55.

  • Gość: czytacz

    Oceniono 12 razy 10

    "Tekst stanowi drugą cześć serii." A ta seria to sponsorowany cykl? Skąd - i po co - to lansowanie jednej dietetyczki i jej usług?

  • entuzjasta43

    Oceniono 26 razy 24

    Wszystko to prawda. nasz organizm buduje się z tego co jemy. Jeśli będziemy jeść zdrowo to nasz stan będzie dobry a jak będziemy karmić się fastfodami i innymi zapychaczami to wniosek jest oczywisty. Szkoda tylko, że nie zawsze łatwo ejst się zdrowo odżywiać.
    _ _
    Piękne zdjęcia z gór | Humor z gór

  • Gość: MonX

    Oceniono 67 razy 41

    Brednie, brednie, brednie.
    Zacząć należy od tego, że na początku XXI wieku nadal bardzo mało wiemy o wpływie odżywania na zdrowie. Jeszcze całkiem niedawno, bo jakieś 20-30 lat temu uczeni dietetycy przekonywali, że tłuszcz zwierzęcy to samo zło, że złe jest masło, że jajka to zabójcy, za to zdrowe są margaryna i fruktoza, a produkty mączne powinny być podstawą wyżywienia. Teraz zmienili zdanie o 180 stopni, bo okazało się, że ludzie będący wiele lat na diecie złożonej z samego tłustego mięsa, bez chleba kaszy i makaronów wcale nie chcą umierać na serce, ludzie jedzący full jajek wcale nie mają cholesterolu większego niż średnia, za to świat zapełnił się spaślakami wyhodowanymi na mące i kartoflach.
    Nie wiem za bardzo, jaki sposób odżywiania jest najzdrowszy, ale gdy widzę dietetyka który gada z pełnym przekonaniem jakby wiedział wszystko, to tylko pukam się w czoło.
    Jedyne co pewne, to to, że należy jeść na tyle mało, by mieć szczupłą (ale nie anorektyczną) sylwetkę i unikać przetworzonego przez chemię żarcia. Wszystko inne to wasze teorie i domysły, panie i panowie dietetycy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX