Myśli samobójcze

Mam 55 lat. Od jakiegoś czasu nachodzą mnie takie myśli. Unikam ludzi, towarzystwa, rodziny. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Dwa lata temu zginęła tragicznie moja córka. Była bardzo atrakcyjną, mądrą dziewczyną. Skończyła prestiżowy uniwersytet w USA. Jesteśmy z żoną 33 lata małżeństwem, znamy się od szkoły podstawowej. Mamy jeszcze dwoje dzieci: syna 26 lat i 21-letnią córkę. Syn pracuje na giełdzie papierów wartościowych, a córka jest na ostatnim roku studiów. Finansowo nie mamy problemów. Pozornie mam fajne życie, a żyć mi się nie chce. Będę wdzięczny za radę, jak mam pozbyć się tych myśli, które codziennie mnie dręczą.
Odpowiada psycholog Anna Grabek-Dąbrowska:

Strata osoby bliskiej, zwłaszcza dziecka, z którym jesteśmy emocjonalnie i silnie związani, jest zawsze bardzo trudnym i ciężkim doświadczeniem. Proces żałoby to reakcja na utratę kogoś, kto był dla nas bardzo ważny. W naszej kulturze zakłada się, że czas trwania tego procesu kończy się rok po śmierci osoby bliskiej. W rzeczywistości jednak czas trwania, intensywność żałoby zależy od tego, jak silnie czujemy się związani z utraconą osobą. Jest to proces bardzo indywidualny i przeżywany przez każdego z nas z inną siłą. Sposób przeżywania tego okresu zależy też od naszego charakteru, siły, okoliczności w jakiej dokonała się strata, własnych mechanizmów radzenia sobie ze stratą. Najczęściej pierwszą reakcją na utratę jest szok, niemożność przyjęcia do świadomości nieodwracalności wydarzenia. Czujemy się otępiali, puści w środku. Przestajemy zauważać i interesować się innymi ludźmi. Jesteśmy "wypruci" z emocji, przebywamy w swojej własnej pustce. Ten etap jest naturalną rekcją, mająca pomóc nam zebrać siły i świadomość straty. Następnym etapem jest zaprzeczenie i gniew. Trudno nam zaakceptować sytuację, chcemy odwrócić czas. Pojawia się bezsilny gniew i ból. Nadchodzi też okres smutku, rozpaczy, któremu często towarzyszy wycofanie się z dodatkowych aktywności, izolowanie się, poczucie bezsilności, apatia. Droga do ostatniego etapu procesu żałoby, jakim jest akceptacja, okazuje się bardzo trudna. Wiele osób z różnych powodów nie doświadcza ostatniego etapu żałoby. Zatrzymują się w swoim przeżywaniu na którymś z wcześniejszych procesów. Trudno im wtedy normalnie funkcjonować i odnaleźć się w rodzinie. Proponuję aby skorzystał Pan z pomocy psychiatry i psychologa, którzy pomogą w poradzeniu sobie z codziennymi myślami i złym samopoczuciem.

Od redakcji:

Proponujemy również zapoznać się z tekstem: Żałoba, jak ją przeżyć?

Więcej o: