Nie ma miejsca dla starych ludzi

Eliza Dolecka, Małgorzata Skorupa
08.01.2013 , aktualizacja: 22.01.2013 13:37
A A A Drukuj
13 stycznia Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała dla seniorów. Nawet pełny sukces nie rozwiąże problemu. Planowane 15 oddziałów geriatrycznych to kropla w morzu potrzeb. Wielu chorym i rodzinom pozostanie leczenie w uwłaczających godności warunkach

13 stycznia Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała dla seniorów. Nawet pełny sukces nie rozwiąże problemu. Planowane 15 oddziałów geriatrycznych to kropla w morzu potrzeb. Wielu chorym i rodzinom pozostanie leczenie w uwłaczających godności warunkach (Shutterstock)

Niedołężni, niepotrzebni, generujący ogromne koszty. Nie chcą ich szpitale, domy rodzinne, w zakładach opieki brakuje miejsc. Będzie tylko gorzej, jeśli nie znajdą się pieniądze, a przede wszystkim nie zmieni się nasza mentalność.
Główny Urząd Statystyczny przewiduje, że w 2030 roku prawie 800 tysięcy Polaków przekroczy 85 lat. Według Eurostatu (Europejski Urząd Statystyczny) już w 2020 roku po sześćdziesiątce będzie co czwarty rodak. Starość, według WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) wkracza w nasze życie, gdy kończymy 65 lat. Kobieta w Polsce, która ukończyła tyle lat w 2010 roku, ma zazwyczaj przed sobą jeszcze 16,5 roku życia, jej rówieśnik niewiele ponad 12 lat. Ile jednak pozostało im czasu, gdy będą cieszyć się zdrowiem, pozwalającym na w pełni samodzielną egzystencję? Jej zostało może 4,5 roku, jemu jeszcze mniej. Co potem? Rosnąca zależność od otoczenia. Powolna utrata sprawności fizycznej i intelektualnej, a nierzadko godności i szacunku.

Szpital przechowalnią

Dyrektor warszawskiego Szpitala Bielańskiego dr med. Dorota Gałczyńska-Zych: - Kieruję placówką specjalistyczną, której podstawowym zadaniem jest ratowanie ludzkiego życia. Kiedy nie możemy już nic zrobić dla pacjenta, powinniśmy go wypisać do domu, bądź do zakładu opiekuńczo-leczniczego, właściwego miejsca dla dalszego etapu prowadzenia osoby w ciężkim stanie. Bardzo często to niemożliwe. Rodziny robią niemal wszystko, by pobyt szpitalny maksymalnie wydłużyć. Interweniują u ordynatora, u mnie, nie zgłaszają się po chorego w wyznaczonym czasie. Usprawiedliwiają się brakiem czasu, chociaż wiadomo, że to zwykłe wykręty. Na opiekę nad osobą starszą przysługuje 14 dni zwolnienia lekarskiego. To dość czasu, by odebrać kogoś ze szpitala.

Dyrektor Gałczyńska-Zych dodaje, że długofalowo ma w ten sposób zablokowane kilkanaście łóżek na oddziałach szeroko pojętej interny: na neurologii, gastrologii. Gdyby brać pod uwagę pobyty przedłużone "tylko" o kilka dni, czasem blokada dotyczy nawet 1/3 łóżek.

- Narażamy życie osób, które naprawdę potrzebują pomocy medycznej, a nie mamy dla nich miejsca. Do każdego szpitala przywozi się ludzi na umieranie. Nie mówię o stanach nagłych, kiedy jeszcze można coś zrobić, a o naturalnym gaśnięciu. To więcej niż smutne, że odchodzenie często odbywa się w samotności, w pustej sali, wśród obcych - dodaje dyrektor Gałczyńska-Zych.

Jednak w domu...

Z badań przeprowadzonych dla Unii Europejskiej - w ramach międzynarodowego projektu EUROFAMCARE - w Polsce osobami w wieku podeszłym najczęściej zajmują się ich dzieci. Aż 85 proc. opiekunów decyduje się na wspólne zamieszkiwanie z osobami starszymi. Na opiekę poświęcają najczęściej mniej niż 5 godzin dziennie, a zarazem prawie 1/3 przeznacza na nią 12 godzin dziennie lub więcej.

Według deklaracji respondentów powodem sprawowania opieki domowej, samodzielnej, a nie zewnętrznej, profesjonalnej, są przede wszystkim "więzy uczuciowe", czyli miłość i przywiązanie (47,5 proc.), "poczucie obowiązku" (22 proc.) oraz "osobiste poczucie zobowiązania wobec osoby starszej jako członka rodziny" (21,1 proc.). Zaledwie dwa procent badanych przyznało, że "nie było innej alternatywy", lub że "koszt opieki profesjonalnej był zbyt wysoki" (0,2 proc.).

Na pytanie dotyczące ewentualnego umieszczenia osoby starszej w domu pomocy społecznej 86,9 proc. opiekunów odpowiedziało, że nie są gotowe, aby rozważyć umieszczenie osoby starszej w takim miejscu, niezależnie od rozwoju wypadków. Niespełna 12 proc. ankietowanych bierze taką możliwość pod uwagę przy wyraźnym pogorszeniu się stanu zdrowia podopiecznego.

Można zatem sądzić, że problem jest marginalny? Niestety, deklaracje wyraźnie odbiegają od rzeczywistości. Aż 70 proc. osób przewlekle chorych umiera w szpitalu, w samotności, a wcześniejsza "opieka" domowa jest na skandalicznym poziomie.

Michał A. Kornatowski, specjalista geriatra, prezes House Domowa Opieka, przyznaje, że dylematy moralne w zderzeniu z rzeczywistością nabierają zupełnie innego wymiaru.

- Wielokrotnie widywałem w domach rodzinnych starych ludzi leżących na zwykłej wersalce i przywiązywanych sznurami, żeby z niej nie spadli. Upadek z nieodpowiedniego łóżka to częsta przyczyna urazów starszych ludzi. Tymczasem łóżka nawet nie trzeba kupować. Można je wypożyczyć, o czym wiele osób nie ma pojęcia. Brakuje też świadomości, że odpowiedni materac, podkłady czy nawet kosmetyki mogą znacząco ułatwić opiekę, zapobiec odleżynom. Opieki zresztą nie warto prowadzić w pełni samodzielnie, zwłaszcza, gdy chory wymaga jej już właściwie przez całą dobę. Nawet jeśli w rodzinie znajdzie się ktoś gotów na takie poświęcenie, opiekun rezygnujący z pracy zawodowej, własnego życia, nawet wyjścia do kina, nie mówiąc już o wyjeździe na wakacje, jest narażony na poważne konsekwencje zdrowotne, psychiczne. Grozi mu zespół wypalenia, który ciężko się leczy. Tymczasem można skorzystać z pomocy pielęgniarki środowiskowej, wolontariusza. Informacji powinien udzielić lekarz pierwszego kontaktu. Na zatrudnienie opiekunki zwykle stać średnio zarabiającego Polaka" - przekonuje dr Kornatowski.

Pielęgniarka dla bogaczy

Pani Anna ma doświadczenia, które przeczą obu powyższym stwierdzeniom: można liczyć na pomoc lekarza rejonowego, a koszty legalnej opieki są umiarkowane. Przez kilka lat zajmowała się w domu bliskimi osobami, była też zmuszona na jakiś czas zostawić je w jednym z warszawskich szpitali, chociaż tego nie chciała.

- Decyzję o umieszczeniu mamy w szpitalu podjął lekarz pogotowia. Twierdził, że bez specjalistycznego sprzętu nie będzie mogła w ogóle oddychać. Ciocię do szpitala również zawiozła karetka - z podejrzeniem wylewu, czyli potrzebowała natychmiastowej pomocy. Po kilku godzinach spędzonych na korytarzu SOR-u (Szpitalny Oddział Ratunkowy) tę diagnozę potwierdził szpitalny lekarz. Trudno mi powiedzieć, jak na wyraźne, trwałe pogorszenie stanu cioci wpłynęło to oczekiwanie na konkretne leczenie. Nie zmienia to faktu, że musiała zostać w szpitalu na ponad dwa miesiące.

Chociaż teoretycznie opieka nad pacjentem jest bezpłatna, pani Anna twierdzi, że przetrwała ten czas tylko dzięki nietypowej dla przeciętnego Polaka swobodzie finansowej.

- Codziennie wraz z mężem spędzaliśmy przy mamie i cioci kilka godzin. Przywoziliśmy dla nich własne pampersy, ręczniki, koszule, środki czystości. Opłacaliśmy pielęgniarkę, oficjalnie, 350 złotych za dyżur. Szpital wystawiał rachunek. Musieliśmy to robić, ponieważ uprzedzono nas, że standardowo osoba leżąca, niesprawna może liczyć na zmianę pampersa raz na osiem godzin, nie zostanie też umyta. Taka opieka ekskluzywna nie gwarantowała jednak poszanowania dla chorego. Pamiętam, jaki przeżyłam szok, gdy okazało się, że mama ma przywiązaną rękę - jedyną część ciała, którą jeszcze mogła poruszać. Ponoć usuwała sobie maseczkę z twarzy. Prywatna pielęgniarka nie gwarantowała, że maska zostanie ponownie założona - opowiada pani Anna.

Kiedy było to możliwe, pani Anna zabrała do domu najpierw mamę, potem ciocię. Mama była w stanie kompletnej nieprzytomności, stąd szpital zalecał przeniesienie do ośrodka opieki paliatywnej.

- Muszę przyznać, że słysząc, iż zamierzamy opiekować się w domu osobą w tak ciężkim stanie, lekarze wykazali się zawodową troską i przekonywali, że mimo szlachetnych chęci, możemy zadaniu zwyczajnie nie podołać. Do domu nie dostaliśmy żadnych instrukcji, podpowiedzi jak postępować. Inna rzecz, że się tego nie domagaliśmy, bo było jasne, że pielęgniarki, które legalnie zatrudniliśmy, będą wiedziały, co robić. To one poinformowały nas, że mamy prawo do wizyt domowych lekarza rodzinnego, a także, że w domu powinna zjawić się pielęgniarka środowiskowa, by ocenić warunki życiowe pacjenta i przeprowadzić rutynowe badania. Dzwoniłam wielokrotnie do przychodni. Państwowy lekarz nigdy nie znalazł dla nas czasu, pielęgniarki również. Możliwe, że zabrakło mi determinacji, może gdybym dzwoniła kilkanaście razy na dobę, to może wreszcie ktoś by się pofatygował... Nie miałam siły. Woleliśmy zapłacić i za to - wspomina pani Anna.

Sama opieka pielęgniarska kosztowała panią Annę ok. 12 tysięcy złotych miesięcznie (100 zł za 3-4 godziny dziennie). Fakt, obie bliskie osoby wymagały specjalistycznej opieki, wykwalifikowanych pielęgniarek.

Zobacz także
  • 2
  • 3
Komentarze (145)
Zaloguj się
  • Gość: Stan

    Oceniono 219 razy 199

    Dla młodych też nie - wyjeżdżają. Dla dzieci też nie - nie ma warunków na ich posiadanie. Dla tych w średnim wieku też nie - nikt ich nie chce do pracy, woleliby młodych z doświadczeniem.
    To nie jest kraj dla kogokolwiek.

    <a href="http://www.absurdyrp.info" target="_blank" rel="nofollow">absurdyrp.info</a>

  • kapitan_kloss

    Oceniono 185 razy 173

    W Polsce sytuacja starszych ludzi jest po prostu tragiczna. Ich emerytury nie starczają na żadną forme opieki, prócz dobicie młotkiem, a ewentualnych opiekunom wydłuża się mozliwość odejścia na emeryturę. W rezultacie zarówno jedno, jak i drugie pokolenie zdechnie z glodu, obsrane i zaszczane w niezmienionym pampersie.

  • Gość: Message from GB

    Oceniono 154 razy 136

    Akcja Owsiaka jest fantastyczna i podziwiam go za to wszystko co zrobil.
    Jednak nie powinno byc tak, ze zastepuje on dzialania instytucji i rzadu.
    Owsiak zrobi akcje,ludzie sie zrzuca, kupi sprzet i tym ale jednoczesnie sciagnie troche problemow z barek darmozjadow w NFZ czy gdzietambadz. Dzieki temu "zaoszczedzone" pieniadze bedzie mozna wydac na kolejne stanowiska i premie. Tak to widze.

  • Gość: podatnik

    Oceniono 156 razy 76

    Przecież katolicy jeszcze niedawno "wyprowadzali" starych rodziców do chlewika i przestawali karmić, to czego się spodziewacie, że się nagle ucywilizują? Zwłaszcza kiedy kościół wspierany potęgą państwa robi wszystko, aby cywilizację od granic Polski odegnać? Wierni nie myślą, że sami kiedyś będą starzy i będą potrzebować humanitarnego społeczeństwa wokół siebie. Wierni słuchają biskupów i zamieniają kraj w bagno złości i wrogości. Drodzy katolicy: szanujcie nas, Polaków, bo ksiądz wam na starość nie pomoże, tylko my możemy.

  • Gość: 15%

    Oceniono 96 razy 64

    Wreszcie moze ktos w tym kraju wpadnie na pomysl aby wszyscy pracujacy (takze rolnicy, wojskowi itp) placili 15% na sluzbe zdrowia tak jak jest w Niemczech. Wtedy mozemy wymagac standartu. Z niczego nic nie ma.

  • real-janosik1

    Oceniono 83 razy 57

    Artkul mowi na temat a dzieci opiekujace sie staruszkami po prost przesadzaja. Zostawiaja ich w wiekszosci samych. To znaczy wiekszosc a nie wszyscy. Starszymi ludzmi powinno sie opiekowac Panstwo, a nie rodzina.
    Staruszkom powinno sie dawac mozliwosci zamieszkiwania we wlasnych domach z Windami i mozliwa opieka dorazna, albo specjalnymi osrodkami z 24 godz opieka w koniecznosci.
    Tak jest i powinno byc w cywilizowanej Europie.

  • www.likwidacja-barier.pl

    Oceniono 62 razy 54

    Na szczęście coraz więcej mówi się o potrzebach osób starszych. Jeszcze parę lat i dogonimy zachód, najwięcej zmian nas czeka w mentalności, bo bez odpowiedniego podejścia do tematu, ani rusz. A jest o czym myśleć, bo każdy z nas się starzeje.
    www.likwidacja-barier.pl/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Zapytaj eksperta

dr n. med. Maciej Kierzkiewicz

Gastrolog radzi

Emilia Gnybek-Ciosek

Skuteczne odchudzanie

Agnieszka Iwaszkiewicz

Życie rodzinne

Katarzyna Albrecht-Stanisławska

Zdrowie małego dziecka

Michał Lew-Starowicz

Problemy seksualne

Anna Englisz i Katarzyna Faliszewska

Zdrowa dieta