Tajemnica widzenia - same oczy nie wystarczą

Potrzebujemy nie tylko oczu, by widzieć, ale także sprawnie działających połączeń nerwowych. Dla naszego mózgu patrzenie na świat jest jednym z najbardziej absorbujących zajęć.
Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Wszystko zaczyna się od promienia światła, odbitego od otaczających nas przedmiotów, który dostaje się do oka. Światło przebiega przez rogówkę, komorę przednią oka, soczewkę i ciało szkliste, by zakończyć swą podróż na siatkówce i za pośrednictwem nerwów wysłać do mózgu wrażenie wzrokowe.

Zadaniem rogówki jest skupienie promieni światła. Przechodzą one przez płyn wypełniający przednią komorę oka. Trafiają prosto w źrenicę - otwór w tęczówce działający jak przesłona regulując ilość światła. To, że możemy widzieć zarówno przedmioty znajdujące się blisko, jak i daleko, to zasługa soczewki, która może zmieniać kształt, a co za tym idzie moc optyczną.

Normalnie moc optyczna naszej soczewki to aż plus 60 dioptrii! Na niej promienie światła załamują się. Jeśli nie mamy wady wzroku, czyli jeśli nasz układ optyczny jest w pełni sprawny, promienie światła zbiegają się z powrotem na siatkówce. Na jej niewielkiej powierzchni powstaje obraz otaczającej nas rzeczywistości, bardzo dokładny, ale pomniejszony i odwrócony. Bo to dopiero początek skomplikowanego procesu widzenia.

Kolory nie istnieją

W samej siatkówce promienie światła docierają do fotoreceptorów. Mamy ich dwa rodzaje: pręciki i czopki. Każdy pręcik zawiera barwnik wrażliwy na światło, zwany rodopsyną. Pod wpływem światła rozpada się ona na wolny retinen i opłynę, które następnie wywołują odpowiedni impuls nerwowy. Dzięki pręcikom możemy widzieć różne odcienie szarości. Nieco inaczej działają czopki. Są ich trzy rodzaje. Każdy z nich, w zależności od przeznaczenia, pochłania światło: niebieskie, zielone lub czerwonożółte. Tzw. światło widzialne to z fizycznego punktu widzenia fala elektromagnetyczna o długości od 380-780 nm. Każdemu widzianemu przez nas kolorowi odpowiada inna długość fali., np.. ok. 400 nm to barwa fioletowa, a ok 700 nm barwa czerwona.

Warto wiedzieć, że kolory tak naprawdę... nie istnieją. Widzimy zawsze taką barwę, jakiej długości fale elektromagnetyczne odbija dany przedmiot. Na przykład: jabłko jest czerwone, bo odbija światło czerwone, a pochłania pozostałe kolory. Jeśli jakiś oświetlony przedmiot pochłania wszystkie kolory tęczy, światło nie odbija się i widzimy kolor czarny. Jeśli zaś odbija on wszystkie kolory, widzimy biały.

Impulsy generowane pod wpływem światła w pręcikach i czopkach są wysyłane do mózgu za pośrednictwem komórek dwubiegunowych, komórek zwojowych, a częściowo także poprzez własne aksony, czyli części neuronów, odpowiedzialne za przekaz informacji.

Widzimy mózgiem

Sposób, w jaki nerw wzrokowy łączy oko z mózgiem, jest dość skomplikowany. Nerwy wzrokowe obu oczu łączą się tuż przed wejściem do czaszki, a potem rozdzielają się znów na dwa "przewody". W rezultacie lewa półkula mózgowa przetwarza informacje pochodzące z lewej strony obu siatkówek, a prawa - z obu prawych stron. Każde włókno nerwowe biegnie do określonego punktu mózgu. Ponieważ dzięki oczom otrzymujemy aż 80 proc. informacji o świecie, to przetwarzanie impulsów wzrokowych angażuje największą ze wszystkich procesów życiowych ilość kory mózgowej - aż 10 proc. Najbardziej pracochłonne jest widzenie barwne. Jednym z zadań mózgu jest też "postawienie na nogach" odwróconego obrazu, który trafia do niego z siatkówki. Mózg uczy się tego w pierwszych dniach życia - tak więc noworodek widzi świat do góry nogami.



Więcej o: