Nie daj się przeziębieniu

20.09.2012 12:48
Czy można uniknąć przeziębienia? I tak, i nie. Wszystko zależy od naszej wrodzonej odporności i zahartowania, ale też od tego, czy przestrzegamy kilku podstawowych zasad ochrony przed wirusami wywołującymi tę chorobę
Przeziębienie to infekcja wirusowa łatwo przenosząca się z jednej osoby na drugą. Jeśli w naszym otoczeniu znajduje się kaszląca, zakatarzona osoba, ryzyko, że sprzeda nam chorobę, jest bardzo duże. Chociaż jedni łapią po kolei wszystkie infekcje, inni wydają się na nie odporni. To też niewątpliwie kwestia zahartowania.

Przeziębienie towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Objawy i metody leczenia tej choroby zostały opisane w Papirusie Ebersa - staroegipskim papirusie medycznym napisanym najpóźniej około 1550 roku p.n.e. Dzisiejsza nazwa "przeziębienie" weszła w życie w XVI w. Infekcję określono tak z powodu podobieństwa objawów (uczucie zimna, dreszcze, osłabienie) do tych, jakich doświadczamy po zmarznięciu i przemoknięciu. Jednak to nie do końca prawda. Samo zimno nie jest w stanie doprowadzić do wystąpienia kataru infekcyjnego, konieczny jest kontakt z wirusami. Niemniej jednak w zimnej porze roku łatwiej jest o zakażenie, bo więcej czasu spędzamy w zamkniętych pomieszczeniach w towarzystwie wielu innych ludzi. Samo zimno wywołuje też odruchowe niedokrwienie śluzówek, ułatwiając wirusom atak.

Pod wpływem chłodu naczynia włosowate skóry, błony śluzowej nosa i dróg oddechowych kurczą się. Jeśli trwa to zbyt długo, prowadzi do miejscowego niedokrwienia, a to z kolei powoduje spadek zdolności do obrony przed zarazkami. Dzieje się tak, ponieważ śluz i rzęski wyściełające nos i śluzówki wolniej pracują, spada więc tempo usuwania wirusów z górnych dróg oddechowych. Zwężone naczynia krwionośne nie przepuszczają też odpowiedniej liczby komórek odpornościowych, przeciwciał i innych substancji obronnych.

Czym jest przeziębienie

Przeziębienie to najbardziej powszechna choroba zakaźna - osoby dorosłe chorują średnio dwa-trzy razy w roku, dzieci sześć do dwunastu razy! Infekcję zazwyczaj wywołują rinowirusy, ale także wirusy paragrypy, koronawirusy, adenowirusy, wirusy coxackie. Zaledwie kilka procent chorób przeziębieniowych (2-10 proc.) jest powodowane przez bakterie, najczęściej są to paciorkowce wywołujące anginę.

Pierwsze objawy przeziębienia pojawiają się po kilkunastu godzinach od zakażenia, ich szczyt zaś przypada na drugi-czwarty dzień choroby. Wtedy też najbardziej zakażamy innych. Infekcja trwa od kilku do 10 dni, u dzieci dłużej.

Objawy przeziębienia najczęściej nie są wynikiem tego, że wirusy niszczą nasze tkanki (np. nabłonek wyściełający górne drogi oddechowe), ale świadczą po prostu o tym, że nasze ciało walczy z infekcją, a katar, kaszel czy ból gardła są tylko skutkami ubocznymi tej walki. Większości przeziębień nie towarzyszą dreszcze, a temperatura oscyluje wokół 38 st. C i rzadko przekracza tę granicę.

Wirusy przenoszone są drogą kropelkową, poprzez bezpośredni kontakt z chorym, czyhają też na nas na klamkach i innych powierzchniach, których często dotykamy dłońmi. Zarazki zadziwiająco długo mogą przetrwać w środowisku poza ludzkim ciałem.

Najczęściej jako pierwsze zakażają się dzieci (często w szkole), bo mają słabszy układ odpornościowy i nie przestrzegają tak higieny jak dorośli (rzadziej myją ręce, piją z tej samej butelki, itd.). Potem przenoszą wirusy na pozostałych członków rodziny.

Prawie każda rodzina ma swój niezawodny sposób na przeziębienie. I każda będzie bronić jego skuteczności. Czosnek, miód, cytryna, sok malinowy, nacieranie stóp spirytusem, witamina C - to jedne z najpopularniejszych sposobów zarówno zapobiegania, jak leczenia przeziębień. Prawda jest jednak taka, że to, co naprawdę działa, to przede wszystkim odpoczynek, duża ilość płynów i płukanie gardła letnią wodą z solą. Mimo że wymyślono już wiele leków zabijających wirusy, nie ma skutecznych środków działających na wirusy przeziębienia. Nie ma też żadnej szczepionki (inaczej niż w przypadku grypy), ponieważ wirusów jest tak wiele - ponad 200 typów - i tak często się zmieniają, nie da się stworzyć jednego preparatu, który by przed nimi chronił.

Co mogę zrobić, by nie zachorować?

Najlepszą i jedyną jak na razie szczepionką przeciwprzeziębieniową jest zahartowanie się. Gdy jesteśmy zahartowani, naczynia włosowate stają się niewrażliwe na nagłe zmiany temperatury. To dzięki gimnastyce naczyń, która polega m.in. na kontrolowanym narażaniu się na duże zmiany temperatur, np. w saunie czy w czasie kąpieli w zimnej wodzie. Jak się zahartować? Można brać coraz chłodniejsze prysznice (schodząc do 18 st. C - to granica, której nie przekraczamy), a także stopniowo przyzwyczajać się do noszenia lżejszych ubrań. Hartowanie to także chodzenie szybkim krokiem, bieganie, jeżdżenie na rowerze. Chodzi o to, żeby być codziennie na powietrzu bez względu na to, jaka jest pogoda. Nie róbmy jednak tego na siłę. Szczękanie z zimna zębami, gęsia skórka i drżenie mięśni to znak, że organizm broni się przed nadmiernym schłodzeniem i trzeba szybko się ubrać.

Nie każdy może się hartować. Osoby z chorobą wieńcową, nadciśnieniem, chorobami naczyń obwodowych i nerwicą powinny zrezygnować z intensywnego schładzania się.

Co do medykamentów to naukowo dowiedziono, że stosowanie tabletek z cynkiem może pomagać w zmniejszeniu liczby zakażeń w ciągu roku. Witamina C nie zapobiega i nie łagodzi przebiegu choroby, ale może skracać czas trwania infekcji. Twardych dowodów potwierdzających skuteczność innych środków zwalczających przeziębienie nie ma, także w przypadku ziół (wyniki badań nad słynną jeżówką nie są jednoznaczne). Pozostaje zatem jedynie łagodzenie uciążliwych objawów choroby, takich jak bóle głowy, mięśni (rzadziej), katar, kaszel czy ogólne rozbicie. Leków, które pomagają przetrwać najgorsze dni infekcji, jest sporo - od przeciwbólowych i przeciwgorączkowych po udrażniające nos i łagodzące ból gardła. Można też oczywiście pić herbatki ziołowe (nawet trzeba), takie jak lipowa, dodawać sok malinowy do letniej herbaty.

Grypa czy przeziębienie?

Zazwyczaj jest to dość oczywiste. Grypa atakuje nagle - rano czujemy się normalnie, a już koło południa słaniamy się na nogach. Szybko rośnie nam gorączka, do tego dołącza się uczucie rozbicia, silne bóle mięśni i stawów. Potem mogą, ale nie muszą, pojawić się inne dolegliwości, takie jak: katar, ból gardła i kaszel. Czasami przy ostrej grypie pojawia się światłowstręt. Zwykle wysoka temperatura utrzymuje się przez cztery-pięć dni. Jeśli słupek rtęci skacze powyżej 39 st.C, gorączkę trzeba obniżać i bardzo dużo pić, żeby nie doprowadzić do odwodnienia organizmu. Jest to szczególnie niebezpieczne u małych dzieci i może w szybkim czasie bardzo pogorszyć stan ich zdrowia.

Niezależnie, czy to poważna grypa, czy mniej groźne przeziębienie, trzeba zostać w domu (chodząc z infekcją, zakażamy innych!). Powinno w nim być ciepło, ale nie gorąco. Przynajmniej kilka godzin dziennie trzeba przeleżeć. Unikajmy wysiłku. Przy przedłużających się dolegliwościach należy skontaktować się z lekarzem. Przeziębienie często mija bez komplikacji. Jednak niekiedy powikłania się zdarzają. Najczęstszymi są: zapalenie zatok przynosowych, zapalenie ucha środkowego, zapalenie gardła, angina, zapalenie krtani. Powikłania po grypie są dużo poważniejsze.

Tylko nie antybiotyk

Według statystyk uzyskanych w programie monitorowania konsumpcji antybiotyków ESAC (European Surveillance of Antibiotic Consumption) Polska zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce krajów europejskich w ilościowym spożyciu antybiotyków. Na 1 tys. osób aż 25 stosuje je codziennie, a w okresie jesienno-zimowym sprzedaż antybiotyków wzrasta nawet czterokrotnie! Tymczasem większość jesiennych infekcji, w tym przeziębienie, to choroby wirusowe. A antybiotyki nie działają na wirusy! Ale nawet jeśli to wiemy i tak namawiamy, by lekarz wypisał nam antybiotyk "na wszelki wypadek". Często też sami lekarze przepisują nam takie środki, argumentując, że infekcja wirusowa może się nadkazić bakteriami (co zdarza się rzadko) lub dla poczucia, że coś trzeba choremu przepisać, a sama witamina C brzmi mało poważnie. W praktyce oznacza to, że większość ludzi decyduje się wykupić przepisany antybiotyk od razu, a potem po dwóch dniach stosowania go porzuca. Antybiotyki to zbyt poważne leki, by traktować je tak lekko. Środki te ratują ludziom zdrowie, a czasami życie. Ich nadużywanie prowadzi do tego, że stają się coraz mniej skuteczne.

Kilka prawd o katarze

1. Kataru nie należy leczyć.

To nieprawda. Choć katar leczony czy nieleczony trwa i tak tydzień, jednak leczenie pozwala przetrwać te dni we względnym komforcie. Nie jest też prawdą, że leczenie kataru ułatwia życie wirusom i zwiększa ich rozprzestrzenianie. Wręcz przeciwnie - im mniej wydzieliny rozprzestrzeniamy wokół, tym mniej wirusów trafia do otoczenia. Jednak nie należy przesadzać zwłaszcza z lekami obkurczającymi naczynia śluzówki nosa, używane w nadmiarze i zbyt długo mogą prowadzić do polekowego nieżytu nosa, mogą też utrudniać regenerację śluzówki.

2. Katar jest niegroźny.

Nieprawda. Jeśli katar towarzyszący przeziębieniu przebiega z gorączką i złym samopoczuciem, to lepiej zostać parę dni w domu, żeby ułatwić organizmowi zwalczenie infekcji, a z drugiej strony uniknąć zakażenia dziesiątek ludzi, z którymi stykamy się poza domem. Wirusy wywołujące przeziębienie są wprawdzie zazwyczaj niezbyt groźne, ale niektóre z nich są zdolne wywołać nawet ciężkie zapalenie płuc, więc nie należy ich lekceważyć i nadmiernie się forsować. Jednak lekki wysiłek fizyczny może być wskazany, jeśli nie mamy wysokiej gorączki i innych poza katarem objawów.

3. Pociąganie nosem jest bardziej szkodliwe niż jego wydmuchiwanie.

Jest akurat odwrotnie - wciągając wydzielinę, trudno sobie zaszkodzić, podczas gdy wydmuchując nos nieprawidłowo, można nabawić się zapalenia zatok. Trzeba się nauczyć wydmuchiwać nos prawidłowo - każde nozdrze osobno i niezbyt mocno.

konsultacja: dr n. biol. Tadeusz Lietz, dział medyczny USP Zdrowie

Zobacz także
  • Wciąż bierzemy antybiotyk na katar
  • Wirus przeziębienia Zapomnij o przeziębieniu!
  • Wirus przeziębienia może powodować otyłość
Komentarze (3)
Nie daj się przeziębieniu
Zaloguj się
  • Zbigniew Rusek

    0

    Mniej byłoby przeziębień, gdyby się ludzie lepiej ubierali. Niestety powszechna praktyka jest taka, że większość ubiera się (tu podaje porównanie do urządzeń o skrajnych temperaturach), jakby plecy wkładała w palenisko pieca łazienkowego a nogi ... do zamrażalnika lodówki. To nie dobrze!! Przegrzewanie pleców jest bardzo zdradliwe, a najgorzej, gdy się np. w ciepłej kurtce (a bywa- niestety - jeszcze pod nią sweter, czasem sweter i marynarka, a na tym kożuch, nieraz jeszcze podkoszulek pod koszulą) do ogrzewanego autobusu, tramwaju, sklepu, w którym nieraz jest temperatura conajmniej pokojowa (w pewnych centrach handlowych nieraz wyższa, podobnie w ogrzewanym i zatłoczonym autobusie). Po chwili człowiek się "kąpie we własnym pocie". Jednocześnie przy takim ubiorze górą - dołem chodzimy prawie goło. Często półbuty w zimie (niedopuszczalne) i - cienkie spodnie (niestety takie szyją) a pod nimi brak długich gatek. Czyli góra ciała jest jakby w palenisku a dół - w zamrażarce. Tak więc stanowczo cieniej ubierać tułów a zdecydowanie cieplej - dół ciała.

  • Gopelardo

    0

    "Prawda jest jednak taka, że to, co naprawdę działa, to przede wszystkim odpoczynek, duża ilość płynów i płukanie gardła letnią wodą z solą". Ja osobiście polecam jednak sok malinowy (według mnie Pińczów to dobra alternatywa) z sokiem z cytryny, melisą plus polopiryna i ciepła pierzynka. To wszystko. Pozdrawiam.

  • apra_live

    0

    To prawda im mniej wydzieliny rozprzestrzeniamy wokół, tym mniej wirusów trafia do otoczenia, dlatego ja zawsze mam pod ręką xylorin bo jedynie on zmniejsza ilość wydzieliny w szybkim tempie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX