Fototerapia na zimową depresję

Przyszła zima. Wielu z nas wychodzi z domu, gdy jest jeszcze ciemno. Przez większość dnia pracujemy przy sztucznym świetle, a gdy wracamy do domu - znowu jest ciemno. Stąd już tylko krok do depresji
Brak światła powoduje u wielu osób tzw. depresję sezonową - najczęściej występuje ona jesienią i zimą. Najprawdopodobniej jej przyczyną jest zaburzenie naturalnych rytmów biologicznych, właśnie na skutek niedoboru promieni słonecznych. Przypadłość ta występuje najczęściej u osób między 30. a 60. rokiem życia.

Zimowa depresja objawia się najczęściej zmęczeniem, nadmiernym apetytem, sennością i drażliwością, a przede wszystkim brakiem nastroju. Często występują też bóle żołądka, serca i kręgosłupa. Zdarzają się również ataki płaczu, ludzie mają poczucie winy i przestają się lubić. Zimowej depresji nie należy lekceważyć. Jeśli jej objawy utrzymują się dość długo, warto wybrać się do specjalisty.

Wcześniej trzeba jednak wypróbować domowe sposoby: wybrać się na spacer, żeby złapać jak najwięcej słonecznych promieni i odpowiednio się odżywiać. Codzienne posiłki powinny być wzbogacone w magnez i selen - pierwiastki te znajdziemy w czekoladzie, kakao, orzechach, płatkach owsianych czy otrębach.

Zimowej depresji może też zaradzić fototerapia, czyli leczenie światłem. Pacjent wchodzi do pomalowanego na biało pomieszczenia, które jest oświetlone jaskrawą lampą. Daje ona światło o natężeniu nie mniejszym niż 2,5 tys. luksów (domowa lampa świeci z mocą 300-500 luksów). Na Alasce czy w krajach skandynawskich, gdzie dzień jest bardzo krótki, ta forma terapii z wykorzystaniem lamp emitujących światło niemal identyczne ze słonecznym jest bardzo popularna. Czas naświetlania zależy przede wszystkim od intensywności promieni. Najczęściej jest to 5-10 zabiegów, które trwają pół godziny lub godzinę.

Fototerapię oferują zwykle gabinety odnowy biologicznej, a także niektóre przychodnie medycyny naturalnej. Coraz częściej stosują ją również psychiatrzy i neurolodzy. Światło, którego używa się podczas zabiegów, nie zawiera promieniowania UV, dlatego też nie jest szkodliwe, nie parzy i nie szkodzi oczom. Przed poddaniem się fototerapii warto jednak skonsultować się wcześniej z lekarzem. Z leczniczego działania światła nie mogą korzystać osoby, które przyjmują leki wywołujące silną reakcję na światło oraz osoby z chorymi oczami. Czasami podczas naświetlań mogą wystąpić nudności, mrowienie w dłoniach, a także bóle głowy. Wtedy koniecznie trzeba skonsultować się z lekarzem.

Lampy do fototerapii pojawiły się w Polsce stosunkowo niedawno. Skonstruowano nawet jej domową wersję. Korzystanie z takiej lampy w domu jest całkowicie bezpieczne, nie wymaga używania kremów z filtrem i nie psuje wzroku. Od dwóch? (lat) można kupować polską lampę do fototerapii o nazwie Fotovita - kosztuje ok. 1 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że nieuzasadnione naświetlania nie poprawiają samopoczucia, a mogą wywołać jedynie bóle głowy i oczu.





Rozmowa z dr. Markiem Krzystankiem

Pięć tysięcy luksów na sen

Iwona Bugajska: W jaki sposób światło działa na nasz organizm?

Marek Krzystanek, psychiatra, kierownik Pracowni Światłoterapii Katedry i Kliniki Psychiatrii Śląskiej Akademii Medycznej: Najprościej można powiedzieć, że reguluje nasz zegar biologiczny. Bardziej skomplikowanie można to wytłumaczyć w następujący sposób: fotony światła drażnią fotoreceptory siatkówki oka. Bodziec z siatkówki biegnie do jądra skrzyżowania w mózgu, które jest centralnym nadawcą rytmu biologicznego. Jądro skrzyżowania przez drogi nerwowe łączy się z gruczołem dokrewnym szyszynką wydzielającą melatoninę. Od poziomu melatoniny zależy, czy jesteśmy senni, czy aktywni.

Czyli sztuczne światło z lampy w gabinecie zastępuje nam słońce?

- Tak, można je określić jako próbę zastąpienia organizmowi brakującego naturalnego światła.

Dlaczego kiedy świeci słońce, żyje nam się lepiej?

- Bo wiele procesów w organizmie człowieka przebiega w rytmie dzienno-nocnym. Wiadomo np., że stężenie melatoniny w organizmie jest najmniejsze rano, około godz. 6. Wtedy nie chce nam się już spać. Latem wzeszło już o tej porze słońce, wstajemy. Zimą o tej samej porze jest jeszcze ciemno. Mimo to nasz zegar biologiczny pracuje, budzimy się.

Jakie choroby można leczyć światłem?

- Najwięcej pacjentów przychodzi na sesje z sezonowymi zaburzeniami afektywnymi zwanymi popularnie depresją jesienną lub zimową. Oprócz tego fototerapia daje dobre efekty w leczeniu innych postaci depresji jako leczenie wspomagające. Stosowana jest również w leczeniu bulimii, zaburzeń snu, zwłaszcza u osób starszych. Opisano jej skuteczność w leczeniu napięcia przedmiesiączkowego. W związku z wydłużeniem czasu życia człowieka wzrasta częstotliwość występowania choroby Alzheimera. Jednym z jej objawów jest niepokój o zmierzchu, któremu można przeciwdziałać, stosując wieczorne sesje światłoterapii.

Jak wygląda seans?

- Do zabiegu używamy lamp o mocy 5000 luksów. Zabieg trwa godzinę. Po prostu patrzy się w lampę. Gra muzyka. Seans jest bardzo przyjemny.

Czy to bezpieczne?

- Tak. Patrzenie w lampę można porównać do patrzenia na świat w słoneczny dzień.

W jakim wieku przyjmujecie pacjentów?

- Mniej więcej od 16. roku życia do stu i więcej lat.

Więcej o: