Co drugi dorosły z nadwagą

Łatwo znaleźć wśród nas człowieka z nadwagą. Wystarczy policzyć do dwóch. Jesteśmy coraz grubsi, głównie za sprawą mężczyzn, którym nadmiar tłuszczu przeszkadza mniej niż kobietom.
Coraz więcej osób rzuca palenie, jemy mniej tłusto, doceniamy znaczenie warzyw i owoców w codziennej diecie. Dzięki tym pozytywnym zjawiskom w ciągu ostatnich 10-12 lat umieralność z powodu chorób układu krążenia zmalała w naszym kraju o 31 proc.

Okazuje się jednak, że efekty zmian stylu życia Polaków mogłyby być jeszcze lepsze, lecz przeszkadza nam w tym... otyłość. Zdaniem naukowców, gdybyśmy tak szybko nie tyli, umieralność, np. z powodu chorób układu krążenia, zmalałaby w ciągu minionej dekady aż o 39 proc.

Mężczyzna na wagę tłuszczu

Według najnowszych badań NATPOL III, opracowanych w tym roku przez specjalistów z Akademii Medycznej w Gdańsku, ponad połowa dorosłych Polaków - dokładnie 52 proc. - waży za dużo. Odsetek ten jest nieco większy niż pięć lat temu.

Co ciekawe, rośnie on głównie za sprawą mężczyzn. W 1997 roku 54 proc. z nich miało nadwagę lub otyłość, w tym roku - już o 4 proc. więcej. W przypadku kobiet odsetek ten zmienił się - tak jak pięć lat temu wynosi 49 proc.

Być może wynika to z tego, że - jak wykazało badanie - kobiety są znacznie częściej niż panowie świadome swej wagi. Ale nie powinny czuć się z tego powodu specjalnie dumne, bo o ile mężczyźni częściej noszą na brzuchu nadprogramowe kilogramy, to kobiety ogólnie mają więcej kilogramów. Więcej jest wśród nich - jak pokazują statystyki - osób otyłych, czyli takich, u których wskaźnik masy ciała BMI przekroczył wartość 30.

Jednak i w tej klasyfikacji mężczyźni dość szybko gonią płeć żeńską i można się spodziewać, że jeśli ta tendencja się utrzyma, za parę lat przegonią kobiety pod względem otyłości. W miastach już mamy do czynienia z taką sytuacją - twierdzą uczeni. Na wsi mężczyźni wciąż jeszcze są szczuplejsi od kobiet, jednak i w tej dziedzinie wieś szybko dogania miasto.

Tak to się kończy

Tymczasem lekarze ostrzegają: każdy nadprogramowy kilogram skraca życie. I to nawet wtedy, gdy nadwadze nie towarzyszą żadne problemy zdrowotne! Dowodem są choćby badania opublikowane ostatnio w amerykańskim piśmie "American Journal of Epidemiology". Wykazały one, że u kobiet nadwaga zwiększa ryzyko zgonu o 32 proc., podczas gdy brak dbałości o kondycję fizyczną - o 30 proc. Łączne działanie tych dwóch czynników to już prawdziwa mieszanka wybuchowa - ryzyko przedwczesnej śmierci rośnie o 57 proc.

A jak to wygląda u mężczyzn? Z amerykańskich badań wynika, że ci z zaokrągloną sylwetką są o 25 proc. bardziej narażeni na ryzyko przedwczesnego zgonu. Jeśli na dodatek nie dbają o kondycję fizyczną, co dość często idzie ze sobą w parze (u obu płci), prawdopodobieństwo przyspieszonej śmierci wzrasta do 49 proc.

- Jeśli chcemy się cieszyć długim i zdrowym życiem, musimy koniecznie pozbyć się zbędnych kilogramów. Sam fakt, że na co dzień sporo się ruszamy, a nawet trochę gimnastykujemy, nie wystarczy - ostrzega prof. June Stevens z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Chapel Hill, autorka badań. - Skoro jednak nie możemy zrzucić tłuszczowego balastu, to powinniśmy przynajmniej starać się go nie powiększać - dodaje.

A tak się zaczyna

Nasz organizm dość szybko daje nam do zrozumienia, że ma zdecydowanie za dużo tkanki tłuszczowej. Najpierw pojawiają się takie objawy, jak zadyszka czy bóle stawów. Jest to tylko wstęp do poważniejszych kłopotów ze zdrowiem, które nastąpią, jeśli w porę nie zmienimy stylu życia i nie pozbędziemy się niepotrzebnych kilogramów.

Efekt zaniedbań w tej dziedzinie jest przerażający. W Polsce człowiek z nadwagą zgłasza się do lekarza rodzinnego przeciętnie sześć razy w roku, człowiek otyły - aż dziewięć razy. Ludzie szczupli są w gabinetach lekarskich rzadkimi gośćmi.

W konsekwencji ponad 1/5 wszystkich środków na ochronę zdrowia w Polsce pochłania leczenie powikłań nadwagi i otyłości. Dodatkowe kilogramy zwiększają bowiem ryzyko nadciśnienia tętniczego (patrz wykres), cukrzycy typu II, miażdżycy, zawału serca, udaru mózgu i niektórych nowotworów.

Szacuje się, że koszt leczenia osoby otyłej z cukrzycą jest sześciokrotnie wyższy niż cukrzyka, który przy swej chorobie ma prawidłową masę ciała. Przykład Belgii pokazuje, że można stosunkowo szybko obniżyć koszty takiej terapii, jeśli chory pozbędzie się nadwagi. W tym kraju udało się zmniejszyć wydatki na leki przeciwnadciśnieniowe i przeciwcukrzycowe aż o 20 proc. już po dziewięciu miesiącach leczenia otyłości i uzyskaniu spadku masy ciała chorych ludzi o minimum 5 proc.!

W tłuszczu od kołyski

Najgorsze jest to, że przy dorosłych tyją też dzieci. Przyczyną jest raczej nie nadmiar kalorii, lecz przede wszystkim drastyczne ograniczenie ich aktywności fizycznej. Zamiast biegać za piłką, spędzają dziś wiele godzin przed telewizorem czy komputerem. Efektem jest rozpoczynająca się epidemia "dorosłych" chorób (cukrzycy typu II i miażdżycy) wśród młodzieży.

A jak to wygląda w Polsce? Otyłość lub nadwagę ma ponad 13,1 proc. dziewcząt i 11,9 proc. chłopców w wieku dziewięciu lat - wynika z badań, których wyniki zaprezentowano podczas niedawnego IV Zjazdu Polskiego Naukowego Towarzystwa Otyłości i Przemiany Materii. Dane te są porównywalne z francuskimi, choć u polskich dzieci rzadziej stwierdza się nadwagę.

Wzrost liczby dzieci z nadwagą to bardzo groźne zjawisko - ostrzega tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia. Jej eksperci obliczyli, że osoba, która wkracza w dorosły wiek z otyłością, ma 18-krotnie wyższe ryzyko zachorowania na cukrzycę niż jej rówieśnik o prawidłowej masie ciała. W przypadku otyłości aż nazbyt dramatycznie sprawdza się przysłowie "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". Jeśli nasiąknie tłuszczem, kłopoty ze zdrowiem będą murowane.





BMI, czyli wskaźnik masy ciała, obliczamy, dzieląc masę ciała (w kilogramach) przez kwadrat wzrostu (w metrach). Prawidłowe BMI mieści się w granicach 19 - 24,9 kg/m kw. Nadwagę definiujemy jako BMI = 25 - 30 kg/m kw., a otyłość jako BMI powyzej 30 kg/m kw.

Więcej o: