Komórki macierzyste ratują serce po zawale

Dzięki komórkom macierzystym udało się naprawić uszkodzone przez zawał serca - poinformowali naukowcy z USA
Co ciekawe, komórki macierzyste pochodziły z mięśni sercowych samych pacjentów. Nowatorską technikę opracowali naukowcy i lekarze z Centrum Medycznego Cedars Sinai w Los Angeles. Szczegóły eksperymentu publikuje internetowe wydanie tygodnika "Lancet".

- Głównym celem naszego projektu było sprawdzenie, czy cała procedura jest bezpieczna. Ale oczywiście chcieliśmy też zobaczyć, czy i w jakim stopniu uda się rozpuścić bliznę pozawałową i odzyskać utracone komórki mięśnia sercowego - mówi Eduardo Marban, kierujący w Cedars Sinai Instytutem Chorób Serca. - Tego, co zrobiliśmy, nie udało się osiągnąć nikomu wcześniej, mimo to, że próby leczenia osób po zawale za pomocą komórek macierzystych prowadzone są od ponad dekady. Efekty przerosły nasze oczekiwania, były znacznie lepsze niż wcześniejsze próby prowadzone na zwierzętach - wyjaśnia Marban.

Dr Shlomo Melmed, kolega i współautor pracy, dodaje: - W przeszłości, by zminimalizować skutki zawału, mogliśmy jedynie przywrócić przepływ krwi w zamkniętych bądź zwężonych tętnicach wieńcowych (dostarczających tlen i składniki odżywcze bezpośrednio do mięśnia sercowego). Teraz dowiedliśmy, że możliwa jest regeneracja obszarów zniszczonych przez zawał. Opisany w "Lancecie" projekt nosi nazwę CADUCEUS i jest częścią pierwszej fazy eksperymentu zaaprobowanego przez FDA (amerykańska administracja ds. żywności i leków - decydująca m.in. o dopuszczaniu do użytku nowych metod leczenia) i sfinansowanego w dużej części przez amerykański Narodowy Instytut Serca, Płuc i Krwi.

Początek projektu to rok 2009. To wtedy zespół Eduardo Marbana przedstawił FDA pełny opis całej procedury.

W eksperymencie udział wzięło 25 osób, średnio w wieku 53 lat, wszyscy po zawale (leczono ich w Cedars Sinai bądź w słynnym szpitalu Johnsa Hopkinsa w Baltimore).

Najpierw wszystkich poddano bardzo dokładnym badaniom, by precyzyjnie ocenić umiejscowienie blizny pozawałowej i stopień upośledzenia pracy mięśnia sercowego, jakie ona powoduje.

Ośmioro pacjentów zakwalifikowano do grupy kontrolnej - poddano ich standardowej opiece dla osób po zawale, czyli zastosowano odpowiednie leki, ćwiczenia rehabilitacyjne i zdrową dietę.

17 chorych trafiło do właściwej grupy, w której wypróbowano nowatorskie leczenie. Pod miejscowym znieczuleniem, z ich serc - za pomocą wzierników wkładanych przez żyły biegnące w szyi - pobrano niewielkie (wielkości połówki rodzynki) fragmenty tkanki. Z nich wyizolowano specyficzne tzw. sercowe komórki macierzyste (w normalnych warunkach rozwijają się komórki budujące serce).

Kolejny etap to namnożenie.

I wreszcie, na sam koniec, gdy liczba komórek macierzystych sięgnęła 12-25 mln, wstrzyknięto je do tętnic wieńcowych dostarczających krew w pobliże blizny (zabiegi odbywały się 1,5-3 miesięcy po przejściu zawału).

Okazało się, że w ciągu 12 miesięcy po tej "reperacji" blizna pozawałowa zmniejszyła się o połowę - z 24 proc. powierzchni serca do 12 proc. Dla porównania u osób z grupy kontrolnej nie zauważono żadnych zmian w rozmiarze blizny.

- W ten sposób obaliliśmy powszechne dotychczas przekonanie, że raz powstała blizna nie zmienia się i zniszczonych przez zawał komórek nie można zastąpić - mówi dr Marban.

A co z bezpieczeństwem metody?

Poważne powikłania zanotowano u czterech pacjentów (w grupie kontrolnej u jednego), aczkolwiek w tylko jednym przypadku można je było ewentualnie połączyć z przebytą terapią.

Oczywiście obecna praca to dopiero początek i pewnie miną jeszcze lata, zanim metoda opracowana w Kalifornii trafi do szpitali. Ale z pewnością jest na co czekać. Prof. Jeremy Pearson, kierujący Brytyjską Fundacją Serca, przyznał w wywiadzie dla stacji BBC, że po raz pierwszy udało się dowieść, że komórki macierzyste mogą zastępować uszkodzone komórki serca nie tylko w laboratorium, ale także w żywym organizmie. - To wspaniała wiadomość dla wszystkich osób cierpiących po przebytym zawale serca - podsumowuje Pearson.

Więcej o: