Leniwy brzuch i zimny piec, czyli dlaczego tyjemy

Jedni mogą odżywiać się nieregularnie, opychać bez pamięci i zachowują zgrabną sylwetkę. Inni każdą pajdę chleba czy batonik zaraz odnotowują w biodrach. Osoby z nadwagą często narzekają, że ich tryb życia i dieta nie uzasadnia w pełni problemów z nadmiarem kilogramów. Częściowo mają rację... Dowiedzione naukowo
Do języka potocznego weszło już określenie "zwolniona przemiana materii". Chętnie właśnie na nią powołują się ci, którzy nie dość, że szybko i łatwo przybierają na wadze, z trudem tracą kilogramy, to jeszcze po sukcesie w odchudzaniu boleśnie doświadczają efektu jo-jo, czyli sytuacji, gdy nie tylko błyskawicznie wracają do wagi sprzed kuracji odchudzającej, ale i znacznie ją przekraczają. Z lekceważeniem przyjmują przy tym sugestie, że sami są sobie winni: nie ruszając się, nieprawidłowo odżywiając, prowadząc nieregularny tryb życia.

Za nadwagą, a zwłaszcza otyłością, czasem stoją poważne choroby, same wymagające leczenia (czytaj: Choroby, które prowadzą do otyłości ). Zarazem wiadomo, że w ogromnej większości to tryb życia jest przyczyną problemów. Trudno w to uwierzyć, gdy patrzy się na chudzielców, którzy nie mają pojęcia, co to dieta odchudzająca. Tymczasem jest tak, niesprawiedliwie, że niektórzy bezkarnie (przynajmniej do czasu) mogą sobie pozwolić na pewne zaniedbania. Inni stale trzymać wagę w ryzach. Na pocieszenie tym drugim można dodać, że zmiany hormonalne (np. ciąża, menopauza) czasem pozbawiają przywilejów szczupłe panie. Marne to jednak pocieszenie...

Termogeneza do tablicy

Nie tylko hormony i dieta decydują o naszej wadze. Według tzw. teorii termogenezy wszystkie organizmy można przyrównać do pieców o różnych możliwościach. Jeden spala wszystko, co do niego wpadnie, rozgrzewa się do gorąca, a potem wydziela mnóstwo energii. Drugi funkcjonuje gorzej: tli się tylko i pozostaje chłodny. Osoby otyłe to piece o słabym ogniu: niezdolne do spalenia i zamiany wszystkich kalorii w energię cieplną. Pozostałe kalorie odkładają się w postaci tkanki tłuszczowej. Proces jest nasilony, gdy organizm nadmiernie produkuje enzym zwany lipazą lipoproteinową (LPL). Naukowcy odkryli, że u osób otyłych enzym zbyt gorliwie wykonuje swoją pracę i zapasy tłuszczu są zdecydowanie większe niż potrzeby organizmu. Na podobnych zasadach działa efekt jo-jo. Organizm przez jakiś czas głodzony "obawia się" braku energii w przyszłości, więc jak tylko dostanie za dużo paliwa, gromadzi je w tkankach na gorsze czasy. Głodówki więc działają, ale tylko na krótką metę. Ponadto często sprzyjają utracie wody, nie tłuszczu, a czasowe odwodnienie to prędzej perspektywa problemów ze zdrowiem, niż sposób na szczupłą sylwetkę.

Rozgrzewamy piec

Co możesz zrobić, gdy jesteś piecem trudnym do rozgrzania? Bardzo wiele: ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Wyłącznie komórki mięśniowe są zdolne do efektywnego spalania tkanki tłuszczowej. Za mała masa mięśni może sprzyjać nadwadze. Wybór i intensywność treningów zależy od wielu czynników: dotychczasowej aktywności fizycznej (wysiłek trzeba zwiększać stopniowo), ogólnej kondycji, wieku, a przede wszystkim stanu zdrowia. Dla zdrowych każdy sport jest dobry. Chorzy powinni skonsultować się z lekarzem prowadzącym. Jeśli twój kręgosłup nie jest w formie, pomyśl o pływaniu. Jeśli nie możesz korzystać z basenu, gdyż masz skłonność do infekcji dróg moczowych, postaw na biegi, albo rower. Jeśli twój tłuszczyk jest nieregularnie rozłożony i myślisz raczej o ćwiczeniach na konkretne partie mięśni, odwiedź siłownię.

Od zaparcia do efektu jo-jo

Termogeneza i nadprodukcja LPL to tylko jedno ze zjawisk prowadzących do nadwagi. W ludzkim organizmie zachodzi tysiące procesów metabolicznych, które mogą sprzyjać tyciu.

Chociaż większość zaburzeń przemiany materii pojawiających się u osób dorosłych nie wiąże się z jakimiś poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, utrudnia utrzymanie szczupłej sylwetki. Jeśli miewasz często zaparcia i wzdęcia, a na biodrach i udach błyskawicznie tworzą się charakterystyczne wałeczki, możliwe, że twój organizm ma problem z zamianą tłuszczu w energię. Przy zwolnionej przemianie materii charakterystyczny jest również efekt jo-jo.

Przyspieszyć przemianę

Jeśli "leniwy brzuch" to twój problem, bez usprawnienia pracy układu pokarmowego nie osiągniesz wymarzonej sylwetki. Nie dla ciebie także krótka kuracja, a potem powrót do starych nawyków. Przy problemach metabolicznych konieczne jest trwałe racjonalne odżywianie, połączone z fizyczną aktywnością. Twoja dieta powinna obfitować w błonnik, który nie tylko zmniejsza uczucie głodu, ale przede wszystkim skutecznie i dokładnie sprząta w jelitach. Znajdziesz go w sporych ilościach w otrębach, pełnoziarnistym pieczywie, kaszach, owocach oraz warzywach. Skoro twój organizm ma trudności z przyswajaniem tłuszczów zwierzęcych, warto przerzucić się na tłuszcze roślinne. Nie zapominaj o tzw. kwasach tłuszczowych omega, których wyśmienitym źródłem są ryby. Od nich na pewno nie przytyjesz.

Poprawie przemiany materii sprzyjają wyciągi ziołowe: z kawy, herbaty, morszczynu i brzozy. Powinny uwolnić cię od uciążliwych zaparć. Pamiętaj jednak, że można stosować je wyłącznie do momentu uregulowania stolców. Przedłużając taką kurację, możesz zaburzyć funkcje jelit i w efekcie jeszcze nasilić problemy. Z czasem zioła po prostu przestaną działać. Osobom, które mają trudności z przyswajaniem tłuszczu, mogą też pomóc tzw. fat burnery (pożeracze tłuszczu). Są dostępne bez recepty, ale działają tylko wtedy, gdy ich zażywanie połączysz z intensywnym treningiem fizycznym. Zarówno zioła, jak i inne specyfiki, mogą stosować bezpiecznie wyłącznie ludzie zdrowi, przestrzegający zaleceń z ulotki (jeśli jej nie ma: zrezygnuj z zakupu). Pamiętaj, że o swoich dyskretnych problemach medycznych możesz nawet nie wiedzieć. Zatem zawsze najbezpieczniej jest rozpocząć walkę z nadmiarem kilogramów z pomocą lekarza pierwszego kontaktu.

Więcej na ten temat w artykułach:

ABC nadwagi i otyłości: definicje, kalkulatory, interpretacje

To nie moja wina, że tyję i nie mogę schudnąć

Sekrety szczupłych kobiet

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Więcej o:
Komentarze (12)
Leniwy brzuch i zimny piec, czyli dlaczego tyjemy
Zaloguj się
  • Gość: her.majesty.bonzee

    Oceniono 39 razy 35

    ja niby z tych goracych... jak jem nieprzetworzone jedzenie (naprawde duzo i czesto) to i tak ktos tam od czasu do czasu zada mi pytanie czy nie mam anoreksji.. Ale wystarczyloby, zebym jadla 1/3 tego co jem teraz, ale przetworzonego jadla i mam +5 kg tygodniow. Doslownie puchne...
    W obecnym jedzeniu jest masa chemii, a coraz mniej skladnikow odzywczych. To nie przypadek ze najbardziej niedozywione osoby sa monstualnych rozmiarow (ten ich apetyt to blaganie organizmu o skladniki odzywcze.. )

  • Gość: Agnieszka

    Oceniono 22 razy 18

    Oj to prawda, do 35 roku życia opychałam się bezkarnie i nie ćwiczyłam, 2 ciąze , bez śladu na ciele prawie (kilka rozstępów - bikini je przykrywa) i figura jak marzenie. Niestety po 35 roku życia przemiana trochę zwolniła i teraz już nie jest tak uroczo. Żeby utrzymać figurę (teraz mam 42 lata), siłownia 3 razy w tyg, albo inne ćwiczenia zamiennie (calanetix) i w miarę rozsądne odżywianie,ale grzeszę często, ech słodycze ;-(, w sumie teraz mam większą masę mięśniową, co poprawia spalanie i w sumie wyglądam lepiej. Ale zachowanie figury po 40-stce to wymaga pracy. A ja w młodości myślałam, że zawsze się będę objadać bezkarnie, ale i tak należę do grona szczęściar. I w sumie w pewnym wieku nie można być za chudym, bo to źle wygląda, troszkę tłuszczu też potrzeba. mam koleżankę , mój rocznik, która je dużo, a jest mega chuda i to nie fajnie wygląda. Pozdrawiam

  • zydgejmasoncyklista

    Oceniono 18 razy 12

    Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić, ile katowania się potrzeba po 40-ce, żeby normalnie wyglądać. Jak ktoś mi chrzani, że mam nadwagę bo źle się odżywiam, to chętnie wywaliłbym tej osobie pomiędzy oczy. 2-3 razy w tygodniu ostre ćwiczenia na siłowni + basen, po 2-3 godziny każda sesja, dodatkowe ćwiczenia 1x w tygodniu sztuka walki, dieta od 1 roku, czasem w weekend pozwalam sobie na coś słodkiego lub mały kawałek pizzy, jadam chudo i zdrowo, kilka małych posiłków dziennie. Łykam spalacze tłuszczu (i to te z wyższej półki); badania wszystkie zrobione - zdrowy jak wół, zero problemów z tarczycą czy innymi hormonami. Patrzę na siebie i chwilami mam dość. Życie nie jest sprawiedliwe.
    Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłem w McDonald`s czy wypiłem lampkę wina.
    I widzę że jeszcze ponad 10 kg do zrzucenia zostało... To jest masakra, wierzcie mi.

  • Gość: Rysi@k

    Oceniono 18 razy 8

    Tak dietetycznie jak ja nie odżywia się chyba nikt. Czerwonego mięsa praktycznie 0, drób, ryby, warzywa, owoce 0 bo mają cukier, słodycze chleb i przetwory mączne aut. Chodzić nie mogę ,biegać nie mogę po operacji kolana. Została lekka jazda na rowerze i pływanie. Mam problemy z niedoczynnością tarczycy. Waga 110 kg przy wzroście 175 cm na dietach potrafię jeszcze przybrać 2-3 kg

  • shade69

    0

    Chcesz sprawdzić w jakim miejscu jest właśnie twoja żona? Wejdź tutaj: clck.ru/9HeW2 i namierz dowolny numer. Wystarczy wpisac numer i po chwili na mapie zaczyna mrugać miejsce gdzie znajduje się telefon! Na serio działa! Sprawdźcie sami!

  • jonia2012

    0

    na miesnie to trzeba sobie zapracowac wieloletnimi systematycznymi treningami ale fakt: z pewnoscia pomagaja w przemianie materii

  • pysznezdrowiepl

    Oceniono 12 razy -6

    Tycie to przede wszystkim źle dobrana dieta. Mieszamy produkty, które na wzajem działają na siebie jak ogień i woda (białka/węglowodany). Dodajemy do posiłków owoce, czego robić nie wolno bo one trawią się same. Do tego wszystkiego stosujemy ruch fizyczny wyłącznie w weekendy lub dłuższe okresy wolnego co jest pierwszą drogą do zawału serca.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX