Dlaczego seks i słońce chodzą w parze?

To nie przypadek, że seksualne przygody zazwyczaj przytrafiają się nam latem. Więcej czasu, okazji, ale i apetyt na figle większy. Zadbała o to sama natura, a naukowcy odkryli, dlaczego tak się dzieje.
Czytając "Pantaleona i wizytantki" klasyka Mario Vergasa Llosy trudno przeoczyć eksponowany związek pomiędzy pobudzeniem seksualnym, a klimatem. Pomijając dni rekordowo gorące, gdy zupełnie opadamy z sił, rozgrzane ciała domagają się pieszczot i uwagi. Męskie zmysły nie mogą pozostać obojętne na odsłaniane fragmenty ciał niewieścich, a i bez doznań wzrokowych wyobraźnia pracuje intensywnie. Problem staje się tak, nomen omen, palący, że władze potrzebują systemowego rozwiązania... To oczywiście tylko literatura. Zarazem jednak i nauka pochyla się nad kwestią, dlaczego latem bardziej nam się chce. I czasem coś tam ciekawego odkryje.



Jasne, jak słońce

Sporo w tej kwestii wiemy sami, bez szkiełka i oka mędrca. Obiektywnie trudniej przecież zapanować nad ciałem, gdy wokół golizna, a przynajmniej sukienki krótsze, dekolty głębsze, szorty opięte na męskich pośladkach (panie też patrzą!). Z drugiej jednak strony i na krytych pływalniach pojawiamy się w bajecznych strojach kąpielowych, a seksapilu czepki nie pozbawiają przecież wszystkich... Tymczasem namiętności basenowe są słabsze od tych, które gnają do siebie plażowiczów. To latem (a i prawdziwą wiosną) budzą się zmysły.

Pod wpływem słońca wzrasta produkcja endorfin, nieprzypadkowo zwanych hormonami szczęścia. Dzięki nim stajemy się bardziej otwarci na nowe znajomości, doświadczenia, płeć przeciwną, nawet odrobinę szaleństwa. Zatem panowie skuszeni niewieścimi wdziękami, przechodząc do ataku, napotykają na mniejszy opór. Coraz częściej sami stają się też jawnym obiektem zainteresowania dam, gdyż kobiety wyzwolone nie czekają w kącie, aż ktoś je odkryje... Gdy robi się gorąco na zewnątrz, łatwiej o uczucia gorące i w stałych związkach. Pary z wieloletnim stażem niejednokrotnie odkrywają, że okres, gdy wiało chłodem, przeminął. Zatem, jeśli czujecie, że między wami ciągle jest nie tak, jak być powinno, warto uzbroić się w cierpliwość. Gdy słońce wyjdzie zza chmur: kto wie?

Nie bez znaczenia jest czas wolny. Zapominając o codzienności, obowiązkach, stresach, zazwyczaj jesteśmy bardziej otwarci na przygodę (nawet z własną żoną).

D i testosteron

Dobry humor, odwaga i okazja to trochę mało, by wyjaśnić, dlaczego w ciepłe dni nasze myśli częściej krążą wokół seksu. Naukowcom, przynajmniej częściowo, udało się tę zagadkę rozwikłać.

Podczas kontaktu skóry z promieniami słonecznymi nie tylko rośnie poziom witaminy D, ale i testosteronu. Ten hormon, chociaż nazywany męskim, jest wytwarzany zarówno przez organizm mężczyzny, jak i kobiety. Stężenie u pań jest oczywiście zdecydowanie niższe (w wieku rozrodczym nawet 20-krotnie), ale nie oznacza to, że pozostaje bez znaczenia dla seksualności. Niedobór testosteronu u obu płci wpływa negatywnie na samopoczucie, powoduje spadek poczucia wartości, a nawet prowadzi do depresji. Wyraźnie obniża się popęd płciowy i zainteresowanie seksem, kobiety trudniej osiągają orgazm. To naturalne zjawisko w okresie menopauzy może dopaść w każdym wieku, a zwłaszcza po długiej zimie. Do produkcji testosteronu niezbędna bowiem jest witamina D. Nasz organizm umie ją wytwarzać samodzielnie, pod wpływem promieni słonecznych. Można ją również uzupełnić, dbając o odpowiednią dietę, przede wszystkim obfitującą w tłuste ryby i inne owoce morza, a także nabiał.

Badania, prowadzone między innymi w Austrii, pokazały, że średnie ilości testosteronu w krwi w ciągu roku podlegają dokładnie takim samym wahaniom, jak witaminy D. Zawartość witaminy D w męskim organizmie jest najwyższa latem, aby od października intensywnie spadać, do osiągnięcia najniższego poziomu w marcu. A potem, stopniowo, w górę... No, chyba, że aura zawodzi.

Australijskim badaczom z University of Sydney udało się również dowieść, że witamina D wpływa nie tylko na apetyt na seks, ale i zdolności prokreacyjne mężczyzn. U 30% mężczyzn cierpiących na niepłodność stwierdzono niedobory witaminy D i poddano ich niecodziennej terapii: w ramach "leczenia" panowie zostali zobowiązani do codziennego, przynajmniej półgodzinnego, spaceru po słonecznej plaży. Nie stosowano żadnych innych środków medycznych, a aż 40% spośród nich w krótkim czasie doczekało się potomstwa.

Czytaj: Suplementacja witaminy D to konieczność? Brak na to dowodów

Odpływamy

Ciało pieszczone przez promienie słoneczne chce więcej pieszczot. Kontakt skóry z wodą to także specyficzny, pobudzający zmysły, masaż. Zbliżające się lato zaserwuje nam zatem mnóstwo pokus. A zanim doczekamy? Czyż w niespodziewanie chłodny wieczór, gdy kaloryfery wyłączone, może być coś fajniejszego od wtulenia się w bliską osobę? Wspólne rozgrzewanie nie tylko daje przyjemność, ale i zwiększa odporność. Aktywność seksualna wpływa przecież na produkcję immunoglobulin (IgA), niezbędnych do skutecznego zwalczania infekcji.

Tylko żeby nam się chciało, trzeba zadbać o dietę. Wprawdzie naukowcom nie udało się ostatecznie udowodnić, czy witamina D pochodząca z pożywienia (czyli głównie D1) ma dokładnie takie samo działanie, jak ta słoneczna (D3), na pewno warto zaryzykować. Zwłaszcza, że owoce morza to uznane afrodyzjaki.

Na koniec łagodne otrzeźwienie: seksuolodzy ostrzegają, że latem jesteśmy bardziej "napaleni", ale i w tym sezonie łatwiej o porażkę seksualną i we wrześniu ruch w gabinetach spory. Kiedy jest się czym martwić, czytaj .

Czytaj także o serotoninie

Pożądanie, bliskość, przyjaźń. O różnych odcieniach miłości przeczytaj w książkach >>

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Czy latem seks rzeczywiście smakuje lepiej?
Więcej o: