Afrodyzjaki? Masz je pod ręką!
Shutterstock
Za afrodyzjaki uważa się wszelkie środki pobudzające pożądanie seksualne i wzmacniające czerpaną z niego przyjemność. Mogą działać na różne zmysły równocześnie, np. węch, smak, dotyk... Nazwa pochodzi od Afrodyty, greckiej bogini miłości. Afrodyzjaki kojarzone bywają z ryzykownymi wynalazkami, niejednokrotnie dostępnymi na czarnym rynku, ponoć wyzwalającymi dzikie żądze, u nawet pozornie oziębłych kochanków. Eksperci od sztuki miłosnej przekonują jednak, by z dystansem podchodzić do obietnic producentów i sprzedawców nielegalnych napojów miłosnych oraz cudownych tabletek. Prawdziwa hiszpańska mucha (czyli sproszkowane chrząszcze o wdzięcznej nazwie majka lekarska, albo krople kantarydyny) oraz inne związki trujące w najlepszym wypadku skutecznie wyczyszczą kieszeń, mogą być także źródłem zatrucia, bolesnej erekcji, a nawet trwałego uszkodzenia nerek i układu pokarmowego. Ryzyko jest największe przy przedawkowaniu tych substancji, ale jak zachować umiar, gdy w grę wchodzą cielesne doznania?
Bezpieczne afrodyzjaki pomagają jedynie tym, którzy już czują do siebie miętę. Mogą bowiem wzmacniać ogień, ale go nie stworzą. Wśród nich, niemal we wszystkich kulturach świata, ważne miejsce zajmują konkretne potrawy, zioła, czy nawet zachowania (np. erotyczny masaż).
Czy rzeczywiście działają? Pozostaje sprawdzić to osobiście. Najlepiej testować te afrodyzjaki, które są zdrowe, smaczne i pomagają się zrelaksować. Jeśli nawet ich moc nie rzuci na kolana, rozczarowanie będzie mniejsze, a ciało, bądź psyche, w lepszej formie. Oto nasze propozycje.
-
Afrodyzjaki? Masz je pod ręką!
bobby61
13.12.11, 19:58
Krewetki to bomba cholesterolowa, reszta to sposób dla kogoś, żeby zarobić parę złotych na święta. Nie dajmy robić sobie wody z mózgu.»