Infekcje pęcherza - jak dbać o drogi moczowe

Infekcje pęcherza są chorobą dokuczliwą - bolesną, zdarzającą się często i rozbijającą cały organizm
Częstsze oddawanie moczu nie zawsze oznacza, że przyplątała nam się jakaś infekcja (częściej chodzimy do łazienki także np., kiedy jesteśmy zdenerwowani). Gdy jednak czujemy, że mimo parcia na pęcherz nie możemy się wysiusiać, a jeżeli już, to towarzyszą temu ból i pieczenie, prawdopodobnie dopadła nas choroba. Jej przyczyną są bakterie, które dostały się do pęcherza moczowego. Do objawów należą także nudności, bóle krzyża, podbrzusza, głowy i uczucie znużenia.

Dlaczego jest to "choroba kobiet"?

Kobiety znacznie częściej mają kłopoty z układem moczowym - wynika to z ich anatomii. Krótka, bo zaledwie czterocentymetrowa cewka moczowa (u mężczyzny jest cztery-pięć razy dłuższa), ułatwia zarazkom szybkie dotarcie do pęcherza. Na dodatek ujście cewki znajduje się blisko odbytu i łatwiej jest przenieść na nią bakterie znajdujące się w kale. W swoim naturalnym środowisku nie są one groźne, ale gdy dostaną się do pęcherza, mogą wywołać stan zapalny.
Ważne! Powinno się uczyć dziewczynki, żeby po skorzystaniu z toalety podcierały się "do tyłu", czyli w stronę odbytu. Odwrotny ruch może (szczególnie u dziecka, które robi to niedokładnie) wprowadzić bakterie kałowe do dróg moczowych i pochwy.
Kobiety ponadto są podatne na infekcje dróg rodnych, a stąd zarazki bez trudu rozprzestrzeniają się na drogi moczowe. Częściej chorują kobiety, które współżyją seksualnie. Dowiedziono, że wywołane infekcją bakteryjną zapalenie pęcherza moczowego występuje prawie 13 razy częściej w całej populacji kobiet niż wśród zakonnic.
Dzieje się tak, ponieważ w czasie zbliżenia bakterie bytujące w okolicy narządów płciowych (również męskich) łatwo przedostają się do cewki. Często też jej delikatna błona śluzowa w czasie stosunku ulega otarciom, co ułatwia przenikanie drobnoustrojów do organizmu kobiety. Niektórzy ginekolodzy radzą, by po stosunku kobieta się wysiusiała. Jeśli jakieś bakterie dostały się do dróg moczowych, od razu zostaną wypłukane.
Składniki chemiczne zawarte w dezodorantach oraz toaletowych mydłach do ciała zmieniają pH pochwy i mogą podrażnić delikatną śluzówkę. Do mycia miejsc intymnych stosujmy specjalne płyny, które nie zakłócają naturalnej flory bakteryjnej. Co ciekawe, infekcji można się też nabawić od zbyt częstego mycia. Przesadna higiena powoduje zniszczenie dobrych drobnoustrojów, które chronią nas przed tymi chorobotwórczymi.
Częstym sprawcą zakażeń jest bakteria - Escherichia coli. Ten mikrob, charakterystyczny dla flory jelitowej, potrafi na długo zadomowić się w pęcherzu czy nerkach i powodować nawracanie infekcji. Jeśli kłopoty z pęcherzem stają się naszą częstą przypadłością, warto zrobić posiew bakterii z moczu i oznaczyć antybiogram, czyli ocenić, na jakie antybiotyki wrażliwy jest zarazek.
Lekarz pierwszego kontaktu zazwyczaj daje nam skierowanie na badanie moczu i na jego podstawie ocenia, czy ma do czynienia z infekcją bakteryjną. Prawda jest jednak taka, że szczególnie przy pierwszym zakażeniu rzadko kieruje badanie na posiew. Najczęściej leczy nas "awansem" - daje leki, a wynik ewentualnego badania przydaje się, jeśli terapia okaże się nieskuteczna i infekcja powróci. Taki sposób leczenia nie jest ideałem, ale chodzi o czas. Namnażanie bakterii do badań trwa kilka dni, a w tym czasie choroba w szybkim tempie rozchodzi się po drogach moczowych.

Jak pomóc sobie samemu

Jeśli do tej pory nie mieliśmy tego typu dolegliwości, możemy przegapić pierwsze objawy. Najczęściej jest to uczucie parcia na mocz, przy jednoczesnej niemożności wysiusiania się. Początkowe fazy zakażenia można spróbować wyleczyć samemu. Pierwsza rzecz, jaką powinniśmy zrobić, to zacząć zdecydowanie więcej pić. Czasami dodatkowy litr wody mineralnej potrafi zahamować infekcję, bo bakterie, które ją wywołują, zostają wypłukane z dróg moczowych. W pierwszym okresie zakażenia pomagają także środki ziołowe, jak np. urosept, urinal czy tabletki zawierające wyciąg z żurawiny. Działają one moczopędnie i jednocześnie dezynfekująco. Zapobiegają też osadzaniu się bakterii na ściankach pęcherza. Przez dłuższy czas można je stosować także zapobiegawczo, ale pamiętajmy, że są to leki i nie należy brać ich stale.
Pamiętaj! Jeśli choroba się rozwinęła i trzeba iść do lekarza, powiedz mu o tym, że zażywałeś leki ziołowe. Mogą one zafałszować wyniki badań, np. ograniczyć liczbę bakterii w moczu (wyniki badań wydają się dobre), ale nie na tyle, by zwalczyć infekcję. Trzeba odstawić środki na dwa dni i zrobić badanie ponownie. W leczeniu bardzo pomagają leki rozkurczowe, np. no-spa. Nie tylko zmniejszają ból, ale przede wszystkim ułatwiają wypłukanie mikrobów.
Pamiętaj! Kiedy dolegliwości utrzymują się dłużej niż dwa dni, trzeba skontaktować się z lekarzem. Ten najpierw zapisze nam leki przeciwzapalne i bakteriostatyczne, jak: furagin, baktrim, biseptol czy trimesan, a jeśli choroba się rozwinie i dołączy do niej gorączka - antybiotyk.
Ważne! Pęcherz i nerki uwielbiają leżeć i wygrzewać się. Dzięki temu szybciej się wyleczymy i zmniejszymy ryzyko, że infekcja powróci.
Jeśli masz skłonność do zakażeń, zrezygnuj z obcisłej i wykonanej z włókien sztucznych bielizny. Powoduje ona, że silniej pocimy się w miejscach intymnych, co też zwię-ksza ryzyko infekcji.
Pęcherz można sobie także przeziębić. Zbyt lekki ubiór, siadanie na zimnych kamieniach czy wystawianie pleców na zimno prowadzą do przechłodzenia pęcherza. Z powodu miejscowego osłabienia odporności dochodzi wówczas do rozwoju zakażenia.

Boli? Siusiaj w wodzie

Podczas infekcji największym problemem jest ból przy oddawaniu moczu. Z drugiej strony wysiusianie się przynosi chwilową ulgę. Jeśli kolejna wizyta w toalecie nas przeraża, załatwmy się w wodzie. Polewanie podbrzusza ciepłą wodą nie tylko zachęci nas do oddania moczu, ale spowoduje też, że będzie to dużo mniej bolesne. Można też robić sobie nasiadówki (siadanie nad parującą wodą) z dodatkiem ziół, np. rumianku. Świetnie też sprawdza się termofor.
Niektórzy na bóle pęcherza zalecają picie piwa, argumentując, że rozpuszcza ono kamienie nerkowe. Jest to mylenie dwóch rzeczy. Piwo, działając moczopędnie, rzeczywiście może nam pomóc przy infekcji pęcherza. Kamienie nerkowe to zupełnie inna historia i nie da się ich "rozpuścić" w piwie. Duża ilość picia może jednak pomóc nam taki kamień przesunąć lub "urodzić".

Kiedy choroba sięga nerek

O ile infekcja pęcherza jest dość łatwa do zdiagnozowania, to z nerkami bywa już gorzej. Nie zawsze wiemy, że tępy, czasem kłujący ból w dole pleców może oznaczać kłopoty z nerkami. Bolą nas po prostu plecy, czujemy się coraz słabsi, czasem mamy stany podgorączkowe. To może być przepracowanie, ale też początek infekcji. Lekarz podczas badania prosi nas, żebyśmy usiedli, i ręką złożoną w łódeczkę uderza nas na wysokości obu nerek. Nie jest to badanie w stu procentach potwierdzające infekcję, ale zazwyczaj, jeśli jesteśmy chorzy, odczuwamy przy uderzeniu silny ból. Możemy nie mieć wcale gorączki albo słupek rtęci w termometrze sięga 40 stopni.
Przy podejrzeniu zapalenia lekarz oprócz badania moczu zleci także inne testy, które pokazują pracę naszych "oczyszczalni". Oznacza się wtedy poziom mocznika, kreatyniny i kwasu moczowego w krwi.
Pamiętaj! Ostry ból w okolicach nerek może oznaczać, że mamy w nich kamienie. Ktoś, kto kiedykolwiek miał kamienie nerkowe, nigdy nie pomyli tego bólu z innym. Jest przeszywający, często porównywany do bóli porodowych (dlatego m.in. przesuwanie się takiego kamienia wzdłuż dróg moczowych nazywane jest jego "rodzeniem"). Taka sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji lekarza.

Jak prawidłowo pobrać mocz do badania?

Zanim oddamy mocz do badania, możemy sami mu się przyjrzeć. Jeśli jest wyraźnie mętny, doszło do infekcji. Krew w moczu też oznacza kłopoty.
Mocz najlepiej jest pobrać rano - po nocy jest on zagęszczony i wyniki będą bardziej wiarygodne. Niezależnie od tego, czy robimy posiew (wtedy musimy nasiusiać do sterylnego pojemniczka), czy tylko ogólne badanie, powinniśmy się przed tym umyć. Często wyniki badania są błędne tylko dlatego, że do moczu dostały się bakterie nie z pęcherza, ale z zewnątrz - okolic dróg rodnych czy odbytu. Ciepła woda dodatkowo zachęci nas do oddania moczu. Lekarze polecają też, żeby wsunąć do pochwy tampon lub osłonić ją jałowym gazikiem. W ten sposób do moczu nie dostanie się wydzielina z pochwy, która także może zafałszować wyniki. Ważne, żeby mocz pobierać z tzw. środkowego strumienia. Co to znaczy? Że podstawiamy pojemniczek nie od razu, ale dopiero po chwili od rozpoczęcia siusiania i zabieramy go, zanim skoń-czymy. Wtedy strumień moczu jest najsilniejszy i nie obmywa okolicznych tkanek, gdzie znajdują się bakterie.
Oczywiście problem jest wtedy, gdy ledwo możemy coś z siebie wycisnąć. Po prostu starajmy się nasiusiać cokolwiek. Dziś do badania wystarcza niewielka ilość moczu - inaczej niż kilkanaście lat temu, gdy zapełnić trzeba było pół słoika.
Pamiętaj! Obecność bakterii w moczu nie zawsze oznacza chorobę. Pewną ich liczbę mamy zawsze. Wtedy w badaniu posiewowym możemy przeczytać, że stwierdzono w moczu bakteriurię nieznamienną, i nie jest to żadna tropikalna choroba. Jeśli tak jest, to jest dobrze.
Badanie ogólne moczu kosztuje nie więcej niż 15 zł. Posiew też nie jest drogi. Pojemniczek kosztuje grosze - warto mieć choć jeden w domu. Jeśli nękają nas kłopoty z pęcherzem, powinno się kontrolować mocz regularnie. Ale nawet jeśli dotychczas nie był to nasz problem, ogólne badanie warto wykonać minimum raz na rok, a najlepiej dwa razy.

Czy w pewnym wieku chorujemy częściej?

Częstość infekcji dróg moczowych związana jest z wiekiem. Chorują dzieci. Na zakażenia częściej cierpią też kobiety po menopauzie. Mniejsza ilość estrogenów sprawia, że błony śluzowe okolic intymnych są słabo nawilżone, dlatego łatwiej ulegają podrażnieniom.
Grupę wysokiego ryzyka stanowią również panowie po pięćdziesiątce, którzy mają problemy z prostatą. Powiększony gruczoł uciska na przewody moczowe oraz pęcherz, utrudniając wydalanie moczu, który zalegając w pęcherzu, prowadzi do zapalenia.
Pamiętaj! Nie wstrzymuj moczu. To idealna sytuacja dla bakterii. Mocz jest produktem przemiany materii. Zbędnym dla organizmu, ba, wręcz szkodliwym. Musi go jak najszybciej opuścić. Poza tym przetrzymywanie moczu rozciąga ściany pęcherza i osłabia jego mięśnie, co może prowadzić do mimowolnego moczenia się.



Więcej o: