Dziewictwo: powód do wstydu

29.01.2011 10:30
Dziewictwo: symboliczna czystość, niewinność. Jego utrata nie polega dokładnie na przerwaniu błony dziewiczej

Dziewictwo: symboliczna czystość, niewinność. Jego utrata nie polega dokładnie na przerwaniu błony dziewiczej (123rf.com)

Kiedyś nastolatki ukrywały, że "pierwszy raz" mają już za sobą. Niewykluczone, że i dzisiaj kłamią, ale w drugą stronę, chcąc uzyskać akceptację rówieśników, nie odstawać od grupy
Nie tak łatwo zdefiniować dziewictwo, ponieważ istnieje szara strefa zachowań seksualnych, które nie uszkadzają dziewiczej błony. Wiedza o nim, a także o bezpiecznym wkraczaniu do świata dorosłych, pozostaje przerażająco niska. Zarazem lekcje przysposobienia do życia w rodzinie nie wzbudzają entuzjazmu u nauczycieli i dyrektorów szkół. Coraz częściej być dziewicą to większy wstyd niż nie być. Co o dziewictwie powinna wiedzieć dorastająca młodzież, a może przede wszystkim jej rodzice?

Język polski rozróżnia dziewictwo męskie i żeńskie. O mężczyźnie przed inicjacją seksualną mówimy głównie "prawiczek", pozostawiając termin "dziewica" dla kobiet. Może to rozgraniczenie ma sens, gdyż społecznie i kulturowo brak doświadczeń seksualnych pań i panów postrzegany był zawsze odmiennie. Od mężczyzny wręcz oczekiwano wiedzy praktycznej w seksie, a niejeden ojciec, który dowiedział się, że syn ma za sobą "pierwszy raz" pęczniał z dumy i przybijał piątkę (z matką o "takich rzeczach" się nie mówiło).

Utrata "wianka" przez córkę raczej nie była źródłem radości, zwłaszcza, że zazwyczaj ujawniano ten fakt w połączeniu z informacją dodatkową: "jestem w ciąży". Czasy jednak się zmieniają.

Rodzice coraz częściej akceptują, a nawet oczekują, by młodzi ludzie przed ślubem zamieszkali razem, niekoniecznie po to, by grać w scrabble. Oficjalnie przyjmuje się już myślenie, że narzeczeni muszą się przecież, nomen omen, dotrzeć, żeby uniknąć dramatycznej pomyłki. I nikogo nie dziwi, że są razem, a dziecko "się nie przytrafia". Antykoncepcja nie jest już zarezerwowana dla niewierzących, bądź rozwiązłych. Oczywiście czym innym jest akceptacja "małżeństwa" na próbę, czym innym inicjacji seksualnej własnego, często jeszcze nieletniego, dziecka. Według badań i statystyk: dochodzi do niej coraz wcześniejszej.

Może kłamią?

"Mam 14 lat i jeszcze tego nie robiłam. Pomóżcie!", ale zarazem "Postanowiliśmy z moim chłopakiem pójść na całość i całować się z języczkiem, ale coś poszło nie tak. Po prostu nie umiem tego robić" czy: "Mam 13 lat i wciąż nie miesiączkuję. Czy to już menopauza?". Takie listy to, niestety, nie chora wyobraźnia autorki, a cytaty z listów przychodzących do redakcji, wypowiedzi na forum, wielokrotnie powtarzające się pytania do specjalistów.

Dzieciaki są zagubione. Presja w grupie rówieśniczej coraz większa, wiedza mizerna. "Jeszcze tego nie robiłeś?" - pyta z pogardą w głosie pryszczatego nastolatka równie pryszczaty kolega, który z pewnością nie trzymał dziewczyny nawet za rękę. Ale "ma gadane", a jego dziewictwo jest oczywiste jedynie dla dorosłych. Nieletnich chwalipięta wpędza w kompleksy.

Z wielu badań nad zachowaniami seksualnymi Polaków wynika, że przeciętna Polka rozpoczyna życie seksualne w wieku 19 lat z małym kawałkiem, Polak rok wcześniej. Zarazem tendencja jest wyraźna: wiek inicjacji seksualnej stale się obniża. Dzieci, pod wpływem mediów lub rówieśników, chcą coraz wcześniej mieć "pierwszy raz" za sobą. I często mają, o czym świadczą przypadki gimnazjalistek w ciąży. Otwarte jednak pozostaje pytanie, czy zmiany są tak szybkie i niepokojące, jak informują statystyki?

Badacze zastrzegali kiedyś, że każde badania, zwłaszcza te dotyczące sfery intymnej, mogą być nieco zafałszowane, gdyż ankietowani kłamią. Nauczeni złym doświadczeniem, nie wierząc do końca w anonimowość badania, chcąc pokazać się jako lepsi niż w rzeczywistości jesteśmy, nie mówimy prawdy. Jeszcze kilkanaście lat temu dziewczyna, która wcześnie rozpoczęła współżycie, wiedząc, że jest to społecznie nieakceptowane, dodawała sobie lat na moment inicjacji. Niewykluczone, że dziś jest podobnie, ale w drugą stronę. "Skoro Baśka, Kaśka i Maryśka już to robiły, nie chcę być gorsza"... Teoretycznie socjologowie mają możliwość wyłapania kłamstwa w dobrze skonstruowanej, profesjonalnej ankiecie. Rodzicom pozostaje wierzyć, że te, na które odpowiadają nasze dzieci, niekoniecznie są pozbawione błędów. Zwłaszcza, że profesjonalizm kosztuje, a gdzie nie szuka się oszczędności... Zresztą, trudno poprawnie odpowiedzieć na pytania ankiety, kiedy wiedza na dany temat jest mocno ograniczona. Tylko pozornie dzieci mają pewność, czym jest dziewictwo.

Być albo nie być dziewicą

Wokół dziewictwa narosło sporo mitów. Termin dziewictwo odnosi się do osoby, która nigdy nie odbyła stosunku płciowego. W powszechnym rozumieniu kobieta-dziewica to ta, której błona dziewicza jest nietknięta, nie została rozerwana przez wprowadzenie członka do pochwy. Zatem utrata dziewictwa powinna polegać na odbyciu stosunku płciowego, tymczasem to nie takie proste. Trudno pozostać "niewinną" w pojęciu moralnym, ale i seksuologicznym, zachowując błonę dziewiczą, a zarazem mając za sobą kontakty analne, oralne czy petting (wszelkie formy seksu bez wprowadzenia członka do ust, pochwy czy odbytu). Hipokryzja nakazująca "zachowanie dziewictwa dla męża", a zarazem zbieranie doświadczeń seksualnych, jeśli wierzyć doniesieniom prasowym i wpisom internetowym, wcale nie jest zjawiskiem marginalnym. Dziewictwo nie jest już bezcenne. Ma nawet wymierną wartość, gdyż dziewice ogłaszają się w internecie, że są gotowe za pieniądze przejść "pierwszy raz".

Jeden klasyczny stosunek płciowy, zwłaszcza wymuszony, daje zdecydowanie mniejsze doświadczenie seksualne, niż seksualne zabawy omijające błonę dziewiczą. Taka "niewinność" to jednak oszustwo, ale w pewnych środowiskach uważane za opłacalne, bo "on będzie mnie szanował". Zatem ze skrajności w skrajność wpadają zagubione dzieci. Najpierw z głupoty, ciekawości czy pod presją zaczynają życie seksualne, potem boją się, że wczesna inicjacja utrudni relacje w związku. Hymenoplastyka, czyli operacyjne odtworzenie błony dziewiczej, przestało być zjawiskiem, które kojarzymy wyłącznie z krajami muzułmańskimi. Stała się modna nawet w Ameryce (podobnie, jak pierścienie czystości), a i w Polsce taką usługę można już znaleźć w internecie. Wprawdzie lekarze mówiący po polsku zapraszają do ... Brazylii, ale jeśli ktoś bardzo musi...

Zazwyczaj nastolatki przejmujące się dziewictwem, choćby ze względu na uwarunkowania kulturowe, szukają równie w sumie nieuczciwych rozwiązań pośrednich, czyli podejmują takie zachowania seksualne, które nie prowadzą do defloracji. Trudno ocenić skalę tego zjawiska, bo przecież to nie jest temat, o którym chętnie mówi się głośno. Zważywszy jednak na ilość wpisów internetowych na ten temat (w sieci odwaga kosztuje mniej) nie jest to zjawisko marginalne.

Młode dziewczęta liczą, że "obfite krwawienie" podczas stosunku waginalnego zapewni w przyszłości szacunek partnera i trwałość już poważnego związku. Tymczasem to kolejny mit. Związki małżeńskie dziewic, nawet najprawdziwszych, też się rozpadają. Zresztą, jeśli mężczyzna, na podstawie objawów przebicia błony dziewiczej, będzie oceniał "czystość" wybranki, może dojść do katastrofy. Objawów bowiem może wcale nie być.

Błona błonie nierówna

"Ogromny ból, mnóstwo krwi, koszmar", ale i "Nawet nie zauważyłam, kiedy to się stało". Obie relacje z "pierwszego razu" są dość prawdopodobne, chociaż jak zwykle, prawda zazwyczaj leży po środku, czyli przez moment kobieta może odczuwać znaczny dyskomfort i po przerwaniu błony dochodzi do niewielkiego krwawienia, plamienia, itp. Dobór odpowiedniej pozycji seksualnej, podniecenie seksualne, a przede wszystkim emocjonalna akceptacja rozpoczęcia życia seksualnego, ma niebagatelny wpływ na przebieg "pierwszego razu". Ból można wówczas znacznie ograniczyć. Do tak ważnego kroku warto się solidnie przygotować. "Spontaniczność" ma swoje uroki, jednak przemyślenie sprawy także. Jesteście dorośli i chcecie "to" robić? Zadbajcie o nastrój, intymność, dajcie sobie prawo do wycofania w każdej chwili i nie zapomnijcie o dobrym poradniku seksuologicznym (najlepiej z rysunkami).

Przygotujcie się jednak, że zawsze coś może pójść nie tak. Błony dziewicze różnią się budową i to naprawdę ma znaczenie podczas inicjacji (patrz: zdjęcia typów błon dziewiczych).

Błony szeroko zarośnięte, sitkowate, mogą zamykać prawie całkowicie wejście do pochwy. Czasem mają wyłącznie kilka drobnych otworków, przez które wydostaje się na zewnątrz krew miesiączkowa. Błony perforowane, maja dwa lub trzy niewielkie otwory, oddzielone od siebie wąskimi paskami śluzówki lub tylko jeden większy, po środku. Te dwa typy błon stanowią czasem trudną do pokonania przeszkodę. Bywa nawet tak, na szczęście naprawdę bardzo rzadko, że konieczna jest ingerencja lekarza. Bardzo zarośnięta błona utrudnia odpływ krwi podczas miesiączki i ginekolog ją nacina ze względów zdrowotnych (można dostać zaświadczenie o okolicznościach takiej częściowej defloracji).

Komplikacją przy szeroko zarośniętych błonach podczas pierwszego razu może być pęknięcie letniczki (drobnego naczynia krwionośnego), co powoduje obfite krwawienie. Jeżeli krwawienie nie ustaje w ciągu jednej, dwu godzin, sprawy nie wolno lekceważyć i trzeba jechać na ostry dyżur. Konieczny jest drobny zabieg zatrzymujący krwawienie. Czasem dla młodej kobiety sam pomysł udania się do lekarza bywa krępujący. Nie ma się jednak czym przejmować. Dorosłe życie, zwłaszcza jeśli planujesz dzieci, prędzej czy później odziera nieco z intymności, ale to przede wszystkim odczucie pacjentki. Lekarze są przyzwyczajeni, naprawdę.

Szczęśliwie, najczęściej spotykanym rodzajem błony dziewiczej są błony półksiężycowate o rozmaitej szerokości. Błony półksiężycowate w trakcie prawidłowo odbytego pierwszego stosunku pękają zwykle w kierunku krocza, gdzie jest mało naczyń krwionośnych i krwawienie przy pęknięciu jest zwykle niewielkie. Warto dodać, że krwawienia z błon perforowanych są bardziej obfite, ponieważ pękają one również w kierunku łechtaczki i cewki moczowej, gdzie unaczynienie jest znacznie bogatsze. Prawidłowe ułożenie przy pierwszym stosunku zmniejsza do minimum możliwość uszkodzenia okolicy łechtaczki. Błony półksiężycowate pękają bez większych trudności i bólu, w związku z tym pełne grozy opowiadania na temat "nocy poślubnej" są najczęściej przesadzone..

Antykoncepcja? Pomyślę o tym jutro, albo za 9 miesięcy

Nastolatki chcą coraz wcześniej współżyć, bywa, że przygotowują się starannie do pierwszego razu, ale to nie oznacza jeszcze, że chcą być rodzicami. Niby logiczne, ale dlaczego zatem od inicjacji seksualnej do antykoncepcji młodocianych taka długa droga? Analizując badania CBOS (Centrum Badania Opinii Społecznej) w ramach Kampanii na Rzecz Świadomego Rodzicielstwa "Kiedy 1+1=3" można odnieść wrażenie, że przede wszystkim winne są mity.

Młodzi mężczyźni uważają chociażby, że partnerka nie musi się zabezpieczać podczas pierwszego stosunku, bo dziewictwo chroni ją przed niechcianą ciążą. "Badania pokazują jak nieodpowiedzialne podejście do seksu mają młodzi ludzie. Brak wiedzy w tak delikatnej materii jaką jest życie intymne może być zaskakujące, a nawet niebezpieczne w skutkach. Dlatego tak ważna jest edukacja seksualna" - twierdzi ginekolog Grzegorz Południewski, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny, które objęło patronat honorowy nad Kampanią na Rzecz Świadomego Rodzicielstwa "Kiedy 1+1=3".

Najczęściej stosowaną metodą antykoncepcji podczas pierwszego stosunku jest prezerwatywa. Różnie bywa z jej techniczną obsługą. Średnia wieku, w którym kobiety zaczynają stosować antykoncepcję to 19,9 lat (inicjacja seksualna prawie rok wcześniej), a po pigułkę antykoncepcyjną sięgają jeszcze później - wynika z badania GFK.

Powiedz córce, że seks jest fajny

Można odnieść wrażenie, że podsycanie mitów o "koszmarze pierwszej nocy" to robota rodziców. Zamiast zadbać o edukację pociech, zmusić do realizacji sensownego programu państwo, wolimy straszyć, by nie zostać za wcześnie dziadkami. To też nie najlepszy pomysł. Ponad 20% młodych Polek wierzy, że radość z seksu może czerpać wyłącznie mężczyzna, a obowiązkiem kobiety jest zaspokajać jego potrzeby. To nie jest w porządku.

Powiedz córce, że seks jest fajny, jak radzą psychologowie. Dodaj jednak, że z kimś bliskim, komu ufamy i gdy już jesteśmy dorosłe, świadome swojej kobiecości. Szczególnie pierwszy raz zasługuje na szczególne potraktowanie, bo tego się przecież nie zapomina i ma spory wpływ na dalsze życie seksualne. Wprawdzie nie ma co liczyć przy defloracji na fajerwerki, orgazmy wielokrotne (a nawet i pojedynczy) czy kobiecy wytrysk , ale może być naprawdę miło. Jeśli się pamięta, że seks nie jest dla dzieci, ale do dzieci prowadzi.

Dla zapominalskich, o antykoncepcji po: "Seks bez zabezpieczenia? Co dalej?" Dołącz do Zdrowia na Facebooku!





Zgadzasz się z tezą, że wiek inicjacji seksualnej stale się obniża?
Zobacz także
  • Im lepiej sama poznasz własną łechtaczkę i jej potrzeby, tym większa szansa, że partnerowi udzielisz pomocnych lekcji Łechtaczka - klucz do kobiecego orgazmu
  • Seks uzdrawia i upiększa! Orgazm kobiety
  • Seks bez zabezpieczenia nie musi oznaczać ciąży, nawet w płodne dni. Wiele zależy od ciebie i od tego, co zrobisz "po" Wakacyjna wpadka... Co dalej?
Komentarze (162)
Dziewictwo: powód do wstydu
Zaloguj się
  • Gość: Ja

    Oceniono 281 razy 257

    Wiek inicjacji seksualnej stale się obniża właśnie przez presję rówieśników. Nie wiem dlaczego, ale powstało takie przekonanie, że lepsze są te dziewczyny, które już TO zrobiły. To, że ktoś stracił dziewictwo/prawictwo uważają za powód do chwalenia się. Ja mam 18 lat i dla mnie to jest głupie, i czekam na kogoś kogo naprawdę pokocham. Jeśli to zrobię to z miłości, a nie potrzeby akceptacji takich dzieciaków.

  • Gość: Ula

    Oceniono 240 razy 214

    Mam 27 lat i jestem dziewicą. NIKT poza najbliższą przyjaciółką w to nie wierzy, wliczając w to moją mamę. Uwielbiam mężczyzn, spędzać czas w ich towarzystwie, flirtować i uwodzić, ale nie pofrafie rozłożyć nóg przed kimś, kogo nie kocham!

    Będąc nastolatką nie czułam się gotowa na seks. Niestety jakoś tak wyszło, że na studiach, mimo wielu ciekawych znajomości w nikim się nie zakochałam, potem wyjechałam za granicę (USA, Australia), a tam idzie się z facetem do łożka na 1. randce, albo to koniec znajomości - więc znowu nic nie wyszło. Wróciłam do Polski, zaczęłam pracować i z roku na rok jest coraz trudniej. Owszem, spotykam interesujących mężczyzn, ale oni są już żonaci, a bycie kochanką mi nie odpowiada. Tym sposobem, mimo wielu okazji i sporego męskiego zainteresowania, wciąż jestem sama - nie pomaga fakt, że w towarzystwie funkcjonuję jako osoba, która " na pewno kogoś ma". Nie jest łatwo, bo umówmy się - normalnemu czlowiekowi żyjącemu (długo) bez seksu po prostu odbija!

    Co ciekawe, nie czuję się w tym dziewictwie odosobniona - mam co najmniej 5 całkiem atrakcyjnych koleżanek, które seks znają z opowiadań. Po prostu nie poznały kogoś, kogo mogłyby pokochać z wzajemnością - raczej wykluczam inne powody, typu religijnośc czy tzw. "szacunek do siebie", cokolwiek to znaczy. Stąd wiek inicjacji może i się obniża, ale jak sie dobrze rozejrzy, to i 30-letnie dziewice nie są jakimiś ewenementami.

  • jaras

    Oceniono 76 razy 72

    Presja rowiesnikow zeby juz miec "to" za soba moze wpedzac w niezle kompleksy. Z drugiej strony, obsesja na punkcie "czystosci" moze wyrzadzic rownie duze szkody w psychice. Najlepiej nie przeginac w zadna strone. Kazdy sam powinien wiedziec, w jakim wieku czuje sie gotowy na rozpoczecie zycia seksualnego, a edukacja seksualna powinna byc ukierunkowana na ten wlasnie aspekt gotowosci psychicznej. Mniej techniki, wiecej uczuc.

  • amirez

    Oceniono 96 razy 40

    "Dzieciaki są zagubione."
    Oj, tam, oj, tam. Ale za to religię maja dwa razy w tygodniu. To powinno całkowicie wystarczyć. A nie jakieś tam dywagacje o prawiczkach i dziewicach ;)

  • Gość: Coldy

    Oceniono 66 razy 38

    Złota rada: bez wahania utrzymujcie czystość tak długo jak będziecie tego w duchu potrzebowali, ale ani chwili dłużej. I pamiętajcie, że oddać swoje ciało komuś można zawsze, ale pierwszy raz już tylko raz...

  • abies

    Oceniono 41 razy 37

    Może troszkę nie na temat, ale mi się przypomniało. W szkole średniej (w latach 90) męczyli nas fluoryzacją zębów. Odbywało się to w łazienkach, więc chłopcy i dziewczyny chodzili oddzielnie. Przychodził dyżurny i wyrywał daną połowę klasy na kilka minut z lekcji.

    No i kiedyś na lekcji religii, wszedł dyżurny, poszeptał księdzu na ucho i ksiądz oznajmił "Wszystkie dziewczyny mają się teraz udać do łazienki na deflorację".

    Nie wiem do dziś, czy się przejęzyczył, czy po prostu jajcarz był ;)

  • Gość: Ona

    Oceniono 92 razy 24

    Jak pamiętam dziewictwa pozbawiłam się sama kiedy to miałam lat 12. Wystarczyło, ze poprosiłam starszą kuzynkę o zakup dilda i żelu antypoślizgowego. Potem poszło już jak z płatka nie trwało to więcej niż 1minutę.
    Dzięki temu dużo zyskałam bo jak w późniejszych latach natrafiłam na facetów, którym zależało na tylko jednej akcji to dziwił ich fakt, ze taka młoda i mająca "to za sobą" dziewczyna nie chce oddać się mu. Stąd w towarzystwie kumpli byłam uważana za dziewczynę z klasą, taką która mimo iż "ma" to za sobą nie puszcza się na prawo i lewo.
    Faktyczny stosunek odbyłam 2 dni po moich 18 urodzinach z facetem, którym byłam tylko mocno zauroczona. Do dziś żałuję, że z nim to zrobiłam, bo niestety stało się pod presją otoczenia szkolnego, gdyż w mym liceum w owym czasie nie było wtedy wg opowieści koleżanek ani jednej laski, która by nie uprawiała seksu.
    Później miałam jeszcze 2 partnerów łóżkowych, z czego jeden zabawił się mym kosztem i uczuciami wiadomo jak.
    Mimo takiego podłoża seksualnego wiem, ze nie rzutuje ono na me obecne życie erotyczne.
    Obecnie jestem zaręczona i to z mym narzeczonym przeżyłam faktyczny pierwszy stosunek, którego na prawdę chciałam fizycznie jak i psychicznie. Mój ukochany nawet był zadowolony, ze nie jestem dziewicą, kiedy to mieliśmy przeżyć razem nasz pierwszy stosunek. Od tamtego czasu minęły prawie 4 lata a my nadal jesteśmy razem i bardzo się kochamy.
    Co artykułu to radziłabym 2 razy się zastanowić małolatom nad pierwszym stosunkiem bo na prawdę można później żałować.
    Z doświadczenia wiem, ze robienie tego pod presją to nie dobra rzecz.

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 31 razy 17

    "Powiedz córce, że seks jest fajny" - odradzam mówienie córkom kłamstw. Zdanie prawdziwe brzmi: "DLA WIĘKSZOŚCI LUDZI seks jest fajny". A dla niektórych nie jest i te osoby zasługują na takie samo poszanowanie ich postawy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX