Psychologia odchudzania, czyli co ci tak naprawdę ciąży?

Emocjonalne jedzenie - zazwyczaj pod nim kryje się inna trudność niezwiązana z odżywianiem

Emocjonalne jedzenie - zazwyczaj pod nim kryje się inna trudność niezwiązana z odżywianiem (Shutterstock)

Gdy twoje życie stało się tak ciężkie, że czasem niemal nieznośne, możesz wybrać: doświadczyć tego ciężaru emocjonalnie albo nosić go na sobie fizycznie. Próby odchudzenia ciała dietą z psychicznego nadbagażu muszą zakończyć się porażką.
Barbara ma 36 lat, 20 kilo nadwagi, bezrobotnego męża i zaciągnięte przez niego długi do spłacenia. Prowadzi własny biznes, który ledwo zipie, bo choć kobieta pracuje dużo i intensywnie, to jako szefowa zamiast delegować zadania na podwładnych, robi niemal wszystko sama. Przyjęło się, że jeśli coś wymaga większego wysiłku, należy pójść z tym do niej. Robią tak jej pracownicy, rodzina, czasem nawet obce osoby. Jako siłaczka nie powie nigdy "nie dam rady". Tymczasem im więcej na siebie bierze, tym bardziej jej waga rośnie. Im bardziej zapomina o sobie, tym więcej je. Mówi się, że w przyrodzie nic nie ginie. Barbara nie przyznaje się przed sobą do trudności, które ciążą na niej emocjonalnie. Woli nosić je na sobie fizycznie.

Przed czym chronią cię nadprogramowe kilogramy?

Przeciętny człowiek poświęca 121 godzin w roku na liczenie kalorii - wskazują badania przeprowadzone w 2013 roku przez firmę SodaSteam. W ciągu 67 lat życia daje to 338 dni, niemal rok. 20 minut dziennie - kobiety. 18 minut dziennie - mężczyźni. Tyle średnio myślimy, o tym ile zjadamy. Wierzymy, że kontrolowanie spożywanych ilości to sposób na redukcję wagi. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że nad wyraz często kontrola wagi z czasem przekształca się niekończącą się obsesję z następującymi naprzemiennie górami i dolinami. Badania, przeprowadzone na grupie 1 tysiąca kobiet na zlecenie marki Splenda pokazują, że typowa kobieta przechodzi na dietę mniej więcej 3 razy w roku. Co 10. badana natomiast więcej niż 5 razy w roku. Niemal jedna trzecia odchudzających się w czasie trwania diety doświadczała stanów podobnych do depresyjnych. Tyle samo kobiet w wyniku diety zamiast chudnąć, tyje (około 1,5 do 2 kg). To, co mogłoby się wydawać proste, wcale takie nie jest. Dlaczego odchudzanie nie działa?

Prawda jest taka, że jeśli jesz w stresie, czyli emocjonalnie, musisz mieć z tego jakieś psychologiczne korzyści. Każde zaburzenie odżywiania, czy to anoreksja, czy bulimia, czy zespół kompulsywnego jedzenia (jedzenie napadowe, ang. BED: bingle eating disorder) ma określone zadania do wykonania. Inaczej psychika, której rolą, bądź co bądź, jest chronienie samej siebie przed rozpadem, nie powołałaby ich do życia.

Jeśli masz problemy z jedzeniem, zastanów się, przed czym chroni cię nadwaga lub ciągłe zamartwianie się sylwetką. Pod spodem może kryć się coś, z czym nie chcesz się z tym mierzyć, więc przekierowałeś całą uwagę na dietę. Jednak nie dietę, która ma zakończyć się sukcesem, lecz taką, której istotą jest trwanie bez końca. Mechanizm ma na celu zastąpić wywołujące ból treści, innymi. W myśl zasady: lepiej skupić się na tym, ile miała kalorii zjedzona bułka niż w pełni doświadczać tego, jak bardzo czuję się odrzucony, zlękniony, niegodny miłości i coś z tym zrobić.

Na poziomie psychiki nie ma większego znaczenia, jaką treścią wypełnisz "temat zastępczy". Ważne, żeby cię w pełni absorbował.



Dopóki tkwisz w rytuałach samoniszczenia: liczeniu kalorii, karaniu się głodówkami, treningami czy wyrzutami sumienia pozbawisz się możliwości uzdrowienia tego, co w rzeczywistości go potrzebuje. Niektóre rzeczy trzeba wypłakać, przeżyć do końca, oddać nieswoją winę komu należy. Możliwe, że potrzebne będzie do tego wsparcie psychoterapeuty. Wszystko jednak po to, aby rozbroić ciężar i podjąć decyzję o ruszeniu do przodu. Czyli gdzie?

Gdy tylko będę szczupła, zmienię całe swoje życie

Wróćmy na chwilę do Barbary, która straciła nadzieję, że istnieje jakieś dobre rozwiązanie jej sytuacji. W końcu odchudzała się setki razy, zawsze z tym samym skutkiem. Głodowanie, spadek wagi, potem nadrobienie kilogramów z nawiązką, frustracja. Zniechęcona rozważa operację zmniejszenia żołądka. - A kiedyś gdy była szczupła, uwielbiała być z ludźmi, dużo podróżowała - wspomina i ożywia się. Z entuzjazmem opowiada o wojażach z paczką znajomych po Hiszpanii. Była pełna życia, żartowała, tańczyła nawet w jednym z klubów na stole. Teraz po pracy wraca prosto do domu, zasiada przed telewizorem i je. Na nic innego nie ma siły - wyznaje i znów popada w apatię. Barbarze wydaje się, że nie wie, gdzie szukać swojej utraconej energii. Gdyby jednak przyjrzała się swoim reakcjom z ciała, wiedziałaby, że odpowiedź jest tuż przy niej, że dysponuje niezawodnym kompasem. Jej poziom energii w każdej chwili pokazuje jej, jak blisko bądź daleko wyjścia z impasu jest.

Jak sprawdzić, przed jaką zmianą powstrzymują cię nadmiarowe kilogramy? Wystarczy, że dokończysz zdanie "Gdy tylko będę szczuplejszy, będę [np. radosny, odważny, spontaniczny]/ zrobię coś [wyjdę do ludzi, zapiszę się na kurs językowy, kupię nowy ciuch itd.]". Wszystko, czym wypełnisz drugą część zdania, to nowy (lub niegdyś utracony) ty, o którego rozchodzi się cała gra. Nadwaga - rzeczywista czy wyimaginowana - to często czynnik, dzięki któremu dajesz sobie przyzwolenie na rezygnację z tego, co jest twoim sednem.

Chcesz zrobić krok do przodu? Zacznij robić to, co odkładasz na "chudsze czasy" bez czekania na odpowiednie cyfry na wadze. Gdy rozprawisz się z emocjonalnym nadbagażem, jest wielka szansa, że te fizyczne, namacalne kilogramy, przestaną być potrzebne i odejdą same.

Fizjologiczna reakcja na stres a emocjonalne jedzenie

Badania wykonane przez University of Michigan pokazują, że u współczesnych wzrost poziomu kortyzolu, który wydziela się w stresowych sytuacjach, współwystępuje z częstszym sięganiem po jedzenie. I to najczęściej niezdrowe. Słowem: nauczyliśmy się zajadać stresy. A przecież nie ma to wiele wspólnego z fizjologiczną reakcją na stres, na którą zaprogramowała nas ewolucja. Zgodnie z tym programem w sytuacji zagrożenia nasz organizm wybiera wśród reakcji "walcz", "uciekaj" albo "udawaj martwego". W przypadku wszystkich powyższych, funkcje związane z trawieniem nie są priorytetowe. Zostają wstrzymane. Dwie pierwsze (walcz i uciekaj) mobilizują ciało do szybkiego pozyskiwania energii z dostępnych zasobów cukru i dostarczania siły mięśniom. Apetyt jest hamowany. Ostatnia (udawaj martwego) wstrzymuje większość procesów. Organizm nie chce jeść. Co więc powoduje, że jemy?

Błędny kołowrotek odchudzania - zatrzymaj się

Gdyby rozłożyć emocjonalne jedzenie na czynniki pierwsze, okazałoby się, że przebiega ono na kołowrotku: myśl - emocja - zachowanie. Gdy koło rozpędza się, możemy stracić nad nim panowanie. Jak to wygląda w praktyce? Bardzo prosto. Myślę: "jestem gruby". Pojawiają się emocje: np. smutek. Nie chcę się tak czuć, więc szukam znanego sobie sposobu na poprawę nastroju. Wybieram zachowanie: idę coś zjeść. Oceniam swoje zachowanie jako naganne, powstaje kolejna myśl: "zjadłem za dużo". Tu w kolejce już czeka emocja: poczucie winy. Zaraz za nim zachowanie: jem ciastko na pocieszenie. Myśl: "co za porażka!". Emocja: bezsilność. Kołowrotek nabiera prędkości. Cykl może powtarzać się w nieskończoność. Co zrobić, żeby przestać się kręcić? Cóż, najprościej zejść z kołowrotka. Jeśli potrafisz w którymkolwiek momencie zatrzymać ciąg "myśl- emocja - zachowanie", zwyciężyłeś. (Jak to zrobić? Czytaj więcej tutaj: Emocjonalne jedzenie - jak sobie z nim radzić?

Paliwem napędzającym szkodliwy kołowrotek są niesłużące ci przekonania, np. "jestem beznadziejny", więc źle o sobie myślę, źle się czuję i jem. Co znajduje się na drugim biegunie? Inny zestaw: "jestem wartościowy", więc dobrze o sobie myślę, dobrze się czuję i dbam o siebie. To paliwo nigdy nie zaprowadzi cię do zajadania stresów.

Dieta dobrych emocji

Tym, o czym często zapominają osoby na diecie, jest to, że poza karmieniem się odpowiednimi pokarmami i ograniczaniem innych powinny też przejść na odpowiednią dietę emocjonalną. Wdzięczność, współczucie dla siebie, miłość, zadowolenie - wiele zapowiada, że to do tych stanów emocjonalnych wraca ludzkość w XXI wieku po stuleciach skupiania się na lęku. Świeży powiew psychologii pozytywnej i nie tylko pytanie "z czym masz trudność i dlaczego" przemienia w "z czym sobie dobrze radzisz i dlaczego". Dodatkowo popularne ostatnio ruchy związane z Mindfulnessem rozpowszechniają ideę świadomej, nieosądzającej uważności skoncentrowanej na chwili. Zachęcają do doświadczania siebie i świata takimi, jakie są, w sposób akceptujący i pozbawiony oczekiwań.

Twoje ciało służy ci na co dzień. Wykonuje niezliczoną liczbę różnych, skomplikowanych procesów jednocześnie. Większość bez absorbowania twojej uwagi. Krew w każdej sekundzie dostarcza tlen i składniki odżywcze wszystkim komórkom ciała. Ciało transportuje cię tam, gdzie sobie zażyczysz, wykonuje niemal wszystkie zaplanowane przez ciebie ruchy. Pracuje - często zbyt długo. Śpi - często zbyt mało. Mimo to daje z siebie wszystko. Jak by to było, gdybyś poczuł wdzięczność dla niego za to wszystko? Gdybyś poczuł współczucie dla siebie? Otoczył troską tę część w sobie, która chcąc cię chronić, krytykuje i odmawia ci prawa do zadowolenia? Poczuł swoją moc. Za każdym razem, gdy ci się uda, wiedz, że właśnie zrzucasz z siebie emocjonalny balast, który tak ci ciążył i wkraczasz na lżejszą drogę życia.

Autorka tekstu: Małgorzata Skorupa - psycholog, psychoterapeutka, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, konsultantka Telefonu Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu psychologii oraz rozwoju osobistego. Przyjmuje w prywatnym gabinecie w Warszawie.



Komentarze (12)
Psychologia odchudzania, czyli co ci tak naprawdę ciąży?
Zaloguj się
  • myslacy_mis

    Oceniono 43 razy 43

    Dobry tekst. Wychodzi poza prymitywnie-schematyczne: "chesz schudnac - zacznij sie ruszac" oraz "zryj polowe". Kto ma depresje, zaburzenia nastroju lub nie wie co zrobic ze swoim zyciem, ten nie bedzie wiecej sie ruszal ani nie zapanuje nad nadmiernym apetytem.

  • xxl184

    Oceniono 12 razy 10

    Nie myśl o sobie źle. Co jeśli problemem nie jest myślenie, że z niczym sobie nie radzę, a FAKT, że z niczym sobie nie radzę?!
    Mogę nie myśleć, że Ziemia zapitala dookoła Słońca, ale tego faktu moje myślenie nie zmieni. I co wtedy?

  • pan_mamon

    Oceniono 12 razy 8

    Mój rodzony braciszek przy wzroście 180 ważył 150 kilo. Tragedia ... Rozpoczął rok temu walkę - zrzucił do tej pory jakieś 40 kilo. Dieta zrównoważona - niski indeks glikemiczny. Do tego w rozsądny sposób ćwiczenia na siłowni. Cofnięta cukrzyca, kilka rozmiarów mniejsze koszule + niesamowita ilość energii. Czubek z niego - ma dwa tematy - siłownia i dieta :) A jego dieta jest myślę rozsądna bo jego wyniki badań krwi - cholesterol, triglicerydy, cukier - są w normie. Miał nadciśnienie, też mu przeszło. Wystarczy jeść jak najmniej przetworzonych produktów, nie jeść tłustych mięs (nie dot. ryb), majonezów, kiełbas itp. Pieczywo pełnoziarniste, ryż brązowy, to samo makaron - i można na prawdę schudnąć. Andrzej dał radę :)

  • piszedoosla

    Oceniono 25 razy 3

    Jako osoba z BMI ponad 30 uwazam, ze Otylosc to lenistwo... Poza znikomym odsetkiem ludzi ktorzy z maja problemy np z genami to absolutnie lenistwo. problemy w glowie sa skutkiem tego lenistwa, ciezko zyc nieakceptujac siebie.
    Slowo dieta powinno byc zakazane jak polskie obozy koncentracyjne... Przechodzisz na diete? Wlasnie przegrales, za rok gora trzy bedziesz miec pare kilo wiecej... Albo zmieniasz swoje zycie odstawiajac syf typu fast food i cukier, ale bez glodowek i wyrzeczen, albo lepiej odpusc i zaakceptuj siebie w obecnej formie.

  • Natalia Solecka

    Oceniono 1 raz 1

    Artykuł dobry i rzetelny, szkoda tylko że nie wspomina o wpływie antydepresantów i skutecznej terapii psychologicznej na wage. Generalnie genetyka, flora bakteryjna układu trawiennego, metabolizm... to wszystko ma znaczenie. Warto zagłębic się w temat, żeby uniknąć diety i siłowni która nic nie da. Fajny sposób to np. cla, sama przyjmuje razem z chromem i zieloną herbatą, środek nazywa się reducer thermo extreme i faktycznie pomaga na wielu płaszczyznach z tymi kilogramami. Ale inna sprawa ze każdy jest inny, czasami trzeba próbować wielu metod, nie poddawać się a jednocześnie nie narzucać na siebie presji... to nie jest łatwe. Trzymam kciuki za was ludzie!

  • jmb2

    Oceniono 1 raz 1

    Do czasu, kiedy człowiek żył w "lesie" miał mniej skomplikowaną kulturę bycia.

    Najważniejsze dla niego było nie dać się zjeść innym (walczyć lub uciekać).
    Po to by przetrwać trudy życia praczłowiek jadł wszystko to (dieta urozmaicona) co na swojej drodze napotkał. Ponieważ prowadził życie aktywnego wędrowca, dużo chodził (zażywał ruchu), jadł mało mięsa (bo żywe mięso, najczęściej było szybsze od człowieka i stale uciekało) więc często głodował ale metodą prób i błędów mógł jeść bez ograniczeń napotkane po drodze wszystkie rośliny jadalne (dzisiejsze warzywa) oraz owoce. I tak zachowywał się nasz praczłowiek przez miliony lat. Dlatego też w naszych komórkach, w jej "pamięci wody" została zapamiętana, została zapisana ... nasza fundamentalna wyjściowa dieta, która naszemu organizmowi dobrze służyła aż do dzisiaj.

    Rozwój mózgu i cywilizacji i coraz bardziej wymagająca kultura bycia (nieustannych ograniczeń, zakazów i wymagań) to wszystko co kiedyś pierwotny człowiek wypracował - zbyt szybko ... nam przewraca a nasze organizmy nie są w stanie aż tak szybko się dostosować do nowych, bardzo szybko zmieniających się warunków naszego otoczenia i stąd nasze organizmy wysyłają nam najpierw sygnały ... to mnie boli ... a później jak nie ma odpowiedniej reakcji zapobiegawczej ... zaczynają ... chorować ... a w niektórych przypadkach ulegają powolnemu procesowi ... autodestrukcji, czyli samounicestwiania się

    To wszystko zaczęło się zmieniać już od chwili, gdy nasz praczłowiek wynalazł pierwsze narzędzia ... w tym: oszczep, rozwijać zaczął inną kulturę bycia zmuszającą wolny dotychczas organizm do nieustannego adaptowania się do stale zmieniających się warunków życia, które sam dla siebie, w dobrej wierze, sam udoskonalał. Odchodził przez to i to dość szybko od tej prostej nie obciążającej jego organizmu kultury, którą kształtował żyjąc przez miliony lat w lesie. Zaczął prowadzić życie coraz bardziej osiadłe, zaczął mieć coraz większą ilość mięsa w diecie, bo udoskonalany oszczep zapewniał lepszą skuteczność na polowaniach.
    Przestał tyle chodzić jak kiedyś. Współcześnie, zaczął produkować pojazdy do szybkiego przemieszczania się, stracił dawną cierpliwość, wszystko chce załatwiać natychmiast "albo jeszcze szybciej", bierze na siebie zbyt dużo obowiązków, by mieć "mięso" czyli pieniądze większe od innych, długo siedzi w pracy a po południu przed telewizorem.
    Współczesny człowiek narzucił sobie sam dość wymagającą kulturę bycia, która wymaga coraz większej wiedzy, umiejętności oraz "zdrowych nawyków", które nie wszyscy "wynoszą" ze swoich domów.
    Życie może stało się prostsze i bezpieczniejsze ale już przetrwanie (bez autodestrukcyjnych chorób czy tak szybko rozwijających się ... nowych tworów czyli nowotworów) tak jak dawniej staje się coraz bardziej skomplikowane, szczególnie dla ludzi z niewielką wiedzą o tym: jak żyć, by tego wszystkiego co wiąże się z tym "owczym pędem donikąd" czyli autodestrukcją społeczną samemu uniknąć i nie poddać się, i nie dać się zniechęcić innym. Po to, by samemu nie stracić hartu własnego ducha i nie dojść do ściany, przy której nie dajemy już rady i zaczynamy wmawiać sobie, że jesteśmy do "kitu" skoro inni mogą i przy której zaczynamy się "samokatować" zjadając wtedy swój własny stres i stres swoich dziadków, i stres swoich rodziców, i stres swoich dzieci, i stres patriotycznej historii narodu polskiego, co w społeczeństwie polskim ..."katolików" ... jest myślę dużo powszechniejsze niż w przypadku wolnych od ... aż ... takiego cierpienia oraz poczucia winy angielskich "protestantów" ....
    Dlatego opanuj się, nie bądź taki pazerny, nie żryj tak dużo tego wszystkiego, bo kiedyś w końcu pękniesz, zostaw trochę dla innych a będziesz dużo zdrowszy.

  • Boś Natalia

    0

    Ważne jest to żeby się zbyt wcześnie nie poddać. Ja dla szybszego efektu, wspomogłam się suplementem diety therm line fast, który wspomaga spalanie tłuszczu. Efekty są na prawdę dobre i co ważne szybko widoczne.

  • Magda Mężyńska

    Oceniono 24 razy 0

    Dzisiaj, według lekarzy, najczęstszą przyczyną nadwagi są problemy z tarczycą. Jeśli ktoś, mimo diety, nie może schudnąć a efekt jest wręcz odwrotny, to polecam sprawdzić objawy niedoczynności. Wypisane są chociażby tutaj: www.problemy-z-tarczyca.blogspot.com/2014/08/niedoczynnosc-tarczycy.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Zobacz także
  • zaburzenia odżywiania - bulimia Zaburzenia odżywiania - gdy jedzenie staje się problemem
  • Poczucie winy może ci służyć, ale też szkodzić. Jak go używać tak, by na nim skorzystać? Poczucie winy - kiedyś zrobiłem coś, czego dzisiaj bym nie zrobił
  • Mads Mikkelsen w serialu ''Hannibal'', fot. AXN Uwolnić się od związku z manipulantem. Skończ z życiem w dramacie
Więcej o psychologii: