6 różnic między zdrową i toksyczną miłością. Jak wypada twój związek?

Jak odróżnić niezdrowy związek od związku, który będzie źródłem siły dla obojga? To wcale nie takie trudne, jakby się wydawało. Oto kilka konkretnych wskazówek.
Czy twój partner w swoim zachowaniu kieruje się troską o ciebie czy wasz związek czy raczej wykorzystuje cię do swoich celów? A ty, jaka jesteś w stosunku do niego: oskarżasz o całe zło świata, wypominasz, że powinien się zmienić czy raczej jesteś świadoma swojego udziału w tym, jak wygląda wasza relacja? Czym różnią się zdrowe związki od tych szkodliwych?

1. Dawanie, by dać vs. dawanie, by dostać

Prawdziwa miłość jest oparta na chęci dawania bez oczekiwania niczego w zamian. Partnerzy wierzą, że w razie potrzeby druga osoba będzie obok i bezinteresownie udzieli wsparcia. Fałszywa miłość rzadko daje coś bez oczekiwania rewanżu - dawanie staje się jedynie sposobem, aby później dostać, nie wyrazem troski - zaznacza Kevin D. Arnold, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, członek Wydziału Psychiatrii na Ohio Stare University w artykule "Jak zdiagnozować niezdrowy związek?" w "Psychology Today". Nie jest jedynym specjalistą, który zwraca uwagę na tę kwestię.

Według Adama Granta, autora książki "Give and Take: A Revolutionary Approach to Success" najszczęśliwsze związki to te, w których oboje partnerzy są nastawieni na dawanie, nie na branie. Grant podzielił ludzi na 3 typy: osoby nastawione głównie na dawanie (ang. givers), osoby nastawione na branie od innych (ang. takers) oraz dające i biorące po równi (ang. matchers), które uważają, że zawsze trzeba dawać zawsze tyle, ile się bierze i odwrotnie - trochę na zasadzie handlu wymiennego.



Uwaga jednak, sam fakt bycia z natury hojnym i życzliwym "dawaczem" nie gwarantuje ani satysfakcji ze związku, ani sukcesów na innych płaszczyznach życia. Dawacze to osoby, których motywacją jest dbałość o innych i ich samopoczucie. W związkach zazwyczaj myślą o tym, jakimi niespodziankami mogą uszczęśliwić partnera, mają zwyczaj pytać "Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić?". Ludzie zazwyczaj lubią dawaczy, w ich towarzystwie czują się zaopiekowani, zdarza się, że nadużywają ich troski. A jak czują się sami dający? To zależy. Jeśli nie są świadomi swoich potrzeb, mogą być wykorzystywani przez innych. Szczególnie źle rokują związki osób nastawionych na dawanie z osobami nastawionymi na branie. Roszczeniowość tych drugich sprawia, że po czasie strona dająca może czuć się wyczerpana i wypalona. Sama dużo daje, ale partner nigdy nie zaspokaja jej potrzeb, nie wspiera. Zamiast tego wciąż wymaga, czerpie i wciąż chce więcej. A empatyczny dawacz może jeszcze czuć się winny, że nie jest w stanie zaspokoić potrzeb partnera. Wniosek? Jeden dający w parze się nie sprawdzi.

Najlepsze związki to te, w których dwie osoby koncentrują się na tym, by dawać. Każde z partnerów może dawać w inny sposób, ale powinny chcieć wspierać siebie bez oczekiwania czegoś w zamian - mówił Grant w tekście "Największe sekrety udanych związków" Emmy Seppali.

2. Poznawanie siebie nawzajem vs. zmienianie siebie nawzajem

Ludzie, którzy kochają w zdrowy sposób chcą poznawać siebie nawzajem. Nieustanne w ciągu życia aktualizują obraz partnera pod wpływem napływania kolejnych informacji. W niezdrowych relacjach partnerzy zamiast poznawać się wymagają od siebie, aby to drugie się zmieniło w taki sposób, aby zaspokoić potrzeby drugiego. Zamiast być ciekawym, kim jest druga osoba, angażują się w próby ulepienia jej według własnego pomysłu - zauważa Arnold. Partner ma mieć tylko pożądane przez nas cechy. W ten sposób nie widzimy drugiego człowieka jakim jest naprawdę, zamykamy się w swoich oczekiwaniach i wyobrażeniach. Skąd w nas potrzeba zmieniania drugiej osoby w chodzący "ideał"? Wygodniej jest chcieć zmienić kogoś innego niż siebie samego. Tymczasem jeśli bardzo chcemy, aby ktoś był inny, może to oznaczać, że sami potrzebujemy zmiany czegoś w sobie.

"Wielu ludzi tak myśli, że kochać kogoś to być jak stacja benzynowa. Jak brakuje paliwa, przyjeżdżam i uzupełniam braki. Humanistyczni psychologowie nazywają to miłością braku, gdzie drugi człowiek ma nam dać to, czego nie mamy. Widzimy go w kategoriach tego, jakie cechy powinien mieć, być opiekuńczy, sympatyczny, akceptujący" - mówił psychoterapeuta Andrzej Wiśniewski w wywiadzie "Tyle miłości, ile wolności" zamieszczonym w magazynie "Coaching" (6/2013).



3. Prywatność vs. ekshibicjonizm

W dobrze funkcjonujących, zdrowych związkach istnieją obszary, do których nikt poza partnerami nie powinien mieć wstępu. Są one prywatne i zostają między wami. Przestrzeń ta obejmuje zarówno czas zarezerwowany tylko dla was, intymną wiedzę o sobie nawzajem, jak i różne sfery, które dzielicie jedynie ze sobą - zaznacza Kevin Arnold. W niezdrowej miłości nie ma prywatności - twoje słabości mogą stać się tematem do żartów w szerszym gronie, szczegóły z prywatnego życia, a nawet pożycia, są udostępniane każdemu kto tylko zechce słuchać, a wolny czas partner poświęca wszystkim, ale nie tobie - zauważa.

4. Chęć rozwiązania sporu vs. chęć zemsty

Kłótnie same w sobie nie są złe. Wiele zależy od tego, jak się kłócicie, co leży u jej podłoża: dążenie do walki czy dążenie do pokoju. "Kłótnie mogą stać się sposobem na to, aby dowiedzieć się więcej o sobie nawzajem. W zdrowych relacjach kłócący partnerzy wkładają wysiłek w to, aby rozwiązać trudność i przezwyciężyć konflikt. Starają się wsłuchać w swoje emocje" - podkreśla Arnold. Słowem: nie stają przeciwko sobie, a naprzeciwko siebie.

W niezdrowo funkcjonujących związkach partnerzy zamiast dążyć do wspólnego dobra związku jako całości, próbują przeforsować swoje racje. Partner staje się przeciwnikiem po drugiej strony barykady. "Fałszywa miłość jest mściwa. Każda kłótnia jest w nich okazją do zemszczenia się. Niesłużące związkowi kłótnie w odróżnieniu od tych konstruktywnych powodują obwinianie się, poczucie odrzucenia lub przymusu" - zwraca uwagę psycholog.

5. Wspieranie w realizacji marzeń vs. skłanianie do rezygnacji z marzeń

Prawdziwa miłość stwarza dwojgu ludzi przestrzeń, gdzie każdy z nich może realizować nie tylko wspólne, ale także swoje własne indywidualne cele. "Partner powinien chcieć, aby twoje marzenia i pragnienia się spełniły i wspierać cię w tym. Fałszywa miłość prosi o poświęcanie marzeń zamiast popychać ku ich realizacji" - zaznacza Arnold. Wszystko to w imię rzekomego wspólnego dobra. Partnerzy pozostający w niezdrowej relacji kontrolują drugą stronę. Są skupieni na sobie, nie na drugiej osobie i dodawaniu jej odwagi w stawaniu się taką, jaką chciałaby się stać.

6. Dbałość o potrzeby partnera vs. wpędzanie w poczucie winy z powodu potrzeb

Zdrową miłość charakteryzuje chęć dbania o wzajemne potrzeby i szacunek (...) Fałszywa miłość raczej wzbudza poczucie winy u drugiej strony, aby przeforsować to, co chce. Osoba nią kierowana może przekonywać cię, że nie jesteś nie taki, jak powinieneś, np. jesteś nietroskliwym albo złym partnerem. Może cię też porównywać do innych, którzy sprawują się lepiej niż ty, abyś poczuł/ poczuła się jeszcze gorzej - wyjaśnia Arnold.

Temu komunikatowi towarzyszy wymóg dostosowania się do stawianych przez drugą stronę warunków, np. "Jeśli zrobisz, to co ci powiem, może ci wybaczę" - mówi psycholog. Partner wysyła przekaz: "dopiero gdy zrobisz to, co chcę będziesz wart kochania". Efekt? Druga strona nie daje, dlatego że chce - daje, dlatego że musi - zauważa psycholog. Czy tym do czego powinniśmy zatem dążyć w związkach jest miłość bezwarunkowa?

"Jest takie powiedzenie: kochać kogoś takim, jakim jest - to głupota. Tak jakby nie można było powiedzieć: "kocham cię, ale nie podoba mi się, że tak to robisz". Funkcjonujące w kulturze stereotypy są odpowiedzią na nieuświadomione potrzeby bycia zaakceptowanym bezwarunkowo. Mam wrażenie, że niektórzy chcieliby wrócić do brzucha matki i tam bezpiecznie żyć" - zauważa we wspomnianym wyżej wywiadzie psychoterapeuta Andrzej Wiśniewski.

Autorka artykułu: Małgorzata Skorupa - psycholog, psychoterapeutka, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, konsultantka Telefonu Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu psychologii oraz rozwoju osobistego.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Więcej o:
Komentarze (54)
6 różnic między zdrową i toksyczną miłością. Jak wypada twój związek?
Zaloguj się
  • ktosmadrzejszy

    Oceniono 141 razy -7

    Z artykulu jasno wynika ze niemozliwym jest stworzenie szczesliwego zwiazku z kobieta - kobiety to 'bracze', chca zmieniac swoich partnerow, wiekszosc jest ekshibicjonistkami lubia sie mscic, na sile forsuja to czego chca i sklaniaja mezczyzn do rezygnacji z wlasnych celow. Po prostu wymarzona sprawa dla mezczyzny - ozen sie i zstap do piekla...

  • jestjakieswolne

    0

    To naprawdę smutne,ze dzisiaj kazdy zasłania się psychologią zeby wciskać ludziom kit a sporo osób w to wierzy-zrobił się z tego niezły biznes-pełno trenerów osobistych i zwolennikow nowej mody NLP-nie mam nic przeciwko,jezeli komuś ma coś pomóc ale zapominają o tym,ze doradzajac komuś mozna niezle namieszać. Jezeli ktoś spełnia się w dawaniu i związku z egoistą dlaczego nie mają być razem jezeli jest im dobrze? Nie ma zadnych badan potwierdzajacych,ze akurat taki zwiazek jest zły. Nie ma przepisu na dobry związek. Wazne aby się szanować i nie ranić. Ja mogę wypowiedzieć jedynie moje zdanie, bo wg mnie to jest dobre ale dobre dla mnie i wg mnie. Ciągle zapominamy,ze dobrymi radami mozemy komuś nieźle namieszać. Sama psychologia jest nauką młodą i nie mozna traktowac jej założeń jako pewniki. Nawet kwestie,ze charakter kształtuje się wyłącznie w dziedziństwie są juz podwazane a naukowcy są juz bardziej skłonni stwierdzać,iz kształtuje się przez cale zycie. Wiarą w niezmienność stanu rzeczy mozna sobie sporo zaszkodzić, bo np ktoś pochodzący z patologicznej czy toksycznej rodziny moze uwazac,ze nie ma juz szans na zmiany na lepsze-a to nieprawda. Ja osobiście wierzę,ze miłość,akceptacja,wyrozumiałość,cierpliwość ale takze właściwa motywacja i troska są w stanie wiele zmienić. I zanim zwrócimy nasze oczy na partnera najpierw popatrzmy na siebie. Błędy są nieuniknione i cięzko ocenić kiedy nalezy dać kolejną szansę a kiedy przekreślić człowieka. Nie jest wykluczone,ze kazdemu z nas powinie się noga nie jeden raz. Miło by było miec wtedy kogos wyrozumiałego u boku kto pomoze stanąc na nogi. Jednak przyjmowanie daru jakim jest czyjaś pomoc to ogromna odpowiedzialność i wymaga zaangazowania. Jezeli jestesmy w stanie docenic obecnosc 2 osoby w naszym zyciu-to fajnie. Jezeli nie i bedziemy wciąz wyliczac mu popełnione błędy i pielęgnować urazy zamiast milosci,zamiast zapominać i wybaczać,wymuszać swoje zasady zamiast się dostosować-marne szanse. Nie mozemy tez pozwalać się wtrącać osobom trzecim. Partnerstwo to nie wyscig o to kto lepszy. Nasza wiara w to kim jest partner-czy osobą złą czy dobrą ma ogromny wpływ na rozwój związku-chocby na zasadzie mechanizmu samospełniającego się proroctwa. Czasami cięzko nam wierzyć w dobrą wolę partnera jezeli trwamy w wieloletniej kłótni-pamietajmy tylko o tym zeby rozmawiac i nie pozostawiac niedomowień jednak nie obciązac swoimi obawami partnera. Czasami cięzko odróznić nasze lęki od rzeczywistosci ale zawsze warto zadawać sobie pytania-czy to co odczuwam jest prawdziwe zamiast podązać za odczuciami. Tak samo kierując się wyborem partnera nie kierujmy się motylkami w brzuchu tylko rozsadkiem. Z takich waznych rzeczy przychodzi mi na myśl jedynie czy: pije lub uzywa; czy jego rodzina cię akceptuje; czy potrafi oszczedzać i dorobił się czegoś sam-odłożył na auto,mieszkanie, komputer; czy jest samodzielny-30 latek mieszkający z rodzicami nie jest dobrym wyborem, w wieku studenckim powinien wyjść z domu,jezeli tego nie zrobił niech pomieszka najpierw sam i bez słoików mamy;czy czujesz w nim oparcie-nie chwilowe ale stałe, nie oznacza to,ze jest na twoje kazde zawołanie musi umieć ci odmówić; czy ma umiejętność służenia-czy potrafi tak normalnie cos dla ciebie zrobić bez chowania dumy do kieszeni.

  • jestjakieswolne

    0

    ....lub odejsc zamiast zmieniac partnera. Niektorzy nie dorastają nigdy i nie jestes w stanie tego zmienić, proby zmian tego czego sie sie nie da to juz głupota, wiec albo akceptujesz np jego bliski zwiazek z matką albo odchodzisz-proste. Jezeli nie podejmujesz meskiej decyzji to jestes parówą i wtedy zwiazek staje się toksyczny-pełen zludzen,pretensji i falszywych nadziei,klamstw na ktorych długo nie ujedzie-chociaz są i rekordziści. Po to jest czas przed slubem-na okreslenie swoich potrzeb a nie na wymuszanie. Nikt nie kaze wam byc na siłę a jezeli sie zwiazaliscie za szybko i za szybko zamieszkaliscie i poszliscie do lozka i nie daj boze zrobiliscie dziecko-to juz pozostaje wam tylko zaakceptowac to czego nie mozecie zmiwnic lub otworzyc związek-bo zycie jest za krotkie zeby sie szarpac

  • jestjakieswolne

    0

    jezeli bedziesz sie spotykał z przyjaciółką ja bede spotykac sie z tym chlopakiem o ktorego jestes zazdrosny (niektorzy idą nawet dalej i grozą zblizeniem lub celowo wzbudzaja zazdrosc posuwajac sie za daleko)-to jest wymuszanie. Dalej narzucanie to: narzucanie stroju, sposobu chodzenia, mowienia, śmiania się-oczywiście,ze mozna korygować czyjeś zachowanie jezeli ktos bardzo głośno mowi az pęka głowa lub wypowiada się nieporawną polszczyzną ale tylko wtedy jezeli sobie tego zyczy i jezeli nie robimy tego z piedestału specjalisty i nigdy w kłótni nie mozemy uzyc tego jako argumentu przeciw, udzielac rad i poprawek nalezy w sposob zyczliwy i miły ale takze trzeba liczyc się z odmową i umieć przyjąć rady 2 osoby i z chęcią uczyc się jej sposobów na przetrwanie-wtedy się rozwijamy zamiast dopatrywac się we wszystkim głupoty, nawet poprawnosć językowa jest wrogiem kreatywnosci i warto o tym pamiętać :) Dalej narzucaniem się jest: obsypywanie prezentami, usługiwanie, opowiadanie i dogadzanie na kazdym kroku a takze nie zadbanie o swoją przyjemność w łóżku i brak wlasciwego nakierowywania partnera na swoje potrzeby (trzeba je najpierw umiec okreslic-wiele osob nie wie czego chce, mówią: zaskocz mnie,zgadnij, lubie to co ty w kazdej kwestii, jest mi zawsze obojetne)-to juz zakrawa o psychofankę i kazdy bedąc w sytuacji obdarowywanego za nic -straci do ciebie szacunek i zacznie wykorzystywac-pretensje mozesz miec tylko do siebie potem.
    Jak więc zdrowo egzekwować? Kazdy z nas jest inteligentny, wystarczy,ze zakomunikujesz,ze nie podoba ci się cos i dlaczego oraz wyjasnisz jak sie z tym czujesz,trzeba znalezc odpowiedni moment na rozmowę i przeprowadzic ja na spokojnie i na zimno bez emocji a wczesniej dokladnie przemyslec a nawet wypunktowac sobie na kartce co chcemy powiedziec. Nie licz,ze za 1 razem odniesiesz sukces i ktos sie zmieni nagle jak za dotknieciem magicznej rózdzki-trzeba byc cierpliwym i gotowym na konsensus-on troche ustąpi i ty ustapisz a takze na to,ze odmówi i wtedy musisz sie zastanowic czy jetes w stanie to zaakceptowac i pracowac nad sobą

  • jestjakieswolne

    0

    Wszelkie własnie działania kierowane strachem noszą znamiona toksyczności- czy uniki i ucieczka, czy nadmierne narzucanie się. W unikach mozna zawrzeć wszelkie: realizowanie bierne wszystkich zyczen partnera i nie mowienie o potrzebach, unikanie obowiazków, rozmów, czeste zrywanie, unikanie stawiania czoła wymaganiom partnera i krytyce, unikanie krytykowania partnera i sprzeciwu oraz robienie wszystkiego dla jego dobra i wszystkiego dla niego-zdrowy partner nie zrobi wszystkiego dla swojego partnera i nie zrobi tego bezinteresownie, i jezeli tego oczekujesz to jestes toksyczny.
    W narzucaniu się mozna zawrzeć: wszelkie próby skoncentrowania na sobie uwagi, czeste telefony i spotkania oraz naleganie na spotkania i spedzanie bezustannie czasu razem i robieniu wszystkiego razem; sledzenie i wypytywanie-co robisz i gdzie jestes, kto tam jest z tobą; narzucanie swojej woli-odnosnie wygladu partnera,sposobow spedzania czasu, tego z kim powinien sie zadawac i rozmawiać, gdzie powinien pracowac, ile czasu spedzac z rodziną i kolegami-i tutaj trzeba rozroznic wyrazanie opinii od narzucania opinii- narzucanie bedzie wiazało się z ultimatum i stawianiem na ostrzu noza (czasem ultimatum jest wskazane jednak nigdy wraz ze stawianiem na ostrzu noza chyba ze w sytuacjach mega krytycznych jak np nieplacenie alimentów czy alkocholizm): jezeli tego nie zrobisz rzucę cię, jezeli nie przestaniesz grać wyrzucę twoj komputer, jezeli ty bedziesz ciagle pił ja tez będę

  • jestjakieswolne

    0

    Cieszę sie,ze wsrod wypowiedzi widzę osoby trzezwo spoglądające na wizję dawania i brania. Poza tym nigdy nie ma po równo i zalezy kto się bardziej realizuje w czym. Nawet zwiazek dawacza z braczem moze być zdrowy- bo spełniają swoje wzajemne potrzeby i mogą sie uczyc od siebie nawzajem. Dawacz asertywnosci i zdrowego egoizmu a bracz dawania. Całe zycie uczymy sie pewnych postaw i nie mozemy oczekiwac gotowego produktu na starcie a takze idealnego balansu bo bedziemy szukac w nieskonczonosc i nigdy nie znajdziemy. Huraoptymista z pesymistą tez moze stworzyc harmonijny zwiazek i swietnie sie uzupelniać, mruk z duszą towarzystwa takze o ile beda samodzielni i beda potrafili sie dogadac. Nie szukajmy osob idealnych i relacji idealnych. Trzeba mieć umiejetnosc uczenia sie od innych i otwartą głowę oraz empatię. Nie da sie okreslic ram pasujących dla kazdego-kazda para niech się dogaduje po swojemu-co komu odpowiada na danym etapie zycia. Jedni będą preferowali kłotnie i godzenie się i będą twierdzić,ze tak zrzucają negatywne emocje i odswierzają zwiazek (o ile się nie ranią i nie obrazają tylko jest to zywa wymiana zdań), inni będą preferowali rozmowę a w chwili duzych emocji wyciszenie lub chwilową rozłąkę co nie oznacza cichych dni i manifestowania obrazania się i chowania urazy lecz normalne funkcjonowanie jednak odłożenie trudnych tematów na potem kiedy na razie rozwiązanie się nie objawia. Wtznacznikiem toksycznosci moim zdaniem jest poziom zranienia-nawet wyimaginowany bo wtedy osoba ciagle urażona bez powodu jest toksyczna. Dlaczego? Bo nawet bezinteresowne dawanie moze sie zamienić w toksyczne jezeli wystepuje w nadmiarze, odarowywany ma wrazenie przesytu a samo dawanie wiaze sie ze strachem przed utratą partnera.

  • jestjakieswolne

    0

    Dlaczego nikt nie pisze o tym,ze istotne w zwiazku jest wlasciwe rozporzadzanie czasem i finansami, czyli oszczedzanie nawet jezeli nie ma takiej potrzeby, rozsadne i przemyślane zakupy-nie na hurraa i od razu, a co do czasu trzeba ustawić priorytety: najpierw obowiazki, potem czas wolny dla rodziny potem przyjemności i potem znajomi-trzeba stworzyc dokladny plan dzialania i nie moze byc gak?ze zadzwoni kolega chodz na piwo czu kolezanka wpadnij na kawkę i rzucamy wszustkie plany,bo nam sie nie chce. Finanse i czas to jest pierwsze o co warto zadbac jeszcze przed wstapieniem w związek, bo bez tego nie ma zwiazku sa tylko nieustajace pretensje. Nie samymi uczuciami czlowiek zyje. Dalej umiejetnosci organizacyjne w tym porządkowe- rozwinięcie ich jest jak najbardziej pożądane!! Dalej umiejetnosci negocjacyjne i komunikacyjne, czyli wyrażanie swoich potrzeb i okreslenie ich, bezkonfiktowosć i brak agresji-zamiast kłótni-rozmowa, obiegowe opinie,ze trzeba się pokłócić aby się rozładować są błędne, i oczywiscie harmonia emocjonalna, czyli spokój, opanowanie, brak manipulacji, fochów i szantaży emocjonalnych, mszczenia się i stosowania metod oko za oko, dogryzania, wbijania szpilek i wykorzystywania czyichs intymnych zwierzeń do zranienia go i udowodnienia mi niekompetencji. Brak nałogów o rozwijanie zdrowych nawyków-nawet jezeli mamy problem z podjadaniem czy nawet obżarstwem i złą dietą-o ile realnie z nim walczymy i jest to problem przejściowy-nie ma problemu,jezeli potrafimy zachować balans, alkochol, nikotyna, zakupy, seks,telewizja, jedzenie,imprezy, internet, gry,opinia innych,praca a nawet sport-od tego wszystkiego mozna sie uzaleznić-gdzie jest granica? Jezeli zawalamy zycie rodzinne i inne sprawy bo poswiecamt czas i pieniadze w nadmiarze dla tej jednej sprawy i spogladamy przez jej pryzmat na swiat jakby nie dostrzegajac niczego innego. I partner musi byc samodzielny i samowystarczalny musi umiec sobie sam ugotowac, posprzatac, wyprac,załatwic sprawy urzedowe i utrzymac się- bez tego nie ma zdrowego związku,a te rzeczy, o ktorych napisala tu autorka to jakies romantyczne bzdury, ktore odgrywają drugoplanową rolę i wymagają dookreslenia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX