6 różnic między zdrową i toksyczną miłością. Jak wypada twój związek?

01.02.2016 09:17
Czy są jakieś wskazówki, które pomagają odróżnić prawdziwą miłość od tej, która może zranić lub niepostrzeżenie rani latami? Te punkty mogą pomóc

Czy są jakieś wskazówki, które pomagają odróżnić prawdziwą miłość od tej, która może zranić lub niepostrzeżenie rani latami? Te punkty mogą pomóc (Fot. Shutterstock)

Jak odróżnić niezdrowy związek od związku, który będzie źródłem siły dla obojga? To wcale nie takie trudne, jakby się wydawało. Oto kilka konkretnych wskazówek.
Czy twój partner w swoim zachowaniu kieruje się troską o ciebie czy wasz związek czy raczej wykorzystuje cię do swoich celów? A ty, jaka jesteś w stosunku do niego: oskarżasz o całe zło świata, wypominasz, że powinien się zmienić czy raczej jesteś świadoma swojego udziału w tym, jak wygląda wasza relacja? Czym różnią się zdrowe związki od tych szkodliwych?

1. Dawanie, by dać vs. dawanie, by dostać

Prawdziwa miłość jest oparta na chęci dawania bez oczekiwania niczego w zamian. Partnerzy wierzą, że w razie potrzeby druga osoba będzie obok i bezinteresownie udzieli wsparcia. Fałszywa miłość rzadko daje coś bez oczekiwania rewanżu - dawanie staje się jedynie sposobem, aby później dostać, nie wyrazem troski - zaznacza Kevin D. Arnold, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, członek Wydziału Psychiatrii na Ohio Stare University w artykule "Jak zdiagnozować niezdrowy związek?" w "Psychology Today". Nie jest jedynym specjalistą, który zwraca uwagę na tę kwestię.

Według Adama Granta, autora książki "Give and Take: A Revolutionary Approach to Success" najszczęśliwsze związki to te, w których oboje partnerzy są nastawieni na dawanie, nie na branie. Grant podzielił ludzi na 3 typy: osoby nastawione głównie na dawanie (ang. givers), osoby nastawione na branie od innych (ang. takers) oraz dające i biorące po równi (ang. matchers), które uważają, że zawsze trzeba dawać zawsze tyle, ile się bierze i odwrotnie - trochę na zasadzie handlu wymiennego.



Uwaga jednak, sam fakt bycia z natury hojnym i życzliwym "dawaczem" nie gwarantuje ani satysfakcji ze związku, ani sukcesów na innych płaszczyznach życia. Dawacze to osoby, których motywacją jest dbałość o innych i ich samopoczucie. W związkach zazwyczaj myślą o tym, jakimi niespodziankami mogą uszczęśliwić partnera, mają zwyczaj pytać "Co jeszcze mogę dla ciebie zrobić?". Ludzie zazwyczaj lubią dawaczy, w ich towarzystwie czują się zaopiekowani, zdarza się, że nadużywają ich troski. A jak czują się sami dający? To zależy. Jeśli nie są świadomi swoich potrzeb, mogą być wykorzystywani przez innych. Szczególnie źle rokują związki osób nastawionych na dawanie z osobami nastawionymi na branie. Roszczeniowość tych drugich sprawia, że po czasie strona dająca może czuć się wyczerpana i wypalona. Sama dużo daje, ale partner nigdy nie zaspokaja jej potrzeb, nie wspiera. Zamiast tego wciąż wymaga, czerpie i wciąż chce więcej. A empatyczny dawacz może jeszcze czuć się winny, że nie jest w stanie zaspokoić potrzeb partnera. Wniosek? Jeden dający w parze się nie sprawdzi.

Najlepsze związki to te, w których dwie osoby koncentrują się na tym, by dawać. Każde z partnerów może dawać w inny sposób, ale powinny chcieć wspierać siebie bez oczekiwania czegoś w zamian - mówił Grant w tekście "Największe sekrety udanych związków" Emmy Seppali.

2. Poznawanie siebie nawzajem vs. zmienianie siebie nawzajem

Ludzie, którzy kochają w zdrowy sposób chcą poznawać siebie nawzajem. Nieustanne w ciągu życia aktualizują obraz partnera pod wpływem napływania kolejnych informacji. W niezdrowych relacjach partnerzy zamiast poznawać się wymagają od siebie, aby to drugie się zmieniło w taki sposób, aby zaspokoić potrzeby drugiego. Zamiast być ciekawym, kim jest druga osoba, angażują się w próby ulepienia jej według własnego pomysłu - zauważa Arnold. Partner ma mieć tylko pożądane przez nas cechy. W ten sposób nie widzimy drugiego człowieka jakim jest naprawdę, zamykamy się w swoich oczekiwaniach i wyobrażeniach. Skąd w nas potrzeba zmieniania drugiej osoby w chodzący "ideał"? Wygodniej jest chcieć zmienić kogoś innego niż siebie samego. Tymczasem jeśli bardzo chcemy, aby ktoś był inny, może to oznaczać, że sami potrzebujemy zmiany czegoś w sobie.

"Wielu ludzi tak myśli, że kochać kogoś to być jak stacja benzynowa. Jak brakuje paliwa, przyjeżdżam i uzupełniam braki. Humanistyczni psychologowie nazywają to miłością braku, gdzie drugi człowiek ma nam dać to, czego nie mamy. Widzimy go w kategoriach tego, jakie cechy powinien mieć, być opiekuńczy, sympatyczny, akceptujący" - mówił psychoterapeuta Andrzej Wiśniewski w wywiadzie "Tyle miłości, ile wolności" zamieszczonym w magazynie "Coaching" (6/2013).

3. Prywatność vs. ekshibicjonizm

W dobrze funkcjonujących, zdrowych związkach istnieją obszary, do których nikt poza partnerami nie powinien mieć wstępu. Są one prywatne i zostają między wami. Przestrzeń ta obejmuje zarówno czas zarezerwowany tylko dla was, intymną wiedzę o sobie nawzajem, jak i różne sfery, które dzielicie jedynie ze sobą - zaznacza Kevin Arnold. W niezdrowej miłości nie ma prywatności - twoje słabości mogą stać się tematem do żartów w szerszym gronie, szczegóły z prywatnego życia, a nawet pożycia, są udostępniane każdemu kto tylko zechce słuchać, a wolny czas partner poświęca wszystkim, ale nie tobie - zauważa.

4. Chęć rozwiązania sporu vs. chęć zemsty

Kłótnie same w sobie nie są złe. Wiele zależy od tego, jak się kłócicie, co leży u jej podłoża: dążenie do walki czy dążenie do pokoju. "Kłótnie mogą stać się sposobem na to, aby dowiedzieć się więcej o sobie nawzajem. W zdrowych relacjach kłócący partnerzy wkładają wysiłek w to, aby rozwiązać trudność i przezwyciężyć konflikt. Starają się wsłuchać w swoje emocje" - podkreśla Arnold. Słowem: nie stają przeciwko sobie, a naprzeciwko siebie.

W niezdrowo funkcjonujących związkach partnerzy zamiast dążyć do wspólnego dobra związku jako całości, próbują przeforsować swoje racje. Partner staje się przeciwnikiem po drugiej strony barykady. "Fałszywa miłość jest mściwa. Każda kłótnia jest w nich okazją do zemszczenia się. Niesłużące związkowi kłótnie w odróżnieniu od tych konstruktywnych powodują obwinianie się, poczucie odrzucenia lub przymusu" - zwraca uwagę psycholog.

5. Wspieranie w realizacji marzeń vs. skłanianie do rezygnacji z marzeń

Prawdziwa miłość stwarza dwojgu ludzi przestrzeń, gdzie każdy z nich może realizować nie tylko wspólne, ale także swoje własne indywidualne cele. "Partner powinien chcieć, aby twoje marzenia i pragnienia się spełniły i wspierać cię w tym. Fałszywa miłość prosi o poświęcanie marzeń zamiast popychać ku ich realizacji" - zaznacza Arnold. Wszystko to w imię rzekomego wspólnego dobra. Partnerzy pozostający w niezdrowej relacji kontrolują drugą stronę. Są skupieni na sobie, nie na drugiej osobie i dodawaniu jej odwagi w stawaniu się taką, jaką chciałaby się stać.

6. Dbałość o potrzeby partnera vs. wpędzanie w poczucie winy z powodu potrzeb

Zdrową miłość charakteryzuje chęć dbania o wzajemne potrzeby i szacunek (...) Fałszywa miłość raczej wzbudza poczucie winy u drugiej strony, aby przeforsować to, co chce. Osoba nią kierowana może przekonywać cię, że nie jesteś nie taki, jak powinieneś, np. jesteś nietroskliwym albo złym partnerem. Może cię też porównywać do innych, którzy sprawują się lepiej niż ty, abyś poczuł/ poczuła się jeszcze gorzej - wyjaśnia Arnold.

Temu komunikatowi towarzyszy wymóg dostosowania się do stawianych przez drugą stronę warunków, np. "Jeśli zrobisz, to co ci powiem, może ci wybaczę" - mówi psycholog. Partner wysyła przekaz: "dopiero gdy zrobisz to, co chcę będziesz wart kochania". Efekt? Druga strona nie daje, dlatego że chce - daje, dlatego że musi - zauważa psycholog. Czy tym do czego powinniśmy zatem dążyć w związkach jest miłość bezwarunkowa?

"Jest takie powiedzenie: kochać kogoś takim, jakim jest - to głupota. Tak jakby nie można było powiedzieć: "kocham cię, ale nie podoba mi się, że tak to robisz". Funkcjonujące w kulturze stereotypy są odpowiedzią na nieuświadomione potrzeby bycia zaakceptowanym bezwarunkowo. Mam wrażenie, że niektórzy chcieliby wrócić do brzucha matki i tam bezpiecznie żyć" - zauważa we wspomnianym wyżej wywiadzie psychoterapeuta Andrzej Wiśniewski.

Autorka artykułu: Małgorzata Skorupa - psycholog, psychoterapeutka, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, konsultantka Telefonu Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu psychologii oraz rozwoju osobistego.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Zobacz także
Komentarze (43)
Zaloguj się
  • markonim

    Oceniono 240 razy 216

    W pytaniu 8 brakuje odpowiedzi. "Z radością odwożę partnera na pociąg/samolot, czule się żegnam i cieszę z 14 dni świętego spokoju :) "

  • trese51

    Oceniono 84 razy 58

    W moim pokoleniu to większość kobiet było "dawaczami", a większość mężczyzn "braczami". Ponieważ ojcowie z mojego pokolenia w nieiwelkim stopniu angażowali się emocjonalnie w wychowanie dzieci ich związek emocjonalny z matką może być dominujący. W młodym pokoleniu widać przegięcie w drugą stronę. Córki są wojownicze (pewnie lękowo) odrzucając uległość matki. Synowie, odrzucając egoizm ojca, nie mają właściwego wzorca na zaspokajanie męskiej potrzeby dominacji w ich związkach. Młodzi mężczyźni są często chwiejni, niepewni swojej roli w związku.

  • kokoszka1515

    Oceniono 39 razy 39

    A ja myślę, że postawa człowieka może się zmienić w zależności od tego, z kim jest w związku. I wobec jednej osoby może być biorącym, a wobec innej dającym. Jak się spotkają dwie osoby, które dla siebie chcą być dawcami - mówiąc po ludzku chcą być dla siebie dobre - to może być cudownie. :)

  • bzychnur

    Oceniono 67 razy 35

    artykul zajmuje sie ralacjami dawacza z dawaczem i dawacza z braczem, a kompletnie pomija
    relacje bracza z braczem i bracza z wymieniaczem, dawacza z wymieczem i wymieniacza z wymieniaczem. czyli na dobra sprawe analizuje bardzo waski krag mozliwych ukladow...
    poza tym nie wiedziec czemu koncentruje sie zwiazkach, w ktorych milosc gra jakas role.
    to zaweza jeszcze bardziej zasosownaie tej calej wiedzy w prakyce. chy nikt niezajmuje sie
    normalnymi zwiazkami z udzialem wymieniaczy i bez udzialu sentymentow?

  • bruna5

    Oceniono 109 razy 23

    Po kilku latach, moim zdaniem tak po ok 5-ciu, większość związków staje się toksycznymi.

  • trollingstones

    Oceniono 49 razy 21

    "Prawdziwa miłość jest oparta na chęci dawania bez oczekiwania niczego w zamian."

    Po tej bzdurze nie czytam dalej, wmawiacie ludziom, że prawdziwa miłość to tylko do bezdomnego albo do staruszki z domu opieki. Nie, mężczyźni nie zakochują się w młodych i ładnych kobietach i nie dają im prezentów żeby je zaciągnąć do łóżka. Kobiety nie wybierają przystojnych, zdrowych i mogących utrzymać rodzinę mężczyzn. Ktosmadrzejszy i zal.pl nie są brzydcy, biedni i sfrustrowani, tylko kobiety są złe.

  • kokoszka1515

    Oceniono 20 razy 20

    "Ludzie lubią dawaczy, w ich towarzystwie czują się miło, są zaopiekowane."

  • Marcin Rudnicki

    Oceniono 26 razy 16

    to piękny tekst, niestety w Polsce ludzie jeszcze baaaaardzo dużo nie wiedzą o prostych zasadach budowania i przetrwania związku ;( bo w szkole nie było ;) albo jak często spotykałem, lubimy też uważać, że sprawa nas nie dotyczy bo jesteśmy świetni zawodowo czy zarobkowo - no żal ...
    Co więcej, z mojego doświadczenia, u kobiet bardzo często brakowało mi umiejętności podziału osobowego na postawę zawodową a partnerkę życiową w domu ! to już uważam za mega dramat obecnych czasów.

  • prerekwizyt

    Oceniono 39 razy 7

    Proste i mam nadzieję dopuszczalne pytanie: czy w Gazecie Wyborczej słowa "małżeństwo, mąż, żona" są już zakazane - wolno tylko używać takie, jak "związek, partner(ka)"?
    Pytam całkowicie serio: czy jest jakaś obowiązująca, a w każdym razie zalecana linia redakcyjna w tej materii?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX