Kokaina? Nie pamiętam

Jesteśmy coraz bliżej stworzenia pierwszego terapeutycznego leku dla uzależnionych od kokainy - obiecują naukowcy z USA
Szacuje się, że tylko w Stanach Zjednoczonych kilka milionów ludzi sięga po kokainę przynajmniej raz w tygodniu. Ok. 2,5 mln Amerykanów jest trwale uzależnionych. Wojny z tym narkotykiem na razie nie udało się wygrać nikomu - ani politykom, ani policji, ani też lekarzom. Nie znaczy to oczywiście, że nikomu nie udaje się wyjść z nałogu - tak nie jest.

Jednak skuteczność obecnych metod leczenia uzależnień od najsilniejszych narkotyków pozostawia wiele do życzenia. Naukowcy wciąż szukają nowych. W ostatnich miesiącach pojawiło się kilka ciekawych pomysłów i choć oczywiście trudno stwierdzić, które z nich znajdą zastosowanie, a które trafią do kosza, jest też nowa nadzieja.

Osłabić

Na początku tego roku prof. Friedbert Weiss z Instytutu Badawczego Scripps (USA) zaproponował na łamach "Journal of Pharmacology and Experimental Therapeutics", by w walce z kokainą wykorzystać... bakterie.

Esteraza kokainowa to produkowany przez bakterie enzym mający zdolność rozkładania kokainy, osłabiając w ten sposób jej właściwości uzależniające. Problem w tym, że sam enzym (w skrócie zwany CocE) również bardzo szybko się rozkłada, co nastręcza kłopotów z jego stosowaniem. Weissowi oraz jego kolegom udało się jednak stworzyć nową, zmutowaną i znacznie bardziej stabilną wersję CocE, której czas "przeżycia" dawał już możliwość terapeutycznego zastosowania. Na razie oczywiście tylko na zwierzętach.

W swoim eksperymencie naukowcy przetestowali lek na uzależnionych od kokainy szczurach. Gryzonie wytrenowano w taki sposób, że gdy czuły głód narkotykowy, naciskały znajdujący się w klatce przycisk (naśladując w ten sposób zachowanie człowieka poszukującego narkotyku).

Części zwierząt zaczęto po pewnym czasie podawać silniejszą wersję enzymu CocE. Okazało się, że leczone w ten sposób gryzonie znacznie rzadziej naciskały przycisk będący sygnałem, że opanował je narkotykowy głód. - Zmodyfikowany CocE zapewnia również długotrwałą ochronę przed toksycznymi skutkami zażywania dużych dawek kokainy - mówi prof. Weiss. Jego zdaniem istnieje realna szansa na to, że enzym będzie można za jakiś czas podawać również ludziom.

Obrzydzić

Inną drogą poszli Jason Schroeder i Debra Cooper z Emory University School of Medicine (USA). W walce z kokainą postanowili wykorzystać stosowany od dekad lek na uzależnienie od alkoholu (ich pracę na ten temat zamieścił sierpniowy numer "Neuropsychopharmacology"). Chodzi o disulfiram, w naszym kraju znany szerzej pod nazwą esperal.

Środek ten zaburza metabolizm alkoholu, sprawiając, że jego wypicie powoduje bardzo nieprzyjemną reakcję organizmu. Obawa przed tą reakcją może powstrzymać pacjenta przed piciem.

W przypadku kokainy mechanizm działania disulfiramu jest inny. Otóż kokaina sprawia m.in., że w centralnym systemie nerwowym wzrasta stężenie neuroprzekaźników dopaminy i norepinefryny związanych z odczuwaniem przyjemności, satysfakcji, ale też lepszą koncentracją czy pobudzeniem. Disulfiram nie dopuszcza do zwiększenia produkcji tych neuroprzekaźników, w szczególności norepinefryny.

Eksperymenty na szczurach pokazały, że lek można będzie stosować (o ile oczywiście zostanie zatwierdzony u ludzi) jako środek zapobiegający powrotowi do nałogu osób, które już odstawiły kokainę.

A może zapomnieć?

Może najbardziej obiecujący, ale też z pewnością kontrowersyjny pomysł na walkę z kokainą przedstawiono podczas zakończonego w ostatnią środę w San Diego (Kalifornia) dorocznego zjazdu Towarzystwa Neurobiologii (Society for Neuroscience). Devin Mueller i James Otis z Uniwersytetu Wisconsin-Milwaukee ogłosili, że w zasięgu ręki mamy pierwszy autentyczny lek terapeutyczny zwalczający kokainowe uzależnienie.

Naukowcy zajęli się samą istotą tego uzależnienia. Pierwszy raz po narkotyk sięga się z ciekawości. A potem już z innego powodu - bo uzależniony pamięta, że po zażyciu kokainy było mu przyjemnie, dobrze i chce, by te odczucia powróciły. Wspomnienia te są również główną przyczyną powrotu do nałogu nawet po dłuższym czasie abstynencji.

Badacze z Wisconsin-Milwaukee doszli więc do wniosku, że najlepszym sposobem na wygranie z kokainą będzie wymazanie owych przyjemnych wspomnień związanych z narkotykiem. Do tego celu wypróbowali (na razie na zwierzętach) propranolol - lek stosowany od wielu lat w chorobach układu krążenia. Eksperymenty zakończyły się sukcesem. - Po raz pierwszy udało się dzięki konkretnemu lekowi powstrzymać mózg od odtwarzania wspomnień związanych z zażyciem kokainy - mówił Mueller w San Diego.

Warto wspomnieć, że nie jest to pierwszy pomysł na wygaszanie wspomnień za pomocą propranololu. Już od kilku lat część psychiatrów forsuje ideę, by lek ten zastosować u ludzi cierpiących za zaburzenia związane ze stresem posttraumatycznym (chodzi np. o ofiary zamachów terrorystycznych czy żołnierzy, którzy odnieśli uraz psychiczny na polu walki).

Ale metoda "czyszczenia" wspomnień spotkała się z wielką krytyką (stanowczo odrzucał ją m.in. dr Paul McHugh z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa). Jak będzie tym razem - ze stosowaniem propranololu do walki z kokainą? Czas pokaże.