Przeziębienie dziecka: czas rodzicielskiej łagodności?

Kiedy malec cierpi, chcemy uchylić mu nieba. Z drugiej strony: chore dzieci bywają tak nieznośne, że i nas może ponieść. Nieraz obawiamy się, że ustępując na każdym kroku pogarszamy sytuację. Czy jest złoty środek i jak go szukać, podpowiada psycholog*
Każda choroba dziecka, wymagająca jego pozostania w domu jest trudnym czasem dla rodziców, którzy muszą wtedy nie tylko dbać o jego wyzdrowienie, ale również o to, jak spędzi ten czas i czym będzie się zajmować podczas choroby.



Czy ustępowanie choremu maluchowi może mieć negatywne skutki w przyszłości?

W okresie choroby dziecko potrzebuje szczególnej wyrozumiałości i łagodności. Możesz mu wtedy pozwolić na rzeczy, których normalnie nie może robić, powinniśmy jednak wyjaśnić mu, że dzieje się to w drodze wyjątku i z powodu jego chwilowej choroby. A co jeśli choroba trwa długo albo jeśli dziecko już po chorobie testuje nasza wytrzymałość na jego płacz i zaczyna nas niejako szantażować?

Ustępowanie choremu maluchowi niewątpliwie może mieć negatywne skutki w przyszłości.

Co zrobić, by do tych negatywnych skutków nie dopuścić?

- Wspólne ustalenie stałych reguł panujących w domu - tzw. regulamin i przestrzeganie go konsekwentnie przez wszystkich domowników.

- Ważna jest konsekwencja w postępowaniu ale pamiętajmy, że czasem jednak musimy pójść na kompromis.

- Zdrowy rozsądek - w zależności od sytuacji - pobłażanie z głową.

- Atmosfera akceptacji i rozumienia.

Jak sobie z tymi negatywnymi skutkami radzić?

- Podczas pracy nad modyfikacją zachowania dziecka ważne są nagrody, ale nie te rzeczowe, a społeczne (np, uwaga, uśmiech, przytulenie). Pamiętajmy, że przytulamy, gdy dziecko potrzebuje pocieszenia, ukojenia, ale w chwili, kiedy płacze, bo się buntuje - nie (początkowo będzie to trudne, ale gwarantuje, że przyniesie efekty).

- Konsekwencja w postępowaniu obojga rodziców w sposobie uspokajania, reagowania na wybuchy płaczu i złości, wywołana zazwyczaj próbą wymuszenia czegoś.

- Unikanie sytuacji uspokojenia dziecka poprzez odwrócenie jego uwagi (dajemy mu czas na uspokojenie, nie łapiąc z nim kontaktu, mówiąc zdecydowanie, spokojnie powtarzając wielokrotnie -metoda zdartej płyty- że jak się uspokoi to mu pomożemy/damy to co chce/itd.

- Pozostawianie dziecka, o ile to możliwe, bez publiczności wtedy, gdy krzyczy, ma napady złości (jeśli to realne wyznaczenie w domu miejsca do uspokojenia - kąt/karny jeżyk, danie chusteczki do wytarcia łez i zapewnienie, że jak się uspokoi, to ma do nas przyjść i porozmawiacie).

Pamiętajmy, że nasze dziecko czuje się bezpiecznie wiedząc, że porusza się w świecie, w którym są określone zasady, reguły, które zna.

Gdy choroba zmienia rytm dnia...

Rytm dnia dziecka to stałe pory posiłków, drzemek, spacerów, zabiegów pielęgnacyjnych, spania. Rytm życia przedszkolnego/szkolnego to stałe następujące po sobie punkty programu. Wszystko, co ułatwia dziecku funkcjonowanie i niewątpliwie porządkuje jego rzeczywistość. Rytm dnia i poszczególne aktywności muszą być dostosowane do możliwości rozwojowych dziecka i jego aktualnej kondycji. W czasie choroby ten rytm zawsze się zmienia.

Rytm dnia naszego dziecka - co w nim powinno być:

- godziny wyznaczające rytm dnia: pobudka, drzewka, pora spania,

- stałe godziny posiłków,

- czynności pielęgnacyjne(kąpiel),

- spacer,

- czas na zabawę,

- czas spędzony razem z rodzicami.

Poszczególne punkty dnia dopasowujemy do rytmu naszej pracy, do domowych obowiązków. W przestrzeganiu i porządkowaniu pomoce wydają się również rytuały- dbanie by poszczególne punkty dnia odbywały się według wypracowanego schematu. Niestety, zwykłe przeziębienie uniemożliwia realizację schematu.

Jak dzieci reagują na zmianę rytmu dnia?

Gdy stały plan przestaje działać, dzieci reagują zazwyczaj niepokojem, marudzą, płaczą, są rozdrażnione. Wszystko dzieje się w innej kolejności, niektóre punkty są pominięte. Dzieci wyczuwają ogólne napięcie rodziców i trąca poczucie bezpieczeństwa.

Dlaczego tak się dzieje?

- Stały rytm dnia daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa.

- Dzięki rytmowi dzieci wiedzą czego się spodziewać, nie są niczym zaskakiwane. Powtarzalność i rytuału uczą dziecko przewidywania. Psychologia rozwojowa mówi, że kilkumiesięczny noworodek przestaje płakać, kiedy mama układa go przy piersi w pozycji do karmienia, bo wie, że za chwilę dostanie jeść.

- Trudno funkcjonować na świecie, w którym panuje chaos. Dzieci też tego nie lubią. Częste wywołać poczucie dezorientacji, a to tylko krok od rozdrażnienia i płaczu.

Jak sobie z tym radzić w sytuacji choroby?

Starajmy się zachować jak najwięcej punktów dnia i rytuałów (to da chociaż częściowe poczucie stałości). Zawsze szukajmy kompromisu.

Wykorzystajmy czas wspólnego pobytu w domu na bycie razem (spędzając czas z dzieckiem damy mu poczucie bezpieczeństwa, które zmiana rytmu zaburza), wspólna zabawa nie znaczy, ze musi to być nic związanego z wysiłkiem a na przykład wspólne czytanie czy nauka wierszyka,

Uwaga! Po chorobie konsekwentnie wracamy do naszego stałego rytmu dnia. Pamiętajmy, że rytm dnia jest ważny też dla nas - rodziców. I nam również ułatwia codzienne funkcjonowanie.

*Ewelina Mocarska - psycholog, pedagog socjalny. Specjalizuje się w diagnozie i terapii dzieci z zaburzeniami rozwoju, autyzmu, Zespołem Aspergera, zaburzeniami emocjonalnymi, opóźnieniem rozwoju psychoruchowego. Wykonuje testy diagnostyczne dot. min. oceny rozwoju dziecka, gotowości szkolnej, zaburzeń zachowań. Pracuje w BEN MED Centrum Psychoterapii w Warszawie

Więcej o: