Szał świątecznych zakupów: jak przetrwać w centrach handlowych przed świętami?

Centra handlowe przed świętami przeżywają obleżenie. Co dzieje się z naszymi ciałami i emocjami podczas polowania na prezenty?

Centra handlowe przed świętami przeżywają obleżenie. Co dzieje się z naszymi ciałami i emocjami podczas polowania na prezenty? (shutter/gazeta/pl)

Mechanizmy przetrwania - to właśnie one uaktywniają się podczas przedświątecznych zakupów. Stres w czasie polowania na prezenty wyzwala pierwotne instynkty, a mózg zaczyna pracować w najwyższym stresogennym zakresie fal mózgowych. Jak przetrwać w tłumie zalewającym galerie handlowe i nie zwariować?
W witrynach lampki, bombki, choinki - wszystko mryga, świeci, dzwoni, przyciąga uwagę. W tle sączą się swojskie świąteczne hity, wyznaczając tempo konsumpcyjnego bożonarodzeniowego pochodu. W ich rytm, jak wskazują badania - kupimy więcej. Na specjalnych scenach mikołaje, mikołajowe, renifery i inne atrakcje. Galerie handlowe, same w sobie, nawet bez świątecznego "akompaniamentu", zapewniają nam miliony bodźców, z którymi musi sobie radzić układ nerwowy. Podczas świąt ilość doznań i płynących zewsząd informacji różnego rodzaju: od wizualnych, zapachowych aż po dźwiękowe, dodatkowo drastycznie wzrasta. Do tego wszystkiego obijający się o siebie tłum. Większość z nas bardziej lub mniej chętnie "weźmie w nim udział".

Centrum handlowe przed świętami: walcz albo uciekaj!

Natężenie odczuwanego podczas przedświątecznych zakupów stresu może wyzwalać w nas reakcję "walcz albo uciekaj". Za sprawą tego ewolucyjnego mechanizmu służącego przetrwaniu ludzie w tłumie stają się bardziej agresywni. Świąteczne zakupy mogą także powodować niepokój, złość, poczucie winy, zagubienie, finalnie prowadząc do nieadekwatnego wyczerpania - czytamy w "The Telegraph".

Zaczynają nami rządzić pierwotne instynkty, które wykształciły się już u naszych przodków jako mechanizmy obronne ratujące życie w potencjalnie groźnych sytuacjach, np. podczas ataku przez groźne zwierzę czy walk plemiennych. Nie zdziw się, jeśli podświadomie zaczniesz postrzegać przemieszczające się wraz z tobą w tłumie osoby jak wrogów. Zwłaszcza jeśli poruszają się wolniej lub szybciej niż ty. Takim przeciwnikiem na polu zakupowej walki może stać się nawet niczemu niewinna starsza osoba poruszająca się w wolniejszym tempie. Masz ochotę znokautować torebką lub rozjechać zakupowym wózkiem tych, którzy stają na twojej drodze? Istnieje duża szansa, że to nie twój właśnie ujawniający się piekielny charakter, a ewolucyjny mechanizm nawołujący do walki.

"Obecność dużej ilości innych nieznanych osób wokół interpretujemy jako zagrożenie, co jest jednym z głównych czynników powodującym stres" - podkreśla psycholog dr David Lewis. Dodatkowo organizm produkuje adrenalinę i kortyzol, dając sygnał do pozostawania w gotowości na odparcie zbliżającego się zagrożenia. Ciało wręcz gotuje się od środka, aby zaatakować.

W tej sekundzie chcę stąd wyjść, wybiec, uciec! Byle dalej od tłumu i hałasu

Wchodząc do kolejnego zatłoczonego sklepu czy "przytulając się" do innych w kolejce do kasy, masz ochotę w tej sekundzie wybiec, znaleźć się w spokojnym miejscu, odciąć się od wszystkich torpedujących cię bodźców? Masz wrażenie, że nie zniesiesz ani odrobiny więcej? Z jednej strony centra handlowe w sezonie świątecznym wyzwalają agresję, z drugiej - chęć ucieczki - zaznacza dr David Lewis. Jak to działa?

Gdy postrzegamy, że jesteśmy w stanie poradzić sobie z sytuacją, oceniamy, że mamy do tego potrzebne cechy, umiejętności, zasoby, będziemy bardziej skłonni reagować agresją, dążyć do konfrontacji. Jeśli natomiast uznamy, że sytuacja nas przerasta, a w wyniku prób zmierzenia się z nią, poniesiemy jedynie straty, będziemy mieli tendencję, aby jej uniknąć - twierdzi.

Jak dużym stresem są przedświąteczne zakupy? Blisko jedna czwarta osób uznała je za bardziej stresujące niż latanie, wypełnianie skomplikowanych formularzy czy przemieszczanie się w godzinach szczytu - pokazują brytyjskie badania przeprowadzone przez "ocado.com". Być może jest to przyczyną tego, że coraz więcej osób decyduje się ominąć centra handlowe i prezenty kupuje przez internet.

Psychodeliczny świąteczny obrazek to nasza rzeczywistość?

Gdyby do centrum handlowego przed świętami przenieść osobę z XVIII w. prawdopodobnie doświadczyłaby ona natychmiastowego przeciążenia systemu odpowiedzialnego za sprawne przetwarzanie informacji. Czy organizmy ludzi XXI wieku są dużo lepiej przystosowane do funkcjonowania w przebodźcowanej rzeczywistości? To wątpliwe. Z jednej strony, nasze mózgi ze względu na swoją plastyczność przystosowały się do odbioru dużej ilości komunikatów jednocześnie, ciągłego szumu, a u młodszych pokoleń obserwuje się większą przerzutność uwagi. Z drugiej strony jednak życie w przesycie pociąga za sobą pewne koszty.

Mózgi osób, które nieustannie analizują, podejmują liczne decyzje, przetwarzają multum informacji, ograniczając tym samym czas na zresetowanie systemu i relaks, działają głównie w wysokich stresogennych zakresach fal mózgowych Beta2 (wysoka Beta). Brak zwolnienia tempa sprawia, że najzwyczajniej ulegają przegrzaniu, tak jak silniki pracujące na zbyt dużych obrotach. Efekt: trudności w koncentracji, utrzymujący się niepokój czy lęk. Pod wpływem wysokich rejestrów fal tracimy dostęp do twórczego myślenia, pojawia się negatywizm, obniża się samoocena i funkcjonowanie intelektualne, maleje motywacja do działań. Jak zejść z wysokich zakresów fal na te niższe?

Cóż, najlepiej zacząć wieść bardziej relaksujący tryb życia, więcej czasu poświęcać na sen, medytować. Problem w tym, że najprawdopodobniej nie zastosujesz tych zaleceń pośrodku galerii handlowej, prawda? Jeśli czujesz, że podczas zakupów głowa wprost ci paruje, pomocne może być zamknięcie oczu choćby na chwilę- nie tylko odetniesz się w ten sposób od znacznej części bodźców, ale też mózg zacznie funkcjonować w zakresie niższych, spokojniejszych i dodających optymizmu fal Alfa. Możesz też, na tyle, na ile to możliwe, starać się skupiać uwagę na jednym bodźcu zamiast wielu jednocześnie.

Organizm w stanie gotowości - czujesz to?

Wydaje ci się, że gdy idziesz na zakupy, jedyne, co w wyniku ich zostanie nadszarpnięte, to twoje nerwy i stan konta? Otóż wizyta w centrum handlowym w okresie świątecznym to wyzwanie dla całego organizmu, wszystkich jego narządów. Duża część z nas nie zwraca już uwagi na własne ciało. Co się z nim dzieje? Podnosi się ciśnienie, serce bije szybciej, krew szybciej krąży, wzmaga się produkcja potu, przyspiesza oddech - wszystkie te reakcje fizjologiczne mają nas chronić i wspierać. Krew zaopatruje mięśnie w energię, mechanizmy termoregulacji zapobiegają przegrzaniu. Dzięki łaskawości ciała będziesz w stanie upolować łupy nawet w najmniej sprzyjających warunkach. Niestety z czasem mogą pojawić się napięcia mięśniowe i ogólny brak równowagi psychoemocjonalnej. Nie ma co ukrywać, to jak znosimy bodźce, zależy też od typu naszego temperamentu, czyli od siły układu nerwowego. Niektóre osoby wprost doskonale odnajdują się w środowisku, gdzie wiele się dzieje, a męczą się przy małej ilości stymulacji. One prawdopodobnie w centrach handlowych przed świętami będą czuć się jak ryby w wodzie.

Jeśli na co dzień mieszkasz w dużym mieście, prawdopodobnie lepiej zniesiesz polowanie na prezenty w centrum handlowym. Osoby mieszkające poza większymi miastami są bardziej narażone na negatywne skutki świątecznych zakupów niż mieszczuchy, gdyż są mniej przyzwyczajone do tłumów - informuje "The Telegraph".

Jak przetrwać przedświąteczne zakupy i nie zwariować?

Jak sprawić, żeby zakupy były mniej stresujące? "Dobrym pomysłem jest sporządzenie listy zakupów. Z nią łatwiej będzie uniknąć impulsywnych zachowań" - radzi dr Lewis. W przypadku zakupu produktów spożywczych eksperci już od dawna przestrzegają, by nie chodzić do sklepu na głodnego. Z pustym żołądkiem kupimy więcej i będziemy wybierać produkty bogate w cukry proste i tłuszcze nasycone tj. słodycze i fast foody. Wzrasta też prawdopodobieństwo zakupu niepotrzebnych rzeczy, które później po prostu się zmarnują.

"Wiele stresu podczas zakupów powoduje nieznajomość samego centrum handlowego" - zaznacza dr Lewis. Kręcimy się w tę i z powrotem, nie za bardzo wiedząc gdzie i po co. "Nie mamy sprecyzowanego, co dokładnie chcemy kupić, ani gdzie możemy to kupić" - mówi.

Autorka artykułu Małgorzata Skorupa - psycholog, redaktorka serwisu Zdrowie.gazeta.pl, konsultantka Telefonu Zaufania dla Osób Dorosłych w Kryzysie Emocjonalnym przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu psychologii oraz rozwoju osobistego.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Zobacz także
  • Czas dawania prezentów tuż tuż... Jak wybrać idealny prezent?
  • Takie obżarstwo nie może ujść całkiem na sucho. Postaraj się teraz minimalizować skutki Pierwsza pomoc po świątecznym obżarstwie
  • Barszcz, kompot z suszu, ryba: co tu miałoby tuczyć? Potrawy wigilijne to przecież dania z założenia postne. A jednak... Potrawy wigilijne - ile w nich kalorii, ile zdrowia?
Komentarze (15)
Szał świątecznych zakupów: jak przetrwać w centrach handlowych przed świętami?
Zaloguj się
  • mirafas

    Oceniono 60 razy 60

    Ja uciekam - ostatnie zakupy robię tak na dwa tygodnie przed świętami a potem olewam markety i centra handlowe aż do Trzech Króli :P

  • emk77

    Oceniono 46 razy 28

    Artykuł jałowy. Ja robię prezenty na początku listopada i zawsze korzystam z internetu. Kupuję tylko to co wcześniej sobie założyłam. Jestem antypodatna na reklamę i tą całą świąteczną otoczkę. Nie rozumiem tego całego komercyjnego szału. Grunt to dobre planowanie.

  • joankb

    Oceniono 42 razy 26

    Nie rozumiem... Wchodzę, coś wybieram albo nie - i wychodzę. Co tu demonizować?

  • Hanna Kotys

    Oceniono 29 razy 23

    kiedy czytam takie szalone artykuły,jak to straszne sa zakupy swiateczne. Jakim wielkim stresem jest to obłożone to z jednej strony chce mi sie śmiać az drugiej zawsze przed oczyma mam przyklejone do witryn twarzyczki dzieci ,ktorych rodzice nie beda mogli zrobic takich miłych i "bogatych' świat. A to wszystko dzieje sie obok nas.
    Myśleliscie o tym?

  • cheyenne20

    Oceniono 24 razy 22

    Na ten pseudo stres najlepsza jest kuracja aplikowana przez pusty portfel.

  • ixi77

    Oceniono 20 razy 18

    Zakupy robię w małych osiedlowych sklepach i na targowisku. Kupuję to, czego potrzebuję a nie to, co mi wcisną oszukańczo. Prezenty też na mieście (artykuły do grania na gitarze, zabawki, sprzęt elektroniczny). Tylko książki zmawiam w necie i przychodzą do mnie kurierem. W galeriach bywam sporadycznie a i to tylko na początku tygodnia w godzinach porannych. Artykuł powyżej to kryptoreklama galerii i supermarketów, których nie cierpię

  • jolunia01

    Oceniono 15 razy 15

    W pobliskim spożywczaku nie zauważyłam żadnego szału. Kupuję normalnie, do codziennych zakupów dokładając a to kg mąki, a to kg cukru, a to jakieś bakalie. Nic mi nie "mryga", nie świeci i nie dzwoni. Prezenty mam już od jakiegoś czasu - kupione w normalnej cenie i bez stresu.

  • dobryzul

    Oceniono 7 razy 7

    Ja wchodzę do marketów z trzech powodów: (1) żeby kupić to, na co mam pieniądze i czego absolutnie potrzebuję, (2) zagrzać się i skorzystać z darmowej toalety, (3) popatrzeć na ludzi (tylko tyle, bo na rozmowę nie mam co liczyć, szczególnie w takiej porze roku i z takiej okazji).
    Zwykle mam w kieszeni kilka, czasami kilkanaście złotych, więc mam - można powiedzieć - naturalną ochronę przed opętaniem zakupowym. Wiem, że nie kupię niczego innego, i zwyczajnie nie poddaję się temu szaleństwu. Moje żulostwo jest tutaj zaletą i dobrą stroną mojej złej sytuacji materialnej. A swoją drogą, obserwując to z boku, z dystansu i z odpowiednim nastawieniem, dostrzegam w całej jego krasie i skali cały ten obłęd stadny i indywidualny... i mimo tego, że czasami żal pewnych rzeczy (jest to jakaś tęsknota za normalnością...) to cieszę się, że nie uczestniczę w tej zbiorowej aberracji. Prawdziwą sztuką jest bowiem wyłączenie się, wyłączenie pewnych sfer świadomości i odizolowanie się od tego wariactwa. Dystans. W zasadzie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zdaję sobie sprawę, że jestem złym klientem dla hiper/supermarketów. Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi drażnię samą swą egzystencją. Ale co mi tam, mam już swoje lata i zupełnie inne priorytety.
    Wszystkiego Dobrego Państwu życzę!

    _______
    Mój blog: zulzsegmentupremium . blox . pl

  • wadera3

    Oceniono 2 razy 2

    Jak "przetrwać?" proste - olać "szał zakupowy" i robić swoje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Więcej o psychologii: