Oczywiście istnieją książkowe objawy szczytowania u kobiety - podwyższone ciśnienie krwi (nie sądzę, aby miał pan okazję zmierzyć je partnerce podczas stosunku), przyspieszony oddech, rozszerzenie źrenic, twardnienie brodawek, przekrwienie sromu i rytmiczne skurcze pochwy. Ale po pierwsze nie występują one w takim samym natężeniu u każdej kobiety, a po drugie - jeśli kochanka zechce, może wiele z nich symulować. Zachowania partnerki podczas orgazmu też nie sposób oceniać, kobiece reakcje są bardzo różne. Jedne panie krzyczą i wiją się z rozkoszy, inne zamierają w bezruchu i tylko cicho pomrukują. Jedne śmieją się w głos, inne płaczą. Nawet ta sama kobieta może w różnych sytuacjach zachowywać się inaczej. Co więc mężczyźnie pozostaje? Zaufanie.