Na tropie punktu G. Szukać? Nie szukać?

Eliza Dolecka
09.05.2013 , aktualizacja: 30.04.2014 11:18
A A A Drukuj
Jedne kobiety upierają się, że jego stymulacja gwarantuje ich rozkosz. Inne, że punkt G nie istnieje... Tak czy owak jego poszukiwania mogą być bardzo przyjemne

Jedne kobiety upierają się, że jego stymulacja gwarantuje ich rozkosz. Inne, że punkt G nie istnieje... Tak czy owak jego poszukiwania mogą być bardzo przyjemne (Shutterstock)

Jeszcze nie tak dawno miał być gwarantem kobiecego orgazmu. Zdetronizowany przez łechtaczkę, zdaje się odchodzić w niebyt. Naukowcy wciąż nie są zgodni, czy w ogóle istnieje i jaką rolę odgrywa w seksie. Warto zawracać sobie nim głowę, skoro według wielu pań to właśnie on pozwala im na orgazm pochwowy?
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku niemal w każdym, poważnym poradniku seksuologicznym można było znaleźć nie tylko informacje o punkcie G, ale i szczegółową instrukcję, jak i gdzie go szukać. Solo i w duecie. Zwłaszcza Amerykanie zdawali się od niego uzależniać łóżkowe sukcesy.

Z czasem coraz śmielej pojawiały się jednak głosy, że orgazm pochwowy, do którego miało prowadzić właśnie drażnienie punktu G, wcale nie jest lepszy od łechtaczkowego, który, przy odpowiedniej stymulacji czy wyborze pozycji, może mieć źródło zewnętrzne, jak i wewnętrzne (czytaj: Łechtaczka - klucz do kobiecego orgazmu ).

Liczne badania naukowe i sondażowe raz potwierdzały istnienie punktu G, to znów podważały. Ostatecznie wątpliwości miały rozwiać opublikowane cztery lata temu wyniki badań w londyńskim King's College pod kierunkiem Andrei Burri, genetyka, a zarazem ekspertki od psychologii klinicznej.

Pani doktor, badając 900 par bliźniąt, przekonywała, że punkt G to mit, wymysł. Przekonała? Niekoniecznie. Czy odmienna opinia sióstr jednojajecznych, biologicznie identycznych, to dowód? Tak, ale nie dla pań, które z pomocą punktu G czerpią radość z seksu.

Kamasutra znalazła!

Ewa Żeromska, seksuolog i doradca rodzinny, w naszym serwisie zapewniała: "Szukanie punktu, który ma gwarantować orgazm, wydaje mi się ogromnym nieporozumieniem. Żadna kobieta nie ma w sobie jakiegoś magicznego guzika, którego naciśnięcie wyzwala w niej fale nieziemskiej rozkoszy."

A jednak jest poszukiwany od wieków i wcale nie jest wynalazkiem naszych czasów, ani efektem mody z okresu rewolucji seksualnej.

Ponad 1000 lat temu Kamasutra opisywała "punkt święty" w waginie jako niezwykle istotny w drodze do tantrycznej rozkoszy. W 1944 roku niemiecki ginekolog Ernst Gräfenberg opisał punkt na przedniej ścianie pochwy jako wyjątkowo wrażliwy na bodźce seksualne. Właśnie od pierwszej litery jego nazwiska pochodzi nazwa: punkt G.

Gdzie go szukać?

Punkt G ma się znajdować na przedniej ścianie pochwy, w odległości od 2.5 do 5cm od wejścia. W stanie spoczynku, czyli, gdy kobieta nie jest pobudzona seksualnie, jest maleńki, zwykle nie większy niż ziarenko pieprzu. Pod wpływem bodźców seksualnych może jednak stać się dwa razy większy. Jego powierzchnia jest bardziej szorstka, chropowata od z założenia gładkiej powierzchni pochwy.

Podobno wrażliwość punktu G jest zależna od fazy cyklu kobiety. Zatem, jeśli planujesz sprawdzić czy go masz i lubisz, gdy jest pieszczony, wybierz dni płodne na pierwszy raz. Zwykle delikatne głaskanie to pieszczoty, które sprawiają największą przyjemność. Z czasem mogą być intensywniejsze.

Drażnienie okolic, w których ma znajdować się punkt G, grozi niekontrolowanym popuszczaniem moczu (ze względu na bliskość pęcherza moczowego). Zatem przed rozpoczęciem badań lepiej skorzystać z toalety. Paniom obawiającym się swojej reakcji i seksualnie zahamowanym amerykańscy seksuolodzy zalecają pierwsze próby solo, np. w wannie (czytaj o masturbacji ).

Podczas stosunku punkt G jest stymulowany w pozycji "od tyłu". Jak przekonuje Violetta Nowacka, seksuolog, psychoterapeuta, sprawdza się też pozycja na jeźdźca z mocnym odchyleniem do tyłu. Dla niektórych pań to podstawowy sposób osiągania orgazmu pochwowego (więcej na ten temat).

Męski i kobiecy?

Skąd ma się brać szczególna wrażliwość punktu G? Jest na ten temat kilka teorii: jedna mówi o tym, że punkt G jest utworzony z takiej samej tkanki, jak męska prostata i stąd wysoka wrażliwość na bodźce. Inna sugeruje, że natura wyposażyła kobiety w punkt G, by łagodził bóle porodowe (podczas stymulacji tego miejsca możliwe jest ponoć wyraźne podniesienie progu bólu), a seksualna rozkosz to jedynie "skutek uboczny". Tak czy owak warto się nim zająć nie tylko na porodówce. Nawet jeśli jest trochę przesady w opiniach sugerujących niezwykłą przyjemność podczas pieszczot punktu G, im lepiej i odważniej poznajecie z partnerem swoje ciała, tym większa radość z seksu.

A co z męskim punktem G? I tu są wątpliwości. Część badaczy przyznaje, że znajduje się w kiszce stolcowej. Ma nim być po prostu gruczoł prostaty.

W przeszłości, gdy homoseksualizm nie był po prostu orientacją seksualną, a "chorobą", sugerowano nawet, że to on jest winny tego, że uwiedziony chłopiec może zmienić zainteresowania seksualne z pań na panów. Okazało się jednak, że seks analny nie jest dla każdego i nie musi mieć związku z homoseksualizmem, bo ten rodzi się w głowie. Nie udało się też za pomocą punktu G wyjaśnić, skąd przyjmowanie postawy aktywnej w seksie homoseksualnym, skoro wówczas nie jest on stymulowany.

Dziś, jak w przypadku kobiet, część badaczy twierdzi, że z punktu widzenia anatomicznego męski punkt G nie istnieje, a osiąganie orgazmu w wyniku drażnienia prostaty zdarza się i owszem, ale tak samo, jak i u kobiet w wyniku stymulacji piersi. Ot, jeszcze jedna strefa erogenna, o indywidualnej wrażliwości.

Nie guzik, a cała ściana

Współcześnie większość seksuologów skłania się ku teorii, że punkt G może odgrywać ważną rolę w osiąganiu seksualnych rozkoszy u kobiet, ale tylko pod warunkiem, że jest traktowany jako element całego kompleksu stref erogennych przedniej ściany pochwy. To właśnie na niej w największym stopniu powinna się koncentrować męska uwaga. W skład kompleksu wchodzą bowiem jeszcze łechtaczka i cewka moczowa, bardzo wrażliwe na bodźce, a zarazem najsilniej stymulowane podczas pieszczot przedniej ściany pochwy.

Kobiecy wytrysk i punkt G

O kobiecym wytrysku krążą mity niemniej frapujące, jak te o punkcie G. Zresztą sporo kobiet twierdzi, że przeżyły go właśnie podczas pieszczot punktu G. Rzecz w tym, że sceptycy przypominają o ryzyku popuszczenia moczu podczas takiej stymulacji. Tymczasem płyn wydzielany podczas kobiecego wytrysku ma inny skład. Zdarza się wprawdzie, że do wytrysku rzeczywiście dochodzi, jednak to inny rodzaj wrażeń i kobieta, która go przeżyła zdecydowanie odczuwa różnicę.

Wszystko o kobiecym wytrysku

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!

Zobacz więcej na ten temat:



Sprawdź, jakim jesteś kochankiem

Wydaje ci się, że możesz zdobyć każdą kobietę? A czy potrafisz zaspokoić ją tak, by już nie chciała odejść? Rozwiąż nasz test, a będziesz bliżej odpowiedzi. I pamiętaj: to tylko psychozabawa...

1.Orgazm wielokrotny jest:

  • wymysłem feministek i pisarzy. Kobietom z krwi i kości wystarczy raz, a dobrze,
  • stanem możliwym do osiągnięcia pod warunkiem, że mężczyzna nie zaprzestanie pieszczot po pierwszym szczytowaniu partnerki. Kobieta najczęściej powraca do fazy plateau, która przy odpowiedniej stymulacji, jest wstępem do ponownej rozkoszy,
  • zdaniem seksuologów osiągalny zaledwie przez co trzecią kobietę. Większość przeżywa go jedynie w wyniku masturbacji, albo seksu oralnego.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Zobacz także
  • 48
  • 5
Komentarze (35)
Zaloguj się
  • dealer.krokodyla

    Oceniono 36 razy 24

    Gdy małżeństwo bierze kredyt hipoteczny to punkt G ginie u kobiety na czas trwania kredytu a w tym czasie potencja faceta wzrasta kilkukrotnie. Powodzenia, Młode Małżeństwa!

  • Gość: Dziki

    Oceniono 43 razy 23

    widziałem szczytującą kobietę której punkt G wypadł na Platynowej Karcie swojego faceta.
    Miała orgazm wielokrotny :)

  • Gość: etam

    Oceniono 20 razy 20

    Wy naprawdę nie wiecie gdzie jest pochwa ? kto to rysował ?
    dobrze że nie w d

  • long_in_warzone

    Oceniono 32 razy 8

    Wcale nie tak trudno znaleźć, wystarczy odpowiednio rękę ułożyć i kilkunastoma ruchami można doprowadzić kobietę do kolejnego "mitycznego" stanu, czyli kobiecego wytrysku.

    U faceta wystarczy przejść natychmiast do stymulacji najważniejszego elementu ciała, w przypadku kobiet kluczem do całej zabawy jest stopniowe przechodzenie między kolejnymi strefami erogennymi, każdą odpowiednio stymulując i na samym końcu "atak" na punkt G. Gwarantuje potrzebę wymiany pościeli ;)

  • Oceniono 9 razy 5

    Gaz w USA jest trzy razy tańszy niż w Polsce.
    G. G. G. G. G. G. G. G. G. ggggggggggggg

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX