Pocałunek z wirusem, czyli mononukleoza w natarciu

Mononukleoza zakaźna atakuje głównie dzieci w wieku przedszkolnym i licealistów

Mononukleoza zakaźna atakuje głównie dzieci w wieku przedszkolnym i licealistów (Shutterstock)

Całowanie jest zdrowe: chroni przed depresją, wzmacnia układ odporności. Przedłuża życie i sprawia, że krew żwawiej krąży. Pomaga nawet schudnąć. Zarazem podczas zwykłego całusa można "coś złapać", choćby mononukleozę zakaźną, nieprzypadkowo zwaną chorobą pocałunków.
Wystarczy minuta namiętnego pocałunku, by spalić nawet 12 kcal. Nietrudno policzyć, co może się stać podczas godziny. A przecież 60 minut takiej bliskości to naprawdę niewiele w porównaniu z pocałunkiem rekordowym, który trwał grubo ponad 32 godziny!



Ludzka ślina pełni funkcje regeneracyjne i obronne. Doskonale radzi sobie z wieloma patogenami. Skóra na twarzy, dzięki czułej, intensywnej "gimnastyce", dłużej zachowuje młodzieńczy wygląd. Całowanie to prosta, a zarazem doskonała, forma komunikacji międzyludzkiej: można za jego pomocą "powiedzieć" tak wiele dobrych rzeczy. Przy okazji uwalniana jest serotonina i endorfiny, hormony bezpośrednio wpływające na nasze poczucie szczęścia. Depresja jest bez szans.

Czytaj więcej o serotoninie

Nim jednak uznamy, że całowanie ma wyłącznie zalety, warto pamiętać, że kluczem do zdrowia nie jest odpowiedź na pytanie: czy się całować? Raczej: z kim to robić i czym to grozi. Drogą kropelkową roznosi się mnóstwo infekcji. Mononukleoza zakaźna może trzymać wyjątkowo długo i solidnie dać się we znaki.

Dołącz do serwisu Zdrowie na Facebooku!

Czytaj także: Kalorie czy kilokalorie?

Mononukleoza: Bez całowania też można

Choroby przekazywane drogą kropelkową uwielbiają zimę, nawet taką kiepską. Już od jesieni, gdy robi się chłodno, mokro i wietrznie, nasz układ immunologiczny bywa osłabiony. Oczywiście, by zachorować, nie trzeba zaraz się całować. Wystarczy znaleźć się w pobliżu kogoś, kto kaszle, kicha, prycha, a nawet mówi, nie zasłaniając ust. Jednak, gdy jesteśmy blisko, coraz bliżej, o zakażenie najłatwiej... To z pewnością nie przypadek, że wysyp zakażeń wirusem Epsteina-Barra (EBV), wywołującym mononukleozę zakaźną (zwaną chorobą pocałunków) przypada właśnie na ten czas. Podobnie zresztą dzieje się z wirusami wywołującymi zwykłe przeziębienia czy ze zwykle nieco spóźnionym wirusem grypy.

Mikroby przenoszą się wraz ze śliną, niektóre mieszkają w niej przewlekle, zatem ryzyko zachorowania zawsze zwiększa zmiana partnera od "głębokich" pocałunków, ale i takie zwykłe "cmoki" z osobą chorą.

Naprawdę nietrudno spotkać kogoś, kto może nas obdarować mononukleozą. Ocenia się, że nawet 80% populacji to nosiciele wywołującego go wirusa. Szczęśliwie, chorujemy tylko raz. Wirus wprawdzie już z nami pozostaje, ale nabywamy trwałej odporności i przykre objawy, dotykające nas za jego sprawą, już nie wracają. Nie każdy, kto zetknął się z EBV zaraz zakaża. Zazwyczaj o rozsiewanie mikrobów najłatwiej w okresie pojawienia się objawów choroby, jednak mogą atakować już na kilka dni przed ich wystąpieniem i nawet pół roku po. Potem już mamy spokój...

Mononukleoza: Od przedszkola do trzydziestki

Chorobę pocałunków znają (chociaż niekoniecznie z nazwy) już przedszkolaki. Tak chętnie przecież biorą wszystko do buzi, dają gryzą, mylą kubeczki... A wirus wcale się nie upiera, by atakować tylko po pocałunku. Chociaż chętnie go wykorzystuje. Dlatego kolejną grupą często podającą jego ofiarą są nastolatki. A po trzydziestce następuje wyraźny spadek zachorowań: albo mamy już chorobę za sobą, albo zaniedbujemy całowanie...

Trudno sobie wyobrazić, że ktoś zrezygnuje z całowania tylko dlatego, że przestraszy się EBV. I wcale do tego nie nakłaniamy, jednak zarazem warto wirusa poznać lepiej, nie lekceważyć objawów wskazujących na zarażenie, a potem solidnie się wyleczyć, by uniknąć poważnych powikłań. Do powikłań mononukleozy należą bakteryjne zakażenia gardła (i wtedy potrzebny jest antybiotyk), zapalenie wątroby, znacznie rzadziej płuc, mięśnia sercowego, a nawet pęknięcie śledziony (sporadycznie!). Jeśli wirus zaatakuje również ośrodkowy układ nerwowy, mogą pojawić się zaburzenia postrzegania przestrzeni i wielkości, określane jako zespół Alicji w Krainie Czarów.

Czytaj więcej o śledzionie i jej funkcjach

Mononukleoza: Prawie jak angina

Mononukleozę łatwo pomylić z innymi infekcjami, atakującymi nas o tej porze roku. Gorsze samopoczucie, wrażenie przemęczenia, bóle głowy czy brzucha niejednokrotnie tłumaczymy początkiem zwykłego przeziębienia, albo skutkiem nadmiaru obowiązków w pracy. Takie niewyraźne dolegliwości mogą utrzymywać się nawet przez dwa tygodnie. Potem pojawia się gorączka, niejednokrotnie wysoka, sięgająca nawet 40 st. C. Towarzyszy jej silny ból gardła, który niejednokrotnie samodzielnie "rozpoznajemy" jako powikłanie przeziębienia: nadkażenie bakteryjne i w efekcie anginę. Jeśli jednak na tym etapie odwiedzimy lekarza (nieraz oczekując, że przepisze antybiotyk), on nie powinien już mieć problemów z prawidłową diagnozą.

Mononukleozie towarzyszą zmiany zapalne gardła i migdałków. Charakterystyczne jest powiększenie węzłów chłonnych nie tylko na szyi, ale i znajdujących się w okolicy mostka, obojczyka i sutka. Atak na węzły zwykle jest jednostronny. Typowe jest też pojawienie się czerwonych, wypukłych grudek na podniebieniu. U co drugiego chorego lekarz stwierdza również powiększenie wątroby i śledziony (splenomegalia). Nieraz wysypkę.

Najczęściej lekarz zaleca pacjentowi dwutygodniowe leżenie w łóżku i zazwyczaj nie ma większego problemu, by chory mu się podporządkował. Ta choroba zwykle bardzo osłabia. Chyba tylko pracoholik, w dodatku odnajdujący przyjemność w zakażaniu innych, mógłby uznać, że zwolnienie lekarskie nie jest potrzebne. Nie tylko na czas gorączki, który najczęściej dokucza przez pięć dni.

Mononukleoza: Jak to się leczy?

Przykre objawy mononukleozy zakaźnej zazwyczaj utrzymują się do miesiąca. Poza zaleceniem odpoczynku lekarz niewiele pomoże, gdyż nie ma skutecznych leków pokonujących wirusa, ani środków profilaktycznych, chroniących przed zachorowaniem. Zbijanie gorączki, lekkostrawna dieta, czasem preparaty ogólnie wzmacniające organizm: to wszystko, co można zrobić. Najskuteczniej leczy czas.

Zatem, chociaż ta choroba zaczyna się niejednokrotnie od bardzo miłej czynności i traktujemy ją z przymrużeniem oka, trzeba być pod opieką lekarza, by w razie potrzeby mógł szybko zadziałać. To nie jest choroba, z którą można po prostu pójść do pracy.

Oczywiście nie zapominajcie: całowanie się jest bardzo zdrowe (więcej na ten temat) , a bez ryzyka często nie ma zabawy!

Czytaj także: Mononukleoza u dzieci

Boisz się mononukleozy?
Zobacz także
  • Powiększone węzły chłonne mogą oznaczać przeziębienie, ale i chorobę groźną dla życia POWIĘKSZONE WĘZŁY CHŁONNE: nie panikuj, działaj. Szybko!
  • Afty i pleśniawki: jak się ich pozbyć? Przyczyny, objawy i leczenie pleśniawek i aft
  • Zajady to nieprzyjemny problem Masz ZAJADY? Znajdź przyczynę
Komentarze (12)
Pocałunek z wirusem, czyli mononukleoza w natarciu
Zaloguj się
  • czekoladowe_tiramisu

    Oceniono 27 razy 21

    Mononukleoza to straszna choroba,na pewno nigdy nie porównam jej do anginy.

  • galaksy46

    Oceniono 21 razy 19

    Jakoś bez sensu. Na mononukleozę zachorowałam w wieku 10 lat, ani całowania nie było, ani nic innego, co mogłoby ja spowodować. Roznosi się droga kropelkową. przygotowywałam się do komunii i musiałam od kogoś złapać. Zachorowałam tydzień po komunii. Postać była ciężka i 3 tygodnie spędziłam w szpitalu. Nie wolno lekceważyć tej choroby. A co do rozpoznania przez lekarza pierwszego kontaktu: nawet w szpitalu tydzień trwało, zanim postawili diagnozę, podejrzewali żółtaczkę i anginę. Życzę wszystkim zdrowia.

  • ptaszekmaly123

    Oceniono 13 razy 13

    na mononukleoze zachorowałem jakieś 8 lat temu. Nie wspominam taj choroby dobrze. Nie należy co prawda do najgorszych z którymi można się spotkać, ale do najprzyjemniejszych też nie należy - tak przynajmniej było w moim przypadku. Jak młody człowiem długo lekceważyłem objawy choroby przez co przybrała ona bardzo ostry charakter, skończyło się na pobycie w szpitalu zakaźnym ze znacznie powiększoną wątrobą czego skutki odczuwam do dzisiaj, bardzo wysoką gorączką, ogromnym osłabieniem - ledwo wstawałem z łóżka, powiększonymi węzłami chłonnymi i migdałkami wielkości piłeczek ping-pongowych :).

  • xailo

    Oceniono 32 razy 4

    Tekst jest nierzeczowy, nudna grafomania o chorobie, nie da się tego czytać.

  • omfg69

    Oceniono 2 razy 2

    mnie się przytrafiła mononukleoza jak byłam tuż przed maturą. Przez to nie mogłam zdawać matury w terminie i miałam rok w plecy! Pomijając fakt, że nie wiem skąd mi się przytrafiła ta mononukleoza. Ale było absolutnie strasznie, a zaczęło się po prostu jak przeziębienie, myślałam, ż boli mnie gardło bo zjadłam lody czy coś:(

  • alison000

    Oceniono 3 razy 1

    jakbym ja złapała tego d*pka, który dał mi mononukleoze to bym go zamodrowała!!!! mononukleoza była jedna z najgorszych chorób jakie przeszłam i wiem, od kogo ją dostałam, bo chłopak z którym się całowałam na imprezie mówił mi, że przez ostatni miesiąc chorował i siedział w domu i ciągle nie może za bardzo pić, bo go boli wątroba!! ma szczęscie ze nie dodałam go na fejsie ani nie zapisałam jego numeru!

  • bubutete

    0

    czy mononukleoza może być zaraźliwa nawet po 3 latach??? zeszłej jesieni zaraziłam się mononukleozą i zastanawiam się od kogo. jedyną osobą z którą się całowałam była moja dziewczyna, ale ona przechodziła mononukleozę jakieś 3 lata temu... dlatego nie wiem skąd ten wirus wziął się w moim organizmie!

  • Lutek Kochanowski

    Oceniono 1 raz -1

    Daleko idąca bezczelność "gazeta.pl" z potokiem reklam nie do zatrzymania. lutek

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Więcej o chorobach: