Stomia - wciąż temat tabu

Nie jest chorobą. Obecnie w Polsce żyje ponad 40 tysięcy osób, którym uratowała życie. Jeśli znasz osobiście chorego ze stomią, zapewne nawet o tym nie wiesz.
Stomia, zwana też przetoką, jest skutkiem chirurgicznego połączenia jelita z powierzchnią ciała. Podczas operacji chirurg usuwa jego chorą część, a ujście wyprowadza na ścianę brzucha. Po zabiegu nie ma możliwości kontrolowania wypróżnień, gdyż zwieracz nie zamyka ujścia jelita. Treść jelitowa jest gromadzona w szczelnym i okresowo opróżnianym worku, przymocowanym do ściany brzucha. Wśród pacjentów wymagających takiego rozwiązania przeważają kobiety i osoby po 50 roku życia, dotknięte poważnymi schorzeniami gastrologicznymi, jak: rak jelita grubego, wrzodziejące zapalenie jelit (colitis), choroba Leśniowskiego-Crohna i in. Stomię wyłania się jednak nawet u bardzo małych dzieci. Czasem towarzyszy choremu przez resztę życia. Bywa też wyłaniana czasowo, żeby jelita wygoiły się lub "odpoczęły".

Stomia jest najczęściej okrągła, różowa, bądź czerwona, przypomina błonę śluzową jamy ustnej. Jej zewnętrzna średnica wynosi zwykle do kilku centymetrów. Nie jest unerwiona, więc dotykanie jej nie sprawia bólu.

Różne rodzaje

W zależności od zmian chorobowych, wymuszających wyłonienie stomii, wyróżniamy jej trzy podstawowe typy.

Kolostomia jest wyłaniana najczęściej (ok. 2000 zabiegów rocznie w Polsce). Powstaje na jelicie grubym, zwykle po lewej stronie brzucha. Nazwa pochodzi od łacińskich terminów: colon (jelito grube) i stomia (otwór). Zabieg polega na usunięciu fragmentu okrężnicy, czasem także odbytnicy ze zwieraczami.

Ileostomię wyłania się na jelicie cienkim, najczęściej po prawej stronie brzucha. Jest konieczna wtedy, gdy zmiany chorobowe są bardziej rozległe i dotyczą całego jelita grubego, a czasem także jelita cienkiego. Treść jelitowa z ileostomii jest bardzo płynna i żrąca. Długi kontakt skóry z płynną zawartością jelita może doprowadzić do podrażnienia, np. przez składniki soku żołądkowego.

Urostomia (stomia moczowodowa) jest wyłaniana u ok. 10% pacjentów ze stomią. W przypadku poważnych chorób układu moczowego, zwłaszcza pęcherza moczowego, konieczne jest leczenie operacyjne połączone z usunięciem chorego narządu. Po wycięciu pęcherza moczowego moczowody łączy się z fragmentem specjalnie przygotowanego jelita cienkiego, który ma ujście na skórze brzucha. Wypływ moczu ma charakter ciągły.

Normalne życie?

Wstyd, szok, złość, że prosta czynność fizjologiczna niespodziewanie wymaga specjalnych zabiegów, to główne uczucia towarzyszące osobom po zabiegu. Chociaż specjaliści przekonują, że z przetoką można normalnie żyć, trudno w to uwierzyć. Konieczność wypróżniania się do zbiorniczka na brzuchu naturalnie wymusza wiele trudnych pytań i wątpliwości. Krępujące wydaje się kontynuowanie życia seksualnego. Silny jest strach przed wylaniem zawartości z nieszczelnego worka w miejscu publicznym. Powszechne obawy, że "stomię można wyczuć".

Stomii nie wyłania się dla kaprysu. Przed zabiegiem chorzy cierpią z powodu nietrzymania moczu, bólu przy oddawaniu stolca, krwawień, przewlekłych biegunek, itp. Przetoka zdaje się więc wybawieniem, a jej pielęgnacja mniej kłopotliwa, niż radzenie sobie podczas wcześniejszych krępujących wpadek i dolegliwości.

Wiele mitów

Pielęgnacja stomii nie jest tak skomplikowana, jak by się mogło wydawać. Jeśli chory zaopatrzy się w najodpowiedniejszy dla siebie sprzęt i nauczy właściwie nim posługiwać, nie ma szans, by brzydkie zapachy wydostawały się na zewnątrz (poza momentem wymiany, ale tę przeprowadza się w toalecie, na osobności), a worek przeciekł. Jeśli osoba ze stomią nie ufa jednak workom i uważa, że "coś tam zawsze czuć", może zaopatrzyć się w specjalne wkłady, neutralizujące niechciane zapachy.

To mit, że worek na stolec czy mocz musi być zauważalny dla otoczenia (tworząc wybrzuszenie pod ubraniem). Nieprawdziwe jest również przekonanie, że stomicy muszą koniecznie zmienić tryb życia, np. nie oddalać się od toalety na więcej niż 100 metrów, by w każdej chwili mieć możliwość opróżnienia pełnego zbiorniczka.

Bardziej doświadczeni chorzy przekonują, że udanym seksem cieszą się ci stomicy, którzy i wcześniej czerpali z niego radość. Owszem, bywają przejściowe problemy (np. z wytryskiem u mężczyzn), jednak samo wyłonienie przetoki nie przekreśla szans na udane pożycie. Jeśli pojawiają się problemy, trzeba o nich powiedzieć lekarzowi, gdyż zazwyczaj to nie jest nieunikniona norma. A jeśli ktoś porzuca chorego z powodu stomii? Zapewne znalazłby inny powód, by to zrobić. Pretekstem równie dobrze mogłoby być przytycie, łysienie, czy naturalne objawy starzenia. Przetoka nie odbiera atrakcyjności ludziom kochanym.

Sprzęt stomijny jest refundowany przez NFZ. Niestety, istnieją limity dofinansowania, w zależności od rodzaju stomii. Większość pacjentów przyznaje, że są wystarczające. Dla części jednak to ograniczenie jest krępujące i niepokojące.

Bezcenne wsparcie

Specjaliści podkreślają, że kwestie pielęgnacyjne i finansowe osób ze stomią to nie najpoważniejsze zmartwienia. Większość chorych szybko przyzwyczaja się do nowej sytuacji w tym zakresie. Źródłem frustracji, a nawet depresji, jest najczęściej dyskomfort psychiczny związany z samym faktem wyłonienia stomii i niezmienność sytuacji.

Już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku zaczęły powstawać i prężnie się rozwijać grupy wsparcia dla stomików. Zdaniem lekarzy najważniejsze jest jednak oparcie w najbliższych, przyjaciołach. I propagowanie tematyki stomijnej. Trudno otworzyć się, nawet wobec bliskich, gdy ci wiedzą niewiele, nie rozumieją lub, co gorsza, odsuwają się. Jak ma to zrobić człowiek, którego dosłownie zżera wstyd?

Czasem pomocne jest poznanie innych chorych, którzy i ze stomią cieszą się życiem. Nieraz potrzebna jest pomoc psychologiczna, a nawet psychiatryczna. Ważne, by w ogóle wyjść z cienia i pomocy szukać. Warto zacząć od strony www.stomicy.org, na której można znaleźć wszelkie przydatne informacje dla stomików. Począwszy od punktów konsultacyjnych w całej Polsce, poprzez informacje prawne i o stomijnym sprzęcie, a na wspomnieniach chorych skończywszy.

Dołącz do serwisu Zdrowie na Facebooku!

Więcej o: