Chłoniaki

Chłoniaki to choroba nowotworowa białych ciałek krwi, czyli tzw. limfocytów. Są one jednym z najważniejszych elementów naszego układu odpornościowego. Przemieszczają się we krwi i węzłach chłonnych i mają za zadanie chronić nas przed chorobami, w tym także przed nowotworami. Czasami jednak limfocyty, zamiast naszymi obrońcami, stają się agresorami. Wystarczy, że w jednym z nich (a są ich miliardy) nastąpi przemiana nowotworowa i powstanie patologiczny klon komórkowy, który rozrasta się, niszczy prawidłowe tkanki, powoduje zaburzenia immunologiczne i metaboliczne. Według Światowej Organizacji Zdrowia liczba zachorowań na chłoniaki wzrasta o ok. 4-5 proc. rocznie.
Chłoniaki dzielimy na chłoniaka Hodgkina (ziarnicę złośliwą) i chłoniaki nieziarnicze.
W Polsce odnotowuje się co roku około 1000 nowych zachorowań na ziarnicę złośliwą i ok. 6000 na chłoniaki nieziarnicze. Ryzyko zachorowania na te drugie rośnie wraz z wiekiem, osiągając szczyt w siódmej dekadzie życia. Z kolei ziarnica złośliwa atakuje najczęściej ok. 20-30.r.ż. i po przekroczeniu 50.

Według ostatnich danych epidemiologicznych pochodzących z Wielkiej Brytanii w ciągu ostatnich 20 lat nastąpiło podwojenie liczby zachorowań na chłoniaki u osób młodszych, pomiędzy 15. a 24. r.ż.

Skąd się bierze chłoniak?

Nie znamy na razie jednej konkretnej przyczyny rozwoju chłoniaków. Możemy się tylko domyślać, że dużą rolę odgrywa tu otaczające nas środowisko. To wszystko, co zjadamy, wypijamy czy też powietrze, którym oddychamy - skażone jest coraz większą liczbą czynników rakotwórczych stymulujących nasze komórki do niepohamowanego rozrostu nowotworowego, którego nie jest w stanie kontrolować nasz układ odpornościowy.

Czynniki sprzyjające rozwojowi chłoniaka:

- osłabienie układu odpornościowego;

- schorzenia autoimmunologiczne, czyli takie, w których organizm atakuje jego własny, wadliwie działający układ odpornościowy;

- zakażenie wirusem HIV;

- zakażenie innymi wirusami, jak np. mononukleozą zakaźną czy bakteriami, jak np. Helicobacter pylori;

- działania środków chemicznych: owado- i grzybobójcze, rozpuszczalniki itp.;

- dym tytoniowy;

- dieta bogata w tłuszcze i związki azotowe.

Co powinno nas zaalarmować

- osłabienie

- nadmierna męczliwość

- spadek wagi ciała

- utrzymujące się stany podgorączkowe

- silne nocne poty

- świąd skóry

- powiększenie węzłów chłonnych na szyi, pod pachami lub w pachwinach

- bóle i dyskomfort w jamie brzusznej

- zaburzenia w oddawaniu moczu i stolca

- powiększenie lub zgrubienie jądra

- nieprawidłowe miesiączkowanie

- zmiany na skórze i guzki podskórne

Jak widać, objawy te nie należą do zbyt charakterystycznych. Prawie każdy z nas cierpiał z powodu któregoś z nich. Należy jednak pamiętać, że nasz organizm, ze sprawnie działającym układem odpornościowym, powinien sobie szybko poradzić z większością z nich. Oznaką, że coś jest naprawdę nie w porządku, jest sytuacja, gdy objawy utrzymują się przez dłuższy okres - np. dwa tygodnie lub więcej. Wtedy konieczna jest już wizyta u lekarza - tylko on jest w stanie zweryfikować, czy nasze kłopoty mają podłoże np. zakaźne, czy rzeczywiście jest to problem onkologiczny. Jeżeli tak - z wizytą u specjalisty nie wolno zwlekać. Chłoniaki można dziś skutecznie leczyć. Warunek to wczesna diagnoza. Odpowiednio wcześnie wykryty chłoniak Hodgkina jest wyleczalny w prawie 90-95 proc. Natomiast chłoniaki nieziarnicze w 40-70 proc. zależnie od podtypu mikroskopowego nowotworu.

Niestety, wczesna diagnostyka chłoniaków i szybkie rozpoczęcie leczenia to właśnie nasza pięta achillesowa. Dzieje się tak z winy zarówno samych pacjentów, jak też lekarzy pierwszego kontaktu. Zdarza się, że powiększone węzły chłonne, które rzeczywiście mogą sugerować obecność infekcji, są miesiącami leczone za pomocą kolejno zmienianych antybiotyków, środków przeciwzapalnych i przeciwgorączkowych. Skutek takiej terapii będzie oczywiście żaden, a każdy stracony w ten sposób dzień to ryzyko rozwoju i rozprzestrzeniania się w naszym ciele nowotworu.

Uwaga Węzeł lub węzły chłonne o średnicy powyżej 1 cm, niereagujące na leczenie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne przez okres dłuższy niż 2-3 tygodnie, wymagają bezwzględnie biopsji i zbadania pod mikroskopem. Lekarz powinien jednocześnie skierować cię na morfologię krwi, prześwietlenie klatki piersiowej i USG jamy brzusznej. Jeżeli twój lekarz tego nie zrobił - idź do innego specjalisty.

Więcej o: