Wirusowe zapalenie wątroby typu C: kiedyś wyrok śmierci, dziś choroba niemal w pełni uleczalna

Od 01 lipca w Polsce refundowane będą nowoczesne terapie bezinterferonowe dla pacjentów z HCV. Zupełnie jak nie w Polsce: konkrety wyprzedziły obietnice. Wcześniej ministerstwo zdrowia zapowiadało, że jest szansa na dostępność leków jesienią
"Rewolucja dokonała się podczas mojego zawodowego życia. Kiedyś wielu pacjentów z HCV nie miało żadnych szans na ratunek nawet we wczesnym stadium choroby wątroby. Dzisiaj możemy pomóc prawie wszystkim, jeśli tylko zgłoszą się na badania i po pomoc do specjalisty" - przekonuje dr nauk med. Grażyna Cholewińska-Szymańska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych.

HCV: od odkrycia do przełomu

Historia HCV jest zaskakująco krótka. Hepatitis C Virus został odkryty dopiero w 1989 roku. Wcześniej u pacjentów rozpoznawano zapalenie wątroby nie-A i nie-B, a nie różnicując wroga, nie umiano też z nim walczyć.

Obecnie znamy 6 genotypów HCV. Ich podatność na leczenie jest różna. Stąd w ostatnich latach ta wyraźna poprawa rokowań. Kilkadziesiąt lat temu lekarze nie dysponowali właściwie żadną skuteczną bronią przeciw HCV. Wprowadzenie terapii Interferonem dawało szansę na ratunek ok. 60% zakażonych. Łączona terapia (Interferon + Rybawiryna) zwiększa szanse na powrót do zdrowia w ponad 90% przypadków. Kolejne trafiające na rynek leki przeciwwirusowe, zawierające ombitaswir, dasabuvir, paritaprewir oraz ritonawir (znane jako "terapie bezinterferonowe"), objęte refundacją od 01 lipca 2015, sprawiają, że szanse stają się bliskie 100%.

Interferon to białko wytwarzane naturalnie przez organizm podczas walki z wirusami. Syntetyczny interferon jest stosowany w leczeniu różnych nowotworów i innych chorób. Okazał się skuteczny w przypadku HCV, gdyż osoby zakażone cierpią na jego spory niedobór i nie mogą skutecznie walczyć z agresorem.

Rybawiryna to syntetyczna pochodna nukleozydów działająca na RNA i DNA wirusów. Dokładny mechanizm działania nie jest znany. Lek nie hamuje swoistych enzymów wirusa WZW C ani jego replikacji i nie obserwuje się poprawy stanu chorego. Natomiast leczenie skojarzone z interferonem alfa lub peginterferonem alfa jest skuteczniejsze niż terapia samym interferonem i prowadzi do TRWAŁEJ eliminacji wirusa z surowicy, zmniejszenia nasilenia stanu zapalnego wątroby, poprawy wyników, itd.

Nowe terapie bezinterferonowe mają przede wszystkim tę wyższość nad interferonem i terapią skojarzoną, że są skuteczne także w przypadku chorych w stadium zaawansowanym i przy chorobach współistniejących. Praktycznie nie powodują skutków ubocznych, a interferon czasem wywołuje takie groźne dla życia. Skraca się także czas leczenia z 48 tygodni do 12 lub 24.

Dołącz do serwisu Zdrowie na Facebooku!

Bez wątroby nie da się żyć:

HCV: a jednak cudu nie będzie?

Na świecie HCV zakażonych jest ok. 160 milionów ludzi. Koszty ich leczenia są ogromne, a skuteczne leki bardzo drogie. Ponieważ jednak możliwe jest trwałe pokonanie wirusa, teoretycznie można liczyć na ostateczne zwycięstwo nad HCV. Teoretycznie, decyzja ministerstwa ma się do tego przyczynić. Niestety, zawsze jest jakieś "ale".

Przede wszystkim, aby skorzystać z refundacji, konieczna jest kwalifikacja do leczenia refundowanego, a jej zasady często są niejasne, a wręcz szokujące dla lekarzy i pacjentów. Niekoniecznie wiążą się z czynnikami medycznymi. Na przykład jeden genotyp uznawany jest za wskazany do refundacji, inny już nie. "W związku z tym, że częstość występowania tego genotypu zależy od rasy, nosi to znamiona >segregacji rasowej<" twierdził na łamach "Rynku Zdrowia" prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego.

Dr Grażyna Cholewińska-Szymańska przyznaje, że problemem wciąż pozostają pieniądze. Program rządowy realnie przewiduje leczenie do 30% potencjalnych nosicieli czy błędy organizacyjne (w jednych ośrodkach pacjenci trafiają na terapię niemal natychmiast, w innych czeka się miesiącami). Największym zmartwieniem w naszym kraju jest jednak niska wykrywalność choroby, spowodowana brakiem świadomości zagrożenia nie tylko samych pacjentów, ale także lekarzy pierwszego kontaktu.

HCV: po co leki, skoro nie ma kogo leczyć?

Jeszcze pół dekady temu, analizując przyrost kolejnych wykrywanych przypadków i zgonów, szacowano, że w Polsce jest nawet 700 tysięcy nosicieli HCV, czyli wirusa wywołującego wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C). Dziś ocenia się, że bardzo realną liczbą jest 230 tysięcy. W najbliższych latach może się ona podwoić, ze względu na bardzo opóźnione wykrywanie zakażonych. Osoby, które mogły zostać zakażone w szpitalach, podczas "dużych" zabiegów medycznych czy transfuzji przed 1992 rokiem, kiedy wprowadzono nowe procedury, wciąż mogą być nieświadome choroby.

Aktualnie o problemie wie i leczy się zaledwie 30 tysięcy Polaków. Pozostałe 200 tysięcy nieuchronnie zmierza ku katastrofie (czas i nieleczenie nie działa na ich korzyść) i nieświadomie zakaża kolejnych. Nosiciel nie musi trafić na stół chirurga, by miał szansę przekazać wirusa dalej.

* Manicure

* Usuwanie kamienia nazębnego

* Przekłucie uszu

* Pobranie krwi

* Użycie cudzej maszynki do golenia

* Seks

Wszystkie czynności, w wyniku których dochodzi do przerwania ciągłości skóry i kontaktu z krwią (niekoniecznie bardzo świeżą: wirus może długo przetrwać poza ustrojem), mogą skończyć się zakażeniem (patrz: w załączeniu plakat z ryzykownymi zachowaniami).

Nieznany HCV: więcej zakażonych niż z HIV

HCV często sieje w organizmie spustoszenie nie mniejsze niż HIV. Zakażonych i chorych w wyniku kontaktu z wirusem HCVjest znacznie więcej, a zarazem świadomość zagrożenia i działania edukacyjne nieporównywalnie mniejsze. I trzeba to zmienić. Tak długo, jak ludzie będą wierzyć, że badania są potrzebne jedynie tym, którzy idą do szpitala i tylko tam istnieje realne zagrożenie zakażeniem, pełne pokonanie wirusa w populacji jest niemożliwe i HCV będzie zabijał. Skuteczne leki przeciwwirusowe to za mało, gdy pacjent wymaga już przeszczepu wątroby w wyniku powikłań.

Owszem, zdarza się, że samorząd lokalny sfinansuje na swoim terenie akcję pozwalającą bezpłatnie się zbadać w kierunku nosicielstwa HCV. W ramach czasowych programów badane są bezpłatnie kobiety w ciąży. Szpitale wymuszają badania na pacjentach przed zabiegami operacyjnymi... To wszystko za mało.

Polacy nie robią testów na HCV, niezależnie od tego czy ich stać wydać 30-40 złotych na badanie, czy nie. Znaczenia nie ma wykształcenie, płeć, miejsce zamieszkania. Badają się głównie ci, którzy muszą. Prawie 81% Polaków było w sytuacji, w której mogli zakazić się HCV, a tylko 16% z nich wykonało test anty-HCV. Aż 30% badanych zadeklarowało, że doświadczyło minimum trzech sytuacji, w których mogło dojść do zakażenia HCV, w tym u ponad dwóch trzecich doszło do naruszenia ciągłości skóry w wyniku przekłuwania różnych części ciała lub zabiegu stomatologicznego. Powyższe sytuacje mogą być przyczyną zakażenia pomimo stosowania się do zasad bezpiecznej praktyki medycznej, np. jeśli narzędzia użyte do zabiegu zostały niewłaściwie wysterylizowane.

Przeciw HCV nie możesz się zaszczepić. Unikanie zakażenia nie jest proste, bo zabiegi medyczne czy kosmetyczne obciążone ryzykiem przechodzi wielokrotnie każdy z nas. Rozpoznanie na podstawie objawów? Zapomnij. Choroba bywa utajona nawet 20-30 lat. Do wyraźnego ataku często dochodzi dopiero w bardzo zaawansowanym stadium marskości wątroby bądź jej raka.

Trafiając na czas do lekarza, a przede wszystkim specjalistycznego ośrodka, masz nie tylko szansę na pokonanie choroby, ale w ogóle usunięcia wirusa z organizmu (umożliwia to jego lokalizacja w ludzkiej komórce). W przypadku HBV (wirusa wywołującego lepiej znane WZW B) to niemal niemożliwe.

Zbadaj krew i nie panikuj, jeśli wynik testu jest pozytywny

Podstawowe badanie, pozwalające na wykrycie wirusa jest bardzo proste. Jeśli dojdzie do zakażenia, nasz organizm produkuje przeciwciała skierowane przeciw HCV. Aby upewnić się, czy mieliśmy kiedykolwiek kontakt z tym wirusem, wystarczy wykonać badanie na obecność we krwi przeciwciał anty-HCV. Jest to szybkie badanie diagnostyczne krwi. W przypadku wykrycia we krwi przeciwciał, należy skontaktować się z lekarzem specjalistą, który zleci wykonanie badania potwierdzającego obecność we krwi materiału genetycznego wirusa (tzw. HCV RNA). Dopiero dodatni wynik tego badania, tzn. stwierdzenie obecności HCV RNA we krwi, wskazuje na przewlekłe WZW typu C. Test HCV RNA pozwala na wykrycie wirusa już po około 2 tyg. od momentu zakażenia (ekspozycji na wirusa).



Więcej o:
Komentarze (14)
Wirusowe zapalenie wątroby typu C: kiedyś wyrok śmierci, dziś choroba niemal w pełni uleczalna
Zaloguj się
  • qulawo

    Oceniono 15 razy 11

    "Największym zmartwieniem w naszym kraju jest jednak niska wykrywalność choroby".??? A może jednak moim największym zmartwieniem jest to, że od 20 lat w tym kraju niektórzy nie mają szansy la otrzymanie leczenia, bo właśnie leczy się tylko tych bardziej chorych? Beznadziejne jest życie w oczekiwaniu, aż będzie się bardziej chorym, żeby można zacząć się leczyć. Albo teraz noe leki dla genotypu 1 i 4, a nie ma leków bezinterferonowych na NFZ dla genotypu 3. Segregacja, skazywanie na śmierć. W EUROPIE jest leczony każdy chory. U nas prawie nikt. Wykrywalność więc nie ma większego znaczenia.

  • fioolkaa

    Oceniono 29 razy 9

    Artykuł jest niestety dosyć słaby. Zacznijmy od tego, że szanse na wyleczenie interferonem z rybarywiną to 40-60%, a nie żadne 90 (wtedy nie byłoby sensu kupować znacznie droższych terapii bezintereferonowych). Zawsze bardzo mnie rażą zdania o "nieświadomym zarażaniu". To nie chory zaraża, tylko osoba odpowiedzialna za sterylizacje sprzętu. Żeby zarazić się bezpośrednio od kogoś to naprawdę trzeba mieć pecha, bo szansę za naprawdę niskie. HCV również nie przenosi się drogą płciową, przenosi się przez krew. Chyba nie trudno sobie wyobrazić połączenie seks+ krew, ale raczej mało kto jest amatorem takich zabaw. Dlatego uważam, że włączanie seksu do strefy ryzyka zarażenia hcv, jest również krzywdzące jeśli nie ma przy tym informacji wyjaśniającej.

  • nikita978

    Oceniono 5 razy 3

    od czego lub kogo zależy że raz komentarze otwierają sie od razu a innym razem" wkrótce", lub wcale ...??????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • eliza-redakcja

    Oceniono 8 razy 2

    Zdaniem ekspertów, w tym cytowanej dr Grażyny Cholewińskiej-Szymańskiej terapia łączona (Interferon + Rybawiryna) dawała POTENCJALNIE skuteczność zbliżoną do 90%. To nie zmienia faktu, jak było realnie. Nie wynika to jednak wyłącznie z możliwości leków czy genotypu, a spóźnionej diagnozy, zaawansowanego stadium choroby, opóźnionego wdrażania leczenia, etc. Medycyna musi uwzględniać realia i czynnik ludzki, dlatego nowe terapie są potrzebne. Podobnie jak wzrost świadomości społecznej, lepsza wiedza lekarzy pierwszego kontaktu, etc. I ja głównie o tym.
    Pozdrawiam Eliza Dolecka

  • trepsak

    Oceniono 8 razy 2

    Fajny artykuł, ale terapia stosowana do tej pory czyli Interferon + Rybawiryna dawała, w przypadku najczęstszego w Polsce genotypu HCV 1b, szansę na wyleczenie na poziomie 40-50%. Dodatkowo terapia ta ma spore skutki uboczne i trwa 48tygodni co jest olbrzymim obciążeniem dla chorego. To wszystko pokazuje, że dostęp do nowoczesnej terapii to jeszcze większy przełom niż wynika to z tego artykułu. Chętnie przeczytałbym ile kosztuje taka terapia, być może cena jest na poziomie obecnych terapii co zakładając jej 2 krotnie większą skuteczność daje nadzieje na szerszy dostęp i przynajmniej wyhamowanie wzrostu zachorowań na HCV

  • prawdziwykatolik1

    Oceniono 4 razy 0

    żaden z chorych których znam a ja też choruję nie wyleczył się interferonem .
    przeciwnie zniszczyłem sobie śledzionę a inni też zniszczyli zdrowie .
    To typowy biznes a przypadki wyleczone w większości miały nawroty .
    Nowe leki działają ale jeszcze niedawno nikt nic nie wiedział i nie chcieli nawet ze mną rozmawiać .
    przeszczep jest refundowany i to mi oferowano jako jedyną opcję bardzo drogą .
    Znowu jakiś kit wciskają z tą refundacją .

  • moskal28

    Oceniono 8 razy -2

    Ta bigula sie zawsze i gorliwie modli, jej nic nie grozi e tam rekawiczki, woda swiecona i choroby zakazne, tez nie gorozne jezeli sie gorliwie modli.

  • tatara11

    Oceniono 13 razy -3

    ciekawe która firma farmaceutyczna zleciała i zapłaciła za napisanie tego artykułu

    artykuł jest zwykłym działaniem promocyjno - reklamowym - tym teraz zajmują się "dziennikarze"...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX