Filiżanka herbaty? Na zdrowie!

Gdyby ilość wypijanej herbaty przesądzała o dobrym zdrowiu, Polacy byliby wzorem dla większości krajów świata, pijemy bowiem wyjątkowo dużo tego napoju. I jest się z czego cieszyć, bo ostatnie odkrycia naukowców jeszcze bardziej wzbogaciły listę jego leczniczych właściwości.
Chińczykom rytuał parzenia herbacianych listków towarzyszy już prawie od pięciu ty-sięcy lat. Wszystko wskazuje na to, że ten zwyczaj im służy. Mieszkańcy Chin rzadko za-padają na nowotwory i choroby układu krążenia, poza tym są narodem długowiecznym - średnia długość ich życia (82 lata u kobiet i 76 u mężczyzn) jest dziś jedną z najwyższych na świecie. Czy rzeczywiście upodobanie do herbaty może mieć w tym udział?

Chroni przed zawałem i nowotworami

Wszystkie rodzaje herbaty (zielona, czerwona i czarna) ze względu na swój skład chemiczny korzystnie oddziałują na nasz organizm. Według najnowszych badań naukowców z National Cancer Institute herbaciany susz zawiera katechiny - substancje, które mogą hamować namnażanie się komórek rakowych. Dowiedli oni, że to właśnie katechiny niszczą wolne rodniki odpowiedzialne m.in. za starzenie się. Są również w stanie hamować wzrost już istniejących komórek rakowych. Co ważne, dotyczy to różnych typów nowotworów. Aby w pełni wykorzystać działanie katechin, należy zaparzać herbatę (niezależnie od rodzaju) co najmniej przez pięć minut. Uwalnia się wtedy ok. 80 proc. tych dobroczynnych substancji. Miłośników herbaty rozpuszczalnej informujemy, że niestety, nie zawiera ona tych związków.

Badacze z Harvard Medical School twierdzą natomiast, że wszyscy zagrożeni zawałem serca powinni regularnie pić herbatę zieloną. Nie zawiera ona kofeiny, natomiast jej liście bogate są w tzw. epigallokatechinę, która zapobiega zakrzepom krwi skuteczniej od popularnej aspiryny. Herbata ta wskazana jest również w zapobieganiu osteoporozie. Warunkiem korzystnego działania napoju jest wypijanie co najmniej dwóch filiżanek dziennie.

Szczepionka w filiżance

Jeśli po przeczytaniu powyższej listy nie popędziliście do kuchni, by zaparzyć herbatę, to pora na wiadomość z ostatniej chwili. Amerykańscy badacze udowodnili właśnie, że herbata wspomaga nasz układ odpornościowy, działając jak szczepionka. To coś zupełnie nowego! Jack Bukowski wraz z kolegami z Harvard Medical School wykazali, że jest to możliwe, ponieważ komórki herbacianych listków wykazują pewne podobieństwo do... niektórych bakterii chorobotwórczych, grzybów, a nawet komórek raka.

Choć brzmi to groźnie, nie przerażajcie się, ponieważ tą cechą wspólną jest tylko pewien rodzaj antygenów, czyli cząsteczek chemicznych znajdujących się na powierzchni komórek. Każda bakteria, wirus i nasza własna komórka ma takie znaki rozpoznawcze. Na ich podstawie specjalne "służby ochroniarskie" wewnątrz ludzkiego ciała ustalają, z kim mają do czynienia. W przypadku wykrycia na przykład groźnej bakterii pobudzają nasz organizm do walki. Herbata wytwarza tzw. antygen alkiloaminowy występujący między innymi na chorobotwórczych mikrobach. Picie herbaty działa więc jak swego rodzaju szczepienie. Nasz układ odpornościowy uczy się rozpoznawać antygeny swoich prawdziwych wrogów - bakterii, wirusów czy grzybów - na nieszkodliwej herbacie!

Biolodzy z Harvardu dokładnie przebadali ten efekt, sprawdzając, jaki wpływ wywiera herbata na limfocyty T - białe krwinki będące jednym z podstawowych elementów układu odpornościowego. Komórki te działają na różne sposoby: mają zdolność do samodzielnego zabijania wrogów już przy pierwszym kontakcie lub do pobudzania innych mechanizmów obrony organizmu. Pewne ich rodzaje potrafią przekształcić się w tzw. limfocyty pamięci i w razie kolejnego kontaktu ze znanym już nieprzyjacielem zareagować natychmiast i bardzo skutecznie. Okazało się, że antygeny herbaty mają właśnie zdolność uruchamiania tego procesu.

Napar pod lupą

Naukowcy z USA przeprowadzili dwa eksperymenty. W pierwszym poddali badaniom zespół ochotników niepijących herbaty ani kawy. Drugie doświadczenie przeprowadzono na komórkach hodowanych w laboratorium.

Uczestników badania podzielono na dwie grupy, z których jedna codziennie przez miesiąc wypijała pięć małych filiżanek czarnej herbaty, a druga - kawy. Kawosze nie otrzymywali więc cennych antygenów, ponieważ napój ten ich nie zawiera. Dwa tygodnie po rozpoczęciu badania w organizmach osób pijących herbatę badacze zaobserwowali wyraźny wzrost produkcji związków zwal-czających choroby. Limfocyty T pobudzały ludzki układ odpornościowy do ewentualnej walki. U osób pijących kawę nie zaobserwowano żadnej tego typu reakcji. W laboratorium naukowcy postanowili stworzyć sztucznie warunki do rozwoju infekcji. W tym celu limfocyty T wystawiono na kontakt z herbacianym antygenem, a potem z zabitymi bakteriami. Tak "wyuczone" komórki odpornościowe zapamiętały antygen i w konfrontacji z mikrobami były gotowe do ataku. Szybko rozpoznały wroga, zaczęły się intensywnie namnażać i zwalczać infekcję. Limfocyty niepoddane wcześniej działaniu herbacianego antygenu zabierały się do walki z bakteriami ospale i z mniejszą skutecznością. Wyniki doświadczeń potwierdzały się nawzajem i nie pozostawiały wątpliwości: picie herbaty może pobudzać aktywność układu odpornościowego.

Rekordy

- W uprawie krzewów herbacianych przodują Indie i Chiny.

- Najszlachetniejsze gatunki herbaty pochodzą ze Sri Lanki (dawnego Cejlonu) i Indii.

- Najwięcej herbaty wpijają Irlandczycy. Na jednego obywatela Irlandii przypadają aż 3 kg herbaty rocznie, podczas gdy na statystycznego Polaka - około 85 dag.

Do koloru, do wyboru

Zanim herbata trafi na stół, musi przebyć długą drogę: więdnięcia listków, fermentacji i suszenia. W wyniku tych procesów można otrzymać różne rodzaje herbaty: zieloną, czarną lub czerwoną. Zielona powstaje z suszonych liści niepoddawanych fermentacji, czerwona poddawana jest krótko temu procesowi, zaś czarna - najdłużej. Mimo że ogólne zasady obróbki herbaty są podobne, to jej ostateczny smak zależy od sekretnych praktyk producentów. Z masłem czy mrożoną?

Sposoby podawania herbaty są tak odmienne jak kraje, w których się ją pije. Polak nie uznaje solonej herbaty z masłem, ale dla Tybetańczyka to niemal napój narodowy. Irlandczycy prawie zawsze dodają do herbaty śmietanki lub mleka. Japończycy i Chińczycy zdecydowanie preferują herbatę zieloną. W Rosji herbatę wciąż parzy się w samowarach i nie słodzi, lecz sączy przez kostkę cukru trzymaną w ustach. W Stanach Zjednoczonych picie tego napoju jest rzadkością, choć to Amerykanie wymyślili herbatę mrożoną.

Czy wiesz, że...

- ...w herbacianym suszu występuje blisko 130 związków chemicznych, nie wszystkie jednak przechodzą do naparu. Wśród tych, które się rozpuszczają w wodzie, są garbniki, aminokwasy, witaminy, pigmenty, białka, alkaloidy i olejki eteryczne.

- ...w dwóch filiżankach czarnej herbaty jest tyle samo przeciwutleniaczy (niszczących tzw. wolne rodniki) co w jednej szklance czerwonego wina, siedmiu - soku pomarańczowego i 20 szklankach soku jabłkowego.

- ...nie należy dodawać mleka do herbaty, gdyż napar traci wtedy moc niszczenia wolnych rodników.

- ...zielona herbata odpręża i uspokaja, ale też działa ożywczo na mózg, czarna - zdecydowanie pobudza, bo zawiera kofeinę.

Więcej o: