"Ogórki i pomidory to dziś sama chemia!" - grzmi raport USA. Polskie warzywa i owoce też trują? [ROZMOWA]

Amerykańska grupa badawcza EWG opublikowała listę warzyw i owoców najbardziej skażonych pestycydami. Na szczycie listy znalazły się m.in. seler, pomidory, ogórki. Nasz ekspert przekonuje, że Polaków rzeczywiście trzeba ostrzegać, ale nie przed pestycydami, a... takimi raportami. Bo sytuacja w Polsce jest kompletnie inna, a warzyw i owoców już jemy za mało.

Co roku amerykańska organizacja EWG (Enviromental Working Group) publikuje ranking warzyw i owoców najbardziej skażonych pestycydami. Po przeciwległej stronie specjaliści stawiają listę produktów najczystszych.

Po zapoznaniu się z badaniami amerykańskich specjalistów, można poczuć zaniepokojenie. Tymczasem okazuje się, że publikacją przygotowaną przez EWG, Polacy niespecjalnie powinni się przejmować.

- Raport został przygotowany w oparciu o sytuację w Stanach Zjednoczonych. W Europie mamy inne prawo, inną glebę, różni się też technologia i sposób uprawy. Naiwnie jest wierzyć, że sytuacja w Europie jest taka sama, jak tam. Nawet jeśli problem skażenia pestycydami istnieje, to czemu ma dotyczyć dokładnie tych samych produktów, co po drugiej części globu? - mówi dietetyk Damian Parol.

Nie mamy wątpliwości, że polskie rośliny też są pryskane "chemią", która de facto jest trucizną. Czy powinniśmy zatem być ostrożni w kupowaniu warzyw i owoców? - Wszystkie środki ochrony roślin są formą trucizny. Do tego w końcu służą - mają truć szkodniki upraw takie jak owady, chwasty, grzyby, pleśnie. Jednak, jak w przypadku każdej substancji, to dawka czyni truciznę. Nawet arszenik w bardzo małej dawce jest nieszkodliwy, natomiast woda w bardzo dużej może solidnie zaszkodzić.  Tak samo jest z pestycydami. Oczywiście są toksyczne, ale dawki, które spożywamy są zbyt małe, żeby wyrządzić nam krzywdę - przekonuje dietetyk.

I kontynuuje: - Na przestrzeni ostatnich 10 lat ani razu nie słyszałem o zatruciu pestycydami przez konsumenta żywności. W zeszłym roku Roczniki Państwowego Zakładu Higieny opublikował raport, z którego wynika, że w około 0,5 proc. polskich warzyw i owoców jest więcej pozostałości pestycydów, niż wynoszą dopuszczalne normy.

Widać, że ryzyko jest minimalne. A trzeba jeszcze dodać, że normy są ustalone tak, że dawka toksyczna jest zazwyczaj kilkadziesiąt razy większa. Nawet, jeśli mamy pecha trafić na te 0,5 proc., to i tak raczej nic złego nam nie będzie. Dodatkowo zwykłe mycie w ciepłej wodzie pomaga usunąć pestycydy w ponad 90 proc.

Na co należy zwrócić uwagę przy kupowaniu warzyw i owoców?

- Raport opublikowany w RPZH wskazuje, że jabłka i agrest są tymi owocami, które mają najwięcej pestycydów. Zawsze też pewne obawy budzą owoce tropikalne, ze względu na fakt, że pochodzą z krajów, w których regulacje prawne są mniej przestrzegane niż w Europie oraz muszą one odbyć dłuższą drogę do naszych kuchni. Jednak nawet tutaj znaczne ilości pestycydów są rzadkie - mówi Damian Parol.

A co z żywnością ekologiczną? - W jednym z badań brytyjscy naukowcy porównywali zachorowanie na nowotwory kobiet spożywających żywność ekologiczną i konwencjonalną. Okazało się, że zachorowania w obu grupach są tak samo częste. Z wyjątkiem jednego rzadkiego nowotworu, na który kobiety spożywające ekologiczną żywność chorowały rzadziej - co może być przypadkową obserwacją. Tym bardziej, że śmiało można przyjąć, że konsumentki ekologicznych produktów są bardziej skupione na zdrowiu niż te kobiety, które jedzą żywność konwencjonalną - pisze na swoim blogu Parol.

I dodaje: - W mojej opinii nie ma również obaw przed kupowaniem oraz spożywaniem warzyw i owoców produkowanych konwencjonalnie, w tym z dużych sieciowych marketów.

Raporty szkodliwe dla zdrowia

W Internecie znajdziemy niestety liczne artykuły, powielające wyniki badań przygotowanych przez EWG. Niestety, bo spożycie warzyw i owoców w Polsce jest nie dość, że niskie, to według danych Instytutu Żywności i Żywienia, ma tendencję spadkową. IŻŻ oszacował, że spożycie świeżych owoców i warzyw (nie licząc ziemniaków i soków) nieznacznie przekracza w naszym kraju poziom 250 g dziennie na osobę. Biorąc pod uwagę, że dzienne minimum dla dorosłego człowieka to 400 g, to zdecydowanie za mało.

- Jedzenie warzyw i owoców jest ważniejsze niż niejedzenie pestycydów. Dostępne badania jednoznacznie na to wskazują, że czym więcej warzyw i owoców jemy, tym cieszymy się lepszym zdrowiem. Mimo, że siłą rzeczy oznacza to więcej zjedzonych pestycydów - jak widać, nie jest problemem. Może to wynikać z tego, że zaopatrzony w witaminy, składniki mineralne, przeciwutleniacze i fitozwiązki organizm, łatwiej sobie radzi z usuwaniem szkodliwych substancji.

"Nauka ma już dziś bardzo mocne dowody na to, że wysokie spożycie warzyw i owoców znacząco zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory złośliwe i choroby sercowo-naczyniowe, a także wiele innych przewlekłych chorób niezakaźnych, takich jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca i otyłość"  - przekonuje na oficjalnej stronie IŻŻ prof. Mirosław Jarosz. I kontynuuje:

"Według najnowszych doniesień naukowych codzienne spożywanie 1-3 porcji owoców i warzyw zmniejsza o 14 proc. ryzyko zachorowania na nowotwór i przedwczesnego zgonu z powodu udaru mózgu czy zawału serca, podczas gdy spożywanie 5-7 porcji ogranicza takie ryzyko już o 36 proc., a spożywanie ponad 7 porcji dziennie powoduje spadek takiego ryzyka aż o 42 proc. (za porcję uznaje się ilość odpowiadającą 80-100 g)".

Damian Parol - z wykształcenia magister dietetyk i psychodietetyk. Studiował w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obronił pracę magisterską na temat roli suplementów diety w żywieniu sportowców oraz jest współautorem dokumentu: ?Stosowanie suplementów diety i żywności funkcjonalnej w sporcie. Rekomendacje dla polskich związków sportowych. Wspólne Stanowisko Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej i Komisji Medycznej Polskiego Komitetu Olimpijskiego? Obecnie we współpracy z profesorem Arturem Mamcarzem i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym przygotowuje się do pracy doktorskiej, której tematem jest wpływ diety wegańskiej na wydolność biegaczy. Autor publikacji naukowych i popularnonaukowych na temat diety, sportu i zdrowego stylu życia. Więcej o Damianie możesz przeczytać na jego stronie internetowej: damianparol.com

 

Więcej o:
Komentarze (139)
"Ogórki i pomidory to dziś sama chemia!" - grzmi raport USA. Polskie warzywa i owoce też trują? [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • super_benek

    Oceniono 94 razy 76

    Poczekajmy na umowę TiP, która lobbyści z USA negocjują za zamkniętymi drzwiami w Brukseli, a dowolmy producent żywności z USA będzie mógł wytoczyć proces Polsce za utrudnianie mu biznesu. rozstrzygać w każdym przypadku będzie... sad w USA. witajcie zdrowe kurczaki zza wielkiej wody:(((

  • polsilver99

    Oceniono 125 razy 65

    Polskie warzywa i owoce są tak samo traktowane chemią jak inne i żadne zapewnienia niczego nie dają.Nie tylko VW oszukuje w spalaniu czy spalinach ,inni tak samo.

  • ulanzalasem

    Oceniono 66 razy 52

    Są aż tak niebezpieczne? Obowiązująca od 1994 r. NAFTA, a także kolejne planowane – CETA (umowa między Kanadą a UE) oraz TTIP (umowa między USA a UE) – to umowy czysto handlowe, którymi statystyczny obywatel nie powinien sobie zaprzątać głowy.

    Tymi powinien. Jeśli ludziom zależy na zachowaniu obowiązujących standardów w zakresie ochrony środowiska, praw pracowniczych, produkcji żywności i w wielu innych dziedzinach, to muszą wiedzieć, że te umowy są dla powyższych wartości zagrożeniem. Ich prawdziwy cel jest jeden: dać międzynarodowym korporacjom takie uprawnienia, które pozwolą im wpływać na prawa i przepisy obowiązujące w danym kraju. I mówię to na podstawie doświadczeń z NAFT-ą. Kanada i Meksyk już wiedzą, że ich rządy mają mniejszą możliwość stanowienia prawa niż korporacje. W mojej ojczyźnie, Kanadzie, wszystkie projekty regulacji i przepisów muszą oceniać eksperci w dziedzinie handlu, by mieć pewność, że zapisów tych nie będzie można podważyć na mocy NAFTA. CETA, a zwłaszcza TTIP, chcą iść jeszcze dalej i powołać rady regulacyjne z przedstawicielami biznesu, które mogłyby ingerować w kształt ustaw.

    Nie chodzi więc wyłącznie o handel?

    Oczywiście, że nie. Kwestie handlowe są ważne, ale sprawą zasadniczą jest znoszenie tzw. barier pozataryfowych.
    Czyli?

    Norm i przepisów. Różnią się one pomiędzy krajami w takich obszarach, jak produkcja rolnicza, usługi, standardy pracownicze itp. Po podpisaniu NAFT-y w Kanadzie nastąpiło „równanie w dół” – wszystkie nasze normy w zakresie bezpieczeństwa żywności, zabezpieczenia społecznego i ochrony środowiska dostosowano do amerykańskich, dużo bardziej liberalnych. Tak samo będzie w Europie, gdzie standardy są zazwyczaj wyższe niż w USA. Jeśli w UE pracownicy mają zapewnioną większą ochronę niż w Ameryce czy Kanadzie, to można się spodziewać, że Stany Zjednoczone będą dążyć do deregulacji praw pracowniczych.

    Podobno CETA i TTIP będą miały też wpływ na prace lokalnego samorządu.

    Tak, i to jest niesłychane. Tego nie było nawet w NAF-cie. Tymczasem za sprawą tych umów na decyzje samorządów dotyczące zamówień publicznych będą mogły wpływać korporacje. Będą mogły blokować wykorzystywanie wydatków publicznych na ważne cele społeczne, np. na wodociągi, zdrowie, edukację czy tworzenie nowych miejsc pracy, uzasadniając to zagrożeniem dla ich spodziewanych zysków. Bo np. usługi nie zostaną sprywatyzowane. A to wszystko dzięki wykorzystaniu mechanizmu ISDS (inwestor przeciwko państwu) i mechanizmu współpracy regulacyjnej.

    biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/938198,umowy-handlowe-ttip-nafta-maude-barlow.html

  • rikol

    Oceniono 59 razy 45

    Zatruć pesttycydami praktycznie nie notuje się, bo zapisuje się je jako zatrucia pokarmowe po prostu. zeby wywołac ciężkie zatrucie, trzebaby wypić czysty pestycyd. Codzienne podtruwanie koktajlem pestycydów nie daje efektów spektakularnych, ale truje i tak. Stąd teraz wszyscy mają raka, zaburzenia hormonalne, autoimmunologiczne i choroby neurologiczne i psychiczne niewyjaśnionego pochodzenia.

  • central2

    Oceniono 50 razy 32

    Oficjalne statystyki wskazują, że zużycie pestycydów w rolnictwie w Polsce dramatycznie wzrosło od chwili przystąpienia do EU. Dla przykładu (źródło faostat3.fao.org)
    2004: herbicydy 3740 ton, insektycydy 494 ton (aktywnej substancji)
    2013: herbicydy 12518 ton, insektycydy 1296 ton
    W tym samym czasie wielkość areałów uprawnych spadła o 14.4%, co rzecz jasna powyższe dane jeszcze dodatkowo pogarsza.

    Nowe dane dla USA nie są publikowane ale jak jeszcze były (przed 2007 rokiem) to były to ilości w przeliczeniu na ha niższe niż wtedy w Polsce i były stałe. Myślę, że w tej chwili są tym bardziej dużo niższe niż w Polsce.

    Życzę smacznego i krótkiej kolejki do poradni onkologicznej.

  • dante_waw

    Oceniono 48 razy 28

    tak jest, warzywa szkodliwe, szczepionki szkodliwe, kupujcie tylko BIO, pijcie soki... ale tylko wyciskane, nie jedzcie miesa, jedzcie mieso, energetyka jadrowa to zlo, CO2 to zlo... klikanie w takie artykuly jest najbardziej niezdrowe...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX