Zalewa nas niespotykana wcześniej fala reklamy suplementów dla dzieci. Ekspert: Wychowamy pokolenie lekomanów? To tylko jedna z konsekwencji

Limitki, Wzrostan, Tulleo, Apetizer... Żeby dziecko jadło, nie jadło, rosło, spało... Rynek farmaceutyczny sięgnął ostro po nowego klienta. Najwyraźniej skutecznie, skoro eksperci przewidują, że wkrótce wartość samego segmentu suplementów przekroczy 4,2 miliarda złotych rocznie, przy obecnej wartości ok. 3,5 mld.* Czym to grozi, pytamy Annę Tarasiuk, pediatrę i neonatologa ze Szpitala Bielańskiego
"Jeśli twoje dziecko kocha słodycze, a ty kochasz swoje dziecko, to kup mu...": tak w przybliżeniu reklamowano kiedyś cukierki Nimm2, wywołując sporą dyskusję dotyczącą etyki. Dziś już niemal bez echa przyjmowane są reklamy licznych suplementów dla dzieci. Co to w ogóle ma wspólnego z rodzicielską miłością?

Anna Tarasiuk: Podawanie dzieciom suplementów może mieć uzasadnienie medyczne i nie jest z założenia złe. Niektóre są wręcz niezbędne w określonym okresie rozwoju, choćby witamina D3, witamina K, czy kwasy omega-3. Problemem jest powszechne nadużywanie preparatów wieloskładnikowych, stosowanych bez nadzoru lekarza, które może prowadzić do przedawkowania.

Przedawkowanie? W suplementach aktywnych substancji jest niewiele. Jeden z zarzutów to właśnie ryzyko braku efektów, chyba, że placebo...

Zdrowemu dziecku powinna wystarczyć zróżnicowana i dobrze zbilansowana dieta. Co to oznacza dla przeciętnego rodzica: "niewiele"? Dlatego poza standardowymi posiłkami, podaje swojemu dziecku płatki śniadaniowe, napoje czy batoniki, specjalnie wzbogacone o minerały i witaminy (sporo obecnie takich produktów), a potem jeszcze suplementy. Nietrudno o przedawkowanie, nawet jeśli ktoś uważnie czyta etykiety, na których niekoniecznie są precyzyjne, jasne zalecenia dotyczące stosowania, nie mówiąc już o skutkach ubocznych przedawkowania określonych składników.

Co konkretnie zdarza się nam przedawkować u dziecka?

Witaminę A, C, D. Inne witaminy i minerały zresztą też...

Witaminę C? "Przecież nadmiar się wysika". Od A "będzie ładna buzia". To nie są akurat witaminy, których nadmiarem w organizmie martwią się rodzice...

Witamina C, która rzeczywiście wydalana jest z moczem, przedawkowana może prowadzić do powstawania złogów w nerkach i trwale je uszkodzić. Od nadmiaru witaminy A wypadają włosy, zaburzona zostaje praca układu nerwowego czy pokarmowego.

Ale suplementowanie witaminy D wydaje się konieczne, bo przecież "wszyscy mają niedobór". Dzieci to nie dotyczy?

W naszym klimacie, przy powszechnym stosowaniu kremów z filtrami przeciwsłonecznymi, dieta nie zapewni odpowiedniej podaży tego składnika, dlatego już od pierwszych dni życia suplementacja witaminy D3 jest uzasadniona. Do przedawkowania witaminy D dochodzi najczęściej u niemowląt karmionych sztucznie, kiedy dawkowanie nie uwzględnia zawartości tej witaminy w mieszance mlecznej. Samo podawanie kropli też może prowadzić do błędów, bo rodzicowi wydaje się, że jedna, dwie więcej jest bez znaczenia. Tymczasem nadmiar witaminy D może być niebezpieczny. Gromadzący się w tkankach wapń prowadzi do zaburzeń pracy serca, nerek i ośrodkowego układu nerwowego.

Jakie składniki suplementów powinny jeszcze budzić niepokój?

Przede wszystkim cukier, ukrywający się czasem pod innymi nazwami, np. syrop glukozowo-fruktozowy. Namawianie dzieci, by jadły kolorowe, słodkie pastylki, lizaki czy żelki tylko dlatego, że są czymś wzbogacone, to szaleństwo. Zwłaszcza teraz, gdy w błyskawicznym tempie przybywa dzieci otyłych, z zaburzeniami metabolicznymi, próchnicą...Zalecałabym również ostrożność w stosowaniu suplementów, których składnikiem są zioła, często farmakologicznie aktywne.

Jest na to sposób! Specjalny suplement dla dzieci, blokujący apetyt na słodycze...

Nie ma skutecznych środków odchudzających dla dorosłych, które działałyby bez wysiłku i zmiany stylu życia. Nie ma ich także dla dzieci. Zacznijmy od ruchu na świeżym powietrzu i rezygnacji ze śmieciowego jedzenia, zamiast dokładać kolejne zagrożenie. Wyrabiamy bowiem w dziecku przekonanie, że jak pojawia się problem, to rozwiązaniem jest pigułka. Zamieniamy jeden nałóg na drugi i podsuwamy "proste", nierealne rozwiązania...

Czasem jednak dzieci rzeczywiście mają niedobory i rozwiązaniem jest pigułka. Suplementy dla niejadków są znane od lat. Sama dostawałam w dzieciństwie i według mojej mamy pomagały.

Zaburzenia apetytu mogą wynikać z wielu przyczyn. Jeśli wykluczymy złe nawyki żywieniowe, na pewno wymagają konsultacji z lekarzem. Spożywane w nadmiarze tzw. zapychacze, chrupki czy słodkie napoje, wpływają na ośrodek sytości w mózgu i mogą przyczyniać się do zaburzeń apetytu. Są jednak i choroby, które objawiają się w ten sposób. Bywa też tak, że dziecko przekarmiamy, a zarzut: "nie ma apetytu" nie znajduje potwierdzenia w faktach.

A co na to może poradzić lekarz?

Przede wszystkim sprawdzi czy dziecko prawidłowo się rozwija, a obawy opiekunów mają uzasadnienie. W przypadku wątpliwości i konkretnych problemów zleci wykonanie badań. Nadmierna bladość może być objawem przesiadywania przed komputerem, ale także niedokrwistości. Zanim dziecko dostanie preparat z żelazem, trzeba upewnić się czy rzeczywiście jest to anemia, czy jest spowodowana niedoborem akurat tego minerału, a także jaka forma leczenia i dawkowanie w konkretnym przypadku przyniesie efekty...



Kiedy jednak dziecko jest wyraźnie niższe od rówieśników i domaga się Wzrostanu, trudno mu nie ulec...

Nie mam pojęcia, jak trochę wapnia, fosforu, witaminy D czy cukru miałoby wygrać z naturą. Wzrost człowieka przede wszystkim jest determinowany genetycznie. Oczywiście czynniki środowiskowe (na przykład niedożywienie) mają również wpływ. Pediatra dokonując specjalistycznych pomiarów, w oparciu o siatki centylowe oraz wywiad rodzinny, możne dość precyzyjnie szacować wzrost dziecka.

Gdy jednak dziecko często choruje, trudno się nie skusić na preparat wspierający odporność. Tu już wybór jest naprawdę duży.

Odporność także w znacznym stopniu uwarunkowana jest genetycznie, ale również mają na nią wpływ dieta (bogata w kwasy omega-3) oraz aktywność fizyczna. Ciężkie zaburzenia odporności wymagają specjalistycznego leczenia u immunologa, zdarzają się jednak rzadko. Doświadczony pediatra, który dobrze zna swojego pacjenta, będzie wiedział, kiedy wkroczyć ze szczegółową diagnostyką i leczeniem.

Zatem: w przypadku problemów z zasypianiem, nie poleci też pani Tulleo, tylko rozmowę z psychologiem?

To, że dziecko nie może spać, nie musi mieć podłoża emocjonalnego. Może mieć na przykład pasożyty, a jak coś wywołuje świąd, trudno jest zasnąć. Podstawą jest pełny wywiad lekarski a w dalszej kolejności diagnostyka i pomoc specjalisty. Jestem ostrożna w stosowaniu ziół u dzieci, nawet, gdy są to te z założenia łagodne i bezpieczne, jak melisa czy rumianek.

Dlaczego zioła mają być groźne? To sama natura...

Ten pogląd wciąż w Polsce pokutuje. Dawkowaniem ziół przejmujemy się jeszcze mniej niż witamin i minerałów. Tymczasem: zioła mogą być przyczyną zatruć, wywołują skutki uboczne, uczulenia, wchodzą w interakcje z innymi substancjami, stąd są szczególnie niebezpieczne w trakcie terapii lekami. Trzeba bardzo uważać.

Nie można dziwić się rodzicom, że ufają w bezpieczeństwo stosowania suplementów, skoro te są sprzedawane w aptekach. Apteki zresztą zaczęły przypominać fast foody i supermarkety, skoro leki oferują w promocjach, z dodatkami - zabawkami, etc.

Sprzedaż w aptekach jest jednak bezpieczniejsza. Preparaty są odpowiednio przechowywane, nie tak łatwo dostępne jak na półce sklepowej. Nadzór farmaceuty też ma znaczenie i niejednokrotnie uchroni przed zakupem zbędnego suplementu.

Dr Anna Tarasiuk (na zdjęciu) jest specjalistą pediatrą, neonatologiem. Pracuje w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie oraz w Oddziale Neonatologii Szpitala Bielańskiego. Zajmuje się intensywną opieką neonatologiczną, w szczególności noworodkami urodzonymi przedwcześnie oraz z ciężkimi patologiami. Wykładowca na kursach specjalizacyjnych dla lekarzy oraz sympozjach naukowych. Prowadzi prywatną praktykę lekarską.

* Dane dotyczące rynku suplementów na podstawie raportu PMR: "Rynek suplementów diety w Polsce 2014. Prognozy rozwoju na lata 2014-2018"

Dołącz do serwisu Zdrowie na Facebooku!



Więcej o:
Komentarze (85)
Zalewa nas niespotykana wcześniej fala reklamy suplementów dla dzieci. Ekspert: Wychowamy pokolenie lekomanów? To tylko jedna z konsekwencji
Zaloguj się
  • alert444

    Oceniono 36 razy -18

    Zamiast przeznaczać pieniądze na lekcje ateistycznej etyki w szkołach i promocję homoseksualizmu powinno się uczyć dzieci bycia świadomym konsumentem i wyborcą.

  • nunuek

    Oceniono 6 razy -6

    "zioła mogą być przyczyną zatruć, wywołują skutki uboczne" - co za bzdury.
    To każdy lek ma skutki uboczne, przecież są one opisane na ulotkach tych leków. A przypisywanie ziołom zatruć to całkowita ignorancja osoby która ponoć ma wykształcenie medyczne.

  • Janusz Kot

    Oceniono 16 razy -4

    Proszę czym prędzej usunąć ten wywiad.
    Jakie standardy postępowania medycznego wskazują że stosowane te wyroby medyczne mają jakiekolwiek działanie? Kto i gdzie przeprowadzał badania że te Witaminy ,kwasy Omega 3 i inne wymienione suplementy rzeczywiście się wchłaniają i jakie jest ich działanie?
    A zdania: "W naszym klimacie ,przy powszechnym stosowaniu kremów z filtrami przeciwsłonecznymi " i "Podawanie suplementów może mieć uzasadnienie medyczne i nie jest z założenia złe "
    Czy pani lekarka widziała i wie, że te kremy -przeciwsłoneczne,jak powiedziała -są w powszechnym użyciu? czy są stosowane na wszystkie odsłonięte części ciała? Czy to są naprawdę przeciwsłoneczne? Czy pani wie jak działają i przed czym one chronią?
    Czy pani zna jakąś pracę mówiącą że kwasy omega 3 są w tych suplementach,czy one mają -podane w tej formie- jakiekolwiek działanie ?
    Czy pani widziała dziecko z awitaminozą ? Czy pani powtarza zasłyszane zabobony z Guberni Warszawskiej ?

  • seth.destructor

    Oceniono 31 razy -3

    Mamusia nie ma czasu na zrobienie porządnego obiadu, bo przecież trzeba cały dzień spędzić między fejsem, tłiterem a komórką, gaworząc z psiapsiółkami...

  • jedyny_twardziel

    Oceniono 2 razy -2

    A ja suplementy
    Codziennie stosuję.
    Kiedyś chorowałem,
    Teraz nie choruję.

  • login-xyz

    Oceniono 6 razy -2

    A mi Zonka tez Apetizerek podaje, jak wracam wkrviony z roboty i nie chce mi sie zrec. Po pol godzinki szybciutko wcinam dwa talerzyki bigosiku i taaaki pelny brzuszek mam.

  • maciacho30

    Oceniono 5 razy -1

    Tak naprawdę niczym to nie grozi oprócz chorych psychicznie rodziców co najprawdopodobniej odziedziczy dziecko! Znam takich co dają aby dziecko spało bo mówią, że ich dziecko nie uśnie! BUHAHAHAHAHA tacy doświadczeni Ci rodzice i opiekuńczy! Debili jest mnóstwo i ich nie sieją ale rodzą się!

  • shalotqa

    Oceniono 7 razy -1

    Pani doktor, proszę nie wmawiać "uwarunkowań genetycznych", tylko poczytać na przykład o epigenetyce - nowa gałąź nauki - która obala mit o tym, że to geny determinują to, co się dzieje z naszym ciałem czy psychiką, ale to każdy z nas może kontrolować i sterować naszym genotypem (polecam "Biologię przekonań" dra Bruce'a Liptona lub "Drugi kod" Petera Sporka). Na geny łatwo zwalić wszystko, jednak nie jest to prawda. Musi być
    I naprawdę, nie trzeba straszyć przedawkowaniem witaminy C. Polecam kolejne lektury, np. "Ukryte terapie. Czego ci lekarz nie powie" dra Jerzego Zięby czy "Od lekarza do grabarza" Jerzego Maslanky'ego.
    Niedawno czytałam również, że lekarze amerykańscy chcą badać poziom cholesterolu u dzieci, żeby aplikować im statyny. Nooo. To już wygląda na chęć zamordowania młodego pokolenia tą trucizną, która - teoretycznie - ma obniżać poziom cholesterolu (który nie jest problemem, tylko markerem wskazującym na stan zapalny w organizmie - i to ten stan trzeba zdiagnozować i leczyć), a w rzeczywistości przyczynia się do zmian nowotworowych. Patrz: książki powyżej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX