Imbir pachnący świętami

11.12.2015 10:15
Nie tylko lukrowane pierniczki mogą być ozdobą stołu. Sam imbir też prezentuje się znakomicie

Nie tylko lukrowane pierniczki mogą być ozdobą stołu. Sam imbir też prezentuje się znakomicie (Fot. Shutterstock)

Kiedyś charakterystyczny zapach bożonarodzeniowych wypieków obowiązywał przede wszystkim w krajach anglosaskich i Skandynawii. Dziś imbirowe ciasteczka przyjęły się i u nas. Wraz z nimi nastała moda na sam imbir. Świeży korzeń można bez trudu kupić nawet w osiedlowym sklepiku, syrop imbirowy w sklepach ze zdrową żywnością. Tylko czy warto robić takie zakupy?
Wystarczy pełnoziarnista mąka pszenna, dobroczynny miód i imbir, by zrobić znakomite ciasteczka. Można do nich dołożyć płatki owsiane. Smak stanie się bardziej wyrazisty, a dzięki wzbogaceniu ciasteczek w błonnik, proces trawienia ułatwiony.

Niektórzy łączą ciasto z otrębami pszennymi: wówczas ciasteczka to już prawdziwa bomba błonnikowa (42,4 g błonnika na 100 g otrębów!). My jednak nie upieramy się przy tym rozwiązaniu akurat teraz: zdrowie jest ważne, ale święta mają być głównie smaczne. Otręby zostawmy tym, co na diecie. I bez nich imbirowe ciastka w kształcie ludzików czy domków nie są głównym źródłem kulinarnej rozpusty. Można znaleźć przepisy na ciasteczka, których wartość kaloryczna nie przekracza 80 kcal. A inne frykasy? Szkoda słów, ale raz w roku wolno zaszaleć.

Sam imbir przywędrował do nas z daleka. Rośnie dziko w Azji, w tropikach, w Australii. Uprawiany jest w Chinach, Malezji czy Indiach. Najlepszy imbir pochodzi jednak ponoć z Jamajki. Japoński spożywa się na surowo. Surowy imbir (w plasterkach) doskonale komponuje się z owocami morza, poprawia walory smakowe dań mdłych. Mielony najlepiej pasuje do ciasteczek i sałatek owocowych.

Imbir: gdy się przejesz, gdy przemarzniesz...

Imbir w ciasteczkach to tylko jedna z możliwości zastosowania. Bywa wykorzystywany na surowo, ale częściej suszony, jako przyprawa. Sprawdza się, jako dodatek do potraw tłustych i ciężkostrawnych, gdyż nie tylko poprawia ich smak, ale przede wszystkim pomaga im "przejść" przez układ pokarmowy. Usprawnia bowiem proces trawienia na kolejnych etapach: najpierw pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego. Sprzyja też produkcji żółci, wspierając pracę wątroby (więcej na temat tego narządu) . Wreszcie działa rozkurczowo, zapobiega wzdęciom. Oczywiście, nawet duży dodatek imbiru nie uchroni nas przed przykrymi skutkami szalonego świątecznego obżarstwa. Nie ma cudów, chociaż i na to są sposoby, bo ludzkość przez wieki wypracowała metody ulżenia sobie po kulinarnej rozpuście.

Każdy, kto kiedykolwiek przemarzł do kości, a potem ratował się grzanym piwem, winem czy po prostu herbatką imbirową, wie, jak szybko krew zaczyna krążyć w żyłach i przychodzi oczekiwana ulga. Jeśli jednak stawiasz na piwo imbirowe, miej świadomość, że często ma z korzeniem wspólny tylko smak.

Właściwości lecznicze mają produkty, które zawierają czynne substancje imbiru, takie jak gingerole. Należy do nich naturalne piwo imbirowe wytwarzane z prawdziwego imbiru. Szklanka takiego bezalkoholowego napoju zawiera zwykle gram imbiru. Tymczasem większość sprzedawanych piw imbirowych zawiera jedynie śladowe ilości imbiru lub tylko substancje zapachowe, więc nie ma właściwości leczniczych. Chociaż... każde piwo, spożywane w miarę regularnie, ale koniecznie z umiarem, może mieć pozytywny wpływ na zdrowie. Związki krzemu, zwane "naturalnym silikonem", obecne w piwie, mogą spowalniać ubytek tkanki kostnej, zapobiegając osteoporozie. Piwo zawiera sporo witamin, wspiera pracę nerek, poprawia trawienie. Zatem, jeśli smakuje ci imbirowe, jesteś zdrowy lub lekarz wyraźnie zalecił piwo, a zarazem nie przekraczasz dawki szklaneczki do obiadu, to po nie sięgaj. Nawet, gdy nie jest to prawdziwy korzenny napój.

Imbir: dla serca, dla mózgu, dla urody

Imbir jest jednym ze składników mieszanki curry. Chociaż to nie on przede wszystkim decyduje o zdrowotnych właściwościach tej przyprawy (podstawą jest kurkuma), warto ją wprowadzić jako dodatek do menu. Curry ma doskonały wpływ na pracę serca i mózgu (czytaj, jak najlepiej "odżywiać" mózg ).

Imbirem można również poprawiać urodę. Tak przynajmniej sądziły nasze babki, a i dzisiaj nie brakuje dam, które z pomocą imbirowego olejku próbują się rozprawić z pomarańczową skórką.

Bywa zbawienny dla osób, które narzekają na nieświeży oddech. Świeży, używany jak guma do żucia, znacznie skuteczniej od niej walczy z nieprzyjemnym zapachem z ust. Uwaga! Jest bardzo ostry, więc to rozwiązanie dla koneserów o mniej wrażliwych kubkach smakowych.

W wielu kulturach imbir to uznany afrodyzjak. Wprawdzie żadne kliniczne badania nie potwierdziły jego mocy, ale jedno jest pewne: wzmaga apetyt. Czy na seks? Nie wiemy. Na jedzenie - owszem.

Zatem w święta pozwoli nam zjeść więcej, a potem być może nie cierpieć z przejedzenia.

Warto spróbować!

Dla tych, co na morzu i dla przeziębionych

Imbir znany jest od wieków jako przyjaciel marynarzy: sposób na pokonanie choroby morskiej. Nietrudno się domyślić, że i w innych odmianach choroby lokomocyjnej też działa. Do niedawna uchodził za niezwykle łagodny środek leczniczy, wskazany także dla kobiet w ciąży, małych dzieci, cierpiących na chorobę wrzodową. Dziś wiemy już, że to nieprawda (więcej na ten temat)

Z pewnością jednak, głównie dzięki olejkom eterycznym, imbir sprawdza się zimą, gdyż wzmacnia odporność i rozgrzewa (czytaj, jak rozgrzać się skutecznie) . Zmniejsza dolegliwości związane z przeziębieniem, a nawet grypą. W formie płukanki łagodzi też bóle gardła .

Jest moczopędny, zatem zapobiega obrzękom. Jako składnik maści i plastrów pomaga przy bólach mięśniowych.

Dołącz do Zdrowia na Facebooku!



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX